Szukaj :

TRANSLATE - below

TRANSLATE - below
Choose Your Language

Szukaj na tym blogu

Moja lista blogów

...


Moje motto, nie tylko na ten blog, to:
Kocham od zawsze The Beatles, dzisiaj 100 razy mocniej niż wczoraj oraz 100 razy mniej, niż będę ich kochał jutro.




PROSZĘ WSZYSTKICH O REKLAMĘ MEGO BLOGU. Facebook, Twitter, czaty, blogi muzyczne, maile. Pozwólcie mi dotrzeć ze swoim blogiem do wszystkich fanów The Beatles. Szczegóły współpracy - na maila blogowego, adres na dole.

Baner reklamowy do pobrania - z prawej strony obok.
Dziękuję!!!


01. Get Back / Let It Be Sesssions - STYCZEŃ 1969


Kłopoty z 1968 roku miały w 1969 roku minąć. Ringo całkowicie już pogodzony (przeproszony)  z zespołem wraca. Kto by się oparł takiej pięknej deklaracji, jaką trójka przyjaciół obwieściła mu na kartce pocztowej. RINGO, JESTEŚ NAJLEPSZYM PERKUSISTĄ NA ŚWIECIE.  
Rozpoczynamy  HISTORIĘ PRZEDOSTATNIEGO  ROKU ISTNIENIA THE BEATLES.



1 stycznia - Singiel 'Ob-la-di, o-la-da' numerem 1 w Wielkiej Brytanii. Jednak w wersji zespołu Marmalade ze Szkocji. Kompozycja McCartney'a ukazała się na singlu prawie na całym świecie, prócz rodzimego UK i USA (do 1976). Na Filipinach stroną B była także piosenka Paula, 'I Will', wszędzie indziej świat otrzymał gigantyczny singiel, z songiem Harrisona, 'While My Guitar Geently Weeps' na stronie B. Czy Beatlesi tego żałowali ? Byli już zaabsorbowani zupełnie czymś innym. Jak zawsze wyjątkowym.



Paul planował już kolejny ruch zespołu. Oczywisty dla niego był powrót do koncertowania; odświeżenie kontaktu z publicznością nie tylko odnowiłoby ich związki z fanami, ale także dałoby zastrzyk nowej energii podzielonemu zespołowi. Znowu graliby muzykę, widzieliby reakcję ludzi na jej dźwięki i przypomnieliby sobie, dlaczego właściwie założyli kapelę rockową. To był pomysł Paula, ale kiedy w grudniu przedstawił  go pozostałej trójce na spotkaniu w Apple, John spojrzał tępo w przestrzeń. Przeszedł już w tym roku jeden rozwód i poczuł się po nim tak bosko, że być może warto było zaryzykować następny. Stwierdził, że formuła Beatlesów już się wyczerpała. Nadszedł czas, by każdy szedł swoją drogą. Paul zbladł, zatrzęsła nim wściekłość. Czy John oszalał? Czy nie założyli właśnie wspólnego interesu ? Jak Apple miałoby przeżyć bez Beatlesów, jako centrum generowania zysków?  Ani Rino, ani George, którzy nie mieli  żadnego interesu w pobudzaniu zespołu do machiny koncertowej, również nie chcieli niczego kończyć. Pojawił się kompromis: zbiorą się tuż po Nowym Roku, by przećwiczyć razem nowe piosenki, które nagrają na żywo w jakimś ciekawym miejscu. Nagrają próby, sam koncert i wydadzą nową płytę. Z mniej lub bardziej pewnym udziałem Johna pojawiła się radość, jeśli nie entuzjazm. Wynajęli Michaela Lindsaya – Hogga, który właśnie skończył ‘Rock and Roll Circus’ The Rolling Stones, aby nakręcił materiał dla telewizji oraz/albo film, który planowali.



2 stycznia - w tym dniu rozpoczynają się słynne sesje nagraniowe nazywane po latach: Get Back Sessions lub Let It Be Sessions. Zgodnie ten okres nazywany jest najbardziej mrocznym okresem w historii zespołu, kiedy z założenia ich wspólne próby miały być powrotem do ich korzeni, pierwszych prób przed występami na żywo w programach radiowych czy telewizyjnych.
Sesje trwały codziennie od poniedziałku do piątku, przeważnie od 11 rano do 1 po północy. Pierwszego dnia wyjątkowo pracowity dzień rozpoczął się o 9.30, zanim jednak pojawili się Beatlesi, reżyser Michael Lindsay-Hogg z pomocą Mala Evansa oraz Kevina Harringtona postawiali w pustych pomieszczeniach sprzęt. 


JOHN: Za tym wszystkim stał Paul. To całkowicie jego pomysł. Chciał coś zrobić, uznał, że nadeszła pora na kolejny film The Beatles lub coś innego. Paul chciał, żebyśmy znowu coś tam razem zrobili, ruszyli w trasę czy coś innego. I jak zwykle ja z George'm nie mieliśmy, kurwa, wcale na to ochoty. 'Nie chcemy tego robić, daj spokój...' Ale się uparł i doprowadził do dyskusji nad tym co dalej zamierzamy robić i o tym wszystkim. Nie miałem na nic ochoty, zwisało mi wszystko, w końcu miałem swoją Yoko. Naprawdę miałem wszystko w dupie. Byłem wciąż krytykowany, ukamienowywany, i miałem to naprawdę gdzieś. Paul miał pomysł, żeby po prostu razem ćwiczyć w studiu, no wiesz, coś tak jak robili to zdaje się Simon & Gargunkel, poszukiwać cały czas perfekcji. Uznał, wymyślił, że będziemy ćwiczyć i powstanie z tego nowy album. Ale my byliśmy parszywymi, leniwymi gnojkami, grającymi ze sobą już od dwudziestu lat, ale do kurwy nędzy, byliśmy też dorosłymi mężczyznami i nie mieliśmy ochoty siedzieć w kółku i ćwiczyć. W każdym razie ja nie chciałem na to pójść. Nie udawało nam się wejść w odpowiedni nastrój. Wejść w to. Zrobiliśmy kilka numerów, ale nikogo z nas w nich nie było.  To było straszne, przerażające pomieszczenia Twickenham Studios, w dodatku przez cały czas byliśmy filmowani. Nie chciałem ich. No i dochodziło to tego zjawianie się na miejscu o ósmej rano. Nie możesz tworzyć muzyki o ósmej czy dziesiątej rano, czy której tam, w dziwnym miejscu, z ludźmi cały czas się filmującymi, i kolorowymi światłami naokoło.

PAUL: "Let It Be" zaczęliśmy kręcić w styczniu 1969 w Twickenham Studios pod roboczym tytułem 'Get Back'. Reżyserem był Michael Lindsay-Hogg. Pomysł był taki, że widz zobaczy The Beatles w czasie prób, jamów, przygotowań i wreszcie podczas dużego występu wieńczącego dzieło. Pokazalibyśmy cały proces tworzenia. Pamiętam, że wymyśliłem scenę finałową, która miała być ogromnym ujęciem studyjnym - takim, które pamięta się całe życie - a potem wreszcie koncert. Początkowo planowaliśmy wybrać się na luksusowy statek pasażerski, by odciąć się od całego świata. Pokazano by nasze próby, a na koniec to co z tego wyszło. Jednak wylądowaliśmy w Twickenham. Myślę, że to była bezpieczniejsza sytuacja dla reżysera i wszystkich innych. Nikt nie chciał kręcić na statku. Zaczęły się między nami scysje. Byliśmy ze sobą od tak dawna, że kiedyś musiały się pojawić pierwsze pęknięcia.

Atmosfera, nastroje w pierwszym dniu mogły być jeszcze nie naJgorsze, bo w tym pierwszym dniu zespół nagrał około dwudziestu piosenek, skupiając się najbardziej na trzech: Don't Let Me Down, Two Of Us oraz I've Got A Feeling. Wszystkie poniżej:

Don't Let Me Down (15 wersji)
All Things Must Pass (2 wersj3)
Dig A Pony
Let It Down (Harrison; 2 wersje)
Brown-Eyed Handsome Man (Chuck Berry)
A Case Of The Blues (Lennon)
Child Of Nature (Lennon)
Revolution
I Shall Be Released (Bob Dylan)
Sun King (5 wersji)
Mailman, Bring Me No More Blues (Buddy Holly)
Speak To Me (Jackie Lomax)
I've Got A Feeling (20 wersji)
The Mighty Quinn (Bob Dylan)
Well... Alright (Buddy Holly)
Two Of Us (9 wersji)
Everybody Got Song* (Lennon)
The Teacher Was A-Lookin'* (jam)
We're Goin' Home* (jam)
It's Good To See The Folks Back Home* (McCartney)

* domniemany tytuł, wersje - w tym przypadku można to rozumieć jako jedna próba, jedno wykonanie, kolejne mogły być takie same, podobne, różniące się improwizacjami muzyków.


Paul przychodził do studia wcześnie, w towarzystwie Lindy i Heather, wciąż nosząc brodę, która dodawała mu wyglądu hippiesa, ale też naburmuszonego nauczyciela ze szkoły podstawowej. Podobnie jak przy 'Magical Mystery Tour', szybko wszedł w rolę producenta, dając Lindsay-Hoggowi precyzyjne instrukcje na temat tego gdzie i jak powinny stać kamery: na luzie a dźwięk powinien być nagrywany jak najprościej. Kiedy pojawiali się pozostali  muzycy, każdy mniej lub bardziej roztargniony i ponury, a John dodatkowo całkowicie przyćmiony przez heroinę, swoją nową obsesję. Oczywiście Yoko również używała tego narkotyku. Jej zazwyczaj smętna twarz bez wyrazu, wszędobylskie długie czarne włosy i ciągłe przebywanie w zasięgu ręki Johna sprawiały, że wyglądała jak ciemna chmura na niebie. Zespół (oczywiście Yoko także) zasiadał na ustawionych w kręgu drewnianych krzesłach, w gąszczu wzmacniaczy, perkusji, głośników, lamp oświetleniowych i innego sprzętu. Drużyna pomocników, opiekunów, operatorów kamer, dźwiękowców krążyła ciągle wokół nich, rejestrując każdą chwilę pod każdym możliwie kątem i starając się jak najmniej przeszkadzać i rozpraszać twórczy nastrój słynnych The Beatles. 

Potrzebowali jednak do pracy nie tylko nastroju. Paul, sztywny jak belfer, zwracał się do swoich kolegów jak belfer z linijką przy tablicy. "Dobrze, panowie"  - wykrzykiwał z udanym entuzjazmem, kiedy uważał, że powinni się skupić. Prowadził ich przez swoje nowe piosenki, podpowiadając zmiany akordów, podając tempo i klimat. John jak i George rownież mieli parę swoich kawałków, przede wszystkim w "zasięgu ręki" The Beatles było wtedy 'All Things Must Pass' Paul zabierał się za nie z zapałem, wyśpiewując głośno i wysoko drugim głosem, zanim go ktokolwiek o to poprosił. George Martin, któremu nakazano by wyluzował i po prostu łapał brzmienie grupy, wszystkie ich błędy i rejestrował ich naturalne zachowanie, nie czuł zbytnio klimatu. Tak więc Paul często wkraczał do reżyserki i dyrygował Johnem, by ten śpiewał prosto do mikrofonu. Dawał George'owi precyzyjne wskazówki, jak frazować gitarowe pauzy. George tolerował to przez parę dni, a potem odpyskował Paulowi, w obecności kamer i magnetofonów, że zagra wszystko, co Paul sobie wymarzy, a najlepiej będzie, jeśli w ogóle przestanie grać, jeśli jest taka jego wola. "Nie chcę ci dokuczyć - odparł mało przekonująco McCartney. - Ja tylko pytam: chłopaki - mój zespole - czy zagramy to w ten sposób?". 

GEORGE: Myślę, że głównie to był pomysł Paula - przećwiczyć kilka nowych piosenek, wybrać miejsce i nagrać album z tymi piosenkami podczas koncertu. Nauczylibyśmy się piosenek i nagrali je bez specjalnych poprawek w konwencji płyty koncertowej.
 
Ale oczywiście nie każda rozmowa muzyków była sprzeczką czy utarczką słowną. Czasem pojawiała się dawna magia wspólnego tworzenia...  
PAUL: John, próbowałem się dzisiaj do ciebie dodzwonić rano...
JOHN: Wiem, złożyłem już skargę do operatora.
PAUL: Codziennie mam rano horror, gdy muszę przygotowywać  herbatę i tosty.  
GEORGE: Mamy tu echo, poznajecie je ? Prawie tak samo jak w Hamburgu w Top Ten.
JOHN (śpiewa): Don't bring me down...
PAUL: Za pierwszym razem jak to usłyszałem, jak sądzę,  to zdaje się było trochę wyżej, teraz zaśpiewałeś dużo niżej...   
JOHN: Tak naprawdę nie wiem jeszcze jak to powinno iść, w którą stronę. Zamierzam się o tym przekonać. Don't bring me down... 
PAUL: Pytanie czy to robimy, robimy?
JOHN: Możemy spróbować.  
PAUL: Myślę, że musimy się tego nauczyć. Zobaczymy wtedy co jest potrzbne. Myślę, że pomysł z dodaniem do tego fortepianu jest niezły... Don't let me down... 
JOHN: Poćwiczymy trochę i będzie dobrze.
GEORGE: Chciałbyś byśmy zaśpiewali z tobą unisono czy w harmonii?
PAUL: Harmonia.  
GEORGE: Potrzebujemy w takim razie trzech mikrofonów. 
PAUL: Coś w stylu (zaczyna śpiewać):  Love for the first time 
So don't you let it get away
It lasts forever and a day
Start off with a corny one.
JOHN:  Myślę, że niektóre słowa brzmią trochę staromodnie.
PAUL: I'm in love for the first time in my life
Don't you know it's going to last.
GEORGE: Trochę staroświecko. Nie słowa, ale to jak to brzmi...
PAUL: OK, spróbujmy jeszcze raz. Glyn, możesz to cofnąć? Nie chcę tego w TV.
Glyn (Johns): Robi się.
PAUL: W TV zawsze jest trochę skopany dźwięk. 
Glyn: Nie zapomnij, że teraz słuchasz tego przez głośniki TV, a to paskudny dźwięk. 

 
video

Warto zaznaczyć,że  pierwszym dniu, bardzo owocnym zespół nagrywa sporo piosenek (lista wyżej), w tym 'Child of Nature', późniejszy wielki solowy przebój Johna 'Jealous Guy' (ogromnie podoba mi się cover tej piosenki w wykonaniu Bryana Ferry i Roxy Music z 1981 roku). Co ciekawe, kompozycja George'a, jego wielki klasyk, 'All Things Must Pass' nie wzbudza specjalnego zainteresowania muzyków, bo bardzo szybko po dwóch tylko próbach nad nią, zespół przechodzi do piosenki Paula 'Two Of Us'.

PAUL: Nie sądzę, żebyśmy celowo szli podczas tych sesji na żywioł. Zgodzę się, że tak mogło być, ale nie pamiętam, bym świadomie chciał to nagrywać na żywo. Sesje stały się całkiem dobre później, gdy przenieśliśmy się do studia Apple i pamiętam, że wtedy tworzenie muzyki było dużą przyjemnością. To była ciekawa muzyka do grania.


3 stycznia - drugi dzień tzw. 'dwunastodniowej sesji w Twickenham' (Get Back Sessions, Let It Be Sessions). Pierwszą jednak część dnia w studiu jest tylko Paul nagrywający swoje numery. John spóźnia się. Podobnie Ringo i George.W tym dniu zespół przeważnie jamuje, improwizuje, gra standardy rock and rollowe, w tym sporo numerów, które wykonywali jeszcze w Hamburgu. Gra także własne jak np. 'Every Little Thing', 'Ob-la-di, Ob-la-da', czy wczesne kompozycje spółki Lennon & McCartney jak : Won't You Please Say Goodbye, Thinking Of Linking, I'll Wait Till Tomorrow oraz Because I Know You Love Me So. Zespół dobrze się bawi wspólnym graniem muzyki. Paul śpiewa nawet główny wokal w "I'm Tired". 
video

Praca na serio jest już przy nagrywaniu nowych numerów jak 'Don't Let Me Down', 'I've Got A Feeling', 'Two Of Us' oraz wczesnej kompozycji młodych Johna i Paula 'One After 909', napisanej w ... 1963 roku.   John prezentuje dwie nowe kompozycje: 'Sun King' oraz 'Gimme Some Truth'. Zespół wraca także znowu na serio do kompozycji George'a Harrisona, 'All Things Must Pass', zignorowanej prawie w dniu poprzednim. Mimo ponad trzydziestu kilku podejść, trudno wszystkim znaleźć satysfakcjonującą George'a wersję. Kłopoty przede wszystkim dotyczą aranżacji oraz tempa utworu. Ostatecznie - pomimo, że zespół The Beatles jeszcze wracać będzie do tej kompozycji - George wyda ją dopiero na swoim słynnym trzy-płytowym albumie (czytaj tutaj). Sesję zespół kończy uczeniem się kolejnej nowej piosenki Paula, 'Maxwell's Silver Hammer'. 
"zagrajmy tą pieprzną"- zawołał do trójki przyjaciół, prezentując im 'Maxwella', utwór skoczny,, musicalowy, który przyprawiał Johna i George'a o mdłości. Paul oczywiście zamęczał swoją kompozycją do znudzenia. Ustawił Mala Evansa przy prawdziwym kowadle, by w kluczowych momentach na dany znak - Bang! bang! wydobywał z niego dźwięki. Pomimo, że zespół poświęci temu utworowi sporo czasu, znajdzie się on dopiero na albumie 'Abbey Road'.  Przy balladzie 'Long And Winding Road'  - w kolejnych dniach - Johnowi puszczały nerwy

Drugi dzień pracy The Beatles w studiu Twickenham jest naprawdę pracowity. Pełna lista nagrywanych w tym dniu piosenek jest imponująca i wygląda następująco:

The Long And Winding Road
Oh! Darling (dwie wersje)
Maxwell's Silver Hammer (11 wersje)
Adagio For Strings (Samuel Barber; dwie wersje)
Tea For dwie Cha-Cha (Tommy Dorsey; dwie wersje)
Chopsticks (Euphemia Allen)
Torchy, The Battery Boy (McCartney)
Whole Lotta Shakin' Goin' On (Jerry Lee Lewis)
Let It Be
Taking A Trip To Carolina (Starr; dwie wersje)
Please Mrs Henry (Bob Dylan)
Picasso (Starr)
Hey Jude
All Things Must Pass (37 wersji)
Don't Let Me Down (10 wersji)
Crackin' Up (Bo Diddley; dwie wersje)
All Shook Up (Elvis Presley)
Your True Love (Carl Perkins)
Blue Suede Shoes (Carl Perkins)
trzy Cool Cats (The Coasters)
Blowin' In The Wind (Bob Dylan)
Lucille (Little Richard)
I'm So Tired
Ob-La-Di, Ob-La-Da (trzy wersje)
Third Man Theme (Anton Karas)
Sun King (4 wersje)
I've Got A Feeling (6 wersji)
Going Up The Country (Canned Heat)
On The Road Again (Canned Heat)
One After 909 (trzy wersje)
A Pretty Girl Is Like A Melody (Irving Berlin)
Thinking Of Linking (Lennon-McCartney)
Bring It On Home To Me (Sam Cooke)
Hitch Hike (Marvin Gaye)
You Can't Do That
The Hippy Hippy Shake (Chan Romero)
All Along The Watchtower (Bob Dylan)
Short Fat Fannie (Larry Williams)
Midnight Special (Lonnie Donegan)
Two Of Us
When You're Drunk You Think Of Me (trad)
What's The Use Of Getting Sober (When You're Gonna Get Drunk Again) (Louis Jordan)
What Do You Want To Make Those Eyes At Me For? (Emile Ford And The Checkmates)
Money (That's What I Want)
Gimme Some Truth (Lennon)
The Weight (The Band)
I'm A Tiger (Lulu)
Back In The USSR
Every Little Thing
Piece Of My Heart (Erma Franklin; dwie wersje)
Sabre Dance (Love Sculpture)
I've Been Good To You (The Miracles)
Ramblin' Woman* (Harrison)
Is It Discovered* (Harrison)
Your Name Is Ted* (jam zespołu)
Get On The Phone* (Lennon-McCartney)
My Words Are In My Heart* (McCartney)
Negro In Reserve* (Lennon-McCartney)
Because I Know You Love Me So* (Lennon-McCartney)
I'll Wait Till Tomorrow* (Lennon-McCartney)
Won't You Please Say Goodbye* (Lennon-McCartney)
Over And Over Again* (McCartney)


* - domniemany tytuł, wersje - w tym przypadku można to rozumieć jako jedna próba, jedno wykonanie, kolejne mogły być takie same, podobne, różniące się improwizacjami muzyków.

Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki.

3 komentarze:

  1. Cudowny wpis. Wspaniale opisane to wszystko. Szczęka opada - i blog no i historia Bitelsów

    OdpowiedzUsuń
  2. Wpisy na tym blogu zawsze są świetne, jednak sądzę że powwinny na końcu znajdować się załączniki do kolejnych części.

    OdpowiedzUsuń
  3. Każdy wpis na blogu zaznaczony jest odpowiednią ikoną serii, w opisanym przypadku jest to seria HISTORIA 1969. W górnym menu jest rok 1969, wskakujemy tam i mamy kolejne chronologicznie - tutaj oczywiście jest to konieczne - posty. W przypadku innych serii jak MIX, FOTO-STORY i innych są tam po prostu kolejno umieszczane na blogu posty (teksty). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń