JOHN LENNON: Wywiad dla New Musical Express (1972) cz. 1

Dzisiaj pierwsza część niezwykle ciekawego wywiadu Johna z 1972 roku. Planowałem go umieścić dużo wcześniej, ale jednoczesne pojawienie się na moim drugim blogu (Mój top wszechczasów) dwóch piosenek z Rogerem Hodgsonem w roli głównej, z "Don't Leave Me Now" pod szyldem Supertrampu oraz - właśnie!!! - przepięknego songu "Only Because Of You" z Johnem w tle przypomniało mi, że ten wywiad czeka na swoją publikację na blogu. Czytając - tłumacząc go - któryś raz z zazdrością uzmysłowiłem sobie, że każdy facet (w tym ja) chciałbym w swoim życiu mieć swoją Yoko. John przepięknie mówi w tekście o swojej fascynacji Yoko, wzajemnych wpływach na siebie. I... wyjątkowo nie krytykuje bądź nie lekceważy okresu z The Beatles. Miłego czytania R.


- Koncert w Madison Square Garden - mówi John z nostalgią w oczach, z wyciągniętą ręką trzymającą powitalne piwo - to była najlepsza muzyka od czasów Cavern czy Hmaburga, która mnie bawiła. [Koncert, o którym mówi John to ten z 30 sierpnia 1972 roku - RK]
Rozmowę przeprowadzamy z dala od zgiełku Greenwich Village w skromnym hotelu w jego pustej sypialni, niedaleko Times Aguare, z dala od potu 30 stopniowych upałów Nowego Jorku.  Przez okno dolatuje sygnał policyjnego radiowozu. Mi wreszcie udało się spotkać z Lennonem. Próbowałem od tygodnia i on o tym wie. Przeprasza mnie podczas wyciągania z kieszeni pogniecionej paczki papierosów. Siedzi na łóżku, przy jego boku Yoko. Spogląda na mnie zza okularów jak sowa
Bronstein, Claude Hayn i John - 1971
- Słuchaj chłopie - John kontynuuje temat. - Naprawdę podobał mi się koncert w Madison. Pewnie byłeś tam. Widziałeś, że byłem ok. To było takie same uczucie, którego doznawałem razem z The Beatles. Zabawnym jest to, że staram się przypominać sobie czasy zanim wydarzyli się The Beatles. Hamburg. Tam tak było. W Cavern także. W innych salach koncertowych. Nie odstawialiśmy zabawy tylko dla ludzi, czy jak to tam do diabła nazwać. To były czasy kiedy graliśmy muzykę. To właśnie lubię, gdy wspominam tamte czasy. Takie same uczucie towarzyszyło nam w Madison Square Garden z Elephant's Memory. Gra tam Stan Bronstein, saksofonista tenorowy. Naprawdę trudno o drugiego takiego. Być może a to moje zdanie, najlepszy od czasów Kinga Curtisa.
 Byłem oczywiście na tym koncercie i utkwiło mi w pamięci jedno, czego nigdy nie zapomnę. Gdy kończyła się pierwsza godzina koncertu spostrzegłem jak John wpycha sobie do ust gruby zwitek gum do żucia i wymiatając na swoim Les Paul Gibsonie  przed 20 000 tysiącami mieszkańców Manhattanu plus różnymi przybyłymi na ten koncert Anglikami wrzeszczy:"New York City… New York City… Que Pasa, NewYork? Que Pasa, New York”. To był czysty magnetyzm. Tam właśnie, po raz pierwszy od czasów rozpadu The Beatles, John Lennon ostatecznie powrócił do miejsca, do którego należał: do grania rock and rolla, wydzierania się co sił ze swoich potężnych płuc do granic możliwości, w towarzystwie jednego z najbardziej ponurych ulicznych zespołów, które kiedykolwiek słyszałem. 








Elephant's Memory: Stoją od lewej: John Ward, Gary Van Scyoc, Wayne "Tex" Gabriel, Jim Keltner, Rick Frank, Adam Ippolito oraz Stan Bronstein. Obok Johna i Yoko na podłodze Phil Spector. Zdjęcie z koncertu One To One (MSG, NYC, 30 sierpnia 1972).


Idealna perfekcja, magiczny moment nastąpił, kiedy usiadł za fortepianem by zaśpiewać "Imagine". Cisza jaka nastała przed utworem, po wyciszeniu ostatnich taktów "Come Together" miała swoją moc. Za koncertem stał protest Johna i Yoko na wiadomość przekazaną przez telewizję o warunkach w jakich mieszkają upośledzone dzieci w Instytucie Willowbrook. Lennonowie, wspólnie z burmistrzem Nowego Jorku, Johnem Lindsay'em naprędce zorganizowali zbiórkę pieniędzy na pomoc placówce i złagodzić sytuację mieszkających tam dzieci. Uzbierano ponad 350 000 dolarów. [Reportaż  stacji ABC Geralda Rivery poinformował o wykorzystywaniu seksualnym dzieci w Willbrook w Staten Island. John skontaktował się z Riverą i zaproponował mu organizację koncertu w Madison Sguare Garden. John sam zakupił 59 000 biletów  i przekazał je wolontariuszom. Oba koncerty w MSG zostały wyprzedany i przyniosły dochód 1,5 000 000 dolarów. Wszystkie pieniądze miały być wykorzystane także na budowę nowych mieszkań dla osób upośledzonych umysłowo. O samym koncercie napiszę niebawem oddzielny post - RK]
  John otwierając nową paczkę papierosów: Było tyle różnych planów na światowe tournee ale ta cała zadyma z Urzędem Imigracyjnym zmusiła, by odstawić je na półkę. Zrobienie trasy wydawało się więc dużym problemem. Nie byłoby takie złe, gdybyśmy nie zarobili na tym pieniędzy, ale pewnie byłby problem z podatkami. Idealnym rozwiązaniem byłoby tylko to, że pokrywamy koszty trasy. Ale wtedy  pytasz co robisz, kiedy to zrobisz, i dla kogo? Chcemy grać ale w tym momencie to spory kłopot. Paul próbuje tego na swój sposób, i może to u niego działa. Zmontował swój zespół i uderza w trasę koncertową kiedy tylko może. My robiliśmy z Yoko po swojemu, to było w Toronto czy razem z Frankiem Zappą w Fillmore. Dopóki nie powołaliśmy do życia Elephannt's Memory. Wszystko co robimy to granie bez próby przeistaczania tego w jakieś dziwne show. Ale to niemożliwe, jeśli chcesz tego robić dużo...
  Przerywa, patrzy na Yoko, uśmiecha się i zastanawia nad swoimi ostatnimi słowami: No, nie wiem, czy bylibyśmy przygotowani do robienia tego więcej... Kontynuuje, wpatrując się w milczącą i nie komentującą niczego Yoko: Nie z powodu, że zmęczeni jesteśmy całym tym szumem, ale wiesz, musiałbyś się zaangażować w cały ten bałagan, kto zrobi T-shirty i wkrótce to wszystko stałoby się większe od nas samych.

   Kiedyś zastanawialiśmy się z Yoko do wyjazdu do Irlandii by coś tam zrobić, ale dopóki nie wyczyścimy tego całego zamieszania z urzędem imigracyjnym nie możemy opuścić Ameryki. Utknęliśmy jak w pułapce. Tantiemy z "Sunday Bloody Sunday" i "The Luck Of The Irish" z albumu "Some Time In New York City" powinny pójść dla ruchów społecznych w Irlandii i Nowym Jorku. W każdym razie próbujemy wydostać się z 'systemu'. W ostateczności sprowadza się do tego, że ktoś z naszą pozycją może coś zrobić by pomóc innym...
  Żyjesz więc w stanie pewnego zawieszenia, jak artysta, który boi się zostać zranionym, jak np. Mickey Rooney przez poborcę podatkowego, że jesteś coś winien lub pojawi się ktoś, kto zabierze ci wszystko co zostało. Ludzie w takich sytuacjach są bardzo niepewni, jak np. ja. Tak dopadają cię. Gromadzisz więc, ponieważ jesteś wciąż wystarczająco niepewny być chcieć to robić. Wtedy stajesz się ze wszystkich stron otoczony, wystraszony, że ci zabiorą. Więc co robisz? Zdajesz sobie sprawę, że zmierzasz do poruszania się w koło przez resztę swego życia. The Beatles musieli żyć takim schematem.  Z tego powodu kiedy The Beatles weszli to studia, to musieli tam zostać na sześć miesięcy. Dzisiaj nie wyobrażam sobie, że mógłbym być zamknięty w studiu na tak długi czas.
 Motto Lennona było proste: "Nie chcę takiego życia". Ale łatwo powiedzieć, ponieważ fakty pozostają niezmienne: jak raz już byłeś Beatlesem, zostajesz już nim na zawsze. Pomimo dużej ilości materiałów solowych poszczególnych członków zespołu - szczególnie ze strony Johna Lennona - większość opinii publicznej wciąż nie może zaakceptować faktu, że The Beatles już nie istnieją. A nikt nie jest bardziej świadomy tego faktu niż Lennon. Mimo tego ex-Beatles nie jest wcale wypełniony goryczą odnośnie wspomnień związanych z zespołem. Wprost przeciwnie.
Wiesz - opowiada mi w tą parny i duszny  wieczór w Nowym Jorku, - kiedy w niedzielę przypominają w TV filmy z rysunkowymi The Beatles, to wciąż mnie to rusza i mam ochotę ich oglądać. To fajne uczucie. To tak jak po opuszczeniu domu - nagle znowu automatycznie jesteś ze swoimi rodzicami. Przywołuję go do teraźniejszości pytaniem jak bardzo oboje mają na siebie wpływ. Yoko na Johna, John na Yoko. John wyraźnie okazuje zadowolenie z poruszenia tego tematu.
- Ona - zaczyna z czułym uśmiechem skierowanym do Yoko - zmieniła całkowicie moje życie. Nie fizycznie... Przerywa na chwilę, próbując znaleźć właściwe słowa. Jedyne co mi przychodzi do głowy by to opisać jest to, że Yoko była jak pierwszy narkotyczny odjazd lub pierwsze upicie się alkoholem. To była ogromna zmiana, i tyle na ten temat. Do dzisiaj nie potrafię tego precyzyjnie opisać.
  Wspominam, że przykładem - ich wzajemnej inspiracji - może być to, że oboje wybierali  ilustracje na okładkę ich  nowego albumu.
- Jeśli naprawdę chcesz wiedzie, to Yoko napisała sama wszystkie swoje piosenki, akordy, całkowicie.Byłbym szczęśliwy gdybym mógł dodać tam jakiś riff lub coś innego. Zawsze jest trudno trafić ze szczegółami, ale na przykład, pomysł na piosenkę taką jak "Imagine" wyszedł od Yoko, niezależnie od ostatecznego kształtu piosenki.  W połowie  to jak myślący muzycznie, filozoficznie, wszystko inne powstało pod wpływem Yoko, jako kobiety ale i artystki. Jej wpływ jest przygniatający, do tego stopnia, że nie tylko zmieniła moje życie z The Beatles ale także moje prywatne życie, bez względu na to jak bardzo atrakcyjni seksualnie jesteśmy dla siebie
Dla Lennona nadeszła chwila na kolejnego papierosa, dla Yoko szansa na swoje spostrzeżenia.
- Naturalnie, moje życie także się zmieniło. Tym co głównie sobie przekazaliśmy to energia, ponieważ oboje jesteśmy bardzo energetycznymi ludźmi, i kiedy jesteśmy w towarzystwie ludzi, którzy czują się mniej energetyczni, wtedy musimy dawać z siebie więcej. Dla przykładu, gdy jesteśmy na scenie i John wykonuje naprawdę dobrą piosenkę, a ja muszę wystąpić po nim, oznacza to, że naprawdę muszę dać z siebie to co najlepsze. To właśnie się działo podczas koncertu w
Madison Square Garden. Wielu naszych znajomych zauważyło, że naprawdę między nami iskrzy.
John wtrąca się: No wiesz, to jest tak, ruszyłem ze swoim numerem przy fortepianie, i Jee-zusss, to było jak jakiś trans, występ w sztuce czy czymś tam.  To było to samo co rywalizowanie na olimpiadzie, kiedy musisz dać z siebie to co najlepsze.
Yoko: Tak myślę, że w zasadzie największa zmiana nastąpiła po mojej stronie, zmienił się mój styl muzyczny. Natomiast John trzyma się nadal tego samego. Bo to ja zaaprowidowałam rocka.

Przerywa na chwilę a wtedy Lennon przejmuje rozmowę:
- To pojawiło się u mnie  - dla nas dwojga to była kwestia wzajemnego przystosowania się ze wszystkimi przyjemnościami bycia w małżeństwie, na artystycznym i muzycznym poziomie. Nie chodzi tylko o muzykę czy nasz styl życia, czy o to gdzie żyjemy. Cała zmiana dokonuje się w przestrzeni pomiędzy nami.

_________________________________




Niebawem dalsza część wywiadu. Wywiad przeprowadzony z Johnem i Yoko kilka dni po koncercie w MSG, o którym mówi muzyk.Wywiad pochodzi z numeru NME (lato '2005) poświęconego w całości The Beatles (okładka obok) - solowym poczynaniom czterech członków zespołu. Na blogu zamieściłem już kilkanaście postów na podstawie artykułów z tego wydawnictwa. Cytowany wywiad przeprowadził Roy Carr




Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki
HISTORY OF THE BEATLES


ROGER HODGSON - "ONLY BECAUSE OF YOU"

Strona B singla: "Had A Dream (Sleeping With The Enemy)"
Album: In the Eye of the Storm
Kompozycja: Roger Hodgson
Wydany: październik 1984
Producent: Roger Hodgson
Wytwórnia: A &M
Długość: 8:40 





Post "pożyczony" z drugiego mojego bloga. Piosenka z miejsca nr 47 moich piosenek All-Time (Wszech-Czasów). Tuż po miejscu 48, na którym jest piosenka zespołu Supertramp "Don't Leave Me Now" znowu voice of Supertramp. Tym razem solo.
 Na żadnym plebiscycie najlepszych wokalistów nie znajdziecie Rogera Hodgsona ale już np. Roy'a Orbisona tak. Głos tego ostatniego uznaje się często za najpiękniejszy w muzyce. Tonacja głosu, barwa, nie umiejętności wokalne. Dla mnie niemniej pięknym głosem dysponuje dawny wokalista Supertrampu. Na jednym z zachodnich blogów znalazłem zdjęcie muzyka podpisane żartobliwie: "Wygląd Jezusa, boski głos".  Ciekawa metafora. Ale opis głosu Hodgsona (partii wokalnych, ich nakładek) w "Only Because Of You" mógłby spokojnie zawierać określenia: przepiękny, uroczy, malowniczy, magiczny, bajeczny... 
W filmikach niżej, w wielu wywiadach w rozmaitych czasopismach muzycznych Roger Hodgson jednoznacznie wypowiadał  się na temat swoich fascynacji zespołem The Beatles, szczególnie Johnem Lennonem. Jego ulubioną piosenką Fab Four i Johna jest "Across The Universe". Sami możecie posłuchać. Clipy w tekście niżej.
Przyznam się, choć zamieściłem takie zdjęcie wyżej, że sam nigdzie nie znalazłem artykułu, wywiadu czy innego źródła, w którym Roger opisuje "Only Because Of You" jako song poświęcony Lennonowi. Na którymś z for amerykańskich (zdaje się Steve Hoffmana) ktoś zasugerował, że tekst piosenki plus wyznania muzyka, że dzięki Beatlesom (Lennonowi), może właśnie coś takiego oznaczać. A ponieważ każdy tekst piosenek to sztuka, metafory, danie czasem swobodnego słuchaczowi wyboru jak go interpretować zostańmy przy tym, że to naprawdę piosenka Hodgsona dla Lennona. Jej dramatyzm, przenikające piękno, wyczuwalny w niej ból, tęsknotę, podziw, cierpienie mnie po prostu powala. Za każdym razem gdy jej słucham widzę Johna i świadomość, że tego genialnego człowieka nie ma... 


W 2001 roku Roger Hodgson dołączył do trasy koncertowej Ringo Starra w ramach jego zespołu "His All-Starr Band". Pytany o to odpowiedział: Wspaniałe było być w zespole Ringo. The Beatles zmienili historię muzyki. Zainspirowali mnie na wiele sposobów i pomogli mi zrozumieć mój wkład, jaki mogłem wnieść w ten świat.
  W poprzednim opisie 48-go miejsca mojego topu, przy piosence "Don't Leave Me Now" grupy Supertramp napomknąłem, że w muzyce tej kapeli brakowało mi solówek gitarowych Rogera, który był tam przecież także gitarzystą. W "Only Because Of You" (Tylko z Twojego powodu) mamy za to już pierwszorzędne. To numer z pierwszego solowego albumu muzyka, gdy muzyk zdecydował się opuścić Supertramp. Także z pierwszego solowego singla, umieszczony na stronie B. W pełnej, ponad 8-mio minutowej wersji. Na rockowej liście Billboardu aż nr 5, w klasycznej Billboardu 48. Niezauważony w rodzinnym UK.
 Damski wokal w piosence należy do brytyjskiej wokalistki Claire Diament. Podobnie użyty głos jak instrument kojarzy mi się z 'Great Gig in The Sky' Pink Floyd (na 'Dark Side Of The Moon'). Claire zaśpiewała w chórkach w utworze Rogera "Don't Leave Ne Now" wydanego na albumie "...Famous Last Words".




Roger Hodgson o Johnie Lennonie



And so we sail towards the dawn
Joining those who gently mourn for you
It’s only because of you
Friends may come and friends may go
The only friend I need to know is you
It’s only because of you
Mighty castles, lonely kings
Here the ragged children sing it’s you
It’s only because of you
He who smiles at lofty schemes
Stems the tide of broken dreams is you
It’s only because of you
It’s only because of you
And when the storms have died away
Only truth will live to say it’s you
It’s only because of you
And when the darkness flies away
Only love will shine to say it’s true
It’s only because of you
It’s only because of you 






Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki

HISTORY - THE BEATLES 





TWIST AND SHOUT


 

Album: Please Please Me
Kompozycja: Phil Medley - Bert Burns (podpisana jako Medley-Russell)
Napisana: luty 1961 (w przybliżeniu)
Nagranie: 11 lutego 1963
Miksowana: 25 luty 1963
Producent: George Martin
Inżynier: Norman Smith, Richard Langham
Długość: 2:23
Podejście: 2
Wydana: 22 marca 1963 (UK), 10 stycznia 1964 (US) 

Obsada:
JOHN: główny wokal, gitara rytmiczna (1958 Rickenbacker 325),
PAUL: chórki, bass (1961 Hofner 500/1)
GEORGE: chórki, solo gitara prowadząca (Gretsch Duo Jet)
RINGO: bębny (1960 Premier 58/54 Mahogany) 




 
________________________________________________________

Dostępne na:

Please Please Me, (UK: Parlophone PMC 1202, PCS 3042, Parlophone CDP7 46435-2p, US: Capitol CLJ 46435) 
Introducing The Beatles, (US: VeeJay VJLP 1062) 
The Early Beatles, (US: Capitol (S)T 2309), Capitol CDP 0946 3 57498 2 3) 
Twist And Shout (EP), (UK: Parlophone GEP 8882)
On Air - Live At The BBC Volume 2
Anthology 1




Spośród 25-ciu coverów, jakie nagrali w czasie swojej kariery The Beatles, co najmniej dwa moim zdaniem zasługują na wyróżnienie i wliczenie ich do kanonu klasyków zespołu. Pierwszym jest "Please Mr. Postman", moim zdaniem najlepszy cover w całej historii muzyki, drugim właśnie "Twist And Shout". Arcydzieło na koniec sesji, gdy wszyscy padali z nóg a John prawie nie mógł śpiewać. I te niesamowite arpeggio wykonywane przez trójkę Beatlesów. John - Aaaa, George - Aaaaa, Paul - Aaaa, wszyscy - Yeaaaah

Piosenkę napisali Russell i Medley (na zdjęciu z lewej). Jako pierwsi nagrała ją grupa R&B z Filadefii Top Notes w 1961 roku dla wytwórni Atlantic i co ciekawe, wyprodukował ją wtedy młodziutki Phil Spector. Bert Russell znany także jako Bert Berns nie był zadowolony z tej wersji i określił tą wersję jako 'bałaganiarską'. 
Piosenka po raz pierwszy ukazała się na stronie B singla grupy Top Notes "Always Late (Why Lead Me On)" w 1961. Bez powodzenia. Przebojem uczynili ją The Isley Brothers.  Za oceanem, bo w Wielkiej Brytanii singiel sprzedawał się słabo, ale Beatlesi szybko go 'wynaleźli', przypuszczalnie dzięki buszowaniu w zasobach płytowych sklepu  NEMS Briana Epsteina.
The Beatles w zasadzie zaadaptowali aranżację oryginału, ale popularność ich wykonania tak zdominowała piosenkę (singiel w Ameryce numerem 2 przez cztery tygodnie, oryginał The Isley Brothers nr 17), że od kwietnia 1964 "Twist And Shout" znana jest już do dzisiaj jako piosenka The Beatles.  Cała harmonia wokalna piosenki została skopiowana z oryginału ale  okrzyk 'wooo' między zwrotkami to już znak firmowy Beatlesów (np. taki sam w "She Loves You"). Przez bardzo długi okres czasu numer każdego koncertu zespołu, także wykonany 15 sierpnia 1965 na Shea Stadium - pierwszym rockowym koncercie na stadionie.



PAUL: W głosie Johna  w "Twist And Shout" słyszymy siłę, power, nieporównywalny do niczego innego, co wtedy było na płytach...

Wiesz – odpowiedział John – kiedy byłem młodszy, śpiewałem na znacznie większym luzie. Ale potem stałem się bardziej spięty, bardziej… cóż, właśnie taki jak wtedy, kiedy zostajesz sławnym tym czy tamtym. No i czułem się też bardziej skrępowany, śpiewając z Paulem i George’em. Na "Twist and Shout" trochę mnie poniosło, podobnie jak na niektórych koncertach, kiedy już nie mogłem się pohamować, wychodziłem z siebie i po prostu szalałem. Ale teraz, gdy jestem samodzielny, mogę robić, co mi się podoba, i nie muszę się ograniczać, pozwalam sobie śpiewać tak jak wtedy, kiedy byłem młodszy. Po prostu mnie ponosi. Zaczęło się na "Cold Turkey" – to pod wpływem Yoko. Inspirowała mnie i chciałem w większym stopniu używać swojego głosu.W czasie pracy nad 1-szym albumem, w czasie 'najszybszej albumowej sesji w dziejach muzyki rozrywkowej' piosenka nagrywana jako ostatnia. Martin nie chciał zbyt mocno eksploatować głosu Johna a wiedział, że ten song wymaga nie lada czadu głównego wokalisty.

Beatlesi w studiu 1963, w tyle George Martin, po lewej wydawca Dick James
 Sesja zaczęła się o 10 rano i dochodziła już 22-ga, gdy zaczęto się zastanawiać nad ostatnim numerem na płytę. Wszyscy byli zmęczeni, szczególnie ich gardła. Poszli wszyscy do kantyny EMI napić się kawy oraz zjeść trochę herbatników. Nikt nie mógł się zdecydować, który numer - z nienagranych jeszcze -  ma zamykać sesję. Ba, nagranie "Twist And Shout" wcale nie było takie pewne. Zespół miał już 13 gotowych utworów i nie mógł wybrać spośród swojego repertuaru żadnego. Co prawda, numer 'Hold Me Tight' było w zapasie, ale uznano, że to za mało mocny kawałek na finał sesji. Do dzisiaj nikt specjalnie nie pamięta, kto wpadł na pomysł 'Twist And Shout' (pewnie George Martin). Głos Johna był w fatalnym stanie i zgodził się śpiewać, ale wszyscy wiedzieli, że nagrania trzeba dokonać za pierwszym podejściem. Decydował oczywiście John, który naprawdę padał wtedy z nóg. Ponieważ jednak adrenalina napędzała wszystkich, wszyscy wiedzieli, że Lennon musi stanąć na wysokości zadania. I tak się stało. Possał kilka cukierków Zubies, popił szklankę ciepłego mleka, przy mikrofonie rozebrał się do pasa (z nieznanego nikomu powodu) i zespół zabrał się do nagrania. 

Decyzja podjęta w ostatniej minucie! Ponieważ wszyscy byli świadomi złej kondycji głosu Johna wiedziano, że piosenka musi zostać nagrana za 1-szym podejściem. Będący na całej sesji Brian Epstein zasugerował, że nagrać jeszcze jedno podejście 'tak na wszelki wypadek". Zrobiono drugie podejście, po którym głos Johna kompletnie wysiadł.

GEOFF EMERICK: Miałem to przyjemność, że mogłem w kantynie  i pubie usłyszeć opowieści Richarda - choć sam miałem nadzieję, że zostanę wybrany na asystenta sesji, to został nim Richard [Langham] - o tym jak czterech Beatlesów ciężko pracowało na sesji, chrypce Lennona, rozebranego pomimo chłodu w studiu do pasa, śpiewającego w nocy, pod koniec sesji, rozdzierającym głosem "Twist And Shout".
 
Wszyscy Beatlesi - tak bardzo podekscytowani nagrywaniem SWOJEJ PIERWSZEJ PŁYTY - nalegali na zebranych w studiu, by mogli odsłuchać cały nagrany tego dnia materiał muzyczny. John wspomniał, że dla nich wszystkich, absolutnie perfekcjonistów, słuchanie albumu było 'jednym z najbardziej niepokojących doświadczeń'. Powiedział, że jeśli uznają oni (Martin, Epstein), że nie jest dobrze, to oni mogą to nagrać jeszcze raz (przypuszczalnie jednak w innym terminie), ale Martin i inni (poza zespołem) są 'bardzo zadowoleni z końcowego rezultatu'. O 22:45 Epstein kazał Richardowi Langhamowi jechać do swego domu do Camden Town.

 
PAUL: Głos Johna był w takim stanie, że wiedzieliśmy wszyscy, że możemy sobie pozwolić tylko na jeden take. Dlatego zostawiliśmy "Twist And Shout" na koniec. Cały album został nagrany w jeden dzień, co było oczywiście zadziwiająco tanim, żadnego bałaganu, tylko maksymalny wysiłek z naszej strony.

 
Langham z Beatlesami.
George Martin: Nie wiem jak oni to robili. Nagrywaliśmy cały dzień a oni byli coraz lepsi...
Widziałem, że ten utwór może załatwić krtań. Powiedziałem: 'Nie nagramy jej dopóki nie będziemy mieli już wszystko za sobą, jeśli nagramy go wcześniej, nie będziecie w stanie zaśpiewać niczego innego. Tak więc to był ostatni numer tego dnia. Mieliśmy tylko dwa podejścia piosenki, po nich John już nie mógł nic powiedzieć. Ale to wystarczało do nagrania na płytę...
NORMAN SMITH: Do tej piosenki ich gardła już były w fatalnym stanie. To było 12 godzin pracy. John kompletnie stracił głos. Podratowaliśmy go , wszystkich gorącym mlekiem i rozeszliśmy się do domu

RICHARD LANGHAM: Tamta sesja to był niewyobrażalny wyczyn The Beatles. Magiczna ale zarazem bardzo profesjonalna sesja.


JOHN: Ostatnia piosenka nieomal mnie zabiła. Mój głos potem przez bardzo długi czas nie był taki sam. Wszystko co połykałem odczuwałem jak papier ścierny...


PAUL: Dzięki naszemu menadżerowi, Brianowi Epsteinowi, który miał własny sklep płytowy – NEMS – mieliśmy okazję rozglądać się wśród nowych płyt, w dużo łatwiejszy sposób niż przypadkowy klient. Znaliśmy też ludzi, którzy zbierali i kupowali płyty. Chodziłeś do nich na prywatki, na których mogłeś usłyszeć coś, czego nigdy nie słyszałeś oraz zawsze mogłeś obrócić płytę na stronę B i wysłuchać z niej kawałek. Oczywiście, musiały to być rzeczy, o których sądziliśmy, że potrafimy je zagrać dobrze. 
Np. piosenka Arthura Alexandra 'Anna' – którą do tej pory niewielu ludzi znało – była taką dziwną piosenką, którą ktoś miał na płycie. Odkryliśmy tak 'Twist and Shout' The Isley Brothers, która była ledwie znana. Pamiętam jak kiedyś gdy przyjechaliśmy do Londynu i ktoś powiedział: 'Wow, słyszeliście może Isleysów?' To wszystko dawało nam pewną przewagę nad innymi zespołami, które może tak uparcie jak my, nie szorowali stojaków z płytami.
Ringo dostawał sporo płyt od marynarzy. Nie sądzę, aby reszta z nas znała jakichś marynarzy, ale on miał kilku kumpli, którzy żeglowali na trasie do Nowego Orleanu i Nowego Jorku i stamtąd mieliśmy całkiem fajne rzeczy bluesowe lub country and western. Ringo był bardzo za country.


9 lutego 1964 r. The Beatles nagrał trzy piosenki w Ed Sullivan Studios, które miały zostać wyemitowane dwa tygodnie później w dniu 23 lutego Ed Sullivan Show. Pierwszą z tych trzech piosenek była "Twist And Shout".





































Z omawianą teraz piosenką „Twist And Shout” wiąże się jedno z najbardziej ciekawych i spektakularnych wydarzeń w historii zespołu The Beatles ale i w całej historii muzyki. Wydarzenie ważne z wielu względów. Sami je oceńcie (clip)
W tym samym roku, w którym nagrano omawiany album (na jego koniec, w czasie rozpoczynającego się wszędzie zjawiska Beatlemanii), 4 października, zespół został zaproszony do występu w szacownym Royal Command Performance w Prince of Wales Theatre w Londynie, przed ówczesną elitą Wielkiej Brytanii. Na widowni była Królowa oraz Księżniczka Małgorzata (Margaret).

Przed wykonaniem piosenki „Twist And Shout” John powiedział: 'For our last number I'd like to ask your help. The people in the cheaper seats clap your hands. And the rest of you, if you'd just rattle your jewellery. We'd like to sing a song called Twist And Shout. ' (przed naszym ostatnim numerem, chciałbym prosić was o pomoc, ludzie na tańszych miejscach niech klaszczą w dłonie, reszta z was niech pobrzękuje biżuterią, zagramy dla was 'Twist And Shout').
Zresztą zobaczcie poniższy film. Oczywiście, nie trzeba dodawać, że  to „kontrowersyjne” wystąpienie Johna przyjęto z humorem oraz całkowitą akceptacją. Beatlesi mogli sobie wtedy pozwolić na wszystko. Byli Bogami.
  


Around The Beatles. 28.04.1964
 "Twist And Shout" przez większość okresu koncertowego zespołu była jego stałym punktem repertuaru (najczęściej skracana tylko do jedne zwrotki i końcowego mostka). Podczas wykonywania piosenki w czasach hamburskich i Cavern, zespół zorientował się jak duże emocje wywołuje on w czasie ich koncertów, stąd często stawał się on ich finalnym numerem. Hunter Davies, biograf Beatlesów pisze, że "była to najprawdopodobniej najbardziej dzika i żywiołowa piosenka, jaką kiedykolwiek śpiewali". Wykonywali go jeszcze w czasie amerykańskiej trasy w 1965 łącznie z gigantycznym koncertem na Shea Stadium (w amerykańskich 1964 i 65 zmienili to i każdy koncert otwierał, zamiast zamykać). Numer był także żelaznym repertuaru radiowego i telewizyjnego. 19 kwietnia 1964 r. The Beatles zarejestrował wykonanie w IBC Studios w Londynie w ramach przygotowań do telewizyjnego specjalnego wydania programu "Around The Beatles", który został po raz pierwszy nadany w telewizji brytyjskiej 6 maja 1964 roku. The Beatles pojawił się tego dnia w studiu nagraniowym wczesnym wieczorem, nagrywanie przez inżyniera dźwięku Terry'ego Johnsona oraz Glyna Johnsa jako drugiego inżyniera i operatora taśm. Johns to ten sam, ktory jeszcze pojawi się w historii nagrań zespołu (sesje Get Back/Let It Be). Sesja nagraniowa zakończyła się o 20:30, nagranie wykorzystano w czasie filmowania zespołu 28 kwietnia 1964 roku. 
Następne nagranie utworu miało miejsce 23 sierpnia 1964 w czasie koncertu zespołu w Hollywood Bowl w Los Angeles w Kalifornii. Jak wiemy, cały koncert Capitol planował wydać na rynku amerykańskim w postaci płyty koncertowej. Rezultat znamy, niemniej wykonanie "Twist And zostało umieszczone w na dokumentalnym albumie "The Beatles Story", który ukazał się w listopadzie 1964. Ten koncert został nagrany z myślą o wydaniu przez Capitol albumu koncertowego na amerykański rynek. Więcej o występach TV z piosenką na samym dole.


W czasie ostatniej trasy koncertowej po Wielkiej Brytanii, "Twist And Shout" zastąpiła "Dizzy Miss Lizzy" , nie mniej żywiołowy, znowu cover. John zapytany o powód wyrzucenia "Twist And Shout" odpowiedział: Gramy to od lat. Zaczynał nas nużyć. 
 

Co ciekawe, "Twist And Shout" nie zostało nigdy wydane na singlu w rodzimym kraju Beatlesów. Zrobili to Amerykanie (Tollie,  numer 9001), choć nie Capitol, główna flagowa wytwórnia zespołu za oceanem. Szefowie Parlophone docenili jednak popularność piosenki i wydano EP-kę, pierwszą tzw. "czwórkę" zespołu, zatytułowaną po prostu "Twist And Shout". Do dzisiaj to najlepiej sprzedana EP-ka w historii. Popularność piosenki - oczywiście tej w wersji Fab Four - zdyskontowała grupa Brian Poole and The Tremeloes, którzy wydając na singlu prawie identyczną jak Beatlesi wersję piosenki "Twist And Shout" wskoczyli aż na 4 miejsce list przebojów w UK. Korzystając z popularności Beatlesów - jak dziesiątki innych kapel - zdobyli sporą, choć krótką popularność (nawet w USA).


8 stycznia 1969 podczas improwizowanych sesji 'Get Back' The Beatles wykonują go po raz ostatni. Wyżej w clipie to nagranie, w którym słyszymy obecną w czasie sesji malutką Heather McCartney

Wersje mono i stereo utworu zostały wykonane wraz z resztą albumu 25 lutego 1963 roku . Wersja "Twist And Shout", która później wstrząsnęła światem, została uznana za całkowicie ukończoną w tym dniu. Do dnia dzisiejszego pozostała nietknięta i niezmieniona. 
"Twist And Shout" to dla mnie - oczywiście jedna z wielu - piosenka, której słuchaniu nieodmiennie towarzyszy mrowienie na plecach. Zespół przekształcił oryginalną kompozycję rythm and bluesową w prosty rock and roll. I nie tylko przez oczywisty zabieg zastąpienia sekcję trąbek gitarami. Dodając utworowi swej - nie ma co ukrywać - "brytyjskości" - niejako uszlachetnili prostą piosenkę, nadając jej ramy rock and rollowego hymnu, przy którym trudno ustać w miejscu. Czterech młodych facetów uczyniło z "Twist And Shout" piosenkę nieśmiertelną, klasyk znany nie tylko fanom zespołu (kabaretowe polskie 'siekiera bejbi'). Zrobili to tak, że jak wspominają to ci wszyscy, co byli świadkami tej historycznej 11 lutego 1963 sesji i nagrania piosenki, Paul na zakończenie utworu wykrzyczał 'tak!' jako aplauz do tego, co właśnie skończyli i świadom, że stworzyli coś wyjątkowego.
 Live. 17 czerwca 1964 - Melbourne

Lista wykonań telewizyjnych na całym świecie "Twist And Shout" przez The Beatles to aż 18. Oto dokładnie ta lista (nazwa programu, audycji, data nagrania, emisji, kraj). Podaję tutaj taką listę wyjątkowo, by pokazać skalę 'Beatlemanii'. Podobne listy są odnośnie każdej piosenki The Beatles, przy czym "Twist And Shout" jest zdecydowaną rekordzistką.
1. "People And Places" (17.12.1962 live Wielka Brytania) 2. "Scene At 6:30" (14.08.1963 Wielka Brytania) 3. "The Mersey Sound" (filmowani 7.08.1963 - emisja 9.10.1963 Wielka Brytania) 4. "Big Night Out" (z playbacku: Sept. 1.09.1963, emisja 7.09.1963 Wielka Brytania) 5. "Ready, Steady, Go!" (z playbacku: live 4.10.1963 Wielka Brytania) 6. "Val Parnell's Sunday Night At The London Palladium" (z playbacku: live 1310.1963 Wielka Brytania) 7. "Drop In" (filmowani 30.10.1963, emisja 3.11.1963 Szwecja) 8. "Royal Command Performance" (filmowani 4.11.1963, emisja 10.10.1963 Wielka Brytania) 9. "It's The Beatles!" (filmowani live 7.12.1963 Wielka Brytania) 10. "Thank Your Lucky Stars" (z playbacku: 15.121963, emisja 21.12. 1963 Wielka Brytania) 11. "Val Parnell's Sunday Night At The London Palladium" (12.01.1964, live Wielka Brytania) 12. "The Ed Sullivan Show" (filmowani 9.02.1964, emisja 23.02.1964 USA) 13. "Big Beat '64" (filmowani 26.04.1964, emisja10.05.1964 Wielka Brytania) 14. "Around The Beatles" (z playbacku: 28.04.1964 emisja 6.05.1964 Wielka Brytania) 15. "The Beatles In Nederland" (filmowani 06.1964,emisja June 8.06.1964 Holandia) 16. "The Beatles Sing For Shell" (filmowani 17.06.1964, emisja 1.07.1964 Australia) 17. "Les Beatles" (filmowani 20.06.1964, emisja 31.10.1964 Francja) 18. "The Beatles At Shea Stadium" (filmowani 15.08.1965, emisja 1.03.1966,U.K oraz 10.01.1967 USA).





50 lat temu 



Well, shake it up, baby, now, (shake it up, baby)
Twist and shout. (twist and shout)
C'mon c'mon, c'mon, c'mon, baby, now, (come on baby)
Come on and work it on out. (work it on out)

Well, work it on out, honey. (work it on out)
You know you look so good. (look so good)
You know you got me goin', now, (got me goin')
Just like I knew you would. (like I knew you would)

Well, shake it up, baby, now, (shake it up, baby)
Twist and shout. (twist and shout)
C'mon, c'mon, c'mon, c'mon, baby, now, (come on baby)
Come on and work it on out. (work it on out)
You know you twist your little girl, (twist, little girl)
You know you twist so fine. (twist so fine)
Come on and twist a little closer, now, (twist a little closer)
And let me know that you're mine. (let me know you're mine)

Well, shake it up, baby, now, (shake it up, baby)
Twist and shout. (twist and shout)
C'mon, c'mon, c'mon, c'mon, baby, now, (come on baby)
Come on and work it on out. (work it on out)

You know you twist your little girl, (twist, little girl)
You know you twist so fine. (twist so fine)
Come on and twist a little closer, now, (twist a little closer)
And let me know that you're mine. (let me know you're mine)

Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki
HISTORY - THE BEATLES