PAUL: Michael Jackson. Piosenki, relacje, tantiemy...


 

 



W tej chwili świat żyje premierą wielkiego widowiska kinowego – filmu „Michael” w reżyserii Antoine’a Fuqui. Na ekranie w roli Króla Popu błyszczy Jaafar Jackson (syn Jermaine’a, brata Michaela), który do złudzenia przypomina swojego stryja. W tej chwili wokół filmu trwa prawdziwa medialna burza. Choć obraz przyciąga tłumy, głosy krytyki płyną z najmniej oczekiwanych stron. Janet Jackson, siostra Michaela, nie kryje rozczarowania faktem, że została niemal całkowicie usunięta z kadrów filmu. Z kolei córka artysty, Paris, dość surowo ocenia występ Jaafara Jacksona (syna Jermaine’a). Moim zdaniem niesłusznie – Jaafar, mimo pewnych braków, aktorsko dźwiga ten ciężar, a jego taniec (nawet jeśli wspomagany komputerowo) oddaje tę iskrę, którą miał Michael. Jednak z wieloma opiniami krytyków muszę się zgodzić. Film, kończąc akcję na 1988 roku, ślizga się po powierzchni życia muzyka.
Trudno na jego podstawie wyrobić sobie zdanie o tym, jakim Michael był człowiekiem w świetle tego, co wiemy o nim dzisiaj – tych wszystkich prawd, półprawd i fałszów. Twórcy zmarnowali szansę, by odpowiedzieć na kilka trudnych pytań. Mnie, jako pasjonata muzyki, najbardziej zabrakło jednak czegoś innego. Liczyłem, że producent Graham King (odpowiedzialny za „Bohemian Rhapsody”) sięgnie po sprawdzony wzór: pokaże nam proces. Jak powstawała muzyka? Jak narodziło się legendarne „Billie Jean”? Skąd wziął się pomysł na moonwalk i od kogo Michael uczył się tych ruchów? Zabrakło wyjaśnienia fenomenu jego śpiewu – tych wszystkich charakterystycznych stęknięć, pojękiwań i rytmicznych odgłosów między wyrazami, które stały się jego znakiem rozpoznawczym.
  Tak się składa, że byłem w kinie w dniu premiery i po seansie naszła mnie pewna myśl. Skoro to blog o The Beatles, nie sposób pominąć wątku, który łączy Michaela z tym najważniejszym dla nas zespołem.
   Dziś w serii OSOBNO zajmiemy się dwoma gigantycznymi hitami, które Michael stworzył wspólnie z Paulem McCartneyem. Ale zanim przejdziemy do muzyki, musimy przypomnieć sobie historię ich przyjaźni, która zaczęła się od wspólnego pisania piosenek przy pianinie, a skończyła na jednym z najsłynniejszych konfliktów w historii show-biznesu. 

 


Wszystko zaczęło się od telefonu Michaela do Paula w 1981 roku. Michael po prostu zapytał: „Chcesz nagrać ze mną kilka hitów?”. Paul się zgodził i tak narodziła się chemia, która zaowocowała dwiema genialnymi kompozycjami:
  The Girl Is Mine: Nagrana w 1982 roku jako pierwszy singiel z legendarnego albumu Thriller. Utwór powstał podczas wspólnych sesji w Tucson w Arizonie. Michael napisał go specjalnie jako dialog dwóch kumpli kłócących się o dziewczynę.
 Say Say Say: Choć wydana później (w 1983 na albumie Paula Pipes of Peace), de facto powstała jako pierwsza, jeszcze w 1981 roku. Panowie pracowali nad nią wspólnie w studiu AIR w Londynie pod okiem George’a Martina.
 Michael: Paul nauczył mnie bardzo dużo o strukturze piosenki. On ma ten dar od Boga, że potrafi stworzyć melodię, której nie da się zapomnieć. Praca z kimś, kto był w The Beatles, była dla mnie jak spełnienie marzeń. Paul jest geniuszem, a jednocześnie normalnym, fajnym facetem”. 
To wtedy, podczas tych przyjacielskich sesji, Paul – chcąc być dobrym mentorem – pokazał Michaelowi swój „zeszyt z zakupami” i opowiedział mu, jak opłacalne jest posiadanie praw autorskich do cudzych piosenek. Michael zażartował wtedy: „Pewnego dnia kupię twoje piosenki, Paul”. McCartney tylko się roześmiał. Nie wiedział, że Michael mówił śmiertelnie poważnie. W 1985 roku na sprzedaż wystawiono firmę ATV Music, która posiadała prawa do niemal całego katalogu The Beatles. Paul chciał go odzyskać, ale cena (ok. 47 mln dolarów) była dla niego zbyt wysoka, by kupować go samemu, a Yoko Ono nie chciała dołożyć połowy. Michael, dysponując ogromnym majątkiem po sukcesie Thrillera, przelicytował wszystkich i kupił katalog za plecami przyjaciela. 
PAUL: Pokazałem mu mój katalog piosenek, które wykupiłem (m.in. Buddy'ego Holly'ego). Powiedziałem: 'Michael, to jest świetna lokata kapitału, powinieneś spróbować'. On spojrzał na mnie, uśmiechnął się i powiedział: 'Kupię twoje, Paul'. Myślałem, że żartuje... no cóż, okazało się, że to nie był żart. Paul nie spodziewał się, że jego własna lekcja biznesu obróci się przeciwko niemu”.
  Dla Paula to był cios w plecy. Czuł się zdradzony – Michael zarabiał na każdym odtworzeniu piosenek Lennona/McCartneya, a Paul musiał mu płacić za prawo do wykonywania własnych utworów na koncertach. Ich przyjaźń natychmiast wygasła. 
  PAUL: Pomyślałem wtedy: 'No dobrze, ale przecież my się znamy!'. Zadzwoniłem do niego i powiedziałem: 'Michael, słuchaj, nie uważasz, że to trochę dziwne, że kupujesz piosenki, które ja napisałem?'. A on tylko powtarzał: 'To tylko biznes, Paul'. Po trzecim razie, gdy to usłyszałem, poczułem, że nie ma już o czym rozmawiać. To był koniec.
  Lata później role się odwróciły. Spór o piosenki Beatlesów miał swój dramatyczny finał na początku lat 2000. Michael, który zainwestował fortunę w nagranie albumu „Invincible”, popadł w otwarty konflikt z Sony Music. Publicznie oskarżył ówczesnego szefa wytwórni, Tommy'ego Mottolę, nazywając go „diabłem” i „rasistą”. Jackson twierdził, że Sony celowo sabotuje promocję jego nowej płyty, aby doprowadzić go do bankructwa. Cel był jeden: zmusić go do sprzedaży jego 50% udziałów w katalogu Sony/ATV, który zawierał właśnie bezcenne prawa do utworów The Beatles. Michael wierzył, że to właśnie wtedy, w ramach czarnego PR-u, zaczęły wypływać lub być podsycane najbardziej niszczycielskie plotki na jego temat, mające na celu złamanie go jako człowieka i biznesmena. To rzuca zupełnie inne światło na postać Michaela – nie tylko jako artysty, którego proces twórczy pominął film, ale jako gracza w bezwzględnej lidze, gdzie stawką były piosenki napisane kiedyś przez Paula i Johna.
 Michael walczył o ten katalog do końca życia, widząc w nim swoją najcenniejszą polisę ubezpieczeniową. Sprawa znalazła swój finał dopiero po śmierci Michaela. Po wielu prawnych bataliach, w 2017 roku Paul McCartney zawarł ugodę z Sony/ATV. Dzięki amerykańskim przepisom o prawie autorskim, które pozwalają twórcom odzyskać prawa po 56 latach, Paul w końcu stał się właścicielem swoich piosenek. Historia zatoczyła koło, ale muzyka, którą ci dwaj nagrali, gdy jeszcze byli najlepszymi kumplami, pozostaje ponadczasowa.

The Girl Is Mine  
Singiel: 1982
Strona B: "Can't Get Outta Rain"
Album: Thriller (Michael Jackson)
Wydana: singiel: 18 października 1982 (USA), 29 października 1982 (UK)
Kompozycja: Michael Jackson
Napisana: 1982
Wytwórnia: Epic
Producent: Quincy Jones, Michael Jackson
Długość: 3:42

 

Michael (w swojej autobiografii Moonwalk): Praca z Paulem McCartneyem była dla mnie niezwykle ekscytująca. Paul jest bardzo luźny w studiu, żartuje, bawi się muzyką. Nagrywając 'The Girl Is Mine', czuliśmy się jak dwaj kumple, którzy po prostu się wygłupiają. Ta cała rozmowa na końcu piosenki nie była wcale zaplanowana – my po prostu gadaliśmy, a George Martin zostawił włączone mikrofony.

 


PAUL
(wywiad dla Rolling Stone): Były święta Bożego Narodzenia. Ktoś do mnie zadzwonił, a jakiś wysoki głos, którego nie rozpoznałem, powiedział: „Cześć, Paul”. Pomyślałem: „To jakaś dziewczyna, fanka, skąd do cholery ma mój numer?”. Byłem strasznie zirytowany. Potem głos powiedział: „To Michael” i nagle mnie olśniło. To nie była dziewczyna, tylko Michael Jackson, który w zasadzie zapytał: „Chcesz nagrać jakieś hity?”. A ja na to: „No tak, jasne. Chodź tutaj”. Nasze drogi skrzyżowały się już kilka razy. Michael nagrał cover utworu „Girlfriend” zespołu Wings na swoim albumie „Off The Wall”, a jego producenta, Quincy'ego Jonesa, znałem od dawna. Quincy odebrał Oscara w imieniu The Beatles, kiedy wygraliśmy za najlepszą muzykę do utworu „Let It Be” w 1971 roku 
[Best Original Song Score]...  Michael to chłopak o niesamowitym wyczuciu rytmu. Kiedy pracowaliśmy nad 'The Girl Is Mine', uderzyło mnie, jak bardzo jest pracowity, ale też jak bardzo potrafi być nieśmiały. Jednak gdy tylko stawał przed mikrofonem, ta nieśmiałość znikała. To była czysta magia. Świetnie się bawiliśmy, to był czas pełen śmiechu. 


[Michael Jackson:]
Every night she walks right in my dreams
Since I met her from the start
I'm so proud I am the only one
Who is special in her heart

The girl is mine
The doggone girl is mine, m-m-m
I know she's mine
Because the doggone girl is mine, m-m-m

[Paul McCartney:]
I don't understand the way you think
Saying that she's yours, not mine
Sending roses and your silly dreams
Really just a waste of time

Because she's mine
The doggone girl is mine
Don't waste your time
Because the doggone girl is mine

I love you more than he

[Michael Jackson:]
(Take you anywhere)
Well, I love you endlessly
(Loving we will share)
So come and go with me to one town

But we both cannot have her
So it's one or the other
And one day you'll discover
That she's my girl forever and ever

[Paul McCartney:]
Don't build your hopes to be let down

[Michael Jackson:]
'Cause I really feel it's time
I know she'll tell you I'm the one for her
'Cause she said I blow her mind

The girl is mine
The doggone girl is mine
Don't waste your time
Because the doggone girl is mine

[Michael {Paul}:]
{She's mine, she's mine}
{No, no, no, she's mine}
The girl is mine, {the girl is mine}
The girl is mine, {the girl is mine}
{The girl is mine} (mine, mine); {yep, she's mine} (mine, mine)
{The girl is mine} (mine, mine); {yeah, she's mine} (mine, mine)

[Michael Jackson:]
Don't waste your time
Because the doggone girl is mine
The girl is mine, the girl is mine

[Michael {Paul}:]
(Michael, we're not going to fight about this, okay?)
Ha, ha, Paul, I think I told you I'm a lover, not a fighter
{Eh, I've heard it all before, Michael}
{She told me that I'm her forever lover, you know, don't you remember?}
Well, after loving me she said she couldn't love another
{Is that what she said?}
Yeah, she said it; you keep dreaming

{I don't believe it! Mine, mine}
(No, no, no) The girl is mine (Mine, mine, mine)
{No, mine} No, mine (Mine, mine)
{She's mine, mine, mine, mine, mine} (Mine, mine, mine)
'Cause the girl is mine
{No, the girl is mine} (Mine, mine)
The girl is mine (Mine, mine, mine)
{No, the girl is mine}
The girl is mine (Mine, mine)
(No, she's mine)

Say Say Say  
Singiel: 1983
Strona B: "Ode to a Koala Bear"
Album: Pipes of Peace (Paul McCartney)
Wydana: singiel: 3 października 1983 (USA), 14 października 1983 (UK)
Kompozycja: Paul McCartney, Michael Jackson
Napisana: 1981 (podczas sesji do albumu Tug of War)
Wytwórnia: Parlophone (UK), Columbia (USA)
Producent: George Martin
Długość: 3:55

PAUL (wypowiedź dla swojej oficjalnej strony po latach): Michael poleciał do Anglii i przyjechał do mojego biura w Londynie. Pojechaliśmy na najwyższe piętro, gdzie mam pianino, i zaczęliśmy grać „Say Say Say”. Pozwoliłem mu trochę poprowadzić i myślę, że wiele z wrażliwości tego utworu było w stylu Michaela. „Baptised in all my tears” – to wers, którego sam bym nie użył. Pomagałem przy melodii, a on dorzucał tekst. Oboje byliśmy podekscytowani wspólną pracą i piosenka powstała dość szybko; odbijaliśmy się od siebie. Zapisałem tekst i zanim wyszliśmy z biura, mieliśmy „Say Say Say”. Chyba za pierwszym razem, kiedy nagrywaliśmy to jako demo, śpiewaliśmy tylko we dwóch, a ja grałem na gitarze....  Michael zadzwonił do mnie i zapytał: 'Chcesz nagrać jakieś hity?'. Odpowiedziałem: 'Jasne!'. Przyjechał do Londynu, siedzieliśmy przy moim pianinie i tak powstało 'Say Say Say'. On miał w sobie coś z dziecka, taką czystą radość z dźwięków. Był niezwykle sprawny – potrafił wymyślić linię melodyczną w sekundę. Byłem pod wielkim wrażeniem jego instynktu.

Na zdjęciu: Michael, Paul, Quincy Jones i Greg Phillinganes (Sesje do 'Say, Say, Say'Cherokee Studios, Hollywood, CA, 1983).   

Michael (wypowiedź z lat 80): Paul nauczył mnie bardzo dużo o strukturze piosenki. On ma ten dar od Boga, że potrafi stworzyć melodię, której nie da się zapomnieć. Praca z kimś, kto był w The Beatles, była dla mnie jak spełnienie marzeń. Paul jest geniuszem, a jednocześnie normalnym, fajnym facetem.



Say, say, say what you wantBut don't play games with my affectionTake, take, take what you needBut don't leave me with no direction
All alone, I sit home by the phoneWaiting for you, baby (baby)Through the years, how can you stand to hearMy pleading for you, dear?You know I'm crying, ooh-ooh-ooh-ooh-ooh
Yeah, yeah
Now, go, go, go where you wantBut don't leave me here foreverYou, you, you, stay awaySo long, girl, I see you never
What can I do, girl, to get through to you?'Cause I love you, baby (baby)Standing here, baptized in all my tearsBaby, through the years, you know I'm cryingOoh-ooh-ooh-ooh-ooh
Hee-hee-hee(You've got to say, say, sayYou've got to say, say, say)
You never, ever worryAnd you never shed a tearYou're saying that my love ain't realJust look at my face, these tears ain't drying
You, you, you can never sayThat I'm not the one who really loves youI pray, pray, pray everydayThat you'll see things, girl, like I do
What can I do, girl, to get through to you?'Cause I love you (love you), baby (baby)Standing here, baptized in all my tearsBaby, through the years, you know I'm cryingOoh-ooh-ooh-ooh-ooh
Ooh, hee-hee-heeHee-hee-hee
Ooh-ooh-ooh-ooh-ooh(You've got to say, say, say)Ooh-ooh-ooh-ooh-ooh(You've got to say, say, say)Ooh-ooh-ooh-ooh-oohOoh-ooh-ooh (say, say, say), ooh-ooh-ooh (say, say, say)Ooh-ooh-ooh (say, say, say), ooh-ooh-ooh (say, say, say)Ooh-ooh-ooh (say, say, say), ooh-ooh-ooh (say, say, say)Ooh-ooh-ooh (say, say, say), ooh-ooh-ooh (say, say, say)Ooh-ooh-ooh (say, say, say), ooh-ooh-ooh (say, say, say)Ooh-ooh-ooh (say, say, say)



Na koniec trochę ... Quincy Jones po latach: Michael... Był chciwy. Do 'Don't Stop Til You Get Enough' Greg Phillinganes napisał sekcję C piosenki. Michael powinien dać mu 10 procent udziału w utworze. Ale nie zrobił tego... Nie chcę tego wywlekać publicznie, ale Michael kradł wiele rzeczy, wiele piosenek. Chociażby linie basu ze 'State of Independence' Donny Summer do 'Billie Jean'. Publikacje nie kłamią. Był makiaweliczny, jak tylko mógł... The Beatles? Byli najgorszymi muzykami na świecie. Byli niepotrafiącymi grać "sk****ynami. Paul to najgorszy basista, jakiego kiedykolwiek słyszałem. A Ringo ? Nawet nie chcę o nim rozmawiać... Byliśmy w studiu z Georgem Martinem i Ringo spędził trzy godziny na naprawieniu czterotaktowej rzeczy w piosence. Nie potrafił sobie poradzić. Stwierdziliśmy 'kolego, może napijesz się piwka, zjesz trochę placka pasterskiego i odpoczniesz?' Zrobił to, a my zaprosiliśmy do studia jazzowego perkusistę Ronniego Verrella. Ten przybył w 15 minut i pozamiatał. Ringo wrócił i powiedział 'George, możesz puścić mi to jeszcze raz'. Kiedy Martin zrobił to, Starr stwierdził, że nie jest to takie złe. Wtedy odpowiedziałem 'Tak, ponieważ to nie ty’... Ringo prywatnie był świetnym gościem... Będzie dużo pisane o tym, co było następne w życiu Michaela, ale dla mnie to wszystko jest tylko hałasem. Obiecuję ci za 50, 75, 100 lat, to, co zostanie zapamiętane, to muzyka. 

 


Historia The Beatles
History of  THE BEATLES

 




WRZESIEŃ 1980

 

 

 


WRZESIEŃ.
W Australii zostaje sprzedanych 25 000 egzemplarzy 13-płytowego zestawu albumów The Beatles (12 albumów oficjalnych plus jeden "Rarities"), co kwalifikuje to wydawnictwo do tytułu złotego boxu.  To druga wersja "australijskiego" zestawu z 1978 roku.
Według doniesień prasowych BBC oraz EMI Records negocjują obecnie w Londynie warunki oficjalnego ogólnoświatowego wydania nagrań studyjnych BBC The Beatles z lat 60-tych.
  Przygotowując się do piątych urodzin Seana, John i Yoko kupują mu samolot wartości 62500 funtów, łącznie z pilotem i stewardesą. 
Paul jest widziany wśród  publiczności podczas koncertu Steviego Wondera na Wembley Arena.  W tym roku Paul rezygnuje z organizacji corocznego Buddy Holly Week, zamiast tego jest gospodarzem programu Buddy Holly Special w londyńskim Capitol Radio. Pomijając sympatię
Beatlesa do twórczości przedwcześnie zmarłego geniusza początków ery rock and rolla warto przypomnieć, że Paul jest właścicielem praw do wszystkich nagrań Buddy'ego. Ponadto 
w połowie września basista The Beatles przebywał w swojej posiadłości w Sussex. Ciekawostką jest, że w tym czasie (właśnie we wrześniu '80) intensywnie pracował nad filmem animowanym o Rupert Bear. To wtedy powstawały szkice do słynnego później „We All Stand Together”. To pokazuje niesamowity kontrast: Lennon w Nowym Jorku nagrywa drapieżne rockowe kawałki, a Paul w Anglii tworzy baśniowy świat dla dzieci. 
Wrzesień 1980 to moment, w którym George promował mocno swoją autobiografię I Me Mine (wydaną przez Genesis Publications). Ponadto znajdował się na końcowym etapie przygotowań do swojego albumu Somewhere in England, który tego miesiąca przesłał do Warner Bros. Records. Jednak wytwórnia odrzuciła początkową wersję, zmuszając go do przepracowania albumu, usunięcia czterech utworów i stworzenia nowego materiału, aby zwiększyć jego potencjał komercyjny. Warner Bros. uznało, że oryginalna wersja Somewhere in England nie ma potencjału komercyjnego. Usunięte lub zastąpione utwory to „Tears of the World”, „Sat Singing”, „Lay His Head” i „Flying Hour”. Somewhere in England ostatecznie ukazało się w 1981 roku z inną listą utworów, ponieważ Harrison był niezadowolony z presji ze strony wytwórni.
  
Londyński punkt sprzedaży ekskluzywnych mebli i dzieł sztuki o nazwie 'Ringo Or Robin" zostaje zamknięty. Sklep został założony przez Ringo Starra i projektanta Robin Cruishank , którzy się poznali przy organizowaniu wnętrz w domu Beatlesa.  Wśród słynnych projektów firmy obu panów  znalazły się stół wykonany z oryginalnych osłon chłodnicy Rolls-Royce'a, specjalistyczne lustra z postaciami Disneya oraz zestawy do gry w tryktraka. Produkty ROR zostały wyprodukowane w następujących krajach: Wielka Brytania, Francja, Włochy, Austria, Chiny, Nowa Zelandia. Obecnie przedmioty ROR to niezwykle cenne pamiątki kolekcjonerskie, często sprzedawane za pośrednictwem dealerów i domów aukcyjnych, takich jak Sotheby's i Tracks. Działalność ROR Ringo i Robin zakończą całkowicie w 1986 w pełnej zgodzie a Ringo pozwala wielkodusznie zachować byłem wspólnikowi prawa do nazwy ROR.
 

 
  David Geffen w wywiadzie dla magazynu Rolling Stone: We wrześniu, kiedy akurat rozpoczynałem  działalność mojej wytwórni płytowej, wszyscy mówili tylko o Johnie i Yoko. Pomyślałem więc sobie, że byłoby cudownie podpisać z nimi kontrakt. Wysłałem im więc telegram i natychmiast o wszystkim zapomniałem. Było to przecież niemożliwe do spełnienia marzenie. Wiemy, że marzenie się to Davidowi spełni, na górze razem z parą Lennonów. 
 
1 września. W posiadłości Friar Park George oddaje się lekturze książki "The Beatles A-Z", której autorami są Goldie Friede, Robin Titone oraz Sue Weiner.
 
4 września. W Cherokee Studios w Los Angeles Ringo kontynuuje prace na albumem wtedy pod roboczym tytułem "Can't Fight Lightning", choć ostatecznie album nazywać się będzie "Stop and Smell Roses". Piosenkę "Can't Fight Lightning" napisał Ringo napisał po tym, jak razem z Barbarą prawie nie zostali porażeni piorunem.  W sesjach do przyszłego "Stop and Smell the Roses" brał udział nie tylko Paul, ale i George. To był ten rzadki moment, kiedy trzej eks-Beatlesi (bez Johna) współpracowali nad jednym projektem, co dodaje pikanterii faktowi, że John w tym samym czasie udzielał wywiadów o tym, że reaktywacja to iluzja.
 
Ikoniczne zdjęcie Toma Zuka (wrzesień 1980) roku uchwyciło kluczowy moment związany z ostatnim wielkim wywiadem Johna Lennona i Yoko Ono dla magazynu Playboy. Od lewej: Barry Golson (szef biura Playboya w Nowym Jorku, który przydzielił to zadanie), Yoko Ono, John Lennon oraz David Sheff (młody pisarz z Kalifornii, który przekonał Golsonsa i przeprowadził obszerny wywiad).

10 września.
Po zakończeniu ostatnich prac nad albumem Double Fantasy", John udziela zgody na przeprowadzenie przez Davida Sheffa z magazynu 'Playboy' serii wywiadów, w których mówi między innymi: Za chwilę skończę 40, a Sean 5 lat. Czyż nie cudownie? Przeżyliśmy. Niedługo będę miał czterdziestkę,  a - jak obiecywano - życie zaczyna się po czterdziestce. Wierzę w to. To trochę tak, jakbyś się zastanawiał, co za chwilę  może ci się przydarzyć.
Wywiad Johna dla Playboy'a znajdziesz w sekcji WYWIADY
  Rezultatem tego wywiadu opublikowanego w styczniu 1981 roku był najdłuższy wywiad Lennona w historii, obejmujący jego lata w Beatlesach, solową karierę i życie z Ono. Wytrwałość Sheffa przekonała Golsonsa, by powierzyć mu prowadzenie rozmowy, co zaowocowało szczerym i odkrywczym dialogiem, wielokrotnie archiwizowanym i wznawianym.  Autor bloga zdobył niemiecką wersję tego magazynu tuż po jego publikacji. Na rozkładówce w środku była La Toya Jackson, siostra Michaela. W przetłumaczeniu mi wtedy cały wywiad pomagała mi wtedy moja nauczycielka na studiach tego języka, pani mgr Jola Król (niestety już nie żyje). Gdy pojawił się internet nasze wspólne tłumaczenie tego wywiadu było chyba pierwszym w polskiej przestrzeni publicznej. 
 
11 września. W mieszkaniu Johna w Dakota w trakcie wywiadu opowiada o swojej potencjalnej w 1981 roku trasie: Prawdopodobnie tak, chociaż jeszcze miesiąc temu nie uwierzyłbym, gdybyś mi to powiedział. Ale później zacząłem się zastanawiać, czemu nie ? 
   W tym samym czasie Yoko rozmawia już z Davidem Geffenem o potencjalnym podpisaniu kontraktu. 
  W Londynie stacja Capitol Record nadaje program o The Beatles 'Making Waves', oczywiście emitując  w jego ramach największe przeboje grupy.
 
12 września. W trzecim dniu wywiadu Johna dla magazynu Playboy, mężczyźni przenoszą się do oddalonej o półtora przecznicy od Dakoty kawiarni La Fortuna na Upper West Side.  Dlaczego tam? Wspomina syn właścicieli Alice i Vincenta Urwandów, Richard: W dniu otwarcia sprzedaliśmy jedną espresso i zarobiliśmy 85 centów. Pomyśleliśmy: Co my, do cholery, właśnie zrobiliśmy? Ale chyba ktośowi ta jedna espresso tak bardzo smakowała, że opowiedział o tym komuś innemu, i zanim się obejrzeliśmy, ludzie zaczęli przychodzić”. Z czasem wieść rozeszła się do dwóch najsłynniejszych osób w okolicy (a może i na całym świecie): Johna Lennona i Yoko Ono, którzy mieszkali zaledwie przecznicę dalej, w Dakota. Cafe La Fortuna, które najlepiej znane było z kanapek i włoskich deserów, stało się stałym miejscem pary. Przychodzili tu kilka razy w tygodniu, on częściej niż ona – wspomina Urwand. Siadał przy tym samym stoliku w tylnym ogródku, pisał i rysował na serwetkach. Czasem zamawiał sfogliatellę lub cannoli. 
Na okładce singla Lennona z 1984 roku „Nobody Told Me” widnieje zdjęcie jego i Ono w kawiarni, z byłym Beatlesem gotowym właśnie wgryźć się w to, co wygląda na kanapkę. Jedli tam śniadanie w dniu jego morderstwa w 1980 roku. Urwand mówi, że para odwiedzała Cafe La Fortuna, bo stali klienci wiedzieli, by ich nie niepokoić. Byli jednak towarzyscy wobec personelu. Pamiętam, jak raz John powiedział, że myśli o wyjeździe na Florydę, ale mu się nie podobało, bo tam roi się od komarów. Innym razem on i Yoko przywieźli Seana, który miał wtedy dopiero parę lat. Musieli szybko wyjść w jakąś sprawę, więc posadzili Seana na moich kolanach i powiedzieli: 'Przytrzymaj go chwilę. Wrócimy za moment'. Cafe La Fortuna zamknęło się w 2008 roku po zmianie właściciela budynku i podwyżce czynszu przez wynajmującego. 
Alice Urwand zmarła w tym samym roku, a Vincent w 2014. Ich syn wspomina, że jego rodzice szybko złapali dobry kontakt z Johnem i Yoko i stali się dobrymi znajomymi: „Co było zabawne, bo mój ojciec lubił operę. Mawiał, że Beatlesi to muzyka diabelska”.

Sheff pyta tego dnia Johna czy słucha własnych nagrań a ten odpowiada: Bardzo rzadko. Jednak nigdy dla przyjemności. Kiedy bowiem słyszę którekolwiek z nich, od razu przypominają mi się sesje - 48-godzinna z Paule, w trakcie której składaliśmy do kupy 'The White Album', aż do chwili, gdy zupełnie przestaliśmy panować na nerwami, czy 8-godzinne miksowanie "Revolution 9". Jezu, siedzieliśmy  przez całe godziny, dopracowując na przykład gitary. Pamiętam wszystkie szczegóły tych prac.
W dniu następnym John opowiada: Zawsze czuję dumę i zadowolenie, kiedy inni śpiewają moje piosenki. Nawet jeśli ktoś je tylko próbuje wykonywać, i tak sprawia mi to przyjemność... Na przykład zespoły w restauracjach często grają "Yesterday".  Będąc w Hiszpanii, Yoko i ja podpisaliśmy w ten sposób instrument pewnemu skrzypkowi. Nie mógł zrozumieć, że to nie ja napisałem tę piosenkę. Ale jak mi się zdaje, nie byłby chyba w stanie chodzić od stolika do stolika, śpiewając "I Am The Walrus".
 

W tym samym dniu, 12 września świat poznaje: David Bowie – "Scary Monsters (and Super Creeps)". Absolutny kamień milowy. Z tego albumu pochodzi hit "Ashes to Ashes". Bowie rozliczał się tu ze swoją przeszłością (postacią Majora Toma). Poza tym: Ozzy Osbourne – "Blizzard of Ozz". Debiut solowy Ozzy’ego po wyrzuceniu z Black Sabbath. To tutaj świat usłyszał "Crazy Train". 
Z muzycznych i wartych odnotowania wydarzeń we wrześniu 1980 jest te, że dokładnie 13 września Gary Numan odniósł kolejny spektakularny sukces, zdobywając trzeci z rzędu numer 1 na UK Albums Chart w zaledwie mniej niż czternaście miesięcy. Jego album Telekon wkroczył prosto na szczyt listy, potwierdzając pozycję Numana jako jednego z liderów brytyjskiej sceny nowej fali i synth-popu.
Passa zaczęła się od Replicas (Tubeway Army, czerwiec 1979) i The Pleasure Principle (wrzesień 1979), a Telekon – z mrocznymi, elektronicznymi utworami jak "This Wreckage" czy "We Are Glass" – dopełnił tryptyk. Album sprzedał się w UK w ponad 250 tysiącach egzemplarzy, stając się ostatnim wielkim hitem Numana w dekadzie. Dwa największe hity singlowe artysty to "Are Friends Electric" oraz "Cars", oba z 1979. Ciekawostka: w 2021 Paul McCartney i Gary Numan nagrali na potrzeby dokumentalnego serialu "Watch The Sound With Mark Ronson",  utwór "I Know Time (is calling)", który znajdziecie na YT tutaj. Tutaj przypomnę kapitalny pierwszy wspomniany przebój Gary'ego. 

 
 
 
 
 

 
13 września: W tym dniu Elton John dał legendarny darmowy koncert w Centralnym Parku w Nowym Jorku – jednym z największych wydarzeń rockowych tamtej ery. Zebrało się około 400 tysięcy fanów, co czyniło go jednym z największych bezpłatnych koncertów w historii USA (dla porównania, podobna frekwencja była na koncercie Simona & Garfunkela w tym samym miejscu cztery lata wcześniej). Wydarzenie transmitowano na żywo przez stacje radiowe, a nagrania później trafiły na bootlegi i oficjalne wydania. Elton wystąpił m.in. w stroju Kaczora Donalda. Co ciekawe, John Lennon (który mieszkał rzut beretem w budynku Dakota) podobno słyszał ten koncert przez otwarte okno.  Nie przyszedł osobiście (w 1979 r. był w "utraconym okresie" poza sceną), ale Yoko Ono wspominała w wywiadach, że dźwięki dolatywały do ich apartamentu. 
     Elton zagrał aż 27 piosenek przez ponad 2,5 godziny. Zaczynał od "Daniel", przechodząc przez hity jak "Rocket Man", "Crocodile Rock", "Saturday Night's Alright for Fighting", "Philadelphia Freedom", "Don't Go Breaking My Heart" czy "Bennie and the Jet". Kończył "Honky Cat" i "Pinball Wizard" (cover The Who). Na scenie towarzyszyli mu muzycy z jego klasycznego składu z lat 70.: gitarzysta Davey Johnstone (od 1971 r., wieloletni filar), basista Dee Murray (w zespole od 1970, choć odszedł w 76., wrócił na ten koncert), perkusista Nigel Olsson (też od 1970, ikona Eltona) oraz klawiszowiec Ray Cooper (perkusja i instrumenty perkusyjne, współpracownik od 1973). To ten "czerwony garnitur" line-up, który definiował erę. "Czerwony garnitur" to przydomek dla klasycznego zespołu Eltona Johna z lat 70., bo na wielu koncertach i okładkach (np. albumu "Goodbye Yellow Brick Road") nosili jaskrawe, czerwone garnitury – ikoniczny, błyszczący styl glam-rockowy. Ten line-up z Johnstone'em, Murrayem, Olssonem i Cooperem definiował jego złote lata!
 
 

15 września. W Wielkiej Brytanii wydany jest limitowany, dwunasto-calowy singiel Paula, "Temporary Secretary" / "Secret Friend".  Wydanie na 12" winylu z kolorową okładką i efektami dźwiękowymi w rowku (lock groove) było eksperymentem studyjnym z albumu "McCartney II", nagranym w domowym studio Paula w Sussex. Singiel, mimo promocji, całkowicie przepadł na listach przebojów na całym świecie – nie dotarł nawet do Top 100 w UK, co kontrastowało z wcześniejszymi hitami ex-Beatlesa. Utwór "Temporary Secretary" to synth-popowy, elektroniczny kawałek z pulsującą linią basu i autotune'owymi wokalami – Paul bawił się nowymi syntezatorami, inspirując się Kraftwerk (może Gary Numanem?) i yellowbrickroadowymi eksperymentami. B-side "Secret Friend" był bardziej ambientowy, z powtarzalną frazą i odgłosami natury. Singiel miał limitowany nakład (ok. 25 tys. sztuk), co dziś czyni go kolekcjonerskim rarytasem – ceny na Discogs sięgają 50-200 funtów za egzemplarz w dobrym stanie. Paul promował go w wywiadach, nazywając "zabawą z maszyną", ale publiczność woleła klasyczne ballady. Przyznam się, że album, z którego pochodzą oba utwory jest jednym z moich najmniej ulubionych wydawnictw Paula, pomimo obecności na nim "Coming Up" i "Waterfalls". 
 
 
 
Krotko po jego premierze muzyk odrzuca prośbę firmy Alfred Marks E.B. o umożliwienie utworu ze strony A w celach reklamowych. John w tym czasie odpowiada na oczywiste pytanie: Dlaczego dla was jest nie do pomyślenia, by wasza sławna czwórka zebrała się razem tworząc muzykę? Rozmowa o Beatlesach, którzy mieliby się reaktywować, to czysta iluzja. Ta grupa istniała dziesięć lat temu. Beatlesi istnieją już tylko na filmach,m utworach i umysłach ludzi. Nie można odbudować czegoś, co przestało istnieć. Nie jesteśmy już tymi samymi czterema ludźmi. A przecież po cóż miałbym się cofać o 10 lat, żeby tylko stworzyć iluzję czegoś, co wiem, że już nie istnieje... Wspólne nagrywanie ? A niby dlaczego The Beatles  mieliby być w tym lepsi? Czy przez długich dziesięć lat nie dawali już wszystkiego co najlepsze ? Nie dawali siebie samych? Nie dawali wszystkiego, co tylko mieli ?


16 września.
John zwierza się Sheffowi:  Kiedy byłem Beatlesem, myślałem, że jesteśmy najbardziej zajebisty ze wszystkich zespołów świata, a wiara w to, sprawiała, że byliśmy tym, kim byliśmy - nazywaj to najlepszym zespołem świat albo jak chcesz. Jeśli o nas chodziło, byliśmy najlepsi, chociaż uważaliśmy tak na długo przed tym, zanim o nas usłyszano. W świetle tego uważam, że Beatlesi rzeczywiście byli największą grupą rockową wszech czasów, chociaż jak tylko włączysz  mi któryś z naszych utworów, od razu chciałbym zrobić go na nowo. Wczoraj wieczorem usłyszałem "Lucy In The Sky With Diamodns". I wiesz co? Ten numer jest okropny. Po prostu niemożliwie fatalny. To znaczy, oczywiście, to świetna piosenka, ale z drugiej strony okropna, bo nie została odpowiednio zaaranżowana. Wiesz co mi chodzi ? Czuje, że tak samo mógłbym przearanżować na lepsze każdy inny numer Beatlesów. 
  Niestety w czasie trwania tych rozmów John nie informuje Sheffa, że na półki kiosków wejdzie niebawem inny jego wywiad, tym razem dla magazynu Newsweek (29 września).
17 września. Ukazanie wywiadu Johna w Newsweeku  wprawia oczywiście w gniew Sheffa, jak i Barry'ego Golsona - redaktora naczelnego 'Playboy'a'. Obaj sądzili, że mają wyłączność na wywiad z Johnem. Barry odwiedza jeszcze tego samego ranka muzyka i wrzeszczy, że ten mu "rozpieprzył materiał". W ramach zgody John  zgadza się opowiedzieć o powstawaniu każdej piosenki Beatlesów, jakiej sobie zażyczą. JOHN: Jestem dumny z moich prac. Dam wam ostateczną wersję wspomnień, całą cholerną prawdę - przynajmniej w mojej wersji - mam świetną pamięć. Można w niej znaleźć wszystko: od łona do grobu. Wszystko!" 
Kilka z tych wspomnień Johna: Razem z Paulem, twarzą w twarz, jeden na jeden, pisałem mnóstwo materiału. Jak w "I Want To Hold Your Hand". pamiętam, w jaki sposób doszliśmy do akordów, przy pomocy których stworzyliśmy tę piosenkę. Byliśmy wtedy w domu Jane Asher, grając we dwóch naraz na pianinie. Nagle popatrzyliśmy na siebie, krzycząc: "Słyszałeś... masz to?!", po czym Paul jeszcze raz zagrał tę frazę, a ja mu "O to chodzi, zagraj to jeszcze raz!" W tamtych czasach zawsze tak tworzyliśmy - graliśmy sobie praktycznie na głowach. Pisaliśmy nawet na tyle furgonetki. "She Loves You" stworzyliśmy w drodze do Newcastle".
Playboy: A co ze skomplikowanym utworem "Eleanor Rigby"?  John: Tak, 'Rigby'! Pierwsza zwrotka należy do Paula ale reszta jest praktycznie moja. Paul wiedział, że ma materiał na niezły numer ale nie chciał mojej pomocy, chociaż kiedy siedzieliśmy razem z Malem Evansem i Neilem Aspinallem, powiedział do nas: "Chłopaki, dokończcie ten tekst". Mal był instalatorem  telefonów, a Neil początkującym księgowym, więc poczułem się urażony i dotknięty, że Paul rzucił te słowa do nas wszystkich. Oczywiście chciał, bym to zrobił ja, a pod piosenką nie podpisała się cała armia ludzi, wiec wszystko skończyło się tak, że w końcu poszedłem z nim do drugiego pokoju i dokończyliśmy jego  pracę. Kiedy wylecieliśmy z tekstem "o, popatrz na tych wszystkich cudownych ludzi", obecny był również George Harrison. Kiedy więc wyszedłem ze studia do toalety, Paul i George zaczęli już to grać i nagle usłyszałem te słowa, więc wróciłem się mówiąc "O to właśnie chodzi!" Dodane skrzypce  były pomysłem Paula. Jane Asher pokazała mu Vivaldiego i wszystko świetnie wypadło - szczególnie te skrzypce prosto od Vivaldiego. Nie mogę więc rościć sobie do tego żadnych praw.

 
18 września. W ósmym dniu wywiadu dla Playboy'a John mówi między innymi:  Nie widziałem się z Beatlesami sam nie wiem jak długo. Nie przychodzi mi nawet na myśl, kiedy to było. Nie zrobiłoby mi różnicy, gdybym często ich widywał, ani gdybym nie zobaczył ich już nigdy. A wszystko dlatego, że - jak mówi Baba Rama Ding Dong - powinniśmy "żyć teraźniejszością". Nie wiem czym się teraz zajmują. Kiedyś ktoś zapytał mnie, co myślę o najnowszym albumie Paula, więc stwierdziłem, że po  przesłuchaniu wydaje mi się, jakby Paul był w jakiejś depresji. Ale już potem stwierdziłem, że przecież nie słuchałem całości! Słyszałem tylko jeden numer, "Coming Up", który według mnie jest kawałkiem dobrej roboty. Później usłyszałem jeszcze coś innego, co brzmiało, jakby był w depresji. Nie śledzę wszystkich poczynań Wings. Gówno mnie obchodzi co robią, tak samo jak i to, co robi George, a co Ringo. Nie interesuje mnie to, a przynajmniej nie więcej niż to co robi Elton John lub Bob Dylan. Nie, nie jestem bezduszny.  Chodzi o to, że jestem na tyle zajęty własnym życiem, że nie obchodzi mnie życie innych. 
 
19 września: O 9:00 rano, zw względu na pomyślny horoskop - oboje, i John i Yoko bardzo są uzależnieni od tego typu wróżb - Yoko spotyka się z Davidem Geffenem z Geffen Records, który bez słuchania nagranego przez parę materiału, zgadza się wydać album "Double Fantasy". Po podpisaniu 5-ketniego kontraktu John zastanawia się  przez krotką chwilę nad sprzedaniem taśm-matek 'Double Fantasy' na aukcji, tak aby wydał je najbogatszy wydawca, a on sam uniknął podpisywania jakichkolwiek umów.  
 
20 września: John Lennon kupił (lub dostał do studia) jeden z pierwszych automatów perkusyjnych (Linn LM‑1 lub inny probovox). To dlatego niektóre demówki z "Double Fantasy" mają taki specyficzny, "pudełkowy" rytm. Dla kogoś, kto pisał kronikę „dzień po dniu”, to ważny detal – John był zafascynowany tym, że nie musi czekać na perkusistę, żeby nagrać szkic utworu. 
  W tym samym czasie album 'The Beatles Ballads" dochodzi do 17 miejsca brytyjskich list przebojów.
 
22 września: Po okresie intensywnych przemyśleń,  John i Yoko podpisują kontrakt nagraniowy z Geffen Records, W tym samym dniu (po wywiadzie z Sheffem) John  ponownie nagrywa wokal do "Woman", a także dogrywa chórki do utworu Yoko "Every Man Has A Woman Who Loves Him". 
 

 
23 września 
–  Ringo Starr spotkał się w studiu Record Plant w Los Angeles z Ronnie Woodem, gitarzystą The Rolling Stones Wood (wtedy w trasie z Stonesami). Obaj panowie, przyjaźni od lat dzięki wspólnym sesjom (Wood grał na "Sentimental Journey" Ringo z 1970), napisali razem "Dead Giveaway" – rockowy numer z chwytliwym refrenem o zdradzie. Producentem był sam Wood, który nadał utworowi szorstki, stonesowski drive z jego charakterystycznym slide guitarą. Dwa dni później, powtórzyli współpracę przy "Brandy" – balladowym kawałku z soulowym vibem, gdzie Ringo śpiewał o dawnej miłości, a Wood dodał ciepłe akordy i harmonie. Obie piosenki trafiły na album Ringo country-rockowy "Stop and Smell the Roses" (premiera grudzień 1980), który był powrotem perkusisty po trudnych latach – gościnnie Paul, George, a także stary przyjaciel Stephen Stills (z Crosby, Stills & Nash , w pewnym okresie był z nim Neil Young). 
  W Friar park George kończy prace nad albumem "Somewhere In England". Niestety, jak się wkrótce okaże, sesje będą musiały być wznowione w listopadzie. 
 

25 września. Tego dnia świat muzyki obiegła wiadomość o śmierci jednego z najwybitniejszych perkusistów wszech czasów. John Bonham, znany jako „Bonzo”, został znaleziony martwy w rezydencji Jimmy’ego Page’a (The Old Mill House w Clewer). Ciało odnalazł basista zespołu, John Paul Jones, wraz z asystentem, Benji LeFevre’em. Oficjalnie stwierdzono śmierć przez zadławienie się treścią żołądkową w wyniku nadmiernego spożycia alkoholu (asfiksja). Bonham ponoć wypił ogromną ilość wódki w ciągu kilkunastu godzin poprzedzających tragedię. Led Zeppelin byli w trakcie prób przed planowaną na październik wielką trasą koncertową po Ameryce Północnej. Śmierć perkusisty natychmiast przerwała te plany. Tragedia ta doprowadziła do ostatecznego rozwiązania grupy. W grudniu 1980 roku pozostali członkowie wydali oświadczenie, w którym stwierdzili, że bez Johna nie są w stanie kontynuować działalności jako Led Zeppelin. John miał zaledwie 32 lata. W kilku swoich wypowiedziach o najlepszych muzyków w idealnym bandzie Paul McCartney, znający dobrze Bonhama (zmarły zagrał 1978 w utworze "Rockestra" ex-Beatlesa) wskazał go jako najlepszego na świecie perkusistę. I swego przyjaciela.
  W budynku Dakota Yoko spotyka się z ochroniarzem Seana, Dougem MacDougallem, aby porozmawiać o bezpieczeństwie. Reakcja Yoko jest bezpośrednią odpowiedzią na kilku fanów, którzy ostatnio przesiadują przed wejściem do budynku Dakota w nadziej zobaczenia się z wychodzącym do studia Johnem.  George z lotniska Heathrow wylatuje do Montrealu, z którego poleci do Los Angeles, by spotkać się z Derekiem Taylorem (i nie tylko).
    
 
28 września: Dwa światy George’a Harrisona. Ten dzień to fascynujący przykład na to, jak George potrafił łączyć skrajnie różne pasje, co doprowadziło do powstania pozornie sprzecznych relacji w kronikach. Montreal (GP Kanady): Jako wielki pasjonat wyścigów, George gościł na torze Île Notre-Dame. To właśnie wtedy powstało słynne zdjęcie z Emersonem Fittipaldim. Padok Formuły 1 był dla niego azylem, gdzie czuł się swobodniej niż w blasku fleszy show-biznesu. Według innych źródeł, George był tego dnia w LA na występach grupy Monty Python w Hollywood Bowl w Los Angeles. To tam miało dojść do jednego z ostatnich spotkań z Johnem Lennonem (ex-Beatles ma nową fryzurę, przyleciał z Yoko z NYC specjalnie na koncert brytyjskich komików), któremu Harrison podarował kasetę z nowym materiałem (prawdopodobnie wczesną wersją albumu "Somewhere in England"). 
 Choć źródła wydają się wykluczać, kluczem jest logistyka i strefy czasowe. Wyścig w Kanadzie odbywał się w niedzielne południe. Bezpośredni lot z Montrealu do Los Angeles trwa około 6 godzin, a lecąc na zachód, „zyskujemy” czas. George mógł więc kibicować Fittipaldiemu w Kanadzie, a wieczorem świętować z Lennonem i Pythonami w Kalifornii. To idealny dowód na to, że „cichy Beatles” prowadził niezwykle intensywne życie, będąc jednocześnie fanem technologii i lojalnym przyjacielem, dbającym o dawne więzi. Po koncercie Monty Pythona George zostaje w L.A, Lennonowie wracają do Nowego Jorku.
 
 

 
  

 
29 września: Zgodnie z planem Newsweek z dwustronicowym wywiadem Barbary Graustark z Johnem i Yoko jest już w kioskach z prasą.  Artykuł ten będzie  pierwszym publicznym występem  Lennona id 28 kwietnia 1975, kiedy to wystąpił z Tomem Snyderem w programie NBC TV "Tomorrow Show". Barbara: Dlaczego w 1975 przeszedłeś do podziemia? Byłeś zmęczony ciągłym tworzeniem muzyki czy biznesem ?  John: Chyba obydwoma po trochu. Byłem związany  kontraktami od czasu, kiedy skończyłem 22 lata, więc zawsze musiałem robić to,co "wypadało".  Miałem do piątku napisać 100 piosenek, wydać singiel do soboty, zrobić jeszcze to czy tamto.  Zostałem artystą, bo kochałem wolność - nie nadawałem się do szkolnej ławki czy biura. To właśnie wolność była plusem,  kiedy minusem okazywało się moje dziwactwo!  Ale nagle zacząłem mieć zobowiązania w stosunku do wytwórni, do mediów, do publiczności. No i przestałem być wolny! Barbara: Według teorii Paula McCartney'a stałeś się odludkiem, bo wcześniej byłeś już wszystkim, tylko nie sobą. John: A cóż to, do diabła, znaczy? Paul przecież nie wiedział, co robię - chociaż był równie ciekawski, jak inni.  Minęło już dziesięć lat odkąd naprawdę rozmawialiśmy. Wiem o nim tyle,  ile on wie o mnie - czyli zero. Jakieś dwa lata temu (1976) zjawił się u mnie zupełnie bez zapowiedzi, więc powiedziałem mu: "Słuchaj, mógłbyś wcześniej zadzwonić? Miałem dziś ciężki dzień z dzieckiem, jestem styrany, a ty wchodzisz sobie ot, tak sobie, z gitarą.
Barbara: Więc dlaczego zdecydowałeś się na kolejne wejście do studia? John: Bo ta gosposia chciała mieć jakąś karierę!~ 9 października skończę 40, a Sean  będzie miał 5, więc chciałbym móc mu kiedyś powiedzieć "Tato też robi coś pożytecznego".  On nie jest do tego przyzwyczajony - przez ostatnie pięć lat prawie nie sięgałem po gitarę. W zeszłym roku na święta nasi sąsiedzi pokazali mu 'Yellow Subamrine', po czym przybiegł do mnie wrzeszcząc "Tato, ty śpiewałeś...  byłeś Beatlesem? " No więc musiałem mu odpowiedzieć, że i owszem... Barbara: Czy czasem tęsknisz za starymi, dobrymi czasami?  John: Nie! Cokolwiek, co z Beatlesów zrobiło Beatlesów, zrobiło to też z lat 60-tych lata 60-te, a wszyscy, którzy uważają, że gdyby John i Paul spotkali się jeszcze raz z George'm i Ringo, Beatlesi zaistnieliby ponownie, są niespełna rozumu. Beatlesi dali z siebie wszystko, co tylko mieli -  i jeszcze więcej.  Tych czterech facetów, którzy kiedyś tworzyli zespół, nie mogłoby znowu stać się grupą, nawet gdyby bardzo tego chcieli. Co by się stało, gdybym zbratał się z Paulem ?  Byłoby po prostu nudno. Nie ma większego znaczenia, czy George zacząłby  ponownie pracować z Ringo, bo to przecież Paul i ja tworzyliśmy muzykę, mam rację ? Istnieje mnóstwo piosenek The Beatles, które bym z chęcią przearanżował - nigdy nie brzmiały tak, jakbym tego chciał. Ale powrót Beatlesów byłby jak powrót do szkoły... Nigdy nie byłem za reaktywacjami. Nie mamy więc o czym rozmawiać.
   W Honolulu 25-letni fan Beatlesów czyta ten sam artykuł, stwierdzając w końcu, że John to "oszust". Jego nazwisko to Mark David Chapman.  
Tego samego dnia na 10-tym pietrze studia Record Plant John jeszcze wraca do studia by pracować nad miksami. W przypadku utworu "I'm Losing You" John instruuje Jacka Douglasa, by w końcu piosenki wmontował wiadomość nadaną alfabetem Morse'a o treści: "kocham cię Yoko".  Na drugi dzień prace nad miksowaniem albumu pary - po sugestii Yoko - zostają przeniesione z powrotem do Hit Factory.
 
 
 
   
Koniec miesiąca i  Zaglądamy na listy przebojów w UK i USA pod koniec miesiąca. W UK odnotowujemy: 1. The Police -  "Don't Stand So Close To Me", 2. Stevie Wonder - "Master Blaster (Jammin')",  3. Ottawan - "D.I.S.C.O.", 4. Madness - "Baggy Trousers", 5. Randy Crawford -  "One Day I'll Fly Away".  Za oceanem:  1. Diana Ross - "Upside Down", 2. Air Supply - "All Out In Love", 3. Queen - "Another One Bites The Dust", 4. George Benson - "Give Me The Night", 5. Johnny Lee - "Looking For Love".  Ilustracją tego wpisu niech będą dwa clipy, nie z pierwszych miejsc, ale dwóch piosenek, które pisząc ten post, zapamiętałem, że bardzo mi się podobały z Radia Luksemburg, którego słuchałem namiętnie wtedy na stancji na studiach. Małe radyjko bez UKF, ale ze średnimi, a tam łapałem RLMadness i George Benson. Police i inne piosenki znane były mi z polskich radiostacji, Madness i Benson tylko z RL.  Nie są to jakieś wielkie hity, które bronią się dzisiaj, ale skoro ten portal o Beatlesach wykorzystuje narzędzia bloga, czyli niby wirtualnego pamiętnika, stąd umieszczam te a nie inne clipy. Pamiętam także dobrze holenderską  muzyczną gazetkę, której połowa była poświęcona zespołowi Stinga. 
    

 

 




Historia The Beatles
History of  THE BEATLES