To wpis zamykający serię tekstów o śmierci Johna, choć z pewnością na blogu pojawią się jeszcze jakieś odwołania do tego wydarzenia. W pierwotnym założeniu - miałem przygotowany skrypt - miały być tutaj tylko wypowiedzi różnych znakomitości, gwiazd o swoich reakcjach na wieść o śmierci Johna. I niejako ten tekst taki jest, z tym, że znacznie go okroiłem go. Znalazłem wcześniej i umieściłem w nim dosłownie setki takich wyznań (M.Douglas, J.Travolta, M.Faitfull, G.Nash, J.Taylor i inni), nie przeczę, przeważnie interesujących, ciekawych, mądrych, ale mówiących w sumie o jednym, tym samym, doskonale nam znanym.
9
grudnia 1980. Dzień po śmierci Johna Cynthia z Julianem opuściła dom
Maureen Cox. Maureen z Zakiem odwieźli wdowę i syna zamordowanego
muzyka do ich domu w Ruthin, w North Wales. Na miejscu ojczym Juliana,
John Twist powiedział im, że niebawem będzie tutaj prasa, stąd Cynthia i
Julian (na zjęciu) wymykają się z domu by zawieźć Juliana na lotnisko
do Manchesteru, skąd Julian ma złapać lot do Nowego Jorku. Na zdjęciu z
tyłu widzimy Zaka Starkey'a, syna Ringo i Maureen.CYNTHIA: Chciałbym powiedzieć, jak strasznie jesteśmy zdenerwowani nagłą śmiercią Johna Lennona. Zawsze czułam głębokie przywiązanie do Johna od czasu rozwodu i zawsze zachęcałem go do bliższych relacji z Julianem, co uważałam za najlepsze. Przyszło tak nagle. Julian pozostawał bardzo blisko swojego ojca w ostatnich latach. Ma nadzieję na karierę muzyczną i szukał wskazówek od swojego ojca. Niebawem mieli się zobaczyć.
MICK JAGGER: Lubiłem Johna. Był jednym z tych, z którymi lubiłem przebywać. Nie byliśmy ze sobą bardzo blisko, ale byliśmy prawie przyjaciółmi. Po tym jak Beatlesi i Stonesi przestali grać w klubach nie widywaliśmy się zbyt często, dopóki gdzieś ok. 1974 odseparował się od Yoko. Nasza przyjaźń odżyła na nowo. Ale kiedy wrócił do Yoko, znowu jakby wpadł w stan hibernacji... kiedy odwiedziłem go kiedyś w Dakocie, zostawiłem mu notatkę: 'Mieszkam niedaleko, wiem, że nie chcesz widywać nikogo, ale jeśli zechcesz, proszę zadzwoń'. Nigdy tego nie zrobił.
SID BERNSTEIN: John Lennon był diamentem. Ogromnie błyskotliwym i obdarzonym. Był Bachem, Beethovenem, Rachmaninovem naszych czasów.
CHUCK BERRY: Od czasu kiedy zrobili swój pierwszy hit z "Roll Over Beethoven", zawsze czułem bliskość z The Beatles. Kiedy John zginął poczułem się jakbym stracił cząstkę siebie.
KEITH
RICHARDS: Byłem w na Piątej Alei (Nowy Jork). Gdy doszły mnie pierwsze
wieści, pomyślałem, "Wyjdzie z tego". No wiesz, 'To tylko rana'. Ale za
chwilę przyszły już te prawdziwe. Nie był moim kumplem, wiesz, był
kumplem wszystkich. Był zabawnym facetem. I nagle zdajesz sobie sprawę,
że to cię oszołomiło. Naprawdę w to nie wierzysz. I myślisz, "Na Boga,
dlaczego nie mogę na to nic poradzić". Upiłem się wtedy porządnie. I
jeszcze raz za Johna. Potem był ten cały bałagan, próby dowiedzenia się
czy wszystko ok z Yoko. Byli Beatlesi i był John. Jako zespół byli
wspaniali. Ale John był tam na swoich własnych prawach. Dogadywaliśmy
się zawsze bardzo często. Widywaliśmy się czasami w swoich hotelach.
Zazwyczaj gdy bywałem w mieście, zatrzymywałem się w Plaza. I jeśli
pojawiał się John, oznaczało to, że przyszedł się zabawić. Nie
przychodził dyskutować, filozofować, aczkolwiek czasami i tak to się
kończyło... Trochę mnie to ruszyła to z Johnem. Mój ojciec właśnie
odszedł i przed śmiercią mrugnął do mnie. Teraz dużo lepiej radzę sobie
ze śmiercią. Mrugam teraz tak do Johna.
Seria: Śmierć Johna Lennona:
- Śmierć Johna - cz. 2
- Raport BBC - cz. 3
- Śmierć Johna. PAUL - cz. 4
- Śmierć Johna. RINGO - cz. 5
- Śmierć Johna. GEORGE - cz. 6
Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki
HISTORY of THE BEATLES
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki
HISTORY of THE BEATLES







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz