
Ponieważ niebawem chcę rozpocząć na blogu serię postów z fragmentami pewnej wyjątkowej książki, dzisiaj przyszedł czas na jej oficjalną prezentację. Jeszcze przed Gwiazdką 2025 roku wspominałem, że wśród wspaniałych prezentów pod choinką może znaleźć się biografia Yoko Ono pióra Davida Sheffa – autora, którego mieliśmy już okazję poznać na stronach tego bloga i portalu o The Beatles. Jestem właśnie w trakcie lektury tej obszernej, liczącej kilkaset stron pozycji i chciałbym podzielić się kilkoma słowami zachęty dla tych, którzy jeszcze po nią nie sięgnęli. John Lennon ogłosił kiedyś, że Yoko Ono jest „najsłynniejszym nieznanym artystą na świecie”. Nie powstrzymało to jednak krytyków i opinii publicznej od złośliwego obwiniania jej o rozpad The Beatles. Prawdziwa historia Yoko to jednak opowieść o przełomowej aktywistce, nieszablonowej artystce i muzyku, której globalny wpływ obroni się sam.
Sheff napisał biografię niezwykle wyważoną i uczciwą. Nie unika trudnych tematów: pisze o toksycznej współzależności w związku Johna i Yoko, o mrocznych kulisach uzależnienia od heroiny i metadonu, czy o problemach Lennona z alkoholem. Fani Wielkiej Czwórki będą jednak zachwyceni, mogąc prześledzić skomplikowane relacje i interakcje między Johnem, Paulem, Georgem i Ringo. Jako para, Lennon i Ono pracowali i nagrywali razem aż do tragicznego końca. Ich muzyczna współpraca po latach przyniosła Yoko spóźnione, ale w pełni zasłużone uznanie jej wkładu w powstanie kultowego hitu Imagine. W 2017 roku Yoko odebrała nagrodę Centennial Song Award od National Music Publishers’ Association, czemu towarzyszyło archiwalne nagranie Lennona, w którym wprost przyznawał, że jego żona powinna zostać wpisana jako współautorka tego utworu. Przypomnę tutaj znamienne słowa Yoko na ten temat: Czasami wydaje mi się, że spotkaliśmy się z Johnem, po to by powstało "Imagine".

Książka Sheffa to bez wątpienia ostateczne podsumowanie życia jednej z najbardziej enigmatycznych i kontrowersyjnych kobiet w historii rock’n’rolla. Przez dekady tabloidy karmiły nas wyssanymi z palca historiami, pisany przez autorów bez jakiejkolwiek wiedzy z pierwszej ręki. Wiele z nich przesiąkniętych było nienawiścią, rasizmem i mizoginią, sprowadzając Yoko do roli mało znaczącego przypisu w historii Beatlesów. Tymczasem imię Yoko oznacza w zapisie kanji „Dziecko Oceanu” (Ocean Child) – niezwykle trafnie jak na kobietę, która przez całe życie musiała żeglować przez wzburzone wody.
David Sheff zadedykował to doskonałe dzieło Kyoko Ono i Seanowi Ono Lennonowi, co jest wyrazem jego bliskiej, wieloletniej przyjaźni z rodziną. Wszystko zaczęło się w 1980 roku, gdy jako 24-letni, początkujący dziennikarz otrzymał zadanie przeprowadzenia wywiadu z parą dla magazynu Playboy. Kluczem do sukcesu okazały się... gwiazdy. Yoko od lat namiętnie korzystała z astrologii, numerologii i tarota, traktując je jako drogowskazy w codziennym życiu. Codzienne losowanie kart decydowało o biznesach i planach. Sheff musiał więc przejść „test astrologiczny”. Gdy okazało się, że jego liczby i układ gwiazd pasują, Yoko uznała to za proroczy znak i zaprosił a go do Nowego Jorku, mówiąc: „Ten wywiad będzie znaczył więcej, niż możesz teraz pojąć”.
David Sheff: Do dziś, gdy słyszę ich piosenki w radiu, natychmiast przenoszę się myślami do tamtego studia. Widzę siebie siedzącego w kącie na reżyserskim krześle, które mi dali. John stał za szybą w reżyserce, a Yoko po drugiej stronie, przed mikrofonem, śpiewając swój part raz za razem.
W ten sposób młody dziennikarz trafił do słynnego budynku Dakota na Manhattanie – wzniesionego w gotyckim stylu ekskluzywnego gmachu między 72. a 73. ulicą, w którym mieszkali m.i. Leonard Bernstein, Judy Garland czy Lauren Bacall. Lennonowie posiadali tam kilka mieszkań (główne na 7. piętrze, inne służyły za magazyny i biura). W tamtym czasie Yoko twardą ręką zarządzała wszystkimi sprawami biznesowymi, podczas gdy John spełniał się jako „mąż domu”, opiekując się 5-letnim Seanem.
David Sheff: Przez te pięć lat żyli w ciszy, z dala od mediów i nagrań. John opowiadał mi, że małe, codzienne rzeczy dawały mu wtedy znacznie więcej radości niż wszystkie złote i platynowe płyty, które zdobył w życiu. Mówił o pieczeniu chleba i patrzeniu, jak rośnie w piekarniku, albo o uczeniu małego Seana pływać w basenie YMCA. Byli po prostu w niesamowicie dobrym, spokojnym miejscu.

David Sheff: Rozmawiało nam się tak łatwo, że momentami zapominałem o
ich statusie. I nagle, w środku jakiejś opowieści, John rzuca luźno: »A,
jak byłem wtedy w Almerii w Hiszpanii, to przy okazji napisałem "Strawberry Fields". Wtedy w mojej głowie zapalała się lampka: »O rany, stary... przecież ty siedzisz z Johnem Lennonem!
W przeciwieństwie do dzisiejszych realiów, gdzie dziennikarz dostaje od gwiazdy kilkanaście minut, Sheff spędził z Johnem i Yoko blisko trzy tygodnie we wrześniu 1980 roku. Rozmawiał z nimi od rana do późnej nocy, towarzyszył w spacerach, posiłkach i pracy w studiu. Zobaczył parę szczęśliwą, dojrzałą i spokojną. Szybko narodziła się między nimi prawdziwa przyjaźń.
David Sheff: Zrobiłem w życiu setki wywiadów z wielkimi gwiazdami kina czy rocka, ale nikt nigdy nie otworzył przede mną swojego życia tak jak Yoko i John. Zazwyczaj dostawałem dwie godziny, nad głową wisiał mi agent od PR-u, który odliczał minuty i próbował cenzurować pytania. A oni? Zaprosili mnie do domu, do studia nagraniowego, stając się moją codziennością... Dla nich ten wywiad nie był tylko promocją płyty Double Fantasy. Oni naprawdę chcieli podsumować swoje dotychczasowe życie, rozliczyć się z przeszłością i pokazać światu, że po latach burz w końcu odnaleźli spokój. Byli w tym do bólu uczciwi. Świat widział w niej smoka, który zniszczył The Beatles. Ja zobaczyłem niezwykle wrażliwą kobietę, genialną artystkę i menedżerkę o genialnym umyśle biznesowym, która po prostu chroniła swojego męża i syna przed szaleństwem świata.
Sheff napisał artykuł i wysłał Yoko przedpremierowy egzemplarz na początku grudnia. Rankiem 7 grudnia 1980 roku Yoko zostawiła na jego automatycznej sekretarce ciepłą wiadomość. David oddzwonił, rozmawiali przez pół godziny o planach na kolejne spotkanie w Nowym Jorku. Jak jednak wiemy, późnym wieczorem następnego dnia – 8 grudnia – wracający z sesji nagraniowej John Lennon został zastrzelony przez Marka Chapmana na oczach sparaliżowanej strachem żony w bramie Dakoty. Yoko została sama – załamana, odizolowana i pogrążona w niewyobrażalnym żalu. Jak wspomina po latach sam Sheff: „Myślę, że to było dla niej naprawdę znaczące, że spędziłem te trzy tygodnie z nią i Johnem w czasie ich życia, kiedy byli po prostu szczęśliwi”.
David Sheff: Kiedy patrzyłem na nich we wrześniu 1980 roku, biło od nich niesamowite ciepło. John był zafascynowany rolą ojca, Yoko trzymała wszystko w garści, a między nimi była ta sama nastoletnia miłość, co na początku. Byli najszczęśliwsi w swoim życiu. Świadomość, że to wszystko skończyło się kilkanaście dni później, wciąż łamie mi serce.
Tragedii towarzyszył jednak przerażający wylew nienawiści i gróźb pod adresem wdowy. W ciągu pierwszego roku po śmierci męża Yoko wydała ponad milion dolarów na ochronę. Sama nazwała ten okres „porą szkła” – czuła się wtedy krucha jak szkło i bliska całkowitego rozbicia.
W tych najtrudniejszych chwilach David Sheff stał się częścią jej najbliższego, zaufanego kręgu. Przez kolejne dwie dekady wspierał ją, podróżował z nią, Seanem oraz wieloletnim partnerem Yoko, Samem Hadvatoyem. Ta więź była tak silna, że gdy syn Davida, Nic, walczył z ciężkim uzależnieniem od narkotyków, Yoko i Sean zabrali chłopaka na swoją 600-hektarową farmę, by pomóc mu przed pójściem na odwyk. To właśnie z tamtego okresu pochodzi tytuł poruszającej książki Sheffa z 2008 roku – Beautiful Boy – na którą Yoko osobiście dała mu pozwolenie, nawiązując do słynnej kołysanki Lennona dla Seana.
Książka pozwala nam poznać fascynującą historię Yoko z czasów, zanim stała się „panią Lennon”. Choć trzeba przyznać, że ona sama potrafi dbać o dziedzictwo męża, przy okazji pieczołowicie pielęgnując własną legendę. Ich małżeństwo było niemal nierozerwalne, z wyjątkiem słynnego, 18-miesięcznego „straconego weekendu”, kiedy John – za namową i pełną zgodą Yoko – mieszkał w Los Angeles z ich asystentką May Pang. Po śmierci męża, Yoko przez lata była związana z węgierskim projektantem Samem Hadvatoyem. Związek ten zakończył się jednak z dnia na dzień w 2001 roku: gdy Hadvatoy wrócił z krótkiej podróży, zastał w drzwiach wymienione zamki. Yoko Ono miała bowiem wewnętrzny rdzeń ze stali – twardszej niż jakikolwiek samurajski miecz. Niebawem umieszczę kilka ciekawszych fragmentów z niej.
Historia The Beatles
History of THE BEATLES
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz