Szukaj :

TRANSLATE - below

TRANSLATE - below
Choose Your Language

Szukaj na tym blogu

Moja lista blogów

  • ROGER IS BACK! - Nim Rafa wygrał tegoroczny turniej Rolanda Garrosa pokazał wyśmienitą formę na nawierzchni ziemnej w kilku wcześniejszych turniejach. Niebawem Wimbledon ...

...


Moje motto, nie tylko na ten blog, to:
Kocham od zawsze The Beatles, dzisiaj 100 razy mocniej niż wczoraj oraz 100 razy mniej, niż będę ich kochał jutro.




PROSZĘ WSZYSTKICH O REKLAMĘ MEGO BLOGU. Facebook, Twitter, czaty, blogi muzyczne, maile. Pozwólcie mi dotrzeć ze swoim blogiem do wszystkich fanów The Beatles. Szczegóły współpracy - na maila blogowego, adres na dole.

Baner reklamowy do pobrania - z prawej strony obok.
Dziękuję!!!


THE BEATLES i "OTOCZENIE"... vol. 1


Dodgett: W grudniowym wywiadzie z 1970 (wydanego w pozycji książkowej „Lennon Remembers”), John był bardzo złośliwy na twój temat i innych z tzw. 'otoczenia Apple'. Powiedział: 'Każdy z nich myślał, że są Beatlesami, ale nie byli nimi. Żyli dawniej w baśniowym świecie The Beatles i wszystko co robili, było związane z nami”.
DEREK TAYLOR (1988): To wielce smutne, bo jedyną rzeczą, którą z Neilem Aspinallem stale dostrzegaliśmy, była ta właśnie różnica między nami a nimi. Jest cienka linia, za którą musisz się poruszać, kiedy jesteś ze sławnymi ludźmi. Zawsze zdarzają się sytuacje, gdy śpieszy się im z zapalniczką, gdy któryś z nich wyciągnie papierosa. Nie musisz stawać się od razu popielniczką, ale w każdej chwili musisz być gotowy do skoku z nimi w budowany ich obraz. Musisz zachować ich zaufanie do ciebie ale jednocześnie ciągle uważać by nie stawać się Beatlesem - tym piątym. W tym czasie Johna bardzo uciskała jego własna sława i był wtedy wspaniały, łatwy do zbliżenia się z nim. 
Przez te wszystkie lata z The Beatles nauczyłem się tego, że były to nieprawdopodobne artystyczne dusze, które pozwalały się do siebie zbliżać na wielu płaszczyznach. To nie byli absolutnie zwyczajni ludzie, jakich spotykasz na co dzień. Mogli mówić i robić sobie nieprzyjemne rzeczy, pewne rzeczy wyrzucać z siebie w piosenkach, ale ostatecznie pracować tak wspaniale ze sobą, ponieważ potrafili radzić sobie z własną i pozostałej trójki słabością.

W tym czasie nie czułem się zbyt dobrze w Apple, ponieważ cała instytucja Apple nie zadziałała. Jeden z naszych przyjaciół opowiedział wszystkim, którzy czytali 'Rolling Stone' jakimi to byliśmy bękartami. Na koniec powiedzieliśmy: Nie, nie jesteśmy tacy. John później wycofał się z wielu wypowiedzianych wtedy tam słów, i znowu byliśmy przyjaciółmi. I ja mu przebaczyłem. Przeprosił, powiedział, że oczekuje, że zostanie mu to zapomniane i tak było, jak zawsze.

Derek na fotce obok. Wywiad Petera Dodgetta z rzecznikiem prasowym Beatlesów (1988).
________________________________________________________________________
Aldridge: Słyszałem, że George Martin napisał większość waszej muzyki. Jak na to zareagujesz ?

PAUL: On zawsze coś przy niej robił, Zawsze miał coś wspólnego z naszymi numerami., czasem więcej niż inni. Dla przykładu, napisał zakończenie „All You Need Is Love”, i miał przez to sporo kłopotów, bo „In The Mood” było chronione prawami autorskimi. To była szybka sesja, była w niej dużo przypadkowości i nie mieliśmy nic przeciwko temu by on to zrobił. 'Tu jest koniec utworu, chcemy żeby tak stopniowo cichł. W zasadzie, to co napisał było dużo bardziej chaotyczne, i kiedy połączyliśmy to wszystko razem, powiedzieliśmy mu:' Czy możemy mieć ‘Greensleeves’  trochę wyżej nad tą małą rzeczą z Bacha?' Na szczycie, gdzie mieliśmy „In The Mood”.

George jest typem mędrca. Czasem pracuje z nami, czasem przeciwko nam, ale zawsze dba i opiekuje się nami. Nie przypuszczam by zrobił tyle, ile o tym myślą niektórzy ludzie. Czasem robił wszystkie aranżacje a my je i tak zmienialiśmy. (wywiad z Paulem, wrzesień 1967)


Michael Lindsay-Hogg [reżyser filmu 'Let It Be', na górnym zdjęciu po lewej]: The Beatles byli całkowicie różni od The Rolling Stones. Stonesi byli bardziej przystępni – gdy podsunąłeś jakiś pomysł Mickowi lub Keithowi, pomysł ten trafiał pod rozwagę do nas wszystkich. Z Beatlesami było inaczej, gdy rzuciłeś im jakiś koncept, pomysł, to było tak jakbyś rzucił kawałek mięsa do jamy niedźwiedzia. Oceniali go między sobą i z tego procesu byłeś wyłączony. Robili to w swojej przestrzeni, dostępnej tylko dla nich czterech. I wracali do ciebie ze swoją opinią. Twoja adrenalina nigdy nie zasypiała, gdy z nimi pracowałeś, ponieważ mieli swój pogląd na to co chcieli zrobić i wiedzieli w końcu kim byli.


Julia Baird (przyrodnia siostra Johna): Brian Epstein, menadżer The Beatles był znanym homoseksualistą. Epstein był zawsze uprzejmy i czarujący. Pojawiały się insynuacje, że było coś między nim a Johnem. Wierzę, że nic takiego nigdy nie miało miejsca. John był macho. Ale jeśli John był homoseksualistą, to nie miało to dla mnie żadnego znaczenia. Spytałam o to Paula McCartney'a, który śmiejąc się odpowiedział: 'A dlaczego nie miałoby zajść coś pomiędzy nami? Jestem przecież także przystojniakiem'. Dodał jednak poważnie po chwili:' Dzieliłem wszędzie pokój z Johnem, wszędzie. Nigdy nie pojawiła się żadna sugestia czy coś takiego. Nigdy.' Wierzę mu.

 
JANE ASHER (1964): To takie typowe dla Paula. Chciał bym siedziała w hotelu George V z zespołem, zamiast wyjścia, spacerowania i poznawania Paryża. Dla mnie to było bardzo głupie i nie do wytrzymania. Dlatego, że on jest taki niepewny. Na przykład, ciągle mówi, że wcale nie interesuje go przyszłość, ale to nieprawda, skoro ciągle o tym mówi. Problem w tym, że on potrzebuje i mnie i uwielbienia fanów. Jest bardzo samolubny i to jest jego największa wada. Nie widzi tego, że moje uczucia do niego są prawdziwe oraz tego, że miłość fanów to tylko ich fantazja. Oczywiście, taki sam kłopot mają wszyscy chłopcy. Kiedy spotkałam ich po raz pierwszy [The Beatles], polubiłam ich wszystkich. Później zorientowałam się,że Paul podoba mi się najbardziej, za co pozostała trójka była na mnie zła.



TONY BARROW: [The Beatles] Wcale nie byli tak bardzo otwarci i dostępni dla każdego. Jeśli mieli jakieś bliższe z kimś relacje, to przeważnie byli to ludzie, których dobrze znali, lub przyjaciele ich przyjaciół. Po koncertach były zazwyczaj prywatki, przyjęcia w zaciszu ich garderób i apartamentów, ale kobiety, które tam się pojawiały nie były nieletnimi fankami, przeważnie byli tam ludzie z branży muzycznej i ich otoczenia.

Zawsze było sporo rozmów o seksie, ponieważ w tamtych czasach był to temat tabu, a ludzie chcieli już o nim rozmawiać otwarcie. Dziewczyny, które sypiały z Beatlesami i były z ich kręgu, mogły tutaj komfortowo rozmawiać o ich dziwactwach, preferencjach a nawet o kondycji i wytrzymałości chłopców. Opowiadały nam, że Paul był najlepszym kochankiem, chociaż 'sesje erotyczne' z Johnem niezmiennie bywały najdłuższe.
To wszystko rozkładało się oczywiście w czasie, na miesiące i lata. Nie bywało tak codziennie, po każdym koncercie. W rzeczywistości po każdym show Beatlesi byli zbyt zmęczeni i wyczerpani na cokolwiek innego. Często, podróżowaliśmy do następnego miasta – wg planu koncertów – tak by uniknąć tłumów i stąd podróże bardzo wczesne, przybywanie na miejsce o poranku. Następnie The Beatles – ta wielka, mityczna seks maszyna, która rzekomo rzucała się na legiony otwartych i chętnych fanek – szła grzecznie do łóżka na 12 godzin.
Tony Barrow (pierwszy rzecznik prasowy zespołu i jego PR-owiec , autor tekstu na okładkach pierwszych płyt zespołu), na zdjęciach: po prawej wyżej z Brianem Epsteinem (Tony z prawej), na dolnej fotce siedzi centralnie, po prawej Mal Evans.
 
LIL EVANS (2005, żona Mala, miała z nim dwoje dzieci, w 1966 roku urodziła im się córeczka Julie): Czułam się zawsze z tyłu. Nie było tak, jakby Mal miał romans z inną kobietą, ale cztery romanse z The Beatles. A czterech facetów to coś gorszego ni jedna kobieta. Był zawsze tuż za ich plecami, gotowy na ich każde zawołanie. Był miłym facetem, zawsze w pobliżu i to mogło prowokować trochę zazdrości w samym zespole. Kiedy poznałam Yoko, lata później, po śmierci Mala, powiedziała mi, że John jej mówił, że był zazdrosny o Mala, w związku z jego bliskimi relacjami z Paulem.



PAUL (1998): Byłem bardzo anty na tego nowego faceta. Nie lubiłem jego [Allen Klein] zapachu. Ale szczególnie John był nim zauroczony i reszta poszła za nim. Zostałem izolowany. Miałem do wyboru, stanąć obok Allena lub, tak to widziałem, walczyć o przetrwanie tego wszystkiego co osiągnąłem z The Beatles. Wybrałem walkę.

    To był bardzo trudny okres. Oni byli z nowym faciem, ja poza ich kręgiem. Byłem bojkotowany przez swoich przyjaciół. Powiedziałem po tym wszystkim swoim znajomym, że rozumiem doskonale ludzi, którzy przechodzą przez te wszystkie nieprzyjemne wydarzenia, horrory, gdy rozpada się zespół, grupa ludzi. Czułem zapach zwalnianych ludzi, którym wbito nóż w plecy, ludzi, którym pokazano, że są zbędni i bezużyteczni. Wszystkie te kłopoty przynosiłem do domu. Wróciłem kiedyś i powiedziałem do Lindy: ‘Oh, zespół się rozpada, John oznajmił, że opuszcza zespół... Wstrzymują wydanie albumu’. Dlatego czułem się po śmierci Lindy winny, że obarczałem ją moimi problemami. Wszystkie procesy związane z The Beatles trwały ponad 20 lat... Ona we wszystkim w tym uczestniczyła.

Wszystkie te spotkania biznesowe były straszne, nawet nie wiesz jak bardzo. Te piekło ciągnęło się za nami przez lata. Po rozpadzie The Beatles czułem się totalnie załamany. Prawdopodobnie byłem bardzo bliski załamania nerwowego. Czułem się jakbym stracił kontrolę nad wszystkim. Wszystko jakby zostało mi odebrane...

   Linda dała mi pewność siebie. Mówiła wciąż: ‘Jesteś wspaniały, jesteś OK’. Zajmowaliśmy się wtedy zwykłymi, domowymi rzeczami. Byliśmy na farmie w Szkocji. Dużo strzygłem owiec, kosiłem trawę, jeździłem konno. To było coś. Linda nauczyła mnie jazdy na koniu. Pamiętam pewną chwilę, jak jechałem konno i myślałem, że mam teraz nad czymś kontrolę, coś w tym stylu. Poczułem pewien przypływ mocy, była bardzo silna. Czułem ją! Dzięki pięknu natury w Szkocji, jeździe konnej i przede wszystkim, wsparciu Lindy, udało mi się znowu nad wszystkim zapanować.
Muzyczny blog  Historia The Beatles  Music Blog
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki.

3 komentarze:

  1. Niesamowita notka!
    Czy zrobił Pan już coś o PAUL IS DEAD? Nic o tym nie znalazłam, a bardzo bym chciała.
    Mogłabym prosić o linka do Pana innego bloga?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój drugi blog to mój top wszech-czasów, stworzony wcześniej na użytek znajomych (podpowiadanie co kto śpiewał, jak sie nazywa dany album singiel, co słuchać, co ściągnąć lub kupić). Link do bloga jest na początku tego, w pionowych ikonach (mój drugi blog, łatwo znaleźć). Paul is dead to 'afera', do której dojdę opisując chronologię HISTORII ZESPOŁU. Jesteśmy teraz w połowie 1968 (pokazuje to też ikona z boku : lipiec 1968). Pozdr i proszę wstawiać imiona lub dodawać siebie do obserwatorów blogu. Będę zawsze wdzięczny za reklamowanie bloga ale przede wszystkim Fab4

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też jestem ciekawa ,,Paul is dead" już nie mogę się doczekać :)
    pozdro Iza

    OdpowiedzUsuń