MARTHA MY DEAR



Album: The Beatles
Kompozycja: Lennon   & McCartney (100%)
Napisana: październik 1968
Nagrana:  4-5 października  1968 (Studio 2, Trident Studios, Londyn) 
Miksowana: 5,7 października 1968 (Trident Studios)
Producent: George Martin 
Inżynier: Barry Sheffield
Długość: 2:28
Podejścia: 1
Wydana: 22 listopada 1968 (UK), 25 listopada 1968 (US)



Obsada: 
PAUL: wokal, gitara basowa, fortepian, gitara, perkusja, klaskanie w dłonie

Bernard Miller, Dennis McConnell, Lou Sofier, Les Maddox: skrzypce Leo Birnbaum, Henry Myerscough: altówka
Reginald Kilbey, Frederick Alexander:
wiolonczela
Leon Calvert, Stanley Reynolds, Ronnie Hughes:
trąbka
Leon Calvert:
flet rożkowy
Tony Tunstall:
rożek francuski
Ted Barker:
puzon
Alf Reece:
tuba


 
Dostępna na:
The Beatles ("The White Album"); UK: Apple PMC 7067-8; US: Apple SWBO 101; Parlophone CDP 7 46443 2; CDP 7 46444 2)

__________________________________



 
Piosenka, pod koniec kariery istnienia Beatlesów postrzegana - oczywiście poza-muzycznie - jako dość zabawna, no i oczywiście "w stylu Paula", choć dodawano tu małe 'ale'.  Prasa raczej ironicznie niż złośliwie, pisała o pomysłowości zespołu, gdy jeden z jej muzyków w przypływie twórczej weny, pisze piosenkę miłosną, "wrzucając" w tytuł (także zabawne do środka  'silly girl') imię swojej wiernej suczki, pasterskiego owczarka staroangielskiego, imieniem Martha. Komentowano wypowiedzi innych osób, że Beatles pisał utwór mając  na myśli swój kilkuletni związek z Jane, który wtedy dobiegł końca. Co robi wtedy Beatles? - pytano. Szybko żeni się z drugą (Paul niebawem po zerwaniu z Jane poślubia Lindę). 
W chwili pisania piosenki Martha była dorodnym, trzy letnim psem, którą Paul zabierał gdzie tylko chciała. Kupił ją w 1965 roku w tym samym czasie kiedy kupił swój dom przy 7 Cavendish Avenue, ST. Johns Wood w Londynie.

PAUL: Była moim ukochanym psiakiem. Uwielbiałem ją... 
 Niektóre dziewczyny z grupy fanek Apple Shuffs, zazwyczaj koczujących pod domami Beatlesów (najczęściej pod domem Paula bo uważały go za najprzystojniejszego, wciąż "do wzięcia", oraz Paul jako jedyny mieszkał w Londynie) często były proszone o wyprowadzanie psa na spacery. Najczęściej robił to jednak nastolatek, Stuart Goddard, syn pani wynajmowanej przez Beatlesa do sprzątania jego domu.
Na zdjęciach wyżej widzimy Beatlesów (bodajże na planie 'Help!' i malutką psinę). Znajomi Beatlesów opowiadali z jakim zdumieniem John obserwował Paula zajmującego się psem i miłością jaką darzył to zwierzę. 'To zdumiewało Johna, nabierał większego szacunku do swego przyjaciela".

PAUL: Johna bardzo dziwiło, że obdarzam taką miłością to zwierzę. Mówił do mnie. 'Nigdy ciebie takim nie widziałem, no, no. Nikt mnie takim nie nie widział... Takie rzeczy widać gdy się przytulasz do psiaka , wtulasz twarz w jego sierść, a Martha była wyjątkowo milutkim pieskiem.


Paul zdradził imię psa Barry'emu Milesowi w swojej biografii i przypomniał sobie, że piosenkę napisał w październiku, kilka (bodajże 3) dni przed przyjazdem do studia by ją nagrywać. 'Trudno mi ją było opanować na fortepianie, to taka rzecz intensywna na dwie ręce'. 
Piosenka jego zdaniem  - kontynuował wtedy - nie miała jakiegoś realnego odwzorowania, ot luźny zbiór obrazów a sam tytuł wpadł mu do głowy bez wyraźnego powodu. Wydało mu się zabawne by imię psa dać do tytułu a jego samego uczynić bohaterem swojej piosenki. Utwór mimo bardzo lekkiego tekstu miał zdaniem Paula bardzo dobrą muzykę, tempo, oprawę aranżacyjną. Ale niestety żaden z trojki jego przyjaciół nie docenił uroku jego utworu, stąd po raz kolejny na tym albumie, decyzja by nagrać piosenkę bez reszty Beatlesów ale już nie solo, ale z muzykami sesyjnymi. Paul nadal stwierdzał Milesowi, że piosenka nie dotyczyła w żaden sposób jego związku z Jane Asher. 'Po co miałbym ją wtedy nazywać Marthą?' 
Podkreśla, że wtedy gdy pisał utwór, był już zaangażowany w związek z Lindą, która wprowadziła się do niego już pod koniec października.

PAUL: Jest to oczywiście komunikacja  z jakimś uczuciem, ale w bardzo abstrakcyjny sposób: 'ty głupia dziewczyno, spójrz co narobiłaś' i tego typu rzeczy. Ta piosenka była piosenką naprawdę do psa, była to taka nasza czysta platoniczna miłość. Wierzcie mi... Kiedy nauczyłem się grać na fortepianie, ciekaw byłem jak daleko w tym zajdę.  Ten kawałek zaczął żyć własnym życiem. Pisałem go jakbym pobierał lekcje gry.  Nie było to już takie łatwe. Dwie ręce i niektórzy ludzie dziwili się, że coś takiego gram, ponieważ ta piosenka niby była poniżej mojego poziomu,  poniżej niejako mojego talentu. Ale ja napisałem ten utwór jako coś bardziej skomplikowanego pod kątem moje gry na pianinie. Potem gdy jakoś nie napływały słowa do niego, nagle pojawiły się w zwrocie 'Martha my dear...'

  Znaleźć, choćby w internecie, pozytywne opinie różnych muzyków, kompozytorów na temat geniuszu muzyki Beatlesów jest banalnie proste. Znalazłem jednak interesującą - w świetle wyżej przytoczonych słów Paula -  opinię na temat właśnie piosenki 'Martha My Dear'. Set Swirsky, amerykański kompozytor, autor przeboju jak 'Tell It To My Heart' dla Taylor Dayne (nominacja do Grammy) powiedział: Wielu kompozytorów jest bardzo łatwo skopiować, jak choćby Hall and Oatesa (znany amerykański duet lat 80-tych i 90-tych). Ale bardzo ciężko np. skopiować McCartney'a, ponieważ nie uda ci się stworzyć drugiej 'Martha My Dear', gdzie w samym środku Paul zmienia klucze melodyczne, co jest arcytrudne.

 Nagrywanie piosenki odbyło się bardzo szybko w Trident Studios (Beatlesi a w zasadzie sam Paul, korzystali z tego studia wtedy po raz czwarty). Piosenkę w zasadzie nagrano w ciągu pół godziny, między 16 a 16.30. W tym dniu siedmiu muzyków nagrało swoje partie na potrzeby piosenki "Honey Pie" a czternastu właśnie do 'Martha My Dear'.   Partytury dla muzyków napisał pośpiesznie George Martin, który wcześniej dostał na taśmie wersję demo piosenki od McCartney'a. Pierwszego dnia Paul nagrał partie fortepianu, wokal zdublował na ATD oraz nagrał na potrzeby muzyków sesyjnych swoją partię na perkusji by utrzymywali zgodne tempo utworu. Na drugi dzień dograł wszystkie partie gitarowe. Także w tym samym dniu zmiksowano utwór. 

Ciekawostką może być fakt, że w studiu Trident nagrywano na amerykańskim sprzęcie, który wykorzystywał standard nagrywania NAB (National Association of Broadcasters). Inżynierowie EMI musieli później przekonwertować ich zawartość do europejskiego formatu CCIR (Radiocommunication Sector).
 Zdjęcie ze zbioru Lindy McCartney. Studio Trident. Wykorzystałem jej już przy 'Honey Pie'. Zdjęcie jest opisywane często jako sesja do 'Martha My Dear', jednakże obecność na nim Harrisona z gitarą sugeruje, że to nagrywanie - w tym samym dniu, rano - utworu 'Honey Pie'. Z kolei George w tym utworze grał na gitarze basowej a nie na rytmicznej lub solowej (co sugeruje zdjęcie). Będę wdzięczny za podpowiedzi odnośnie tej fotografii.










Martha my dear though I spend my days in conversation
Please
Remember me Martha my love
Don't forget me Martha my dear

Hold your head up you silly girl look what you've done
When you find yourself in the thick of it
Help yourself to a bit of what is all around you
Silly girl

Take a good look around you
Take a good look you're bound to see
That you and me were meant to be for each other
Silly girl

Hold your hand out you silly girl see what you've done
When you find yourself in the thick of it
Help yourself to a bit of what is all around you
Silly girl

Martha my dear you have always been my inspiration
Please
Be good to me Martha my love
Don't forget me Martha my dear 



  _________________________________________
Muzyczny blog * Historia TheBeatles * Music Blog 
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz