Szukaj :

TRANSLATE - below

TRANSLATE - below
Choose Your Language

Szukaj na tym blogu

Moja lista blogów

...


Moje motto, nie tylko na ten blog, to:
Kocham od zawsze The Beatles, dzisiaj 100 razy mocniej niż wczoraj oraz 100 razy mniej, niż będę ich kochał jutro.




PROSZĘ WSZYSTKICH O REKLAMĘ MEGO BLOGU. Facebook, Twitter, czaty, blogi muzyczne, maile. Pozwólcie mi dotrzeć ze swoim blogiem do wszystkich fanów The Beatles. Szczegóły współpracy - na maila blogowego, adres na dole.

Baner reklamowy do pobrania - z prawej strony obok.
Dziękuję!!!


SIERPIEŃ (2) - Ringo opuszcza zespół.


Sierpień 1968 roku to miesiąc, w którym zespół opuści - na szczęście nie na zawsze -  akurat nie John, Paul czy coraz bardziej zdegustowany byciem w kapeli rockowej (jednocześnie tkwiący mentalnie w filozofii, kulturze i stylu życia Wschodu) George ale... Ringo. Od czasu gdy zespół zaprzestał koncertowania, najmocniej dotknęło to jego (oraz wcześniej Briana Epsteina) Podobnie jak wcześniej Brian, zaczął się czuć coraz bardziej niepotrzebny, zbędny, w czasie gdy pozostała trójka z radością odkrywała uroki nieograniczonych możliwości pracy w studiu. W czasie pracy na albumem 'Sgt.Pepper' , Ringo wspomina, że nauczył się grać w ... szachy. Musimy pamiętać, że w czasie trasy cała czwórka była sobie równorzędnymi partnerami. Każdego tak samo dotyczyły trudności trasy, ucieczki przed fanami, w kółko odbębniane konferencje prasowe. Bycie 'otoczonym w wieży' Beatlesem zbliżało ich i umacniało przyjaźń. Koniec tras, założone rodziny, kręgi swoich przyjaciół już spoza czwórki (choć tak naprawdę wszyscy z otoczenia czwórki wspominali, że przyjacielem Beatlesa, takim prawdziwym, może być tylko inny Beatles), daleki od siebie zamieszkanie, wszystko to oddalało muzyków od siebie. Mogli się spotykać - pomijając wyjazdy biznesowe, czasem wspólne wakacje itd - tylko w studiu, gdzie Ringo coraz bardziej czuł się jak piąte koło u wozu. Nie było już tak jednoznaczne, że każdym utworze będzie partia dla perkusji, a tym bardziej fakt, że na perkusji gra także znakomicie McCartney - to także nie poprawiały samopoczucia Ringowi. Pojawienie się Yoko niekoniecznie pomogło utwierdzić mu się w decyzji, którą podejmie pod koniec tego miesiąca, w każdym razie na pewno jej powodem. Ringo gubił się w pracy studyjnej, gdy próbował znajdować dla siebie zajęcie, przyzwyczajony już do faktu, że nikt nie pyta go o opinię, jego zdanie. Fakt, że na Biały Album nagrał pierwszą swoją kompozycję, wcale nie poprawił jego samopoczucia (tym bardziej, że w nagraniu 'Don't Pass Me By' zagrał prócz niego tylko Paul). Tak więc z perspektywy czasu decyzja Ringa wcale nie zaskakuje. Więcej o powodach jego decyzji czytaj poniżej.[RK]
 

16 sierpnia: zespół powraca do utworu 'While My Guitar Gently Weeps' Harrisona. Kolejny raz zespół powraca do utworu dopiero 3 września, kiedy kompozycja George'a stanie się pierwszym songiem zespołu nagrywanym na 8-ścieżkowym magnetofonie (oczywiście na Abbey Road).

17 sierpnia - George i Patti wylatują na krótki, 5-dniowy urlop do Grecji. "To pokazuje atmosferę panującą w zespole. Trwają prace na albumem a jeden Beatles wylatuje sobie odpocząć" - zauważyła prasa. Z tego powodu zostaje anulowane wynajęcie studia Abbey Road na 19 sierpnia. George podjął decyzję o wylocie w ostatniej chwili. Wrócą z Patti 21 sierpnia.



20 sierpnia  - nie ma George'a Harrisona ale to nie przeszkadza reszcie w pracy nad albumem, prócz nagrywania  są to prace typowo studyjne. 
Nagrywanie 'Yer Blues'.  Kopiowanie `Revolution 9' w wersji mono na taśmę, dogrywanie nakładek do `Mother Nature's Son'; `Etcetera' (take 1); `Wild Honey Pie' (take 1). Remiksy `Mother Nature's Son'  `Wild Honey Pie'. Dogrywanie"odliczania" dla 'Yer Blues' ('two, three...'), sekcji blach dla `Mother Nature's Son' oraz demo `Etcetera' (kompozycja solowa Paula). 
W ciągu dnia w studiu obecni: George Martin, Ken Scott, John Smith. W zasadzie sesjami dyryguje Pau, John i Ringo znikają na całe godziny. Ten dzień wspomina Ken Scott:  Paul zszedł na dół po schodach by uczestniczyć razem z George Martinem w aranżacji sekcji blach z przybyłymi muzykami. Wszystko było wspaniałe, każdy wczuwał się w ducha chwili. Czuliśmy się wszyscy świetnie. Nagle, byliśmy gdzieś na półmetku, gdy do studia weszli John i Ringo i atmosfera pękła, jakby przecięta nożem na pół. Błyskawicznie, prawie natychmiast. Tak było przez ok. dziesięć minut i jak tylko oni ponownie wyszli, wróciła dobra atmosfera. To wszystko było bardzo dziwne.



Alan Brown, technik w studiu wspomina utwór 'Etcetera': To była bardzo piękna piosenka. Pamiętam, że to była ballada i w swoim tekście przewijał się pary razy wyraz 'etcetera'. Słyszałem ją tylko dwa razy: gdy ją nagrywał [Paul] oraz kiedy puszczono mu ją z taśmy do odsłuchania. Taśmę zabrano i nigdy już o niej nie słyszałem.
  Paul wspominał później, że piosenkę w sumie napisał dla Marianne Faithfull, piosenkarki, aktorki i dziewczyny Micka Jaggera. Faktycznie 'Etcetera' była wersją 'Thingumybob'. Melodia z niej została nagrana 30 czerwca 1968 przez Black Dyke Mills Band i wydana na singlu w sierpniu pod szyldem Apple.


 21 sierpnia - nagrywanie 'Sexy Sadie'. John bardzo aktywny (piosenka to ponad 100 take'ów).



22 sierpnia - pierwszy dzień pracy nad utworem, który będzie otwierał nowy album: 'Back in the U.S.S.R'. W tym dniu Martin powraca do utworu 'Baby, You're A Rich Man' (druga strona singla 'All You Need Is Love' '67). Utwór kopiowany na taśmę - remiks mono. Taśmę zabrał George Martin z nieznanych powodów. W wersji pierwotnej utworu Paul zagrał na perkusji(!), John na gitarze basowej, George na solowej. Ale utwór ewoluował i można się tylko dziwić, że w tym czasie powstawały takie genialne utwory.

Jeden z techników Peter Vince wspomina:
'To były bardzo napięte sesje w swej atmosferze. Techników i inżynierów proszono by wyszli. Mówili: 'Idźcie coś zjeść' lub 'idźcie na drinka' i wiedziałeś, że oni mają przed sobą ciężką rozmowę i nie chcą by ktoś tego słuchał.

Cynthia publicznie oskarża Johna o cudzołóstwo i składa pozew o rozwód ale nie to jest najważniejszym faktem dnia. 

Cynthia ze swoim  adwokatem w drodze do urzędu z pozwem rozwodowym.
CYNTHIA: Musiałam ratować Juliana. Musiałam być silna, robić to co najlepsze dla niego. Mogłam walczyć o rozwód, choć to było okropnie brudna sprawa, te wszystkie okoliczności, chciałam by wszystko odbyło się w sposób jak najbardziej cywilizowany i kulturalny. O świecie podjęłam decyzję. Powodem było cudzołóstwo Johna (z Yoko).

PAUL:  Małżeństwo Johna i Cyn nie sprawdziło się. Mieli piękne dziecko i początkowo byli całkiem szczęśliwi, ale miałem wrażenie, że Cynthia chciała uwiązać Johna, zrobić z niego zadowolonego faceta w kapciach. John, rzecz jasna nie był na to gotowy.
   John lubił się rzucać głową w przepaść. Pamiętam, że często powtarzał: 'Dochodzisz do przepaści i dlaczego nie miałbyś skoczyć w nią, głową w dół?' Ja na to: 'Dlatego John, że mógłbyś się zabić'. On zawsze miał pomysły, od których włos jeży się na głowie, więc nauczyłem się od tego chronić. Mówiłem: 'Wiesz, zrób to pierwszy i powiesz nam jak było. Jeśli będzie OK, skoczę. Jeśli się nie odezwiesz, zostanę na górze'.
Rozwód pary nastąpił w listopadzie 1968 roku. Początkowo John chciał oskarżać Cyn o cudzołóstwo ale gdy Yoko zajdzie niebawem w ciążę, zrezygnuje. 

JOHN: Opłacało się przejść przez wszystko, przez co przeszedłem, by spotkać Yoko. Jeśli miałem przejść przez wszystko, przez trudne dzieciństwo, trudne lata młodzieńcze i niesamowitą wirówkę z The Beatles, by wreszcie spotkać Yoko - to było to jej warte.
  Nie znałem wcześniej takiej miłości i był to taki wstrząs, że musiałem  skończyć moje małżeństwo z Cynthią. Nie uważam tego za nieprzemyślaną decyzję, bo głęboko o tym myślałem, jak również o konsekwencjach, jakie z tego wynikają. Ktoś może powiedzieć, że moja decyzja jest samolubna. Ja tak nie sądzę. Czy twoje dzieci podziękują ci w wieku 18 lat ?  Czy nie lepiej uniknąć wychowywania dzieci w atmosferze napięcia?
  (1968) Moje małżeństwo z Cyn nie było nieszczęśliwe. Był to normalny związek małżeński, w którym nic się nie działo, i który kontynuowaliśmy.Kontynuujesz to tak długo, aż spotkasz kogoś kto cię rozpali. Z Yoko poczułem po raz pierwszy co to miłość. Przyciągaliśmy się psychicznie ale też i fizycznie. Obie rzeczy w takim związku są koniecznością.
   (1969) Przebywanie z Yoko daje mi wolność. Będąc z Yoko czuję się pełny. Bez niej jestem połową. Mężczyzna bez kobiety jest tylko połową.

W czasie kiedy romans Johna z Yoko puszczał pierwsze małe pączki kwiatów, Cynthia znajdowała się na wakacjach w Pesaro. Po raz pierwszy możliwe, że czerpała radość z towarzystwa innego mężczyzny niż John. Był to o dwa lata młodszy o niej Roberto Bassanini, syn właściciela hotelu, w którym mieszkała. Wg. Cyn znajomość ta nie nosiła znamion romansu, ale pewnego wieczoru gdy wróciła do hotelu ze wspólnej wyprawy z Roberto, czekał na nią Alex Mardas (Magic) z informacją od Johna, że rozwiedzie się z nią z powodu jej zdrady. Cynthia chciała natychmiast wrócić do domu ale zachorowała (zapalenie krtani) i leżąc w łóżku przeczytała w prasie o 'nowej miłości Johna'.
  W Londynie powiadomiono jej (nie mogła się dostać do Johna), że John wnosi pozew o rozwód z powodu jej cudzołóstwa z Bassaninim. Zaczęła błagać Petera Browna o spotkanie z Johnem. Cyn dowiedziała się, że John i Yoko opuścili Kenwood i może na ten czas tam zamieszkać.
  W końcu para spotkała się. Nawet na tym  najbardziej bolesnym prywatnym spotkaniu John zjawił się w towarzystwie Yoko. Oboje byli ubrani na czarno co miało być ich znakiem rozpoznawczym. Na tłumaczenie Cyn, że nie ma nic wspólnego z Bassaninim (Cyn wyjdzie potem za niego), John zmienił taktykę i zaczął ją oskarżać o romans z młodym amerykańskim aktorem w Rishikesh, z którym Cyn tak naprawdę zamieniła raptem dwa, trzy słowa. 
   Cyn została w Kenwood do końca lata i jak wspominała, wszyscy z otoczenia Beatlesów trzymali się od niej z daleka, w tym Patti i Maureen, żony George'a i Ringa, co najbardziej ją zabolało. Odwiedził ją tylko Paul, lojalny wobec Johna i Cyn. Z wizyty tej narodziła się piosenka 'Hey Jude'.
   Sprawa rozwodowa ucichła ale Cyn wściekła z powodu ciągle dopływających do niej z prasy informacji o wspólnym zamieszkiwaniu Johna i Yoko - nie mając wyboru - zaatakowała. Była już wściekła i upokorzona - wszyscy wiedzieli, że Yoko jest w ciąży.

RINGO OPUSZCZA ZESPÓŁ. 

RINGO: Podczas nagrywania albumu 'White' znowu staliśmy się zespołem, co wręcz uwielbiam. Kocham świadomość bycia w zespole. Recz jasna, miałem swoje chwile zawirowania, bo tego lata, na moment, opuściłem zespół.
  Odszedłem z dwóch powodów: bo czułem, że nie gram zbyt dobrze i że ich trzech jest naprawdę zadowolonych, a ja jestem tym obcym. Odwiedziłem Johna, który mieszkał z Yoko w moim apartamencie przy Mnatgu Sguare po tym jak się wyprowadził z Kenwood. Powiedziałem mu: "Odchodzę z zespołu, bo nie gram zbyt dobrze i czuję się niekochany i tak na zewnątrz, gdy wy, we trzech, jesteście ze sobą naprawdę blisko". John na to: "Myślałem, że to wy tworzycie tę trójkę!".
Więc odwiedziłem Paula. Zapukałem do jego drzwi i powiedziałem mu to samo: "Odchodzę z zespołu. Jesteście tak blisko siebie, a ja jestem z boku". Paul zdziwił się:"Myślałem, że to wy tworzycie taką trójkę!". Po tym co usłyszałem, nie miałem ochoty iść do George'a. Powiedziałem: "Jadę na wakacje". Zabrałem żonę i dzieci i pojechałem na Sardynię".
Ron Richards (z ekipy technicznej niższego szczebla, tzw. techników AIR, na zdjęciu obok): Ringo ciągle przesiadywał w recepcji studia, czytał ciągle gazety. Siedział tak czekając, aż któryś z pozostałej trójki zwróci na niego uwagę. Którejś nocy nie wytrzymał, miał zwyczajnie dość, po prostu wyszedł. George Martin powiedział mi, że ma kłopot z Ringo, co mnie zupełnie nie zaskoczyło. Odszedł a wszystko poszło bardzo szybko. Zamiast niego na perkusji grał Paul.
GEORGE: Nie pamiętam dokładnie dlaczego odszedł Ringo. Nagle, któregoś dnia, ktoś powiedział: "Oh, Ringo pojechał na wakacje". Potem dowiedzieliśmy się, że on uważał, iż my we trzech tak dobrze się czujemy ze sobą, dogadujemy się, a on nie. Takie rzeczy się zdarzają. Wszyscy czuliśmy się tak samo, wszyscy mieliśmy dosyć. Zastanawiałem się, po mam się tutaj kręcić ? Oni wydają się tacy dool i ekstra, a ja tu nie pasuję. No i odszedłem po następnej płycie.
 
Richard Lush (także ekipa studia, operator magnetofonów, AIR) dostrzegał także cały kryzys w zespole: Ringo miał prawdopodobnie najcięższą pracę w zespole, grając godzinami, w kółko i znowu i prawdopodobnie dostrzegał to wszystko co my wszyscy wokół The Beatles. Mówił: 'Grałem już to ostatniej nocy przez dziewięć godzin, muszę robić to znowu?' By ich zadowolić musiał się sporo napracować.


 
Ken Scott był obecny w czasie całej sesji. 'Pamiętam jak Ringo wyglądał na spiętego, zmartwionego czymś. Nie pamiętam czym, ale następną rzeczą jaką mi powiedziano, że on opuścił zespół. Ale nie przerwano pracy. Robili wtedy 'Back in the U.S.S.R', co jak pamiętam było taką bardzo rytmiczną ścieżką, możliwe, że wszyscy trzej grali na niej na perkusji. Po kilku dniach różnice sobie wytłumaczono i Ringo wrócił. Mal Evans udekorował całe Studio 2 kwiatami, wszędzie nad perkusją. Napis z nich głosił: Witamy z powrotem Ringo.


Było za wiele nawet dla perkusisty. Pewnego dnia pod koniec sierpnia, podczas sesji nagraniowych „Białego albumu”, Ringo uznał, że – jak to ujął – „ma dość”. Tak wyjaśnił tę sytuację: „Czułem, że pozostała trójka jest naprawdę szczęśliwa, a ja jestem outsiderem. Przyszedłem do Johna (…) i powiedziałem: »Odchodzę z zespołu, bo nie gram dobrze i czuję się niekochany, a wy trzej jesteście naprawdę sobie bliscy«. Na co John powiedział: »A ja myślałem, że to wy trzej!«. Więc potem poszedłem do Paula, zapukałem do drzwi i powiedziałem to samo: »Odchodzę z zespołu. Czuję, że wy trzej, chłopaki, jesteście naprawdę sobie bliscy, a ja jestem z tego wyłączony«. A Paul na to: »A ja myślałem, że to wy trzej!«. Nawet nie zawracałem sobie głowy spotkaniem z George’em. Powiedziałem: »Jadę na wakacje«. Zabrałem dzieciaki i pojechaliśmy na Sardynię”.
Ringo spędził dwa tygodnie na jachcie aktora Petera Sellersa i pewnego dnia, kiedy – ku jego konsternacji – podano mu zamiast dorsza z frytkami kalmara z frytkami, kapitan zaczął się rozwodzić na temat ośmiornic. „Powiedział mi – wspominał Ringo – że mieszkają w podwodnych jaskiniach i pełzają
po dnie morza, znajdując błyszczące kamyki i puszki, które umieszczają przed swoimi jaskiniami na kształt ogrodu. Pomyślałem, że to fantastyczne, bo ja w tamtym okresie też chciałem się znaleźć pod wodą. Parę sztachnięć przy gitarze i mieliśmy Octopus’s Garden!” („We would be so happy you and me (…) In an octopus’s garden with you” – Bylibyśmy tacy szczęśliwi ty i ja (…) W ogrodzie ośmiornicy z tobą).
Wkrótce po napisaniu tej piosenki, którą George Harrison nazwał „spokojną” i „kosmiczną” – zaledwie drugiej, którą skomponował perkusista The Beatles – Ringo dostał ponaglający telegram od swoich „byłych” kolegów z zespołu, w którym napisali: „Jesteś najlepszym rockandrollowym perkusistą na świecie. Wracaj do domu. Kochamy cię”. A kiedy Ringo wrócił do Abbey Road Studios, zastał swoją perkusję przystrojoną taką ilością kwiatów, że wprawiłaby byczka Fernando w stan nieustającej błogości.
 PAUL:  Myślę, że Ringo był zawsze paranoikiem sądząc, że nie jest wielkim perkusistą, bo nie gra solówek. Nienawidził tych facetów, co grali i grali, waląc w nieskończoność, gdy zespół schodził ze sceny i szedł na herbatę. Aż do 'Abbey Road' nie było na płytach Beatlesów żadnej solówki na perkusji. Dlatego inni perkusiści mówili, że podoba im się  styl gry Ringa, ale od strony technicznej nie uważali go za dobrego perkusistę. To była opinia na wyrost i pozwoliliśmy, by sprawy zaszły za daleko.
  Uważam, że jego wspaniałymi atrybutami było wyczucie, dusza jaką wkładał w granie i wielka solidność w odmierzaniu tempa. Zawsze powtarzam, że prawdziwym szczęściem jest perkusista, którego można bez obawy zostawić samemu sobie. Wystarczyło Ringowi powiedzieć, co i jak mamy zagrać,a z tyłu dochodził do nas wspaniały hałas i miarowe tempo. W rock and rollu chodzi głównie o wyczucie i brzmienie. Wtedy musieliśmy go zapewniać, że uważamy go za wspaniałego muzyka.
 Życie już takie ni jest. Idzie się przez życie i nie mówi się: "Hej, wiesz co? Myślę, że jesteś świetny". Nie mówisz swojemu ulubionemu perkusiście, że jest twoim ulubionym perkusistą.  Ringo nie był pewny swego, więc odszedł. Dlatego powiedzieliśmy mu: "Stary, jesteś dla nas najlepszym perkusistą na świecie!" (Nadal tak uważam!). Powiedział: 'Dziękuję' i myślę, że się ucieszył z tego co mu powiedzieliśmy. Zamówiliśmy miliony kwiatów i jego powrotowi do studia towarzyszyła wielka feta.
JOHN(1972): Uwielbiam jak gra. Ringo jest nadal jednym z najlepszych perkusistów rockowych.
GEORGE MARTIN:  Uważam, że wszyscy mieli małą paranoję. Jeżeli między ludźmi dochodzi do nieporozumienia - jeżeli jesteś np. na przyjęciu, na którym mąż kłoci się z żoną, to powstaje napięcie. Wtedy zastanawiasz się czy twoja obecność nie pogarsza wszystkiego. Myślę, że tak było z Ringiem. Poczuł się  więc nieco dziwnie z racji psychicznego rozdźwięku pomiędzy Johnem, Yoko i Paulem, gdyż nikt już z nich nie kumplował się ze sobą tak jak dawniej. Może zadał sobie pytanie: "A może to przeze mnie?".
RINGO: Odpocząłem i wakacje były świetne. Wiedziałem, że jesteśmy w stanie rozsypki. Nie chodziło tylko o mnie,wszystko szło w dół. Odszedłem na dobre, miałem już tego dosyć. Między nami nie było już tej samej magii, byliśmy w okropnych stosunkach. Doszedłem do życiowego dołka. Może to była paranoja - ale nie czułem się zbyt dobrze, czułem się jak ktoś obcy. Potem zdałem sobie sprawę, że oni wszyscy czuli się tak samo obco i moje zachowanie doprowadziło do stanu wrzenia.
   Otrzymałem telegram: Jesteś najlepszym perkusistą na świecie. Wracaj, kochamy ciebie. No więc wróciłem. Wszyscy potrzebowaliśmy tego małego wstrząsu. Kiedy wróciłem do studia zobaczyłem, że George kazał je udekorować kwiatami. Wszędzie było pełno kwiatów. Znowu poczułem się dobrze., przetrwaliśmy ten mały kryzys i znowu było świetnie. Wtedy naprawdę ruszyła praca nad albumem 'White'. Opuściliśmy studio i przenieśliśmy się do małego pokoiku, gdzie nie było miejsca na separację i gdzie ruszyła praca zespołowa. 

23 sierpnia: Abbey Road Studio 2. Nagrywanie, edycja, obróbka, miksy:`Back In The USSR',  miksowanie `Rocky Raccoon', `Wild Honey Pie', `Mother Nature's Son', `Sexy Sadie'  Kopie taśm zabiera ze sobą by Mal Evans. 
24 sierpnia: w programie Davida Frosta - po raz pierwszy razem John i Yoko. Zgodzili się na występ pod warunkiem, że dziennikarz nie zahaczy w żaden sposób o temat ich życia prywatnego a pytania będą dotyczyć ich nowej artystycznej świadomości. Oboje zapowiedziani przez Frosta weszli na scenę trzymając się za ręce, ubrani cali na czarno. W programie zaprezentowano happening 'Wbij gwoździe' gdzie widzów pytano po wykonaniu tej czynności o opisanie towarzyszących im emocji. Zaprezentowano także fragment filmu Johna i Yoko 'Smile'. W trackie programu - ocenionego na drygi dzień w mediach jako "nudziarstwo" - John wyjaśniał: 'Problem polega na tym, że nie czegoś takiego jak rzeźba lub sztuka. Wszyscy jesteśmy sztuką, sztuka to tylko rodzaj łatki albo szuflady... Rzeźbą można nazwać dosłownie wszystko. To, że tu siedzimy, też jest rzeźbą. To happening. Jesteśmy tu i to jest sztuka'.
Reakcję na to co i jak mówił John w programie  znakomicie obrazuje w oficjalnym magazynie fan klubu Beatlesów: "Mam tylko nadzieję, że John będzie się trzymał tego, w czym jest dobry" - pisano do redakcji,- "Nie mam tu na myśli tylko jego muzyki, bo i jego proza jest wybitna... Sprawy, którymi się teraz zajmuje z Yoko Ono nie mają większego sensu. Film pokazujący czyjś uśmiech nie jest sztuką. Nie można też zachwycać się tym, że ktoś wbija gwóźdź w drewnianą deskę. Cóż, pytam was, czy John naprawdę traci kontakt z rzeczywistością, skoro myśli, że powinniśmy go za to chwalić?!"


John i Yoko u d.Frosta 24.08.1968

26 sierpnia: amerykański debiut wydawniczy firmy Apple. Na rynku w USA ukazuje się nowy singiel zespołu 'Hey Jude'. Także tego samego dnia Amerykanie mogą kupić singla Mary Hopkin, który w Anglii ukaże się za cztery dni.


 
28-29 sierpnia:  nagrywanie 'Dear Prudence'. Ringo nadal jest nieobecny, wróci dopiero 3 września. Cały materiał muzyczny nagrywają John, George i Paull, który zastępuje Ringo na perkusji. Nic dziwnego, że John wyrazi się kiedyś ironicznie: Ringo nie był nawet najlepszym perkusistą wśród Beatlesów. John i George są pod wrażeniem gry Paula na bębnach. 29 sierpnia studio odwiedzi Jackie Lomax, nowy narybek artystyczny w stajni Apple, który weźmie udział w nagrywaniu chórków. Producent: George Martin, inżynier techniczny: Barry Sheffield.
30 sierpnia: W tym samym dniu Apple wypuszcza swój pierwszy singiel (pod numerem Parlophone R5722) Jest nim kompozycja Paula "Hey Jude"/ "Revolution"'. Także tego samego dnia ukazuje się kolejna piosenka firmy Apple, znowu kompozycja Paula dla Mary Hopkin: 'ThoseWere The Days'. To dwa pierwsze single Apple. W tym samym dniu, w studiu Trident, do południa, sam tylko Paul nagrywa partię fortepianu oraz skrzydłówki do "Dear Prudence', w 100% kompozycji Johna. Paulowi towarzyszą znowu Martin i Sheffield.
  
Tego samego Neil Aspinall poślubia Suzy Ornstein. Świadkiem jest Magic Alex (Alexis Mardas). Obecni sa Paul oraz wg. niektórych żródeł Ringo z Maureen..
17 lipca 1968, party 'Yellow Submarine', od lewej Maureen, Ringo i Suzy Ornstein.
31 sierpnia - 'Hey Jude' debiutuje na liście Billboardu na pozycji 10.


 
Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog 
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz