Czeka nas rewolucja w kinie i w świecie The Beatles. Wszystko o kinowym gigancie Sama Mendesa "A Four-Film Cinematic Event"







Muszę się Wam do czegoś przyznać i od razu uderzyć w pierś – nieco zaspałem z tym tematem! O wielkim projekcie filmowym Sama Mendesa głośno jest już od ładnych paru miesięcy, a plan zdjęciowy kręci się w najlepsze. Ale jak to mówią: lepiej późno niż wcale.
 Śledziłem w sieci wszystko, co dotyczyło tego tematu. Trudno wręcz opisać moje podniecenie, gdy pomyślę o tym wydarzeniu, w którym zatopię się już niedługo – przypuszczalnie jednak dopiero w 2028 roku. Trudno mi także opisać moje oczekiwania. Wiem tak wiele o tym zespole, że boję się, czy nie będę zawiedziony sposobem, w jaki przedstawią konkretne wydarzenia z historii moich ukochanych Beatlesów.
 Z drugiej strony – skoro sam Ringo zasugerował Paulowi wyluzowanie... Niemniej wątpię, bym odebrał ten projekt tak, jak na przykład „Władcę Pierścieni”, który wydawał mi się niemal niemożliwy do przeniesienia na ekran, a jednak Peterowi Jacksonowi to się udało. Co oczywiście nie oznacza, że film mi się nie spodoba! Zapewne wszyscy fani Fab Four wiedzą wszystko o tym projekcie, niemniej dzisiaj nadrabiam wspomniane zaległości i biorę pod lupę coś, co zapowiada się na największe i najbardziej zuchwałe przedsięwzięcie w historii kina muzycznego. Zapomnijcie o klasycznych filmach biograficznych, w których w dwie godziny próbuje się upchnąć całą dekadę szaleństwa Beatlemanii. To, co przygotowuje dla nas Sony Pictures razem z Neal Street Productions i Apple Corps, przewraca do góry nogami wszystko, co do tej pory wiedzieliśmy o biografiach.
 
RINGO: Początkowo byłem uwięziony w trybie dokumentalnym: 'Zgadza się, ale to się wtedy nie wydarzyło, a jego tam nie było...'. W końcu rozmawiałem z Paulem i obaj doszliśmy do wniosku: 'Wiesz co? To jest film fabularny, a nie dokument. Wyluzujmy z tym'... Przeczytaliśmy scenariusz, przyszedł bardzo dobry scenarzysta o wielkiej reputacji i napisał go świetnie, ale to nie miało nic wspólnego ze mną i Maureen. Powiedziałem: 'Nigdy byśmy tak nie postąpili'.”
 

SEAN LENNON:  To było właściwie nieco upiorne. Ale jest też coś bardzo zabawnego w spotkaniu kogoś o połowę młodszego od ciebie, kto ma zagrać twojego tatę... Mam wielką wiarę w tych aktorów, że udźwigną te role... Moja mama jest już na emeryturze, ma 93 lata. Nie będzie mikrozarządzać tym projektem od kulis.

JULIAN LENNON: Szczerze mówiąc, gdy Sean powiedział mi o pomysłach Mendesa, pomyślałem: 'Chyba sobie żartujecie. Kolejny, cholerny film o Beatlesach? Czy nie mieliśmy ich już dość?' [śmiech]. Ale Sam zjadł ze mną obiad i był absolutnym dżentelmenem. Powiedział mi: 'Jules, najważniejsze dla mnie jest to, aby historia twoja i twojej mamy została opowiedziana z pełną jasnością i prawdą'. Mam nadzieję, że to rzuci dobre światło na moją mamę [Cynthię]. Ona zawsze zachowywała się z wielką klasą i honorem, więc mam nadzieję, że to wybrzmi na ekranie.

Historyk Beatlesów Paul Du Noyer, który napisał The Beatles: "The Complete Illustrated Story and Conversations With Paul McCartney", powiedział:  Beatlesi są nam wszystkim tak dobrze znani, nie tylko ich twarze, ale każdy niuans sposobu, w jaki mówią, każdy manieryzm. Wielu z nas zna Beatlesów tak dobrze, jak znamy własne rodziny.


 

Poniżej po przejrzeniu ogólnie dostępnych źródeł w miarę kompletne podsumowanie tego monumentalnego projektu noszącego oficjalny tytuł: „The Beatles – A Four-Film Cinematic Event”. Jedna historia, cztery perspektywy, cztery pełnoprawne filmy! Pomysł, który narodził się w głowie zdobywcy Oskara, Sama Mendesa (twórcy m.in. American Beauty, Skyfall czy 1917), jest wybitnie ambitny. Zamiast jednego filmu dostaniemy... CZTERY odrębne filmy fabularne! Każdy z nich przedstawi historię Fab Four z perspektywy innego członka zespołu: Film Johna Lennona, Film Paula McCartneya, Film George’a Harrisona, Film Ringo StarraNagrodzony Oscarem reżyser powiedział, że jest "zaszczycony, że opowiada historię największego zespołu rockowego wszech czasów. The Beatles zmienili moje rozumienie muzyki.  Od lat marzyłem o zrobieniu o nich filmu. 
 
Sam Mendes przedstawia: "Paul" - Paul Mescal, "George" - Joseph Quinn, 
"Ringo" - Barry Keoghan oraz "John" - Harris Dickinson 

Paul Du Noyer: Mają w obsadzie wypróbowane, dochodowe gwiazdy, które na pewno nie dadzą plamy. Wiem, że wśród mieszkańców Liverpoolu pojawiło się pewne rozczarowanie z powodu obsadzenia w tych rolach osób spoza ich miasta, ale nawet jako lojalny liverpoolczyk nie potrafię potępić Sama Mendesa za ten wybór – w końcu kręci te filmy dla całego świata. Sądzę, że dokładność odwzorowania liverpoolskiego akcentu (scouse) będzie dość nisko na liście priorytetów, którymi musi się zająć.

 


Paul Mescal:Poznałem Paula McCartney'a. Samo spędzenie z nim czasu, to już samo w sobie było niewiarygodne. To że spędziłem trochę  czasu z tym człowiekiem, a tym bardziej że mam go zagrać.  Paul McCartney jest niezwykłym człowiekiem. Nigdy w życiu tego nie zapomnę. Miałem okazję zagrać z nim "Blackbird". To najwspanialsza rzecz, jaką kiedykolwiek umożliwił mi mój zawód.

Edda Sharpe, trenera głosu i dialektu, która współpracowała z aktorami w Royal Shakespeare Company oraz National Theatre, powiedziała, że wcielenie się w głos członka The Beatles wiąże się z pewnymi szczególnymi wyzwaniami. Wśród nich jest fakt, że akcent, którym posługiwali się John, Paul, George i Ringo, był znacznie mniej wyraźny niż ten, który wielu ludzi kojarzy z Liverpoolem dzisiaj. Ekspertka zwraca uwagę, że akcent z Liverpoolu (scouse) mocno ewoluował na przestrzeni lat. Dziś jest znacznie twardszy i bardziej charakterystyczny niż w latach 60., więc aktorzy nie mogą po prostu naśladować współczesnych mieszkańców miasta – muszą odtworzyć jego historyczną, znacznie łagodniejszą wersję. Sharpe: Wyzwanie polega na tym, że sposób, w jaki mówili Beatlesi, po prostu już tego nie ma. To zupełnie inny ton niż akcent Liverpoolu, który dzisiaj słyszymy. Nie próbujemy tylko stworzyć dźwięk kogoś z Liverpoolu w latach sześćdziesiątych, próbujemy stworzyć dźwięk ludzi, których wszyscy znamy. 

Barry Keoghan: Odwiedziłem Ringo. To był jeden z tych momentów, w których stoisz w osłupieniu i po prostu zastygasz w miejscu... Mając za sobą całą tę wielką rodzinę i pracując przy tak wielkim filmie, czuję zarazem, że ma on w sobie duszę kina niezależnego. Dzięki temu mam poczucie pełnego bezpieczeństwa, by sięgnąć głęboko i wyciągnąć na wierzch najbardziej wrażliwe prawdy... Po prostu naprawdę głęboko przekopać się przez postać Ringo To był jeden z tych momentów, kiedy człowiek jest po prostu pełen podziwu... Spotkałem go w jego domu, a on zagrał dla mnie na perkusji. Poprosił mnie, żebym zagrał, ale nie zagrałem na perkusji dla Ringo... Kiedy z nim rozmawiałem, nie mogłem na niego patrzeć. Byłem zdenerwowany, tak jak w tej chwili. A on powiedział: 'Możesz na mnie patrzeć'”... Gram Ringo Starra. Moim zadaniem jest obserwować, przyswajać pewne manieryzmy i studiować go, ale chcę go uczłowieczyć i nadać mu prawdziwe emocje, a nie tylko go naśladować.

Wszystkie cztery fabuły mają się nawzajem przeplatać, tworząc jedną, wielką, spójną opowieść o największym zespole w historii planety. Apple Corps oznajmiło, że cztery nowe filmy "zbadają wyjątkową historię każdego Beatlesa i połączą je w odpowiednio urzekający i innowacyjny sposób". Co więcej, szefowie Sony Pictures (na czele z Tomem Rothmanem) szykują dla nas rewolucję w dystrybucji kinowej – filmy mają wejść do kin w tym samym czasie (premiera planowana jest na kwiecień 2028 roku), tworząc coś, co zapowiadają jako „pierwsze w historii maratonowe doświadczenie kinowe” (theatrical bingeing)!   


Historyczny przełom: Błogosławieństwo od Paula, Ringo i rodzin. Producentka Pippa Harris powiedziała: Zamierzamy, aby było to wyjątkowo ekscytujące i epickie doświadczenie filmowe. Posiadanie błogosławieństwa The Beatles i Apple Corps, aby to zrobić, jest ogromnym przywilejem.
Dlaczego ten projekt jest absolutnie wyjątkowy? Ponieważ po raz pierwszy w historii Sir Paul McCartney, Ringo Starr oraz spadkobiercy Johna Lennona (Yoko Ono) i George’a Harrisona (Olivia Harrison) przyznali pełne prawa do wykorzystania życiorysów oraz – co najważniejsze – oryginalnej muzyki The Beatles na potrzeby filmu fabularnego!
Paul Du Noyer: Paul był bardzo krytyczny wobec filmów takich jak "Nowhere Boy" i "Backbeat", ponieważ mają tendencję do wpadania w pastisz McCartneya, którego nie rozpoznaje - nie podoba mu się stereotyp, że jest słodki, manipulujący. 
 
Sam Mendes osobiście przekonał do swojego pomysłu żyjących Beatlesów i wdowy po zmarłych muzykach. Ringo Starr wspominał w wywiadach, że spędził z Mendesem dwa dni na czytaniu scenariusza i przekazywaniu mu bezcennych, prywatnych uwag na temat swoich relacji z chłopakami z zespołu, rodziną i pierwszą żoną, Maureen.
 


Joseph Quinn:
  Gdybyś miał zagrać któregokolwiek z Beatlesów, chciałbyś, żeby to był właśnie George Harrison. To ekscytujące, ale też trochę onieśmielające. Zdecydowanie inspirują mnie ci trzej mężczyźni, z którymi pracuję, oraz Sam, który reżyseruje ten film. To przekraczało moje najśmielsze marzenia. Nie mogę uwierzyć, że mogę uczestniczyć w takim filmie i takim projekcie. 
 
 
 
 

 
Harris Dickinson: John Lennon jest oczywiście bardzo złożoną postacią, a wcielenie się w niego byłoby dość onieśmielające. To niesamowite doświadczenie. Zagranie kogoś tego formatu bywa tremujące, ale jest niesamowicie wzbogacające - to okazja, by zagłębić się w coś niezwykle złożonego i wymagającego, co ogromnie mi się podoba. Czuję się wielkim szczęściarzem, że mogę codziennie iść do pracy i próbować odkrywać, kim i czym była ta postać.
 
 
Za scenariusze tych czterech filmów odpowiada absolutna elita brytyjskich pisarzy: Jez Butterworth (Ford v Ferrari, Spectre), Peter Straughan (Konklawe, Szpieg) oraz Jack Thorne (Harry Potter i Przeklęte Dziecko).
Gwiazdorska obsada – Kto jest kim w nowym świecie Beatlesów?
Casting do tego projektu wzbudzał emocje od samego początku. Producenci postawili na absolutny top młodego pokolenia aktorskiego. Żebyście nie zgubili się w tym gąszczu nazwisk, przygotowałem dla Was pełną ściągawkę obsadową: 
Wielka Czwórka (The Beatles): wymieniłem wyżej
Kobiety ich życia:
Linda McCartney – Saoirse Ronan
Yoko Ono – Anna Sawai 
Pattie Boyd – Aimee Lou Wood  
Maureen Starkey – Mia McKenna-Bruce
Cynthia Lennon – Morfydd Clark  
Jane Asher – Lucy Boynton 
Mózgi i ludzie z tła (Inner Circle):
Brian Epstein (menedżer) – James Norton
George Martin (genialny producent) – Harry Lloyd
Neil Aspinall (road manager i szef Apple) – Bobby Schofield
Mal Evans (wierny asystent i techniczny) – Daniel Hoffmann-Gill
Derek Taylor (rzecznik prasowy) – Arthur Darvill
Allen Klein (bezwzględny drugi menedżer) – Adam Pally
Stuart Sutcliffe (pierwotny basista) – Harry Lawtey
Ravi Shankar (mistrz sitaru i guru George’a) – Farhan Akhtar
Rodzina i przyjaciele:
Mimi Smith (słynna ciotka Johna) – Leanne Best
Jim McCartney (ojciec Paula) – David Morrissey
Murray the K (amerykański dysk-dżokej, „Piąty Beatles”) – Ben Schwartz
 


Kamera już pracuje! Prace na planie ruszyły pełną parą i trwają w najlepsze w Wielkiej Brytanii. Aktorzy przeszli mordercze treningi muzyczne, a zdjęcia realizowane są jedno po drugim na przestrzeni całego roku. W sieci i prasie (m.in. na stronach BBC, The Guardian czy Metro) pojawiają się już pierwsze po przeciekach zdjęcia z planu – ekipa odtwarzała m.in. historyczne lądowanie Beatlesów w Nowym Jorku na potrzeby występów w programie Ed Sullivan Show czy słynną sesję na przejściu dla pieszych przy Abbey Road. Samo zobaczenie tej młodej obsady stylizowanej na chłopaków z Liverpoolu przyprawia o gęsią skórkę. Beatlemania w najlepsze. Niebawem p
remiera "Rubber Soul", niedawno "The Boys Of Dungeon Lane" McCartney'a, nie tak dawno film o nim "Man On The Run".  Pozornie może się wydawać, że rynek jest dziś mocno „przebeatlesowany”, a kolejne biografie, często powielają te same schematy. Ale podejście Sama Mendesa – rozbicie historii na cztery odrębne punktu widzenia, pełny dostęp do katalogu muzycznego Apple Corps i tak niesamowita obsada – daje nadzieję na coś przełomowego.






 


Historia The Beatles
History of  THE BEATLES











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz