Szukaj :

TRANSLATE - below

TRANSLATE - below
Choose Your Language

Szukaj na tym blogu

Moja lista blogów

...


Moje motto, nie tylko na ten blog, to:
Kocham od zawsze The Beatles, dzisiaj 100 razy mocniej niż wczoraj oraz 100 razy mniej, niż będę ich kochał jutro.




PROSZĘ WSZYSTKICH O REKLAMĘ MEGO BLOGU. Facebook, Twitter, czaty, blogi muzyczne, maile. Pozwólcie mi dotrzeć ze swoim blogiem do wszystkich fanów The Beatles. Szczegóły współpracy - na maila blogowego, adres na dole.

Baner reklamowy do pobrania - z prawej strony obok.
Dziękuję!!!


W TRASIE : ROK 1960

Kolejne cofnięcie się do 'earlies days'. Trasy zespołu The Beatles to także wszystkie miejsca gdzie oglądano zespół na żywo. W początkowym zamierzeniu, w tej serii (ON TOUR - W TRASIE), chciałem odnieść się tutaj tylko do tak zwanych zorganizowanych road-tours (tras) zespołu, ale wtedy zabrakło by na blogu pełnej informacji gdzie i kiedy można było zobaczyć grających The Beatles poza oficjalnymi tournée. A zanim The Beatles (wcześniej pod innymi nazwami – czyt. HISTORIA) zaczęli wypełniać stadiony (choć pod koniec ich kariery koncertowej w lecie 1966, nie zawsze wypełniali widownię do końca), zespół grał, grał i grał.  W pewien sposób post wtórny, ale jako dokumentacja WSZYSTKICH występów zespołu na żywo -  niezbędny.

Wracamy dzisiaj w odległe czasy do początków kariery zespołu i odnotujemy wszystkie koncerty zespołu w 1960 roku – w składzie z Pete Bestem i Stuartem Sutcliffe'm - oraz innymi, okazjonalnymi muzykami. 
Czasem oglądało muzyków (słuchało, tańczyło nie zwracając na nich uwagi) kilkadziesiąt osób, czasem kilka, w tym barman i bramkarze. Taki był 1960 - w którym zespół pojechał w swoją pierwszą trasę (Szkocja) oraz po raz pierwszy do Niemiec (Hamburg).


KWIECIEŃ
23 kwietnia: The Nerk Twins, Fox And Hounds, Caversham
24 kwietnia: The Nerk Twins, Fox And Hounds, Caversham (John i Paul z gitarami akustycznymi, bez mikrofonów).


PAUL: Wiosną 1960 roku, poszliśmy z Johnem do pubu w Reading. Fox And Hound prowadziła moja kuzynka Betty Robbins i jej mąż. Pracowaliśmy za barem. To było ciekawe doświadczenie, pomysł wyszedł od Johna. Chcieliśmy się tam zaczepić. Pod koniec tygodnia graliśmy w pubie The Nerk Twins. Mieliśmy nawet swoje własne plakaty.
Mąż Betty (Mike) nakierował mnie na ten showbiznes i zrobił to bardzo prawidłowo. Rozmawiał z nami jak powinien wyglądać profesjonalny show. Był menadżerem w tej branży, poszukiwał talentów do konkursów radiowych. Spytał nas czym chcemy otwierać koncert. Odparliśmy, że numerem 'Be Bop A  Lula'. 'Niedobre. Musicie rozpoczynać show czymś szybkim i instrumentalnym. To jest pub, czego tu można oczekiwać w sobotni wieczór? Co macie jeszcze?' A my na to: Dobra, zagramy „The World Is Waiting For The Sunrise”. Ja gram melodię a John rytm.' On na to: Świetnie, zacznijcie od tego, a potem 'Be Bop A Lula'. Był dobry a ja zapamiętałem na zawsze jego porady...
Lubiliśmy z Johnem jeździć autostopem w różne miejsca. To wszystko cementowało naszą przyjaźń, poznawaliśmy nawzajem swoje uczucia, nasze marzenia, nasze ambicje. To był fantastyczny okres w życiu. Wspominam go zawsze z dużym sentymentem. Pamiętam szczególnie dokładnie jeden wieczór, jak spaliśmy ściśnięci w jednym łóżku, a Mike Robbins, który był naprawdę miłym facetem, przyszedł zgasić nam światło i powiedzieć 'Dobranoc'. Zapytałem: 'Mike, jak to było gdy występowałeś w Jones Boys?' A on odparł: 'Oh, było całkiem nieźle...' i zaczynał opowiadać historyjki związane z showbiznesem. Był jedyną osobą,która nam udzieliła tyle cennych informacji. Sądzę, że dla mnie i Johna, nasz marzenia związane z showbiznesem uformował właśnie ten facet i jego żona. Mike Robbins miał strasznie wiele do opowiadania.
 
The Beatles maj 1960:  Stu, John, Paul, Johnny Hutchinson i George - przesłuchanie dla Larry'ego Parnesa
Zdjęcia z przesłuchania u Larry'ego Parnesa

MAJ
01 maja: dołącza Tommy Moore
__________________________________
PAUL: Spytał (Brian Cass z zespołu Cass and the Cassnovas). Właśnie pomyśleliśmy o The Beatles i postanowiliśmy, że wypróbujemy tą nazwę podczas przesłuchania. Cass Powiedział: "Beatles, co to jest ?  To nic nie znaczy", Wszyscy, zarówno fani jak i promotorzy nie znosili tej nazwy. Spytał Johna o nazwisko, który wtedy był właściwie głównym wokalistą. "John Lennon", "Dobrze, Big John... Long John, OK Long John  Silver" Poszliśmy na kompromis i zostało Long John and the Silver Beatles. Zrobilibyśmy wtedy wszystko by otrzymywać pracę (możliwość grania).
10 maja : przesłuchanie dla Larry Parnesa (tutaj)
 








______________________________
PAUL: W maju do miasta przyjechał Larry Parnes. Był wielkim agentem, dużą szychą z Londynu. Jego podopieczni mieli zawsze 'wystrzałowe' przydomki. Był Ronnie Wycherley, stał się Billym Fury (Furia, Wściekłość), najmniej wściekły facet jakiego można spotkać. Słodki facet z Liverpoolu – pierwsza lokalna gwiazda. Dziki Marty (Wilde) był także w stajni Parnesa. Kolejne takie nazwisko. Ale Larry chciał nowych piosenkarzy i ktoś mu powiedział, że jest kilka fajnych grup w Liverpoolu. Przybył do Blue Angel, w towarzystwie Billy'ego Fury (na zdjęciach: Billy Fury i Larry Parnes, niżej John Lennon odbierający autograf od Billy'ego)
 
GEORGE: Klub The Blue Angel, który wtedy nazywał się The wywern Social Club, został wynajęty na przesłuchanie zespołów muzycznych mających akompaniować artystom ze stajni Larry'ego Parnesa. przed tym kupiliśmy sobie  wiązane buty z białą górą. Byliśmy bardzo biedni i nigdy nie mieliśmy dobranych strojów, ale staraliśmy się mieć jednakowy ubiór - czarne koszule i te buty. Kiedy dotarliśmy do klubu okazało się, że nie zjawił się nasz perkusista. Zastąpił go Johnny Hurchinson, perkusista grupy Cass and the Cassanova (na zdjęciach wyżej). Nie sądzę, żebyśmy zagrali  szczególnie dobrze ani szczególnie źle.

JOHN: Tego dnia  na perkusji mieliśmy zastępstwo. No i Stu nie umiał grać na basie, dlatego musiał się odwrócić plecami. 
PAUL: Musieliśmy powiedzieć Stuartowi, żeby odwrócił się w drugą stronę. 'Udawaj nastrojowego - zrób pozę wielkiego Elvisa. Gdyby ktoś   się dokładnie przyjrzał, to widziałby, że kiedy wszyscy graliśmy w A, Stu był w innej tonacji.  Szybko się jednak podciągnął i przeszliśmy przesłuchanie, co oznaczało, że mamy trasę. Tym razem nie z kimś o wściekłym nazwisku (jak większość artystów Parnesa) ale z facetem o pseudonimie Johnny Gentle.
GEORGE : Było trochę drętwo. Larry Parnes nie wstał, by powiedzieć, że  byliśmy świetni czy coś w tym stylu. Byliśmy przygnębieni. Kilka dni później zadzwonił z propozycją grania z Johnny'm Gentle. Zapewne myśleli: 'Co tam oni. Wyślemy zespół, któremu nie trzeba płacić'.

14 maja: The Silver Beats, Lathom Hall, Liverpool 


20 maja: Town Hall, Alloa, Szkocja. Na głowę po 18 funtów. Zespół towarzyszy młodemu Johnow Askew, którego Parnes przekształcił w z czeladnika cieśli w "znanego piosenkarza", dając mu pseudonim Johnny Gentle.

PAUL: No i tak nagle byliśmy na trasie po Szkocji z pierwszym artystą Larry'ego, który nie miał huraganowego nazwiska. Właśnie wtedy powinienem zdawać egzaminy GCE (brytyjskie egzaminy kwalifikacji zawodowych, technicznych - RK). Tym samym rozwiało się wiele nadziei moich rodziców, bo byłem gdzieś z tymi niegrzecznymi chłopakami, którzy wcale nie zdawali GCE... 
Miło wspominam trasę z Johnnym Gentle.

21 maja:  Northern Meeting Ballroom, Inverness, Szkocja 
GEORGE: To było nasze pierwsze profesjonalne granie. Trasa po salach tanecznych w północnej Szkocji, w okolicach Inverness. Cieszyliśmy się jak diabli. Mamy granie! Bomba! potem dopiero zdaliśmy sobie sprawę, że gramy dla nikogo, w niewielkich salkach... To było smutne, czuliśmy się jak sieroty. Mieliśmy dziurawe buty, a spodnie były w opłakanym stanie.Natomiast Johnny Gentle miał  drogi garnitur. Pamiętam jak starałem się zagrać 'Won't you wear my ring around your neck", a on śpiewał numer Elvisa 'Teddy Bear'. Byliśmy denni, można się było tego wstydzić. Nie mieliśmy wzmacniaczy, dosłownie niczego.
Elvis Presley-Wear My Ring Around Your Neck  
 
23 maja:  Dalrymple Hall, Fraserburgh, Szkocja
25 maja:  St Thomas' Hall, Keith, Szkocja
26 maja:  Town Hall, Forres, Szkocja 


GEORGE: Drobne pieniądze szły na hotele i jedzenie. Najczęściej jednak spaliśmy w furgonetce. Kłóciliśmy się o miejsca bo w furgonetce nie było dość miejsc. Ktoś musiał siedzieć na tylnym kole. Zwykle to był Stu.
 
27 maja:  Regal Ballroom, Nairn, Szkocja
28 maja:  Rescue Hall, Peterhead, Szkocja 


JOHN:  Będąc w collegu plastycznym, od czasu do czasu po prostu znikałem. W czasie mojego pierwszego egzaminu  byłem z The Beatles w Szkocji, akompaniując Johnny'emu Gentle. Podczas drugiego egzaminu byłem z zespołem w Hamburgu. W sumie zdecydowałem się opuścić szkołę bez względu na to czy zdam, czy nie. Kiedy wróciłem zastałem wiadomość: "Nie przeszkadzaj sobie i nie wracaj". Może mi nie uwierzycie ale strasznie mnie to wkurzyło.
Paul przekonał ojca, Jima, że jego szkoła Instytut dał swym uczniom dwa tygodnie wolnego dodatkowych wakacji, które mogłyby być - zdaniem Paula znakomitym relaksem jak np. podróż do Szkocji. Jim dał się przekonać i zgodził się na wyjazd syna i 'zniknięcie' z domu na te 2 tygodnie.
PAUL: Skoro teraz byliśmy prawdziwym zawodowcami, mogliśmy wreszcie zrobić coś, z czym nosiliśmy się od dłuższego czasu, czyli zmienić nazwiska na brzmiące bardziej showbiznesowo. Stałem się Paulem Ramone (nick Paula po latach zainspirował młodych Amerykanów z Nowego Jorku do nazwania swojej kapeli The Ramones - z czasem kultowej epoki punk rocka i wczesnej nowej fali - RK), co uważałem za odpowiednio egzotyczne nazwisko. Pamiętam jak dziewczyny w Szkocji pytały: 'Czy to jego prawdziwe nazwisko ? Jest wspaniałe'.

Ramon to nazwisko francuskie.Wymawia się je Ra-mon. Stuart stał się na cześć malarza, Stuartem de Staëlem. George został Carlem Harrisonem na cześć Carla Perkinsa, naszego wielkiego idola.John zwał się Long John. Ludzie wtedy mówili: 'John nie zmienił nazwiska, zachował się z klasą'. Coś wam powiem - on był Long Johnem. Wcale nie było tak, że  'on nie zmienił nazwiska' - wszyscy je zmieniliśmy.

30 maja:  Jacaranda Coffee Bar, Liverpool 

JOHN: Mieliśmy ciągle różnych perkusistów, bo bardzo niewielu ludzi miało zestaw perkusyjny. To była droga rzecz.
GEORGE: Mieliśmy perkusistę nazwiskiem Tommy Moore (na zdjęciu po lewej), który pojechał z nami do Szkocji. Był zabawnym facetem, który grał z różnymi zespołami. Pojawiał się przez jakiś czas, a potem znikł, więc wzięliśmy kogoś innego. Mieliśmy prawdziwy zalew perkusistów. Po trzech takich muzykach okazało się, że został nam po nich, poskładany z różnych części, prawie cały zestaw perkusyjny. Wtedy Paul zdecydował, że zostanie perkusistą i okazał się w tym całkiem dobry. Przynajmniej nam się wydawało, że jest OK, ale wtedy chyba wszyscy byliśmy denni. Pamiętam dobrze ten jedyny koncert w takim składzie przy Upper Parliamnet Street, gdzie facet nazwiskiem Lord Woodbine miał nocny klub ze striptizem (czyt. więcej)

 

CZERWIEC

02 czerwca: The Institute, Neston, Wirral
04 czerwca: Grosvenor Ballroom, Wallasey

GEORGE: Pamiętam, jak zapytałem starszego brata: "Czy na moim miejscu zostawiłbyś wszystko i spróbował tego co ja?" Powiedział: "Możesz tak zrobić, bo nigdy nie wiadomo co się stanie. Jeśli ci się nie uda, to i tak niczego nie tracisz". Tak więc zostawiłem pracę i przyłączyłem się na stałe do zespołu. Od tej pory nigdy już nie pomyślałem o regularnej pracy. John był nadal w college'u plastycznym, a Paul miał jeszcze jeden ekstra rok w szkole. 
06 czerwca: Grosvenor Ballroom, Wallasey
09 czerwca: The Institute, Neston, Wirral 

PAUL: Po powrocie ze Szkocji, przez jakiś czas, nadal byliśmy zespołem akompaniującym. Nadal graliśmy jako The Silver Beetles. Myślę, że istnieje parę plakatów z nazwą pisaną przez dwa "e", ale wkrótce zaczęliśmy opuszczać 'Silver', bo nie chcieliśmy takiej pisowni a John nie życzył sobie być dłużej znany jako Long John Silver. Ani ja jako Paul Ramon. To był tylko taki jednorazowy wyskok.
11 czerwca: Grosvenor Ballroom, Wallasey

PAUL: Jednym z najgorszych miejsc była sala The Grosvenor Ballroom w Wallsey. Było tam stu kolesi z Wallasey patrzących spode łba na stu kolesi z Seacombe. Nagle zaczęło się piekło. Pamiętam, że jednego wieczoru zaczęła się zadyma, zanim się zorientowałem o co chodzi. Pobiegłem na scenę uratować, by uratować moją dumę i radość tamtych dni - wzmacniacz Elpico. Wszędzie była młocka. Chwycił mnie jeden Ted i powiedział, żebym się nie ruszał, inaczej będę martwy. Bylem przerażony jak nigdy ale musiałem dostać się do wzmacniacza.
13 czerwca: Jacaranda Coffee Bar, Liverpool
14 czerwca: Bez perkusisty, Grosvenor Ballroom, 
Norman Chapman dołącza The Silver Beatles, do której to nazwy powrócił zespół. Zwerbowany przez Alana Williamsa (właściciela Jacarandy, wtedy także agenta zespołu, ustalającego w ich imieniu gdzie, kiedy i za ile mają grać), który na ulicy usłyszał, że z któregoś mieszkania dochodzą odgłosy grania na bębnach. Alan wywołał chłopców i wszyscy poszli szukać lokalu, skąd dochodził 'łomot' (mieszkanie nad National Cash Register Co). David Bedford w książce 'The Fab One Hundred and Four' napisał o Normanie. 'To bardzo miła ale i smutna historia. Norman dołączył do zespołu tylko na kilka tygodni czerwca 1960 roku. Pojechałby z zespołem do Hamburga ale dostał wezwanie do wojska. Norman był znakomitym perkusistą ale po prostu miał pecha. Możliwe, że zostałby z zespołem zamiast Ringa, gdyby losy potoczyły się inaczej'. 

To oczywiście teoria, ale dla mnie mało prawdopodobna. Ringo był brakującym puzzlem zespołu i to jest bezdyskusyjny fakt, podkreślany przez wszystkich. Bez względu na to, iż był od strony muzyczno-twórczej najmniej zdolnym muzykiem. Ale kto by nie był przy pozostałej trójce, zwłaszcza przy Mozarcie i Beethovenie XX wieku: Johnem i Paulem ?
 Pechem Normana ale i nie tylko jego, także Moore'a i innych muzyków, nie tylko perkusistów, którzy zetknęli się z Beatlesami w ich początkowej fazie kariery, był fakt, że nie zostali nigdzie nagrani z Fab Four. Przypomnę, że w połowie lat 90-tych, gdy wydano Antologię The Beatles (w postaci książkowej, dvd i cd), ogromne tantiemy otrzymał Pete Best, tylko z tytułu kilku piosenek, (w których zagrał), które zamieszczono na muzycznych wydawnictwach. Pewnie podobne kwoty otrzymaliby inni perkusiści zespołu. 
 
Chapman Chapman (na zdjęciu u góry z lewej oraz po latach) zagrał z zespołem tylko trzy razy w czerwcu 1960.
 
Jacaranda Club, wyżej po lewej jej właściciel: Alan Williams


















__________________________________________________________________________________

16 czerwca: The Institute, Neston, Wirral 
18 czerwca: Grosvenor Ballroom, Wallasey
23 czerwca: The Institute, Neston, Wirral 
25 czerwca: Grosvenor Ballroom, Wallasey
30 czerwca: The Institute, Neston, Wirral 


JOHN: Graliśmy przez jakiś czas w okolicach Liverpoolu bez żadnych postępów, tak tylko, żeby załapać się na jakieś pieniądze za granie. Inne zespoły mówiły nam: "Wszystko będzie dobrze, któregoś dnia załapiecie się na coś dobrego". No i pojechaliśmy do Hamburga. 


LIPIEC
02 lipca: Grosvenor Ballroom, Wallasey
07 lipca: The Institute, Neston, Wirral
09 lipca: Grosvenor Ballroom, Wallasey
16 lipca: Grosvenor Ballroom, Wallasey
23 lipca: Grosvenor Ballroom, Wallasey
30 lipca: Grosvenor Ballroom, Wallasey

 

             Jedno z najsłynniejszych zdjęć 'hamburskich'. Pete, George, John, Paul i Stuart

 

SIERPIEŃ
 

12 sierpnia: Pete Best dołącza do The Beatles
16 sierpnia: Podróż z Liverpoolu do Hamburg 


PAUL: Ktoś tam wpadł na to, że w Liverpoolu jest bardzo dużo dobrych zespołów i że są tańsze niż te z Londynu... Byliśmy marzeniem każdego promotora, bo nie mieliśmy zbyt dużego doświadczenia i zgadzaliśmy się długo pracować. Powiedziano nam: "Możecie jechać do Hamburga i dostać 15 funtów tygodniowo". Mój tata wtedy nie zarabiał 15 funciaków. Nawet nauczyciele w szkole zarabiali niewiele więcej.


W drodze do Niemiec, Holandia, cmentarz w Arnhem, od lewej: Allan Williams, Beryl Williams, Harold “Lord Woodbine” Phillips, Stuart Sutcliffe, Paul McCartney, George Harrison oraz Pete Best.

GEORGE: Prawdopodobnie spotkaliśmy się przed klubem The Jacaranda, który należał do Allana Williamsa. Było nas pięciu oraz Allan, jego żona i Lord Woodbine. 
Było ciasno. Furgonetka nie miała siedzeń i musieliśmy siedzieć na wzmacniaczach. Dojechaliśmy do Harwich i przepłynęliśmy statkiem do Hoek van Holland. Pamiętam, że jadąc przez Holandię zatrzymaliśmy się w Arnhem, gdzie w czasie wojny ludzie skakali ze spadochronów na pewną śmierć (kolejny mały trik Churchilla). Na cmentarzu było tysiące białych krzyży.

17 sierpnia: Pierwszy koncert  w Hamburgu 
INDRA, Große Freiheit 64· Hamburg St.Pauli
19 sierpnia: Indra Club, Hamburg
20 sierpnia: Indra Club, Hamburg
21 sierpnia: Indra Club, Hamburg 


GEORGE: Rzecz jasna, kiedy tam dotarliśmy, nic nie było dograne (czytaj). Bruno Koschmider , właściciel klubu, zawiózł nas do swego domu i wszyscy trafiliśmy do jednego łóżka. Bruna nie było z nami. Na szczęście zostawił nas samych w swoim mieszkaniu na 1-szą noc i gdzieś sobie poszedł. Potem umieścił na na tyłach małego kina , Bambi, na końcu ulicy Grosse Freiheit.
 
22 sierpnia: Indra Club, Hamburg
23 sierpnia: Indra Club, Hamburg
24 sierpnia: Indra Club, Hamburg 


PAUL: Hamburg był niezłą ofertą. Wyglądało na to, że znaleźliśmy zawód, i to dobrze płatny. Pamiętam jak z dumą napisałem tego lata list do mojego wychowawcy: 'Jestem przekonany, że zrozumie Pan, dlaczego nie wrócę do szkoły we wrześniu. Będę zarabiał - proszę uważać -  15 funtów tygodniowo" To był list w stylu: 'Bedę zarabiał więcej niż Pan".

 

25 sierpnia: Indra Club, Hamburg
26 sierpnia: Indra Club, Hamburg
27 sierpnia: Indra Club, Hamburg

 


_________________________________________________________
28 sierpnia: Indra Club, Hamburg 

Hamburg, tak jak Liverpool, jest portem o długiej, świetnej przeszłości. Oba miasta leżą nawet na tym samym, pięćdziesiątym trzecim równoleżniku. Ale na tym kończyły się między nimi podobieństwa.

GEORGE: W Liverpoolu, odkąd pamiętaliśmy, w szeregach domów były wyrwy tam, gdzie w czasie wojny spadały niemieckie bomby. Te wyrwy istniały jeszcze , gdy miałem siedemnaście lat, a może i później. Natomiast gdy przyjechaliśmy do Hamburga, Niemcy już dokładnie odbudowali całe miasto.

Niemiecki poeta i historyk, Heinrich Heine pisząc o Włochach okresu Renesansu napisał słowa, które doskonale opisują one Liverpool końca lat 50-tych, miasto chylące się ku upadkowi: "Udrękę, która królowała w ich sercu - potrafili wyrazić tylko w muzyce..., całą tą udrękę niemożności, świadomość nieuchronnego przemijania dawnej wielkości, te patetyczne nadzieje, wypatrywanie i oczekiwanie pomocy, to wszystko przetwarza się w melodie". Jeśli użyjemy tutaj większej wyobraźni, słowa te mogłyby opisywać wszystkie te młode zespoły, jak młodzi Beatlesi, dla których muzyka była szansą na lepsze życie.
Hamburg, przeciwnie,śmiało i z powodzeniem stawiał czoła wyzwaniu rzuconemu przez zmieniające się warunki ekonomiczne. Gdy Liverpool wciąż trwał przy przemyśle ciężkim, dotowanym przez państwo, niemieckie portowe miasto stało się ośrodkiem, w którym powstawały i z powodzeniem działały małe, wyspecjalizowane firmy, w większości zatrudniające po kilka osób. Te dwa tak różne podejścia dawały także zasadniczo różne efekty: Liverpool popadał w depresję - Hamburg kwitł i wkrótce miał się stać  jednym z najbogatszych miast Europy. Jego mieszkańcy, dorabiający się właśnie na powojennym boomie, mieli pieniądze, które chcieli wydawać, zaś miasto, wierne swoim handlowym tradycjom, było zdecydowane zapewnić im wszystko, czego potrzebowali, niezależnie od tego, jak kapryśne były ich zachcianki. Do lepszego niż Hamburg miasta, Beatlesi nie mogli na tym etapie swojej kariery trafić.
 
29 sierpnia: Indra Club, Hamburg 


PAUL: Bałem się wcześniej czy mój tata zgodzi się mnie puścić do Niemiec. Nie był zbyt surowy ale był rozsądnym gościem. To przecież było pozwolenie na to, by jego dzieciak wybrał się do słynnego światka zepsucia. Pamiętam, że tata dał mi masę rad i musiał podpisać zgodę. TO BYŁA WIELKA RZECZ.
Hamburg wczesnych lat 60-tych wcale nie oczekiwał na kogoś takiego jak Beatlesi. Ich publiczność nie stanowili fani rock and rolla, Elviso-podobnej muzyki czy ogólnie mówiąc angielsko-języcznych przebojów popu. Nie byli nimi zwyczajnie mieszkańcy miasta czy nawet nie mogący spać w nocy bywalcy nocnych klubów szukających rozrywki, zapomnienia, zabicia nudy. Przeważnie byli to gangsterzy, prostytutki ze swoimi alfonsami, nocujący w mieście marynarze, chcący się napić gdziekolwiek, w ciszy lub przy muzyce nieważne jakiej. Także bywalcy okolicznych burdeli i domów publicznych. Beatlesi nie byli także – a spodziewali się tego – nawet główną atrakcją klubu czy wieczoru. Przeważnie były nimi striptizerki. Na miejscu, z kontraktem od Bruna Koschmidera, zaszokowani zorientowali się, że mając repertuar na godzinę, najwyżej półtorej, oczekuje się od nich grania po cztery i pół godziny w tygodniu a w weekendy nawet sześć. 

30 sierpnia: Indra Club, Hamburg
31 sierpnia: Indra Club, Hamburg 





W weekendy po 6 godzin grania!!! Grania własnego repertuaru ale także zwykłego akompaniamentu rozbierającej się panience. Trzeba pamiętać także, że wcześniej nie mieli żadnych prób z Pete Bestem. Wydawało im się, że świat się zawalił. Idealne miejsce jakim miał być Hamburg, stosunkowo niezłe pieniądze zeszły na drugi plan, gdy zobaczyli w pierwszych dniach co ich czeka. Dobrze, że tylko na początku. Później Reeeprbahn swoim nocnym życiem, ulicami pełnymi neonów, nagle doświadczanymi w nadmiarze - i bez specjalnego starania się - erotycznymi przeżyciami oszołomił. 
Zaczęło im się podobać. Bo w sumie przez następne dwa i pół roku zagrali w Hamburgu aż 281 koncertów (!!!). Zaakceptowali bardzo szybko zawołanie Bruna "Macht Schau, Engländer!" i dzięki swemu, z czasem słynnemu na cały świat, poczuciu humoru, byli w stanie nie przejmować się nikim i niczym. Bardzo szybko nauczyli się jak radzić sobie w tym nigdy nie zasypiającym mieście. Świat pigułek, prochów, tabletek i innych medykamentów (Preludin przede wszystkim i środki odchudzające) – plus oczywiście alkohol - pozwalał im funkcjonować na najwyższych obrotach prawie bez snu (zresztą ich 2 pokojowe lokum bez okien, prysznica i ogrzewania w kinie Bambi niespecjalnie kusiło – Beatlesi swoją norę w tym obskurnym kinie nazywali  "The black hole of Calcutta."). 
 


 

WRZESIEŃ
01 września: Indra Club, Hamburg 
GEORGE:  Bruno właśnie otworzył ten klub i nas w nim umieścił. Dookoła było pełno gangsterów, transwestytów, prostytutek, ale nie mogę powiedzieć aby oni byli naszą publicznością. Nie pamiętam, by na początku bywało tam dużo ludzi. Minęło trochę czasu, zanim rozeszła się wieść o nas, ale jednocześnie kościół z naprzeciwka doprowadził do zamknięcia klubu, z powodu hałasu jaki robiliśmy.
02 września: Indra Club, Hamburg
03 września: Indra Club, Hamburg
04 września: Indra Club, Hamburg
05 września: Indra Club, Hamburg
06 września: Indra Club, Hamburg
07 września: Indra Club, Hamburg
08 września: Indra Club, Hamburg 

Klub Indra - dzisiaj, obowiązkowe miejsce zwiedzania 'Die Beatles-Tour'
09 września: Indra Club, Hamburg
10 września: Indra Club, Hamburg 

Listu Stuarta do rodziców (z Hamburga)

11 września: Indra Club, Hamburg
12 września: Indra Club, Hamburg
13 września: Indra Club, Hamburg 

JOHN:  Zagraliśmy trasę z Johnnym Gentle, ale na scenie byliśmy krótko, nie dłużej niż 20 minut.  Z reguły był na niej on. W Liverpoolu graliśmy tylko najlepsze numery, te same podczas każdego koncertu. W Hamburgu graliśmy po 8 godzin, więc musieliśmy znaleźć inne formuły grania. Wejście na scenę było dla nas nadal czymś ekscytującym. Graliśmy w małym nocnym klubie i byliśmy nieco przerażeni, bo nie była to sala taneczna, a ludzie siedzieli, patrzyli na nas i czekali na coś specjalnego.
14 września: Indra Club, Hamburg
15 września: Indra Club, Hamburg 

JOHN: Znaleźliśmy się  w centrum podejrzanej klubowej dzielnicy i oczywiście, że z początku byliśmy tym nieco wystraszeni. Stawialiśmy się, bo byliśmy z Liverpoolu i wierzyliśmy w mit, że Liverpool produkuje zadziornych ludzi. Odkładałem gitarę i robiłem cały wieczór numery Gene'a Vincenta - miotałem się, padałem na podłogę i rzucałem mikrofonem i udawałem, że mam chorą nogę. To było spore przeżycie. Od tej pory wszyscy robiliśmy 'mach shauning'.
16 września: Indra Club, Hamburg
17 września: Indra Club, Hamburg
18 września: Indra Club, Hamburg
19 września: Indra Club, Hamburg 

20 września: Indra Club, Hamburg
21 września: Indra Club, Hamburg
22 września: Indra Club, Hamburg
23 września: Indra Club, Hamburg
24 września: Indra Club, Hamburg
25 września: Indra Club, Hamburg
26 września: Indra Club, Hamburg
27 września: Indra Club, Hamburg
28 września: Indra Club, Hamburg 

The Beatles w Harold’s Cafe, Grosse Freiheit (28.09.1960) obok Johna z prawej kelner Helmut.

PAUL: Harald przy ulicy Grosse Freiheit. Podawali tam świetne hamburgery, które nazywali 'frikadellen'. Nigdy nie mogliśmy zrozumieć, dlaczego w Hamburgu nie nazywali ich hamburgerami.
29 września: Indra Club, Hamburg
30 września: Indra Club, Hamburg

 

 

PAŹDZIERNIK

01 października: Indra Club, Hamburg
02 października: Indra Club, Hamburg
03 października: ostatni koncert The Beatles w Indra Club, Hamburg 

GEORGE: Byliśmy w Indrze z miesiąc i potem klub zamknięto. Przenieśliśmy się do Kaiserkeller, gdzie grali Denny and the Seniors. Akurat wtedy kończyli swoje granie. Grali przez dwa miesiące i na ich miejsce przyjeżdzali Rory Storm and the Hurricanes.
 Kaiserkeller było świetne - przynajmniej był tam parkiet do tańca. Wszystkie krzesła i stoliki mieściły się na zaimprowizowanym statku. Stolikami były beczki, a dookoła wisiały liny i inne przyrządy morskie.
Rory Storm and the Hurricanes. Za bębnami Hurricane imieniem Ringo.

RINGO:  Hamburg był wspaniały. Pojechałem tam z zespołem Rory'ego Storma. Nie żadną furgonetką -  mieliśmy garnitury -  ale samolotem, co było sporym przeżyciem. Kiedy tam dojechaliśmy, Koschmider chciał, żebyśmy spali na tyłach Kaiserkeller, bo The Beatles spali na tyłach kina Bambi. Przed nami Howie Casey i inni spali na tyłach klubu. Nigdy nie zapomnę tego jak przyjechaliśmy i dowiedzieliśmy się, gdzie mamy spać. Było tam parę kanap ze starymi flagami angielskimi, które miały być naszą pościelą. My na to: "Chyba żartujecie. Mamy garnitury". Rory, ja i zespół zostaliśmy w DOmu Marynarza i to był luksus, cholerny luksus.
The Beatles spotkałem w Niemczech. Widzieliśmy ich w Liverpoolu, ale wtedy byli nic nie znaczącym zespołem, ledwie grali. Tak naprawdę to oni nie byli nawet zespołem. 

04 października: Kaiserkeller, Hamburg 

GEORGE: W Kaiserkeller musieliśmy zaczynać wcześniej i kończyć później. Graliśmy na zmianę z innym zespołem,  z Derry and the Seniors a potem z Rory and the Hurricanes. W kontrakcie mieliśmy zapisane,  że mieliśmy grać 6 godzin, drugi zespół też 6, więc graliśmy razem po 12 godzin.  Graliśmy godzinę, potem oni i tak na zmianę za dwa pensy na miesiąc. Kiedy jesteś dzieciakiem i tak ci wszystko jedno.
Zaczęliśmy się z nimi kolegować. Myślę, ze raz spotkaliśmy Ringa jeszcze w Anglii. Zrobił na nas takie same wrażenie: Lepiej na tego gościa uważać, bo mogą z nim być problemy.
05 października: Kaiserkeller, Hamburg
06 października: Kaiserkeller, Hamburg
07 października: Kaiserkeller, Hamburg
08 października: Kaiserkeller, Hamburg
09 października: Kaiserkeller, Hamburg 


10 października: Kaiserkeller, Hamburg
11 października: Kaiserkeller, Hamburg
12 października: Kaiserkeller, Hamburg
13 października: Kaiserkeller, Hamburg
14 października: Kaiserkeller, Hamburg
15 października: Kaiserkeller, Hamburg
16 października: Kaiserkeller, Hamburg
17 października: Kaiserkeller, Hamburg
18 października: Kaiserkeller, Hamburg
19 października: Kaiserkeller, Hamburg
20 października: Kaiserkeller, Hamburg
21 października: Kaiserkeller, Hamburg
22 października: Kaiserkeller, Hamburg
23 października: Kaiserkeller, Hamburg
24 października: Kaiserkeller, Hamburg
25 października: Kaiserkeller, Hamburg
26 października: Kaiserkeller, Hamburg
27 października: Kaiserkeller, Hamburg
28 października: Kaiserkeller, Hamburg
29 października: Kaiserkeller, Hamburg
30 października: Kaiserkeller, Hamburg
31 października: Kaiserkeller, Hamburg 

 
RINGO:  W Hamburgu byli naprawdę świetni. Naprawdę dobrzy, grali świetnego rocka. Wiedziałem, że jestem lepszy niż ich ówczesny perkusista i zaczęliśmy - ale nie za dużo - trochę się kolegować.

GEORGE: Było jeszcze coś. Pete się nigdy z nami nie kolegował. Kiedy kończyliśmy granie, Pete szedł w swoją stronę, a my we trzech zostawaliśmy razem. Gdy pojawił się Ringo, byliśmy jedną ekipą, na scenie i poza nią. Kiedy byliśmy we czterech z Ringo, było naprawdę rockowo.

_____________________________
LISTOPAD

01 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
02 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
03 listopada: Kaiserkeller, Hamburg 



STUART: Jesteśmy tysiąc razy lepsi niż wtedy, gdy przyjechaliśmy i Allan Williams, który jest tutaj, mówi, że nikt w Liverpoolu nam nie podskoczy.
 
04 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
05 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
06 listopada: Kaiserkeller, Hamburg 


JOHN: W Hamburgu musieliśmy grać godzinami aż do końca.  Każda piosenka trwała 20 minut i miała 20 solówek. Graliśmy 8-10 godzin co noc. To rozwinęło nasze granie. No a Niemcy lubię heavy rock, więc rockowaliśmy cały czas i tym sposobem się rozgrzaliśmy.
 
07 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
08 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
09 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
10 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
11 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
12 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
13 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
14 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
15 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
16 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
17 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
18 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
19 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
20 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
21 listopada: Kaiserkeller, Hamburg (George Harrison deportowany z Niemiec)
22 listopada: Kaiserkeller, Hamburg

23 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
24 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
25 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
26 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
27 listopada: Kaiserkeller, Hamburg
28 listopada: Kaiserkeller, Hamburg



29 listopada: Paul McCartney i Pete Best aresztowani w Hamburgu. W komisariacie w St.Pauli (zdjęcie wyżej) Paul i Pete spędzili kilka godzin, by już następnego dnia zostać deportowanym.

STUART : W tamtym tygodniu skończyliśmy granie w Kaiserkeller. Interweniowała policja, bo nie mieliśmy pozwolenia na pracę. Paul i perkusista Pete zostali wcześniej deportowani i odesłani w kajdankach na lotnisko.  Tym razem byłem niewinny, ale oskarżony o podłożenie ognia, czyli podpalenie kina, w którym spaliśmy. Zjawiłem się w klubie, gdy powiedzieli mi, że szuka mnie policja całego Hamburga. Reszta zespołu była już zamknięta, więc z uśmiechem i z Astrid pod ręką zdecydowałem się oddać policji. W tym momencie nie byłem świadomy zarzutów. Zebrali mi wszystkie rzeczy z okularami włącznie i zaprowadzili do celi. Przez 6 godzin siedziałem bez jedzenia i picia, na drewnianej ławce, przy zamkniętych drzwiach. Podpisałem zeznanie po niemiecku, że nie wiedziałem nic o pożarze i wtedy mnie wypuścili. Następnego dnia deportowano Paula i Pete'a, wysyłając ich samolotem do domu. Zostaliśmy z Johnem bez pieniędzy i pracy. Policja zabroniła nam pracować, bo już kwalifikowaliśmy się do deportacji za 3-miesiączną nielegalną pracę. Następnego dnia John pojechał do domu. Zostałem do stycznia w domu Astrid. W tym momencie pierze ona cały mój dobytek z brudu zebranego przez kilka ostatnich miesięcy. Boże, jak bardzo ją kocham...

 

GRUDZIEŃ 
10 grudnia: John Lennon wraca do Liverpool
17 grudnia: The Beatles (z Chas Newby - fotka niżej), Casbah Coffee Club, Liverpool (zdjęcie u góry)

24 grudnia: Grosvenor Ballroom, Wallasey 

27 grudnia : Litherland Town Hall, Liverpool 


PETE BEST: Granie w Litherland to była eksplozja w karierze The Beatles. Graliśmy na sali tanecznej mogącej pomieścić około 1500 osób na parkiecie, ale ludzie słysząc nas przestawali tańczyć i zaczynali się garnąć bliżej sceny by lepiej nas widzieć i oczywiście wrzeszczeć.  Ludzie nie chodzą do tańca by krzyczeć:  to była nowina.
31 grudnia:  Casbah Coffee Club, Liverpool 
Pete Best - po latach pod tablicą pamiątkową klubu Casbah - którego właścicielem była jego matka.


   

Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog 
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz