Śledziłem w sieci wszystko, co dotyczyło tego tematu. Trudno wręcz opisać moje podniecenie, gdy pomyślę o tym wydarzeniu, w którym zatopię się już niedługo – przypuszczalnie jednak dopiero w 2028 roku. Trudno mi także opisać moje oczekiwania. Wiem tak wiele o tym zespole, że boję się, czy nie będę zawiedziony sposobem, w jaki przedstawią konkretne wydarzenia z historii moich ukochanych Beatlesów.
Z drugiej strony – skoro sam Ringo zasugerował Paulowi wyluzowanie... Niemniej wątpię, bym odebrał ten projekt tak, jak na przykład „Władcę Pierścieni”, który wydawał mi się niemal niemożliwy do przeniesienia na ekran, a jednak Peterowi Jacksonowi to się udało. Co oczywiście nie oznacza, że film mi się nie spodoba! Zapewne wszyscy fani Fab Four wiedzą wszystko o tym projekcie, niemniej dzisiaj nadrabiam wspomniane zaległości i biorę pod lupę coś, co zapowiada się na największe i najbardziej zuchwałe przedsięwzięcie w historii kina muzycznego. Zapomnijcie o klasycznych filmach biograficznych, w których w dwie godziny próbuje się upchnąć całą dekadę szaleństwa Beatlemanii. To, co przygotowuje dla nas Sony Pictures razem z Neal Street Productions i Apple Corps, przewraca do góry nogami wszystko, co do tej pory wiedzieliśmy o biografiach.
JULIAN LENNON: Szczerze mówiąc, gdy Sean powiedział mi o pomysłach Mendesa, pomyślałem: 'Chyba sobie żartujecie. Kolejny, cholerny film o Beatlesach? Czy nie mieliśmy ich już dość?' [śmiech]. Ale Sam zjadł ze mną obiad i był absolutnym dżentelmenem. Powiedział mi: 'Jules, najważniejsze dla mnie jest to, aby historia twoja i twojej mamy została opowiedziana z pełną jasnością i prawdą'. Mam nadzieję, że to rzuci dobre światło na moją mamę [Cynthię]. Ona zawsze zachowywała się z wielką klasą i honorem, więc mam nadzieję, że to wybrzmi na ekranie.
Historyk Beatlesów Paul Du Noyer, który napisał The Beatles: "The Complete Illustrated Story and Conversations With Paul McCartney", powiedział: Beatlesi są nam wszystkim tak dobrze znani, nie tylko ich twarze, ale każdy niuans sposobu, w jaki mówią, każdy manieryzm. Wielu z nas zna Beatlesów tak dobrze, jak znamy własne rodziny.
Paul Du
Noyer: Mają w obsadzie wypróbowane, dochodowe gwiazdy, które na pewno nie dadzą plamy. Wiem, że wśród mieszkańców Liverpoolu pojawiło się pewne rozczarowanie z powodu obsadzenia w tych rolach osób spoza ich miasta, ale nawet jako lojalny liverpoolczyk nie potrafię potępić Sama Mendesa za ten wybór – w końcu kręci te filmy dla całego świata. Sądzę, że dokładność odwzorowania liverpoolskiego akcentu (scouse) będzie dość nisko na liście priorytetów, którymi musi się zająć.
Edda Sharpe, trenera głosu i dialektu, która współpracowała z aktorami w Royal Shakespeare Company oraz National Theatre, powiedziała, że wcielenie się w głos członka The Beatles wiąże się z pewnymi szczególnymi wyzwaniami. Wśród nich jest fakt, że akcent, którym posługiwali się John, Paul, George i Ringo, był znacznie mniej wyraźny niż ten, który wielu ludzi kojarzy z Liverpoolem dzisiaj. Ekspertka zwraca uwagę, że akcent z Liverpoolu (scouse) mocno ewoluował na przestrzeni lat. Dziś jest znacznie twardszy i bardziej charakterystyczny niż w latach 60., więc aktorzy nie mogą po prostu naśladować współczesnych mieszkańców miasta – muszą odtworzyć jego historyczną, znacznie łagodniejszą wersję. Sharpe: Wyzwanie polega na tym, że sposób, w jaki mówili Beatlesi, po prostu już tego nie ma. To zupełnie inny ton niż akcent Liverpoolu, który dzisiaj słyszymy. Nie próbujemy tylko stworzyć dźwięk kogoś z Liverpoolu w latach sześćdziesiątych, próbujemy stworzyć dźwięk ludzi, których wszyscy znamy.
Barry Keoghan: Odwiedziłem Ringo. To był jeden z tych momentów, w których stoisz w osłupieniu i po prostu zastygasz w miejscu... Mając za sobą całą tę wielką rodzinę i pracując przy tak wielkim filmie, czuję zarazem, że ma on w sobie duszę kina niezależnego. Dzięki temu mam poczucie pełnego bezpieczeństwa, by sięgnąć głęboko i wyciągnąć na wierzch najbardziej wrażliwe prawdy... Po prostu naprawdę głęboko przekopać się przez postać Ringo To był jeden z tych momentów, kiedy człowiek jest po prostu pełen podziwu... Spotkałem go w jego domu, a on zagrał dla mnie na perkusji. Poprosił mnie, żebym zagrał, ale nie zagrałem na perkusji dla Ringo... Kiedy z nim rozmawiałem, nie mogłem na niego patrzeć. Byłem zdenerwowany, tak jak w tej chwili. A on powiedział: 'Możesz na mnie patrzeć'”... Gram Ringo Starra. Moim zadaniem jest obserwować, przyswajać pewne manieryzmy i studiować go, ale chcę go uczłowieczyć i nadać mu prawdziwe emocje, a nie tylko go naśladować.
Wszystkie cztery fabuły mają się nawzajem przeplatać, tworząc jedną, wielką, spójną opowieść o największym zespole w historii planety. Apple Corps oznajmiło, że cztery nowe filmy "zbadają wyjątkową historię każdego Beatlesa i połączą je w odpowiednio urzekający i innowacyjny sposób". Co więcej, szefowie Sony Pictures (na czele z Tomem Rothmanem) szykują dla nas rewolucję w dystrybucji kinowej – filmy mają wejść do kin w tym samym czasie (premiera planowana jest na kwiecień 2028 roku), tworząc coś, co zapowiadają jako „pierwsze w historii maratonowe doświadczenie kinowe” (theatrical bingeing)!
Dlaczego ten projekt jest absolutnie wyjątkowy? Ponieważ po raz pierwszy w historii Sir Paul McCartney, Ringo Starr oraz spadkobiercy Johna Lennona (Yoko Ono) i George’a Harrisona (Olivia Harrison) przyznali pełne prawa do wykorzystania życiorysów oraz – co najważniejsze – oryginalnej muzyki The Beatles na potrzeby filmu fabularnego!
Paul Du Noyer: Paul był bardzo krytyczny wobec filmów takich jak "Nowhere Boy" i "Backbeat", ponieważ mają tendencję do wpadania w pastisz McCartneya, którego nie rozpoznaje - nie podoba mu się stereotyp, że jest słodki, manipulujący.
Sam Mendes osobiście przekonał do swojego pomysłu żyjących Beatlesów i wdowy po zmarłych muzykach. Ringo Starr wspominał w wywiadach, że spędził z Mendesem dwa dni na czytaniu scenariusza i przekazywaniu mu bezcennych, prywatnych uwag na temat swoich relacji z chłopakami z zespołu, rodziną i pierwszą żoną, Maureen.
Gwiazdorska obsada – Kto jest kim w nowym świecie Beatlesów?
Casting do tego projektu wzbudzał emocje od samego początku. Producenci postawili na absolutny top młodego pokolenia aktorskiego. Żebyście nie zgubili się w tym gąszczu nazwisk, przygotowałem dla Was pełną ściągawkę obsadową:
Wielka Czwórka (The Beatles): wymieniłem wyżej
Kobiety ich życia:
Linda McCartney – Saoirse Ronan
Yoko Ono – Anna Sawai
Pattie Boyd – Aimee Lou Wood
Maureen Starkey – Mia McKenna-Bruce
Cynthia Lennon – Morfydd Clark
Jane Asher – Lucy Boynton
Mózgi i ludzie z tła (Inner Circle):
Brian Epstein (menedżer) – James Norton
George Martin (genialny producent) – Harry Lloyd
Neil Aspinall (road manager i szef Apple) – Bobby Schofield
Mal Evans (wierny asystent i techniczny) – Daniel Hoffmann-Gill
Derek Taylor (rzecznik prasowy) – Arthur Darvill
Allen Klein (bezwzględny drugi menedżer) – Adam Pally
Stuart Sutcliffe (pierwotny basista) – Harry Lawtey
Ravi Shankar (mistrz sitaru i guru George’a) – Farhan Akhtar
Rodzina i przyjaciele:
Mimi Smith (słynna ciotka Johna) – Leanne Best
Jim McCartney (ojciec Paula) – David Morrissey
Murray the K (amerykański dysk-dżokej, „Piąty Beatles”) – Ben Schwartz
Kamera już pracuje! Prace na planie ruszyły pełną parą i trwają w najlepsze w Wielkiej Brytanii. Aktorzy przeszli mordercze treningi muzyczne, a zdjęcia realizowane są jedno po drugim na przestrzeni całego roku. W sieci i prasie (m.in. na stronach BBC, The Guardian czy Metro) pojawiają się już pierwsze po przeciekach zdjęcia z planu – ekipa odtwarzała m.in. historyczne lądowanie Beatlesów w Nowym Jorku na potrzeby występów w programie Ed Sullivan Show czy słynną sesję na przejściu dla pieszych przy Abbey Road. Samo zobaczenie tej młodej obsady stylizowanej na chłopaków z Liverpoolu przyprawia o gęsią skórkę. Beatlemania w najlepsze. Niebawem premiera "Rubber Soul", niedawno "The Boys Of Dungeon Lane" McCartney'a, nie tak dawno film o nim "Man On The Run". Pozornie może się wydawać, że rynek jest dziś mocno „przebeatlesowany”, a kolejne biografie, często powielają te same schematy. Ale podejście Sama Mendesa – rozbicie historii na cztery odrębne punktu widzenia, pełny dostęp do katalogu muzycznego Apple Corps i tak niesamowita obsada – daje nadzieję na coś przełomowego.


















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz