The Beatles i Bob Dylan (3)

 


Jak dobrze wiecie, moja miłość do The Beatles to piękna, nieuleczalna i całkowicie „szalona na plus” pasja. Zawsze, gdy trafiam na fascynujący detal z historii Wielkiej Czwórki z Liverpoolu, po prostu muszę się nim z Wami podzielić tutaj, na blogu. Pisałem już wielokrotnie o tym, jak gigantyczny wpływ Bob Dylan wywarł na Beatlesów – jak otwierał im oczy na teksty, które mogą być czymś więcej niż tylko prostymi piosenkami o miłości, oraz jak chłopaki z Liverpoolu rewanżowali się swoją muzyczną innowacyjnością (Dylan (1), The Beatles i Dylan '1964, Beatlesi i Dylan (2), Beatlesi i Dylan - raz jeszcze, Lennon i Dylan, Dylan - Roll On John , Dylan - Like A Rolling Stone , Koncert dla Bangla Desh).
Ta relacja nigdy nie była jednokierunkowa. To było zderzenie dwóch gigantycznych sił, dwóch ikon, które zdefiniowały całą epokę i nawzajem przeglądały się w sobie jak w lustrze. Dziś mam dla Was zestawienie kilku wyjątkowych, niezwykle ciekawych tematów na linii The Beatles – Bob Dylan. Zaczniemy od niezwykle ciepłych, szczerych i głębokich słów samych Dylana o George’u Harrisonie oraz Paulu McCartneyu, a kończymy niezwykłą historią pewnego muzycznego pojedynku z Johnem Lennonem – historią piosenki, którą Dylan półżartem (a pół serio!) uznał za... „ukradzioną”. 


Bob o George' Harrisonie: Wiesz, George utknął... Był tym Beatle'sem, który musiał walczyć, żeby przeforsować swoje piosenki na płyty, z powodu Lennona i McCartneya. Ale cóż, kto by nie utknął w takiej sytuacji? Gdyby George miał wtedy własny zespół i pisał własne utwory, byłby pewnie tak samo wielki jak każdy inny. George miał niezwykłą zdolność do grania akordów, które z pozoru nie wydawały się w żaden sposób ze sobą powiązane, i tworzenia z nich melodii oraz piosenek. Nie znam nikogo innego, kto potrafiłby to robić.
Co mogę ci powiedzieć... Patrzymy na niego wstecz jako na niezwykle gustownego gitarzystę. Pomysłowego, całkowicie innego niż wszyscy. Każda pojedyncza rzecz, którą zagrał, była czymś nowym. Wywodził się ze starej szkoły grania, gdzie liczyła się każda nuta. Znaliśmy się naprawdę od dawna, od bardzo wczesnych lat. Znałem Beatlesów od samego początku.
GEORGE: Gdyby Dylan nie powiedział niektórych rzeczy, które powiedział, nikt inny by ich nie powiedział. Czy wyobrażacie sobie, jaki byłby świat, gdybyśmy nie mieli Boba Dylana? To by było okropne.

A oto co Bob Dylan powiedział o genialnej wszechstronności i bezwysiłkowym talencie McCartneya: Lennon... do dziś trudno znaleźć wokalistę lepszego niż był Lennon, albo niż był i wciąż jest McCartney. Jestem pod ogromnym wrażeniem McCartneya.  On jest chyba jedynym, który budzi we mnie taki zachwyt. Potrafi zrobić wszystko. I nigdy nie zwalnia tempa. Ma dar do melodii, ma wyczucie rytmu, potrafi zagrać na każdym instrumencie. Potrafi krzyczeć i wrzeszczeć tak dobrze jak nikt inny, i potrafi zaśpiewać balladę równie dobrze jak każdy. Jego melodie przychodzą bez żadnego wysiłku — i to jest coś, co budzi największy podziw... Jest po prostu absolutnie bezwysiłkowy. Czasami wręcz życzę mu, żeby w końcu przeszedł na emeryturę (śmiech). Cokolwiek i cokolwiek wypowie ze swoich ust, od razu układa się w melodię...
 Ringo? Uwielbiam go. Nieźle śpiewa i jest świetnym muzykiem. Gdybym miał go jako perkusistę, też byłbym Beatlesami. Może. Nie wiedziałem jednak, że jest także kucharzem. Ringo powiedział mi, że wierzy, że bycie dobrym muzykiem - i autorem tekstów - sprawia, że jesteś dobry w innych rzeczach - w jego przypadku gotowaniu - ponieważ jesteś w zgodzie ze swoimi zmysłami
 


JOHN:  Większość piosenek country właściwie pochodzi z Anglii – wszystkie te piosenki o pociągach. Jasne, że tak, Szkocja i Irlandia. Podstawowa piosenka folkowa pochodzi z Europy. Więc to była po prostu wymiana kulturowa. Chodzi mi o to, że [ludzie] pojechali do Ameryki i amerykanizowali piosenki i śpiewali o pracy na kolejach. Ale wszystkie podstawowe piosenki… jak wiele podstawowych piosenek Dylana to szkockie, irlandzkie albo angielskie piosenki ludowe. Więc czuliśmy się z tym lepiej. 
     Zagłębiliśmy się w tę stronę... Myślę, że to Dylan pomógł mi to [wszystko] zrozumieć – nie przez żadne dyskusje czy coś takiego, ale przez słuchanie jego twórczości...  
     On tak naprawdę nigdy nie był aż tak polityczny. Napisał «Blowin’ in the Wind» i «Soldier Song», ale to tylko poetycka polityka, folk muzyka tamtych dni. On komentuje to, co się dzieje, jak dziennikarz. Nigdy nie stał w kącie i niczego nie wykrzykiwał.

 Piosenka, którą John Lennon „ukradł” Dylanowi? Sprawa Norwegian Wood (This Bird Has Flown) i "Fourth Time Around".

To jedna z najbardziej fascynujących anegdot w historii rocka – historia o tym, jak próba naśladowania mistrza przerodziła się w muzyczną ripostę i twórczą ewolucję. Spotkanie, które zmieniło wszystko. Do połowy lat 60. The Beatles byli u szczytu sławy, ale John Lennon szukał w muzyce czegoś głębszego i bardziej prawdziwego. W 1964 roku w Nowym Jorku po raz pierwszy spotkał Boba Dylana — poetę folkowego, którego nazywał jedynym człowiekiem w branży, jakiego naprawdę szanował. Spotkanie to otworzyło Lennonowi oczy. Zespół zaczął odchodzić od chłopięcego popu na rzecz introspekcji, surowych wyznań i akustycznych brzmień (czego dowodem były utwory takie jak You've Got To Hide Your Love Away). Sam Lennon bez ogródek przyznawał: „Starałem się być Bobem”.


W 1965 roku na albumie "Rubber Soul" ukazuje się arcydzieło Lennona - "Norwegian Wood (This Bird Has Flown)". Piosenka pełna tajemnicy, gorzkiego humoru i podwójnych znaczeń była kamieniem milowym w twórczości Beatlesów. Jednak kiedy usłyszał ją Bob Dylan, mocno się zasępił. Dla niego ten utwór brzmiał niepokojąco znajomo. Dylan twierdził wręcz, że song jest identyczny z jego własną twórczością i że to jego pomysł był pierwszy. Sprawa jest o tyle zawiła, że oba utwory powstawały w podobnym czasie, pod koniec 1965 roku. "Norwegian Wood" wyszło pierwsze (w grudniu 1965 r.), a piosenka Dylana – "Fourth Time Around" – ukazała się kilka miesięcy później, na kultowym albumie "Blonde on Blonde" (1966 r.). Logika podpowiadałaby więc, że to Dylan skopiował Lennona. Bob nalegał jednak, że to Lennon pożyczył jego melodię, charakterystyczną strukturę i frazowanie, i że podobieństwo było zbyt duże, by mówić o przypadku.

 

  Kiedy John  Lennon usłyszał  "Fourth Time Around" Dylana, przeżył niemałe zaskoczenie. Wspominał potem: Pamiętam, jak słuchałem tej piosenki i myślałem: Co jest, do cholery? On udaje mnie, który udaje jego!.
Gdy posłucha się obu piosenek obok siebie, podobieństwo rzeczywiście poraża. Linie melodyczne niemal idealnie się odzwierciedlają, tempo, tonacja, zachowanie narratora i frazowanie są łudząco bliźniacze. Ale podczas gdy historia Lennona była dyskretną opowieścią o spędzeniu nocy u kobiety, Dylan stworzył szydercze lustro. "Fourth Time Around" było muzyczną ripostą Dylana, który zdawał się mówić: „Myślisz, że potrafisz grać Dylana? Patrz, jak ja zagram ciebie”. Co więcej, Dylan w wywiadach półżartem rzucił, że "Norwegian Wood" brzmi po prostu jak „Dylan z sitarem”.
John Lennon był tą sytuacją jednocześnie rozbawiony i mocno zaniepokojony. Widział w piosence Dylana muzyczną prowokację i prztyczek w nos z przekazem: „Nie przeskoczysz Dylana na jego własnym terenie”. To zderzenie nie wywołało jednak w Johnie złości, lecz głęboką refleksję. Lennon zrozumiał, że dotarł do ślepego zaułka naśladownictwa. Zdał sobie sprawę, że jeśli chce pójść dalej jako artysta, musi przestać być „kopią Dylana” i na nowo odnaleźć własny, unikalny głos. Ta zmiana myślenia dała nam później takie genialne i dojrzałe dzieła jak "In My Life", "Strawberry Fields Forever" czy całą dojrzałość płyty "Revolver". 
Relacja Lennona i Dylana zawsze balansowała na granicy fascynacji, szacunku i rywalizacji. Dylan zauważył kiedyś, że John miał silną potrzebę udowadniania, że jest głęboki, choć wcale nie musiał niczego udowadniać. Lennon z kolei zazdrościł Dylanowi całkowitej bezczelności i tego, że pisał teksty nie dbając o to, co pomyślą inni. Po latach Lennon wspominał tę całą historię z uśmiechem:
On mnie nie oskarżał, on mnie testował. I miał rację. Musiałem przestać być nim, a zacząć być sobą.
Dziś spór o to, kto od kogo co pożyczył, nie ma żadnego znaczenia. Zarówno "Norwegian Wood", jak i "Fourth Time Around" to dwa wspaniałe, bliźniacze utwory - jedno folkowe, drugie psychodeliczne. Jak podsumował to sam Bob Dylan: „Wszyscy czerpaliśmy z tego samego wiatru”. Najważniejsze jest to, że z tej twórczej napięciowej iskry narodziła się wielka muzyczna ewolucja!



Historia The Beatles
History of  THE BEATLES






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz