John i Paul na ratunek Stonesom.


 

 

W urokliwej piosence Metric "Gimme Symapothy" słyszymy słowa: Who would you rather be /  The Beatles or The Rolling Stones? / Oh, seriously / You're gonna make mistakes, you're young / Come on, baby, play me something / Like "Here Comes the Sun"/  Come on, baby, play me something Like "Here Comes the Sun". 
Taaa, w brytyjskim języku, w Ameryce, możliwe, że na całym świecie,do języka weszła fraza, zapytanie, o określenie się po stronie którejś ze stron, dokładnie, czym jesteś fanem. Z pozoru bardzo grzecznych, z szacownych rodzin Stonesów zrobiono tych grzecznych, Beatlesów ze swoim pazurem przecież określano, tak jest do dzisiaj, jako tych grzecznych. Biznes muzyczny potrzebował tej rywalizacji, okazało się, że fani też. Bo w historii muzyki często mówi się o rywalizacji między The Beatles a The Rolling Stones, która tak naprawdę wcale nie była rywalizacją. Członkowie obu zespołów przyjaźnili się, zespoły wydawały swoje płyty uzgadniając ze sobą terminy, by w tym samym czasie zbytnio nie drenować kieszeni swych fanów. Choć niewykluczone, że pewna rywalizacja była, nie przesłaniała jednak przyjaźni, mimo faktu, fakty, że Stonesi często tam gdzie mogli kopiowali swych bardziej sławnych kolegów. Więcej na ten temat znajdziecie w linkach na dole postu. 
Wracamy do tematu. Rok 1967 pokazał, że gdy sytuacja staje się podbramkowa, „Czwórka z Liverpoolu” potrafi wyciągnąć pomocną dłoń. Mowa o sesji nagraniowej do singla, który był bezpośrednią odpowiedzią Stonesów na ich kłopoty z prawem i słynny nalot na posiadłość Keitha Richardsa. Zaczęło się od tzw. solidarności w cieniu procesów pod koniec lat 70-tych, kiedy gwiazdy rocka stały się obiektem polowań policji ze względu na fakt zażywania - jednocześnie popularyzowania - narkotyków. . Kiedy Mick Jagger i Keith Richards zostali skazani na więzienie za posiadanie narkotyków (wyroki później uchylono), Lennon i McCartney byli oburzeni. Aby zademonstrować swoje wsparcie, 18 maja 1967 roku (podczas gdy procesy wciąż trwały) pojawili się w Olympic Studios w Londynie, by wspomóc kolegów w nagraniach. Czego? Nowego singla zespołu. 


Strona A: „We Love You” – Manifest wolności. To utwór przesiąknięty klimatem psychodelii, otwierający się odgłosami kroków i zatrzaskiwanych drzwi więziennych. Chórki: Głosy Johna i Paula są tu doskonale słyszalne, szczególnie w wysokich partiach „falsetowych”, które nadają utworowi 
hipnotyczny charakter. Muzyka: Na fortepianie gościnnie zagrał Nicky Hopkins, a Brian Jones wzbogacił brzmienie o Mellotron.
Strona B: „Dandelion” – Kwiatowa lekkość.  Choć pierwotnie utwór miał tytuł „Sometimes Happy, Sometimes Blue”, ostatecznie stał się jednym z najbardziej kolorowych, pop-psychodelicznych nagrań Stonesów.  Wsparcie Beatlesów: John i Paul również tutaj udzielili swoich głosów w chórkach, choć są one nieco bardziej wtopione w tło niż na stronie A. Co ciekawe, na samym końcu utworu słychać krótki motyw z „We Love You”, co spinało cały singiel w jedną całość

 

 I szczegóły singla, który wielkiej furory na listach nie zrobił. Koniec pierwszej 10 w UK i 52 w USA. Jestem przekonany, że gdyby do mediów wpłynęła informacja, że w obu piosenkach wzięli udział liderzy Fab Four byłoby inaczej. 


Data wydania: 18 sierpnia 1967 (UK)
Wytwórnia: Decca Records (UK), London Records (USA)
Producent: Andrew Loog Oldham
Autorstwo: Mick Jagger / Keith Richards
Czas trwania: „We Love You” (4:22), „Dandelion” (3:32)
Miejsce nagrania: Olympic Sound Studios, Londyn


Choć fani spekulowali o tym od dekad, Keith Richards w 2023 roku w wywiadach promujących album Hackney Diamonds wspominał te czasy z rozrzewnieniem. Potwierdził, że obecność Johna i Paula w studio nie była przypadkowa – była to manifestacja jedności środowiska muzycznego przeciwko nagonce policyjnej na Stonesów. 

 

Przyznacie, że to niesamowite, że w tym samym roku, w którym świat usłyszał Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band, Beatlesi znaleźli czas, by anonimowo (nie wymieniono ich na okładce) stworzyć kawał historii z „Wielkimi Rywalami”. I aby jeszcze w jednym poście dokończyć obrazu tej fascynującej relacji Beatlesów i Stonesów warto wspomnieć o dwóch innych, kluczowych wydarzeniach które opisałem na blogu, niemniej warto tutaj o nich wspomnieć:
  • Początek legendy: „I Wanna Be Your Man” (1963) To był przełomowy moment dla Stonesów. Kiedy zespół wciąż szukał swojego brzmienia i przeboju, John i Paul odwiedzili ich w klubie i... praktycznie na poczekaniu dokończyli dla nich piosenkę. Wersja Stonesów, wydana jako ich drugi singiel, stała się ich pierwszym wielkim hitem na brytyjskich listach przebojów. Beatlesi wydali swoją wersję (śpiewaną przez Ringo) niedługo później, ale to „Kamienie” dzięki niej wypłynęły na szerokie wody.

     


  • Rock and Roll Circus: Supergrupa The Dirty Mac (1968) Zaledwie rok po sesji „We Love You”, John Lennon przyjął zaproszenie Micka Jaggera do udziału w filmowym projekcie „The Rolling Stones Rock and Roll Circus”. John stworzył wtedy jednorazową supergrupę The Dirty Mac (w składzie: Lennon, Keith Richards na basie, Eric Clapton i Mitch Mitchell). Ich wykonanie utworu „Yer Blues” z „Białego Albumu” to absolutny majstersztyk surowego rocka i dowód na to, jak genialnie John i Keith rozumieli się na scenie.

 


Pamiętajmy, że to właśnie Mick Jagger wprowadzał The Beatles do Rock and Roll Hall of Fame (Rock and rollowej Galerii Sław - najsłynniejsze muzyczne muzeum na świecie w Cleveland). jego przemowę możecie zobaczyć tutaj.



Przeczytaj także kilka innych postów na moim blogu powiązanych ze Stonesami.

 

 

                                                                         _______________




Historia The Beatles
History of  THE BEATLES

 



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz