ABBEY ROAD - ALBUM - okładka (cz. 3) PAUL IS DEAD


Pierwszy tekst o albumie -  tutaj.
Okładka albumu  (2) - tutaj



PAUL:   Któregoś dnia zadzwonił do mnie pewien facet z biura i powiedział: "W Ameryce jakiś prezenter rozgłasza plotkę, że nie żyjesz". Ja na to: "Żartujesz chyba? Powiedz im, że to nieprawda".  On wtedy na to:  "Nic to nie da.  Na okładce jesteś bosy, bez butów, a to ponoć w świecie mafii znak, że ktoś nie żyje. Ponadto za tobą stoi samochód o numerach IF28, co oznacza, że gdybyś żył miałbyś 28 lat". Odpowiedziałem: "Zaraz, to już jest niezłe naciąganie, nie sądzisz?" On na to" "Mam coś jeszcze - Ringo ubrany na czarno - co oznacza grabarza..." I tak dalej. Takie to były poszlaki.

RINGO: Ten prezenter poskładał sobie wszystkie znaki razem - Paul bez butów (to było proste), volkswagen garbus Beetle. Do tego dochodzi 'Magical Mystery Tour', tam gdzie my trzej mamy czerwone róże, a on czarną. To czyste szaleństwo, ale jeśli ktoś się chce tego dopatrzyć, to może dojść do takiego wniosku. Nie mieliśmy jak udowodnić, że on żyje. Zapytaliśmy: Jak możemy udowodnić, że tak pogłoska jest nieprawdziwa? Zróbmy zdjęcie?
  No tak, wtedy mogliby powiedzieć, że na zdjęciu jest jego dubler. To było idiotyczne, ale wcale się tym nie martwiliśmy. To była część zabawy w rock and roll. ta historia podsycała całe to szaleństwo, a ponieważ wychodziła nasza płyta, więc pisały o tym wszystkie gazety i mówiono w telewizji. To była wielka sprawa.

JOHN: Paul McCartney nie mógł umrzeć tak, by świat się o tym nie dowiedział. Podobnie, jak nie mógł się ożenić, by świat o tym nie usłyszał. To jest niemożliwe - nie może jechać nawet na wakacje, by nie wiedzieli o tym wszyscy ludzie na świecie. To zupełna wariacja, ale bardzo pomocna w promocji albumu 'Abbey Road'.

DEREK TAYLOR: Podszedłem do tego rutynowo. To był typowy nonsens, jakim musieliśmy się zajmować. Mieliśmy w tej sprawie tysiące telefonów. [Ta pogłoska nadal żyje, napisano o tym książki, a jeden facet żyje z wykładów na ten temat]. Pod koniec uznałem, że to może być prawda. Tak z reguły traktuję plotki, mówię: "Może on nie żyje - nie wiem, bo niby skąd mam wiedzieć" .
  Tak było podczas festiwalu w Monterrey. Rozeszła się plotka, że przyjechali wszyscy czterej Beatlesi. Powiedziałem: "Ok, ale sądzę, że jest ich trzech, ale są przebrani, i nie wiemy, którzy to są". Uznałem, że skoro jest ich tutaj trzech i są przebrani, to skąd wiadomo o tym?  No i oni na to: Ach, to tak. Następne pytanie? Ok, to były żarty. Jest w porządku, kiedy człowiek się podda. 

PAUL: W końcu powiedziałem: "Bawmy się w to, bo to się nam opłaca. To świetna reklama, no nie? facet szaleje na punkcie naszej nowej płyty i bredzi na całego, więc powiedzcie mu to, co  kiedyś rzekł Mark Twain: 'Pogłoski o mojej śmierci są mocno przesadzone'. Nie mogę zrobić nic więcej.

 Przyjrzyjmy się 'ukrytym' wskazówkom na okładkach 'Abbey Road', choć już wyżej zdradzone nam zostały inne "znaki".
Ale tak jak obiecałem, oddzielny post o PAUL IS DEAD niebawem.




1. Przejście czterech Beatlesów miało przedstawiać nie mniej nie więcej a symboliczny pogrzeb Paula i zespół chciał, by fani o tym wiedzieli. Ci najwytrwalsi i najwierniejsi. John ubrany na biało miał być księdzem prowadzącym kondukt. Ubrany na czarno Ringo przedsiębiorcę pogrzebowego bądź żałobnika. Ostatni George w niechlujnym dżinsowym stroju grabarza. A Paul w starym garniturze szedł boso, a według niektórych zwyczajów zmarłych chowano bez obuwia. Wyjaśnienia samego basisty zespołu, że w owym dniu było bardzo gorąco, więc odłożył sandały nie przekonywały zwolenników teorii. Wtedy asfalt był gorący a trupy nie czują ciepła, więc Paul - jako nieboszczyk - mógł spokojnie po nim przechodzić.

2. Faktem powszechnie znanym było to iż Paul palił (cała czwórka paliła) oraz to, że był mańkutem. Na zdjęciu dostrzec można, że jednak trzyma papierosa w prawej ręce. Kampanie przeciw tytoniowe często używały w tamtym czasie sloganu, że papierosy to 'gwoździe do trumny'. Konotacje tych faktów były jasne, Beatles (jego sobowtór jest praworęczny?)  trzyma swój gwóźdź do trumny. 'Paul' krocząc  wydaje się być 'spóźniony' w stosunku do pozostałej trójki. Cała trójka ma ten sam cykl kroku, lewa przodem, prawa w tyle, Paul odwrotnie.
3. Za plecami George'a przy ulicy stoi zaparkowany biały volkswagen Beetle z numerem rejestracyjnym LMW 28IF . Co to oznacza ? Paul miałby 28 lat gdyby (IF) nie umarł. Gdy ukazał się album Paul miał faktycznie 27 lat, ale co szkodziło to zinterpretować, że wg. hinduskich mędrców - a przecież zespół był fanem Maharishiego Guru, kultury Wschodu -  wiek osoby liczy się od momentu poczęcia nie urodzenia, a więc wszystko się zgadzało i Paul miał w owym czasie 'wymagane' 28 lat. LMW  'mogło' także oznaczać ' Linda McCartney Weeps' (Linda McCartney płacze), a w owym czasie Paul i Linda byli już małżeństwem. 


4. Według teorii Paul miał zginąć w wypadku samochodowym już w 1966 roku. Linia, którą połączymy przód volkswagena do trzech samochodów na przedzie przebiega dokładnie przez Paula głowę. A Paul miał umrzeć właśnie wskutek poważnego urazu tej części ciała.
5. Po prawej stronie widzimy zaparkowaną czarną furgonetkę Policji. Brytyjska Policja, ze względu na fakt, że The Beatles byli oczkiem w głowie całej Korony Brytyjskiej zataiła fakt śmierci muzyka i dbała o to, by ten fakt, nie przedostał się do opinii publicznej. Według innej teorii miał ją przekupić Brian Epstein. 
6.  W tle po lewej stronie stoi grupka ludzi ubranych na biało (to dekoratorzy, zidentyfikowani po latach: Alan Flanagan, Steve Millwood oraz Derek Seagrove., gdy po przeciwnej stronie stoi samotnie jedna osoba (jedne źródła zidentyfikowały go jak Paula Cole'a, amerykańskiego turystę - obok na fotce, ale z czasem podważono jego opowieści, inne, że był to Tony Staples, mieszkaniec nieopodal studia). Paul miał być tym odłączonym od pozostałej trójki członkiem grupy. Dlaczego? Bo już nie żył. Dowodzić tego też miała plama krwi na jezdni, tuż za idącymi Johnem i Ringo. Niestety 'plama' ta miała być widoczna tylko na australijskiej wersji okładki. Tutaj pomijam ten punkt w grafice powyżej. 

Czas na drugą stronę okładki.


1. Napis Beatles na murze. Ostatnia litera S 'wypada' akurat w tym fragmencie muru, którego elewacja jest spękana. Miało to oznaczać oczywiste problemy wewnątrz zespołu. Brakowało jednego z liderów. I zespół powoli oswajał się z myślą, że trzeba o tym zakomunikować światu.
2. Do dzisiaj nie jest zidentyfikowana dziewczyna w niebieskiej sukience, która 'miga' nam na tylnym zdjęciu albumu. Zwolennicy teorii potrafili i ją  'ubrać' do swojej teorii. W noc, którą miał zginąć Paul padało. Ciężko, niebo było błękitne. Na 'Pepperze' Paul zaśpiewał piosenkę dla parkingowej Rity. I to ma być ona, która znika z widoku (ucieka ze sceny?) ponieważ biegnie po pomoc. Naciągane najmocniej, prawda?
3. Po lewej stronie napisu 'Beatles' widzimy skupisko ośmiu. Kiedy się je połączy linią powstaje liczba 3. Czy to oznacza, że zostało już tylko trzech Beatlesów? Oczywiście!
4. Gdy miało się obrócić okładkę o 45 stopni w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara, zamazane smugi na murze mają ukwzywać, co prawda bardzo prosty, ale jednak, rysunek Grim Reapera (Żniwiarza Śmierci), od czaszki do czarnej sukni. To był oczywisty znak, że ktoś w grupie już nie żył.
5. Prawdziwe miejsce pochówku Paula. Zapisane jest na murze w kilku sekcjach. Rzecz jasna zaszyfrowanych w przekazach: 'Be at Les Abbey' (bądź w Les Abbey). W numerologii następujące litery, R oraz O, są 18 oraz 15 literą alfabetu. Dodając to do siebie otrzymujemy liczbę 33. Mnożąc przez liczbę liter, a więc przez 2, otrzymujemy 66, a więc rok kiedy miał zginąć McCartney. Trzy to także trzecia litera alfabetu. 33 to CC.  Cece to zdrobnienie od imienia Cecilia, a więc czemu nie uznać, że Paul został pochowany w St. Cecilia's Abbey, starym klasztorze w Ryde na Wyspie Wight?


  • Niebawem post zbiorczy o teorii PAUL IS DEAD, choć zaznaczę, że plotka wciąż żyje. Przed pierwszym polskim koncertem Paula w Polsce, popularny na Youtubie był clip, w którym podtrzymywano ten fakt, a pamiętajmy, że Paul koncertował w Warszawie w 2015 roku.



 Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki.
HISTORY of  THE BEATLES












ABBEY ROAD - ALBUM - okładka (cz. 2)

PAUL: Tak to było z 'Abbey Road'. Mieliśmy okładkę, mieliśmy muzykę, tytuł i ta płyta ukazała się przed "Let It Be" (którą nasz przyjaciel właśnie spieprzył). "Let It Be" była naszym ostatnim wydawnictwem, ale 'Abbey Road' zawierała nasze ostatnie nagrania.   Myślę, że płyta wyszła OK.Wprawdzie John pod koniec nagrywania uważał, że jest zbyt wypolerowana, ale  moim zdaniem nie jest z tego powodu zła. Chodziło o jej strukturę. Teraz płyta nie ma tak wypolerowanego brzmienia.

JOHN: Powiem szczerze - nie pamiętam jej, bo jeśli chodzi o 'Abbey Road' - tak jak w przypadku wszystkich albumów - są na niej utwory, które lubię i takie, których nie lubię. Zawsze było tak samo - żaden album The Beatles nigdy mnie nie powalił. Podobają mi się niektóre nasze rzeczy, inne nie. 'Abbey Road' to przyzwoita płyta. Ani mniej ani więcej.


W hołdzie dla instytucji, która przywróciła ich życiu - a od 1962 roku szczodrze obdarzała ich dobrymi wibracjami - album został zatytułowany 'Abbey Road'. Na okładce umieszczono zdjęcie Beatlesów, sfotografowanych na zebrze kilkanaście metrów od południowej bramy studia, w chwili kiedy na ulicy akurat nie było samochodów, a letnie słońce kładło się leniwie na starych domostwach i gałęziach kasztanowców. W porównaniu z wizualnymi ekscesami na okładce 'Sgt. Pepper's... ' obraz był tak prosty, że aż banalny (chociaż od tamtej pory wielokrotnie naśladowany i parodiowany). John w białym garniturze szedł pierwszy, jak zwykle, z rękami wbitymi w kieszenie spodni, a jego zarośnięty profil emanował niecierpliwością i znudzeniem.



Pierwszy tekst o albumie - tutaj.

Dzisiaj pierwszy tekst, jak w tytule. Wszystkie zdjęcia w tekście - prócz tych oczywistych, przeznaczonych na okładkę są autorstwa Lindy McCartney oraz Mala Evansa.

W oczekiwaniu na gotowość fototgrafa.


 
Jeszcze bez vana Policji.
Po  raz  pierwszy na okładce albumu nie ukazała się nazwa zespołu ani jego tytuł. Nie jestem pewien, ale to przypuszczalnie pierwszy raz w historii muzyki wykonawca uznał, że te dwie rzeczy są według niego niepotrzebne. Mimo tego, choć także dzięki i temu faktowi (bo niejedynemu, o czym w dalszej części tekstu) to najbardziej znana okładka albumu muzycznego w historii muzyki. Ikoniczna fotografia, autorstwa  Iaina MacMillana, czterech muzyków przekraczających  jezdnię tuż przy swoim studiu. Dzięki okładce to przejście dla pieszych zostało wpisane na listę pamiątek UNICEF.

PAUL: Geoff Emerick palił papierosy o nazwie 'Everest' więc postanowiliśmy tak nazwać album. Ale niespecjalnie nam się to podobało. Pewnego dnia powiedziałem: Mam! I zaproponowałem po prostu 'Abbey Road'. To studiu, w którym jesteśmy, brzmi wspaniale, trochę jak w klasztorze.
Próbne zdjęcie przejścia. Poranek tego samego dnia.

Gdy zdecydowano się już na nazwę, projekt okładki wydawał się oczywisty. Paul zaproponował by po prostu wyszli na pół godzinki zrobili zdjęcia w dzień.

Wszystkie zdjęcia MacMillana. Zdjęcie nr 5 to nasza słynna okładka albumu.
  
PAUL: Przejście dla pieszych było tuż obok, więc stwierdziliśmy: "Wychodzimy. Weźmy fotografa i przejdźmy się po przejściu dla pieszych. W pół godziny będzie po wszystkim". Było już mało czasu, bo wiadomo, że okładka powinna być gotowa przed muzyką. Załatwiliśmy fotografa, Iaina MacMillana i daliśmy mu pół godziny, podczas ktorych chodziliśmy po przejściu.



John Kosh
Projektantem całej, finalnej okładki, według pomysłu czy sugestii Johna Lennona (według szkicu Paula McCartney'a) był 22 latek, John Kosh, zatrudniony w firmie Beatlesów, Apple Records na stanowisku dyrektora kreatywnego. Fotografem przyjaciel Johna i Yoko Ian MacMillan. 

Abbey Road Mix  :-)John Kosh: Jak doszło do zrobienia tej okładki? Przypadkowo. Iain MacMillan robił dużo zdjęć reklamowych. To był wtedy bardzo trudny okres dla EMI. Miało się ukazać "Let It Be", ale projekt został wycofany. Pojawiło się nagle 'Abbey Road' i we wtorek powiedzieli, że na środę chcą mieć okładkę. Iain miał swoją komorę bezcieniową,my mieliśmy folie, taśmy. No musieliśmy się z tym naprawdę śpieszyć. Był pomysł, rysunek Paula. Mieliśmy świetną drukarkę Garrodd & Lofthouse, którą Geoge Harrison zabawnie nazwał “Garage and Shithouse” (garaż i klop). Wszystko to z aferą 'Paul is dead' wyszło przypadkiem. Paul na bosaka.Lenny miał biały garnitur. Te inne rzeczy. Moim zdaniem nie było w tym ani potwierdzenia ani zaprzeczenia teorii o śmierci Paula. Ale Derek Taylor mówił nam: "Nie zaprzeczajcie. Niech to się roznosi". Sprzedano 26 000 000 kopii...  Postanowiłem nie umieszczać na okładce nazwy zespołu. Po co? Przecież to i tak największy zespół na świecie. Dlaczego miałbym to robić? Pomyślałem, że nazwa zespołu jest niepotrzebna. Jeśli ich nie rozpoznajesz na zdjęciu, oznacza, że żyjesz w jaskini. No i w nocy dzwoni sir Joseph Lockwood, szef EMI, z tym swoim cholernym akcentem. A to facet, który jak mówi siedź! to siedzisz i się nie ruszasz. No i dzwoni do mnie i mówi: "Jesteś kutasem. Nie sprzedamy tak albumu". Z cholernym brytyjskim, błękitnej krwi akcentem. Naprawdę się przeraziłem. Nie miałem jeszcze 23 lat. Idę następnego ranka do Apple a tam mówi do mnie George: "Hey człowieku, nie martw się. Jesteśmy przecież Beatlesami! Nie przejmuj się".
Okłada ta otworzyła przede mną wszystkie drzwi w Ameryce. "Oh, pracowałeś dla The Beatles". Moim zdaniem 'Abbey Road ' to ich najlepszy album. 





Sesja miała miejsce dokładnie 8 sierpnia 1969 roku. Rozpoczęła się o 10 rano. Pomagał policjant, który wstrzymał ruch. Wcześniej trochę czasu zajęło ustawienie sprzętu. MacMillan (na zdjęciu) wspiął się na drabinę i zrobił sześć ujęć. Po zakładanej pół godzinie było już po wszystkim, przy czym Beatlesi sporo czasu spędzili czekając na fotografa i jego gotowość do pracy.  Jak wspomniałem wcześniej cały proces tworzenia zdjęcia na album fotografowali także - prócz oczywiście MacMillana - żona Paula oraz ich wierny roadie, Mal Evans. Do dzisiaj na dziesiątkach tych zdjęć, oznaczanych tytułami: przed przejściem nr 1, przerwa na papierosa, w oczekiwaniu na fotografa, przed pojawieniem się samochodu Policji, z autobusem w tle itd odnaleziono przeróżne detale, nie związane jeszcze z tzw. 'aferą z Paulem' (Paul id dead), które tutaj pomijam. Np. chowający się człowiek za drzewem itd. Detali dotyczących kolejnego zdjęcia MacMillana, bo oczywiście pod lupę więto tylko serię zdjęć zawodowego fotografa, przybywało jak i ubywało. Każde ujęcie, to nowe pojazdy na jezdni, nowi ludzie w tle na chodnikach, czasem jawnie przyglądający się sesji zdjęciowej, czasem próbujący się - nie chcąc zapewne zakłócić pracy fotografa - ukryć. Mała próbka szczegółów, którymi zajmowali się badacze 'wszystkiego co związane z The Beatles' na zdjęciu niżej.




Abbey Road 4 i Iain MacMillanWg. MacMillana, użył on aparatu Hasselblad z 50mm szerokokątnego obiektywu, przysłona F22, przy 1/500 sekundy, ale jak to ma zawsze miejsce w przypadku jakiegokolwiek faktu związanego z The Beatles, zawodowi fotografowie zanegowali fakt np przysłony podanej przez fotografa. Zostawiam ten temat. 
 Zdjęcie, którego użyto na tylnej stronie okładki, MacMillan zrobił pół mili dalej, na skrzyżowaniu Abbey Road oraz Aleksandra Road (nie ma już go). Alexandra Road w owym czasie to dzielnica starych wiktoriańskich domków, już  wyburzona. Dzisiaj znajduje się tam osiedle Alexandra Road, znane jako Alexandra and Ainsworth. W trakcie robienia tam zdjęć mignęła fotografowi dziewczyna w błękitnej sukience. Mimo to zdjęcie to zostało wybrane na okładkę. W owym czasie plotkowano, że mogła to być Jane Asher, ale to oczywiście bzdura, choć niżej więcej o innych teoriach związanych z tymi zdjęciami. Iain MacMillan nazwał pojawienie się dziewczyny 'szczęśliwym przypadkiem'.

 
Jeszcze przed dodaniem napisu BEATLES, plus tajemnicza dziewczyna.


JOHN: Paul szedł po przejściu boso, bo w mniemaniu Paula jego odmienność polega na tym, że jest prawie normalny, z wyjątkiem subtelnego detalu w stylu ucha pomalowanego na niebiesko. Tego dnia Paul postanowił chodzić po przejściu boso. Kiedy się spojrzy na okładkę, wygląda na to, że czterech Beatlesów idzie po pasach normalnie ubranych. To jego mała sztuczka. Zauważyłem to dopiero, gdy dostałem płytę. Tamtego dnia nie wiedziałem, że był boso. Chcieliśmy tylko by fotograf się pośpieszył, bo zaczęło się gromadzić zbyt wielu ludzi. Myśleliśmy, że mogą nam popsuć zdjęcie. "Wynośmy się stąd. Powinniśmy nagrywać a nie pozować do zdjęć Beatlesów". Mamrotałem: "No już, pospieszcie się, ruszamy tą samą nogą".

Abbey Road Mix  :-)

vvAbbey Road Mix  :-)
VW na miejscu, ale wciąż nie ma jeszcze wozu policyjnego.
George trochę nie w linii prostej za trójką kolegów.
Abbey Road Mix  :-)

Na fotkach prócz Beatlesów, Alan, kierowca Ringo oraz Linda. 'Beatlesolodzy' dostrzegli fakt, że na stojącej obok Johna torebce Lindy wciąż są incjały LLE (Linda Louise Eastman), choć jej właścicielka była już panią McCartney.



Warto tutaj podkreślić to o czym wspominał wyżej Kosh, że w owym czasie od dłuższego czasu żyła swoim życiem teoria spiskowa pod tytułem 'Paul is dead' (Paul nie żyje), w której dopatrywano się faktu, że w zespole The Beatles występuje sobowtór zmarłego muzyka. Argumentów popierających tą teorię było wtedy  mnóstwo, (obiecuję niedługo oddzielny tekst na ten temat), okładka albumu dodała kolejnych.
GEORGE MARTIN: Zaczęło się od listów i kartek od fanów z całego świata, że dla nich stało się oczywiste, że Paul nie żyje. Pisali, że zrozumieli wszystkie wskazówki, które ukazywały się na albumach od lat. Powoli sam zaczynałem w to wierzyć, haha... 
Dał się nawet na to nabrać Peter Blake.  Wspomina: Poszliśmy odwiedzić Paula by pogadać. I w pewnym momencie on powiedział: Wiesz, że nie jestem Paulem McCartney'em. Spotkałeś przecież Paula podczas pracy nad 'Pepperem'. Nie miał wtedy blizny na ustach. Ja mam.  Byłem przez chwilę w szoku. Potem on dodał, że się przewrócił na rowerze.
Słynna okładka została skopiowana w 1993 roku na solowym albumie Paula, zatytułowanym... 'Paul Is Live'.  Zdjęcia robił znowu MacMillan. Z drabiny. Tak mgło wyglądać fotografowanie całej czwórki w 1969.

PAUL: To był bardzo upalny, sierpniowy dzień, a ja przyjechałem  w garniturze i sandałach. Było tak gorąco, że zdjąłem sandały z nóg i w paru ujęciach szedłem boso. Tak się złożyło, iż fotograf wybrał ujęcie, na którym byłem boso, w stylu Sandie Shaw. Wiele osób chodzi boso, więc o tym za wiele nie myślałem.


Ogromna reklama albumu w Los Angeles. Billboard przy Sunset Strip. Wrzesień 1969. Kilka tygodni po wywieszeniu billboardu, ktoś wyciął z niego głowę Paula. Na pamiątkę.




  • Ukryta symbolika na okładce i pierwszy tekst o teorii "Paul is dead" w następnym poście.





 Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki.
HISTORY of  THE BEATLES







WHITE ALBUM 2018. Już w sprzedaży!




Album "The Beatles" już w sprzedaży. O wydawnictwie, znanym z powodu swojej okładki jako 'White Abum" (Biały Album) pisałem już na blogu (link). Wiadomo, czego możemy się na nim spodziewać. Publikowane wcześniej clipy do 'nowych' wersji (w zasadzie to tylko remiksy, podkreślające efekt jaki chcieli uzyskać Beatlesi, a więc nie zmieniający w jakiś szczególny sposób nagrania) rzucały światło na to co nas czeka. O ile remiks 'Sierżanta Peppera' oczywiście moim zdaniem ulepszył jakość nagrań (np. mocniejsza ekspozycja perkusji w nagraniach), tak świetnie nagrany już w 1968 roku album, w nowym remiksie Gilesa Martina, syna Sir George'a nie stanowi jakiejś dźwiękowej rewolucji. Zresztą nie takie było jego założenie. Prócz oczywiście naturalnego powodu jego wydania, czyli  uczczenia 50-tej rocznicy wydania jego wydania, a tym samym sprezentowania wszystkim fanom a całym świecie cudownego prezentu (a fani byli szczególnie dla The Beatles ZAWSZE niezwykle ważni) oraz oczywistych względó finansowych - kolejne 'rocznicowe' emisje albumów The Beatles (pewnie za rok 'Abbey Road') to przede wszystkim okazja dla firmy "uwolnienia" (zwrot Johna, choć czasem używał zwrotu "wyrzucenia z szuflady") dostępnych dotychczas na bootlegach wersji próbnych nagrań zespołu, tym razem już dopieszczonych, wyprodukowanych przez Martina Juniora jak nagrań normalnych. Wszystkie wersje, które usłyszymy na nowych płytkach (cd, dvd, cyfrowe) Białego Albumu są już od lat dostępne na tzw. rynku pirackim. Tym razem jednak będą je mogli usłyszeć fani, którzy nie mieli okazji, ochoty, umiejętności by je zdobyć. The Beatles wciąż żywi i magiczni jak zawsze!  Polecam na Youtube  filmik - przed samą premierą firma The Beatles zapowiedziała specjalny program video, emitowany w sieci na żywo dla fanów - (ponad 1,5 h, niestety za duży do zamieszczenia na blogu)  - tutaj.  O produkcji, dziedzictwie albumu opowiada tam między innymi producent albumu, Giles Martin.


  • Oczywiście większy, dokładniejszy tekst o samym wydaniu Białasa, gdy już będzie  w mojej kolekcji.





Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki
HISTORY of THE BEATLES


KOLEJNY CLIP THE BEATLES. White Album '2018 Is coming.





Jeszcze dwa dni do premiery Białego Albumu, wersja 2018. Po nowym clipie do "Glass Onion" firma The Beatles" wypuściła nowe video, (tzw. with lyrics) do nowego remiksu piosenki - tym razem Paula -  "Back In The USSR".  O samej piosence więcej pod linkiem tutaj. THE BEATLES ARE ALIVE! STILL AND EVER. Didn't say it?









Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki
HISTORY of THE BEATLES