...


Moje motto, nie tylko na ten blog, to:
Kocham od zawsze The Beatles, dzisiaj 100 razy mocniej niż wczoraj oraz 100 razy mniej, niż będę ich kochał jutro.




PROSZĘ WSZYSTKICH O REKLAMĘ MEGO BLOGU. Facebook, Twitter, czaty, blogi muzyczne, maile. Pozwólcie mi dotrzeć ze swoim blogiem do wszystkich fanów The Beatles. Szczegóły współpracy - na maila blogowego, adres na dole.

Baner reklamowy do pobrania - z prawej strony obok.
Dziękuję!!!


WYWIADY: RINGO (1971)

Muzyka jest wciąż dla mnie bardzo ważna. Nie ma wspanialszego uczucia gdy jest się razem i gra z innymi muzykami. 

MELODY MAKER: Co powiesz na temat swojej kariery filmowej. Uciekasz do niej by być z dala od muzyki?
RINGO: Nie, ale bardzo lubię robić filmy [w chwili wywiadu Ringo był już po zdjęciach do filmu Blindman]. Dotychczas zrobiłem niewiele, wcześniej dwa z The Beatles, ale wtedy nie miałem o robieniu filmów żadnego pojęcia. Gra w filmie przyprawia mnie o gęsią skórkę. Fajnie być częścią tego co się dzieje na planie.
- Np. na planie 'Candy' ?
RINGO: Zagrałem w 'Candy', bo od czasu 'A Hard Day's Night' nie zrobiłem żadnego filmu (Ringo zapomina o wspomnianym wcześniej 'Help!'). W 'Candy' (zdjęcie z lewej) była dla mnie mała rólka, dlatego ją przyjąłem. Ale przytłaczała mnie tam świadomość gry z Brando, Burtonem i innymi znakomitymi aktorami.  Nikt mi nie pomagał, nie mówił jak grać. Nie zagrałem tam specjalnie dobrze, ale cieszę się, że tam zagrałem jak i w 'The Magic Christian', w który zostałem bardzo zjechany. Dzięki temu, że zrobiłem tamte dwa filmy, czuję już różnicę... Dostrzegam pewne niuanse... W pierwszym filmie nie mam udziału, w drugim już tak...
- Kiedy rozmawiamy o twojej karierze filmowej, mówimy o tobie w zasadzie o tobie jako aktorze  komediowym, czy po prostu bierzesz pod uwagę różne rodzaje ról?
RINGO: Mówimy o mnie jako o aktorze, bez dodawania reszty. Zresztą to nawet dobrze, bo dla tych ludzi, którzy widzieli mnie w 'Candy' i 'Christian' moja nowa rola może być sporym zaskoczeniem.
- A Hard Day's Night...
RINGO: To film, który uczynił mnie sławnym. Może to właśnie wtedy pomyślałem sobie, że chciałbym być gwiazdą kina, ponieważ wszyscy krytycy i każdy widz mówili, że ten fragment, który nakręciłem z dzieckiem... Nikt nie wiedział, że tego dnia byłem skacowany po wcześniejszej libacji w Ad Lib. Piłem całą noc, czułem się tragicznie. Ta był cały dialog ale nie byłem w stanie powiedzieć ani słowa, więc Dick Lester (reżyser) wymyślił, że tylko będę się przechadzał, patrzył na dzieciaka bez rozmowy. I potem słyszysz: 'Oh, jesteś fantastycznym aktorem'.
- Możliwe, że jesteś naturszczykiem, aktorem z urodzenia. Nie musisz się zmuszać do gry.
RINGO: Tak właśnie powiedzieli, Wiesz, potrafię spacerować, wyglądać zabawnie. Bawić ludzi nie stanowi dla mnie problemu. Mogę robić miny, udawać, że kuleję. 
- Czy powiedziałbyś, że zacząłeś grać w filmach ponieważ nie miałeś innej drogi wyrażenia siebie, ekspresji, bardziej niż w muzyce ?
RINGO: Nie, nie teraz. Jestem gościem co lubi kino. Pomyślałem sobie, że nagle mogę wykorzystać sytuację, w której się znalazłem. Gdybym był np. inżynierem nie miałbym takiej szansy, ale gdy nagle jesteś sławnym Beatlesem ludzie pozwalają ci na wszystko. To było miłe. Byłeś we wspaniałym zespole i ten fakt sprawiał, że mogłeś próbować wszystkiego na co miałeś ochotę.
- Nie koncertowałeś od czasu rozpadu The Beatles. Grałeś z Johnem i jego Plastic Ono Band.
RINGO: Tak, zagrałem na ich singlu 'Cold turkey'.
- Dlaczego nie ukazują się bootlegi z muzyką Beatlesów?
RINGO: Nigdy nie mieliśmy takiego produktu, którego warto byłoby wydać.
- Czy dużo zostało odrzutów z sesji ?
RINGO: Są materiały z Shea, z innych sesji...
- Kto posiada te wszystkie materiały, które nie wydało Apple?
RINGO (1971): Apple, może EMI także. Te dwie firmy. Nie mogą tego wydać dopóki my się na to nie zgodzimy. Gdybyśmy się nazywali inaczej to może mogliby ale nie mogą pod naszą nazwą. Ale bez przesady... Tyle jest plotek na temat niewydanego przez The Beatles materiału muzycznego. Ale przecież nie musisz wierzyć we wszystkie plotki. W takie jak np. ta, że Klaus (Voormann) będzie czwartym Beatlesem. The Beatles są chyba jedynym zespołem, w którym skład nie może się zmienić. To jedyny zespół, którego świat znał dokładnie, każdego muzyka z osobna. Wymień mi chociaż jedną inną grupę, gdzie wszyscy muzycy są indywidualnie znani. Mówisz, że np. Stonesi? Niezupełnie, może są znani Mick [Jagger] i Keith [Richards], także ludzie mogą wiedzieć kim jest Charlie (Watts) lub Bill [Wyman], ale już nikt nie zna Micka Taylora [gitarzysta, który wszedł do zespołu, po śmierci Briana Jonesa – RK]. Ludzie znali trochę Briana [Jonesa], ale uważam, że przede wszystkim znają Micka i Keitha. Nie byłbym zainteresowany byciem w The Beatles z kimkolwiek innym spoza The Beatles. To byłaby grupa z Johne, George'm, Klausem i nazywałaby się the Ladders, ale nie uważam, że to byliby The Beatles.



- Czy jest szansa na to by tak się stało?
RINGO: Jeszcze nie teraz. To taki żart, śmiejemy się z niego. To nieprawda. Nie bierzemy tego na serio.
- A co z Johnem i George'm ?
RINGO: A co z nimi ? Co masz na myśli?
- Czy oni rozważają taką możliwość ?
RINGO: Nie wiem, nie sądzę. Spytaj ich.
- Czy był kiedykolwiek lider w The Beatles?
RINGO: Nie, zazwyczaj któryś coś tam rozpoczynał a reszta dołączała do tego, ale na swój własny sposób. Wszyscy byliśmy częścią jednego. To tak jakby ktoś stworzył pusty worek, a my nurkowaliśmy w niego i go sobą wypełnialiśmy.
- Miałem na myśli bardziej to, że wydawało się, że po śmierci Briana Epsteina, Paul stał się liderem zespołu.
RINGO: Tak, był. Ciągle to powtarzam a on ciąglem temu zaprzecza. Tak jednak to odczuwam. To był bardzo dziwny dla nas okres, wiesz, kiedy ktoś wciąga cię do biznesu, z czym nigdy nie mieliśmy do czynienia. Byliśmy przecież muzykami, a wszystkiego innego doglądał Brian.
- Co by się wydarzyło gdyby Epstein nie umarł? Bylibyście nadal razem ?
RINGO: Tak, przypuszczalnie tak. Oddaliliśmy się wtedy od Briana, bo zakopaliśmy się w pracy w studiu. On nie musiał już organizować naszych tras i innych takich rzeczy. Ale byłby wciąż z nami, choć pewnie nadal byśmy się angażowali w prace w studiu, które go nie dotyczyły. Tak więc, nie wiem co mogłoby się wtedy wydarzyć. Nie można na takie pytanie odpowiedzieć. To tak jak pytanie: Co byś robił, gdybyś nie dołączył do The Beatles'. Nie mam pojęcia. Pracował w fabryce, grał w jakimś małym klubie. Nie wiem.
- Co sądzisz o ostatnim albumie Johna Lennona?
RINGO: Niektóre numery są po prostu niesamowite. Ale jedna rzecz... są takie bardzo osobiste. Dlatego uważam, że nie są tak dobre jak powinny być. To co śpiewał było bardzo osobiste dla niego samego. Hm.. przeszedł przez ten proces 'Primal Scream', wrócił i opowiedział przez co przeszedł. Nie ma na płycie absolutnego hitu. „Working Class Hero” jest wspaniałe i ponadczasowe. Nie spodobało się BBC i innym słowo 'fuck', ale to tylko słow, którego czasem używasz w rozmowie. To był celowo użycie go dla wzmocnienia efektu, to było ważne dla pomysłu na to nagranie.
- A co sądzisz o 'All Things Must Pass'?
RINGO: George zaskoczył wszystkich. Sensacja. Na tej płycie jest tyle wspaniałych numerów, on sam włożył w ten album tyle pracy. Czujesz to wszystko na jego albumie. Zrobił doskonałą robotę.
- A płyta Paula?
RINGO: Paul zasmucił mnie swoim albumem ponieważ wierzę, że jest takim wspaniałym artystą, niesamowicie kreatywnym i bardzo mnie swoim albumem rozczarował. Nie przepadam za żadną melodią na "Ram". Ale to oczywiście niczego nie zmienia między nami. Pogadaliśmy trochę o tym i ot, wszystko. Nigdy nie było i nie będzie między nami kłopotów. Nie doszło do bójki oczywiście.
- A ta historia, że podobno John i George wysłali cie do Paula z prośbą by nie wydawał w tym samym czasie co 'Let It Be' swojego albumu?
RINGO: To bzdura. Nikt mnie do nikogo nie posyłał. Mylnie to zacytowano. Oni są dyrektorami firmy, napisali do niego list jako szefowie wytwórni i nie uważam, żeby byłoby fair mówić tutaj o takich szczegółach jak treść listu. Ale wkurzył się [Paul], ponieważ prosiliśmy go aby wstrzymał się w wydaniem swego solowego albumu, który był dla niego bardzo ważny. Powiedział mi, żebym wynosił się z jego domu. Zwariował.
 - I nie doszło do żadnych rękoczynów ? Że fizycznie ciebie zaatakował?
RINGO: Nie, krzyczał na mnie, wymachiwał rękami.
- Czy uważasz, że rozpad The Beatles był nieunikniony?
RINGO: Nie. Doszło do rozpadu gdy tak o tym zadecydowaliśmy. 'Zróbmy coś innego w życiu niż The Beatles'.  Ale tak naprawdę to lubiłem wiele rzeczy związanych z The Beatles. Byliśmy wspaniałą grupą. Byliśmy grupą dobrych kumpli, mieliśmy wiele wspaniałych pomysłów, z których wynikło tyle wspaniałej muzyki.



Muzyczny blog *  Historia The Beatles * Music Blog 
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz