Szukaj :

TRANSLATE - below

TRANSLATE - below
Choose Your Language

Szukaj na tym blogu

Moja lista blogów

...


Moje motto, nie tylko na ten blog, to:
Kocham od zawsze The Beatles, dzisiaj 100 razy mocniej niż wczoraj oraz 100 razy mniej, niż będę ich kochał jutro.




PROSZĘ WSZYSTKICH O REKLAMĘ MEGO BLOGU. Facebook, Twitter, czaty, blogi muzyczne, maile. Pozwólcie mi dotrzeć ze swoim blogiem do wszystkich fanów The Beatles. Szczegóły współpracy - na maila blogowego, adres na dole.

Baner reklamowy do pobrania - z prawej strony obok.
Dziękuję!!!


WYWIADY : HUNTER DAVIES - biograf Fab4

Wywiad z Hunterem Daviesem, brytyjskim dziennikarzem, pisarzem, znanym przede wszystkim z książek o The Beatles, w tym pierwszej, opublikowanej w 1968 roku, jedynej autoryzowanej przez zespół The Beatles ich biografii. Pisarz udzielił tego wywiadu w czerwcu 2002 dla magazynu 'World Beatles Forum' . Przeprowadzający z pisarzem wywiad dziennikarz magazynu opisuje Huntera jako lekko nieśmiałego, zawstydzonego swoją wyjątkowa pozycją w 'świecie The Beatles'. Nie uważa się za eksperta w dziedzinie The Beatles ale oczywiście jego publikacje temu przeczą: The Beatles, (1968), The Beatles, (1978), McGraw-Hill, The Beatles, (2nd Revised Edition, 1985), McGraw-Hill. W 2001 roku napisał: The Quarrymen, (2001), Omnibus. Wywiad przeprowadzono z nim w English Lake District, jednym z najpopularniejszych miejsc wypoczynkowych w Wielkiej Brytanii w dniu ślubu Paula z Heather Mills. 
- The Beatles nabrali tak niesamowitego, mitycznego statusu, że to musi być chyba niesamowite pamiętać ich z życia jako coś normalnego i zwyczajnego. Czy kiedykolwiek nawiązałeś z nimi kontakt na płaszczyźnie osobistej. 
DAVIES: Będę miał taki kontakt z Paulem, jestem umówiony z nim na herbatę. Dzisiaj jest jego ślub , wysłałem mu kartkę i prezent. Tak przy okazji to również moja rocznica ślubu. Ożeniłem się 11 czerwca 1960 więc Paul wybrał dobry dzień prawda? A co do ich mitycznego statusu, nikt wtedy nie wierzył, że to będzie takie wielkie i wciąż będzie rosło. Przypuszczam, że sami Beatlesi, dwadzieścia lat po swoim rozpadzie byli znudzeni tym, że wciąż uważa się ich za Beatlesów. Nie chcieli o tym rozmawiać i napotykać się na wciąż te same pytania. Ale z czasem jak już stali się bardziej dojrzali, spojrzeli w tył na swoją przeszłość  i zorientowali się, że rzeczywiście coś znaczącego przydarzyło się im  w czasach ich młodości. Oczywiście zapomina się jak bardzo młodzi wtedy byli. Wszystko zakończyło się gdy dobiegli trzydziestki.

W Antologii jest takie wspaniałe zdjęcie, z tobą i Neilem Aspinallem w studiu Abbey Road, słuchacie sesji ze słuchawkami na uszach (obok)
DAVIES: Nigdy w tamtym czasie nie fotografowałem się z The Beatles. To dziwne ale nic takiego się nie wydarzyło, bo muszę przyznać, że nie przypuszczałem wtedy, że będą tacy wielcy, trzydzieści lat później. Są ludzie, którzy sprzedali więcej płyt, zarobili więcej pieniędzy, ale nikt nie może się z nimi równać. Jest we mnie wciąż taka cząstka, która drwi z mojego 'studiowania' The Beatles, myśląc: 'Czy świat zupełnie zwariował?' Dlaczego nie studiujesz klasycznego Rzymu, Straussa lub Beethovena {śmieje się}.
Czy atmosfera sesji podczas nagrywania 'Sgt. Peppera' [zdjęcie pochodzi z tych sesji - RK] była taka magiczna, jak tylko można sobie wyobrazić czy też była nudna i uciążliwa?
DAVIES: Oh nie, to było przykuwające uwagę. W tamtym czasie byłem ogromnie podniecony tym, że mogę tam być. Czułem sie uprzywilejowany, ponieważ do czasu pojawienia się Yoko, nie pozwalali raczej pojawiać się w studiu żonom czy przyjaciołom. Oczywiście czasem przyjaciele tam się pojawiali. Przychodził Mick Jagger, siadywał na górze w dźwiękoszczelnym pomieszczeniu u boku George'a Martina i przyglądał się sesji, ale ja byłem tam na dole, siedziałem z nimi, przy nich. Myślałem sobie wtedy, że jeśli nawet książka się nie ukaże, jeśli zrezygnują z niej lub wyrzucą mnie, to będę wiedział, że byłem tam i widziałem ich proces twórczy.
   Już wtedy wiedzieli, że 'Sgt. Pepper' będzie większy, lepszy i inny, z nowym pomysłem na koncept - album. Wszyscy nad nim pracowali ale siłą napędową albumu był absolutnie tylko Paul. Oniemiałem gdy dowiedziałem się, że okładkę do albumu zaprojektował Peter Blake. Sądziłem, że Paul to narysował, chociaż znałem Petere Blake'a i byłem obecny przy sesji fotograficznej do okładki albumu.  Wydawało się, że wszystko jest pomysłem Paula, był głównym inspiratorem  wszystkiego co się wted y działo. John wydawał się wtedy być już znudzonym The Beatles i całym pomysłem. Paul zmuszał go do pracy, do tego by zrobił swoje części, do tego by kończyli coś razem.  Coś działo się z Johnem. Czekał na Yoko, czekał na coś co wydarzy się w jego życiu.
Paul wspominając swoją współpracę z Johnem często podaje przykład utworu Getting Better.
DAVIES: To była jedna z tych piosenek, przy których byłem od samego początku, spacerowałem z Paulem po  Primrose Hill  tego dnia, gdy wpadł na pomysł jej napisania. Poszedłem z nim do domu i on zaczął na tym pracować, miał tylko kilka nut i wtedy pojawił się John. Dokładnie pamiętam ten moment. Siedzieliśmy na górze w pokoju muzycznym Paula na Cavendish i słyszę jak obaj z Johnem piszą 'Getting Better', grając na gitarach i w stylu 'jaki rym pasuje do tego?' oraz 'czy możemy użyć tego słowa'. 
   Pamiętam także jak napisali A Little Help from My Friends, i opisałem to. Ale tak naprawdę w studiu to trwało wszystko godzinami i żadne słowa nie oddadzą tego. Wszystko było dźwiękiem i 'spróbujmy teraz to w ten sposób'. Ale ponieważ był tam magnetofon z 4 ścieżkami, mogłem słyszeć to czego oni słuchają, jak wszystko sprawdzają, na nowo próbują na różne sposoby. Tak więc tego akurat nie opisałem. Oczywiście z perspektywy czasu powinienem przyłożyć się bardziej i wszystko to opisać. Byłem tam ale aż tak dokładnie nie byłem obecny przy całej ścieżce powstawania utworów, by móc to aż tak to opisać.

Byłeś wtedy na sesji 'Getting Better' kiedy John przez pomyłkę wziął LSD...
DAVIES: Tak, ale nie widziałem by brał coś cokolwiek wtedy. Zniknął gdzieś i nie zorientowałem się w tym, co się dzieje. Ale w tamtym czasie brał rzeczywiście dużo różnych rzeczy. Kiedy pojechałem się z nim zobaczyć w Weybridge był lekko odjechany i przez kilka godzin nie można się było z nim dogadać, był tak zdekoncentrowany. Ale to było też coś innego. Był wtedy bardzo znużony swoim życiem, życiem z Cynthią.
Czy byłeś świadomy obecności Yoko na marginesie życia Johna w 1967 ?
DAVIES: Przeprowadziłem z nią wywiad zanim jeszcze poznała Johna. Zadzwoniła do mnie i powiedziała: 'Nazywam się Yoko Ono, robię film i może chciałbyś w nim wystąpić ?' Spytałem co to za film a ona odpowiedziała: 'Jest o nagich tyłkach'.I dodała 'Powiedziano mi, że jesteś najbardziej wpływowym dziennikarzem od rubryk towarzyskich w całym Londynie'. Pochlebiała mi. W owych dniach były tylko Observer oraz Sunday Times. Miałem tam swoje kolumny a ona chciała by o niej napisać. Więc poszedłem do niej, gdzie wcale nie było żadnych kolejek. W środku stało się obracające rondo, stawałeś tam, opuszczałeś spodnie przed kamerą i już. Wcześniej dała znać wszystkim, że ktokolwiek się pojawi, ma zagwarantowany występ w filmie więc pojawiło się wielu zaciekawionych aktorów. Zabawne było obserwować ich w czasie tego wydarzenia. Opowiedziała mi o innych swoich pomysłach, o niektórych usłyszałem od innych. Uznałem je wszystkie za ciekawe. Tak więc napisałem mały tekst o niej zatytułowany 'On no, Ono' lekko żartobliwie, w jej stylu. Myślałem, że może będzie zła ale nie, zadzwoniła za jakiś czas i podziękowała za mój udział, za tekst i nie usłyszałem więcej o tej kobiecie przez 18 miesięcy, dopóki będąc w studiu Abbey Road zauważyłem ją siedzącą obok Johna obok innych Beatlesów z wypisanymi na twarzy "kim jest ta śmieszna kobieta?"

To było w czasach pracy nad 'Białym  Albumem'? 
DAVIES: Nie pamiętam co to była za sesja, było bardzo wcześniej i pozostali Beatlesi wyglądali na zaskoczonych. Zdumiewające jest to, że wszyscy fani The Beatles wiedzą o The Beatles więcej niż ja. Znają ich sekrety, ja ich nie znam. Są żyjący ludzie, Beatles Brains (Mózgi Beatles), którzy wiedzą więcej o The Beatles niż sami Beatlesi. Beatlesi uczestniczyli w sekwencjach zdarzeń i to wszystko. Nie pamiętają dokładnie co, jak i gdzie się wydarzyło, gdyż ludzie przez lata zadawali im tylko te same pytania i sami Beatlesi nie wiedzą dokładnie jak to było z nimi. 


To zabawne słuchać takich rzeczy jak np  Paul opowiadający o tym, że zespół nie chciał jechać do Ameryki bez numeru 1, jak także to, że chcieli w samolocie zwrócić bilety, gdy dowiedzieli się, że 'I Want To Hold Your Hand' doszło tylko do miejsca 3. 
DAVIES: Odbieram to tak samo. Znasz 'All You Need Is Love', z telewizji z programu 'Our World'?  W kilku książkach pisano, że byłem tam, słuchałem tej audycji, a ponieważ tak napisano, zacząłem wierzyć, że rzeczywiście tam byłem, ponieważ chodziłem na tyle różnych spotkań, imprez. Ale kiedyś, nie tak dawno temu, spojrzałem do swojego pamiętnika i w pozycji tego dnia nie zauważyłem żadnego wpisu. Tak więc nie byłem tam ale pozwoliłem sobie myśleć, że jednak tam byłem wtedy. Dzisiaj jestem przekonany, że nie byłem tam ponieważ przy innych dniach, wieczorach wpisałem do pamiętnika 'Abbey Road 22:00 to 1:00' lub ' u Paula 18:00 do 22:00' lub coś innego. Mam gdzieś swoje pamiętniki, mam swoje notatki, do których nie zaglądałem od 1968 roku. Nigdy nie nagrywałem niczego na taśmy. Nawet gdybym mógł. Ale mam te wszystkie notatki, niektóre rysunki Paula. Kiedy Paul opowiadał o tym jak pierwszy raz spotkał Johna, narysował mi go, jak ten wyglądał wtedy. Czyż to nie cudowne? Jest prawdopodobnie wiele innych rzeczy, o których zapomniałem.

Hunter Davies z rodziną z McCartney'ami (1968)
Jak zareagowałeś na 'Biały Album' po jego premierze? Nadal byłeś blisko z nimi ?
DAVIES: Paul odwiedził nas w Portugalii w grudniu 1968 i miał ze sobą album. Pamiętam jak puścił 'Blackbird' i jak pomyślałem sobie, jaka to piękna piosenka. Nadal to jedna z moich ulubionych. Nie słyszałem jej wcześniej, ale wiele z tych piosenek znałem, ponieważ słyszałem ich wczesne wersje. Niektóre z nich zostały przetworzone, były w zupełnie innych wersjach. Paul także zaśpiewał dla mnie. Dowiedział się o moim drugim imieniu (Edward Hunter Davies) ale nikt nie nazywał mnie Edwardem. Był bardzo rozbawiony gdy zaśpiewał 'Tu cie mam Eddie...' Kilka lat później ktoś przysłał mi bootleg z okresu 'Let It Be' (styczeń 1969) i tam to jest, to dobra piosenka.
A jak zareagowali Beatlesi na twoją książkę ? 
DAVIES: Cóż, napisałem o tym w nowej edycji książki. Były ok. 
Mnie spodobała się ta historia z konfliktem z Mimi. 
DAVIES: To był John i Bóg jeden wie jak Mimi to zniosła. Dużo wyjaśnień, Mimi dzwoniła do Johna o jego złym języku. Wyjaśniała niektóre rzeczy, o tym że John nigdy niczego nie ukradł, co oczywiście jednak zrobił.Pojechałem do niej i ją uspokoiłem. Dodałem tylko kilka ekstra słów do tego co powiedziała, że John był zawsze u niej szczęśliwy. Omawiane wspomnienia dotyczyły go gdy miał 11 czy 12 i jestem pewien, że były prawdziwe. Ale był tylko nastolatkiem, w dodatku buntowniczym. W 1970 roku dla Rolling Stone powiedział parę nieprzyjemnych rzeczy o mojej książce, bardzo krzywdzących. Napisałem do niego list wyjaśniający wszystko a on odparł, że tylko tak to powiedział. Myślał o tym, żeby coś zrobić, żeby wybielić tą sprawę, sprawić by Mimi była szczęśliwa. Ale niczego nie zmieniłem. Mieliśmy wtedy pierwszy odlot z LSD. Nie zmieniałem jak f**k, których we wczesnych wydaniach nie było. Szczerze powiem, że wtedy to była najbardziej uczciwa biografia znanych ludzi, jaka się kiedykolwiek ukazała. Nie wspominałem nic o seksie, dziewczynach, ponieważ każdy z nich miał żonę, dzieci, ale pomijając to, wszystko inne było prawdą. Briana nazwałem 'gay-bacherol', taki kod.
Tak, John wszystko zjechał w tym wywiadzie dla Roling Stone. Zranił bardzo uczucia George'a Martina ... 
DAVIES: I Paula, jego zranił najbardziej...
W książce Milesa, 'All Those Years Ago' , Paul wydaje się otwary na wszystko, z wyjątkiem swojej relacji z Jane Asher. Zwarli zdaje się jakieś porozumienie, że nie będą o sobie opowiadać.
DAVIES: Nigdy nie rozmawiała, nigdy, o The Beatles i podziwiam ją za to. Ona i Neil Aspinal to jedyna dwójka ludzi, bliska im, którzy nigdy nie dawali wywiadów lub wydawali książki by zarobić na The Beatles. Nie wiem czy było jakieś porozumienie lecz nigdy Paul nie powiedział złego słowa na temat Jane. Dla mnie to oczywiste, że tak postąpił. Był w bardzo bliskich relacjach z Jane, z jej całą rodziną Przychodząc do jej domu, był zachwycony stylem życia jej rodziny,gdzie pojawiała się, przychodziła i odchodziła londyńska bohema. Był takim życiem zachwycony. To było takie inne od wszystkiego co znał. Wydawało mu się, że przeskoczył klasę wyżej, wszedł w to środowisko. W tym samym czasie zaczął kupować Magritte'a i obrazy innych malarzy. To go nobilitowało i myślę, że to była część jego związku z Jane, jak i jego przeprowadzki do Cavendish. Pozostała trójka przeniosła się na nudne, przedmieścia dla nowobogackich, Weybridge. 
Czy jesteś zmęczony tym ciągłym nagabywaniem o The Beatles, czy to ci przeszkadza?
DAVIES: Cóż, to dziwne. Napisałem około trzydziestu innych książek oprócz tych o Beatles, trzydzieści innych pomysłów siedzi mi w głowie. Przeszedłem już przez okres nie poruszania tematu The Beatles, byłem tym zmęczony. Myślałem sobie: 'Napisałem tyle innych książek, dlaczego pytają mnie tylko o te?' Czasem chcesz móc porozmawiać o książce, którą masz w głowie a ponadto nie chcesz być postrzegany jako ten, kto chce zarobić na The Beatles, To takie patetyczne. Ale teraz, dwóch z nich już nie żyje, czas leci, życie mija. Zdaję sobie sprawę, że byłem tym jedynym, który napisał o nich książkę z ich pomocą. Dotarłem już do etapu kiedy czuję się tym zaszczycony,że niejako mam niejasny obowiązek... ale z drugiej strony mam świadomość, że nie mam już o nich nowej wiedzy, nie mam się już czym podzielić. 
Czuję się czasem niezręcznie, bo cała moja wiedza jest o okresie lat 60-tych. Zawsze, kiedy jest jakieś Beatles-event (wydarzenie związane z Beatlesami), jak dzisiaj (Ślub Paula), dzwonią do mnie a ja już wszystko na ten temat napisałem. Faktycznie, to byłem też z książki niezadowolony i myślałem o tym, że napisałem ją zbyt szybko, w tym tempie jak to się wszystko wokół mnie działo. Napisano póżniej lepsze książki, w których przyjrzano się dokładniej produkcji i tak dalej. Ale wiem też, że moja była inna, ponieważ moja powstawała wtedy gdy wszystko to się działo. Nie była pisana z perspektywy czasu. Oni nie mieli pojęcia dokąd zmierzają i tak samo było ze mną. 


Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog 
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki.

2 komentarze:

  1. Blog w klasie The Beatles Miły Autorze. Prawie się w Panu zakochałam. D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mądry facet i skromny z Huntera. Blog, tekst bez zarzutu

    OdpowiedzUsuń