Magia Fab Four znowu w natarciu. Krótko dzisiaj, bo do tego tematu będę wracał na blogu nieraz. Stało się. 2 października dostaniemy nową, zmiksowaną i zremasterową na nowo wersję albumu, który w 1965 roku zmienił wszystko. Dla wielu to „tylko” kolejny krążek The Beatles, ale dla każdego, kto patrzy na muzykę przez pryzmat gitarowych riffów, Rubber Soul to absolutny fundament. To moment, w którym Chłopcy z Liverpoolu przestali być po prostu zespołem popowym, a stali się architektami nowoczesnego brzmienia. To właśnie na tym krążku słychać pierwsze odważne eksperymenty z przesterami i folkową przestrzenią, które chwilę później stały się elementarzem dla całej brytyjskiej sceny eksplodującej w drugiej połowie lat 60. Pytanie tylko, czy nowy miks wyciągnie z tych taśm brud i surową energię, czy zbytnio je wygładzi? Przekonamy się już 2 października – a tymczasem odkurzajcie stare wydania, bo porównania będą fascynujące.
Giles Martin po raz kolejny wszedł do Abbey Road z technologią re-mixingową od Petera Jacksona. Co to oznacza dla nas? Koniec z drastycznym, starym stereo, gdzie perkusja uciekała w lewy kanał, a wokal w prawy. Czas usłyszeć, jak naprawdę pracowały ze sobą gitary Lennona i Harrisona – ten charakterystyczny, zadziorny riff w Drive My Car, perlisty dźwięk Fendera Stratocastera w Nowhere Man czy przepięknie ocieplone akustyki w Norwegian Wood. Oczywiscie do wszystkich wersji przyszłego wydawnictwa, dodano nieznane wcześniej nagrania z pracy w studiu. Kuchnia powstawania genialnych dzieł. Usłyszymy np wersje demo "Michelle" - pierwsze podejście do tej przepięknej piosenki.

.png)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz