Szukaj :

TRANSLATE - below

TRANSLATE - below
Choose Your Language

Szukaj na tym blogu

Moja lista blogów

  • ROGER IS BACK! - Nim Rafa wygrał tegoroczny turniej Rolanda Garrosa pokazał wyśmienitą formę na nawierzchni ziemnej w kilku wcześniejszych turniejach. Niebawem Wimbledon ...

...


Moje motto, nie tylko na ten blog, to:
Kocham od zawsze The Beatles, dzisiaj 100 razy mocniej niż wczoraj oraz 100 razy mniej, niż będę ich kochał jutro.




PROSZĘ WSZYSTKICH O REKLAMĘ MEGO BLOGU. Facebook, Twitter, czaty, blogi muzyczne, maile. Pozwólcie mi dotrzeć ze swoim blogiem do wszystkich fanów The Beatles. Szczegóły współpracy - na maila blogowego, adres na dole.

Baner reklamowy do pobrania - z prawej strony obok.
Dziękuję!!!


KLASA THE BEATLES (2)

"Beast of Burden"
The Rolling Stones

Singiel: 'Beast Of Burden'(A)
/'When The Whips Come Down'(B)
Album: Some Girls ' 1978
Kompozycja: Mick Jagger / Keith Richards 
Nagrywany: 10 października - 21 grudnia 1977 w Pathe Marconi Studios (Paryż).
Wydanie: 9 września 1978 (USA)
Producent: The Glimmer Twins (M.Jagger i K.Richards)

Obsada:
Mick Jagger - wokal
Keith Richards - gitary:  rytmiczna, akustyczna
Ron Wood - gitary: solowa, akustyczna
Bill Wyman - gitara basowa
Charlie Watts - perkusja
The Glimmer Twins, 1978

  

*****
Utwór, który chciałem opisać na swoich blogach już dawniej. Mimo iż jestem fanem Beatlesów, średnio Stonesów, to w swoim drugim blogu sporządziłem listę 25-ciu najlepszych dla mnie numerów Micka i spółki. Może dlatego, że w latach 60-tych rząd dusz wśród młodzieży nie tylko brytyjskich ale także na całym świecie wiodły te da zespoły. Choć może nigdzie indziej niż w ojczyźnie tych muzyków jak i za oceanem, nie było tak oczywistego podziału na fanów jednych lub drugich. Kim jesteś, fanem Beatlesów czy Stonesów?  Zainteresowanych odsyłam do swoich postów tutaj o tych dwóch zespołach. Wracając do mojej listy, numerem 1 zdecydowanie okazała się dla mnie 'Wild Horses' ale myślę, że jednak numerem 1 dla mnie jest ten numer, który dzisiaj omawiam.
 Absolutnie klasa, poziom The Beatles, absolutnie dla mnie genialne małe dziełko rockowe, utwór, który uwodzi mnie od lat, odkąd go usłyszałem pierwszy raz a doskonale pamiętam ten numer. Zaskakuje mnie dość niska obecność utworu w rankingu magazynu 'Rolling Stone': 500 Najwspanialszych Piosenek Wszech-czasów (500 Greatest Songs Of All Time), dopiero na miejscu 435. Prawie na takim samym miejscu w zestawie tego samego magazynu ale już w kategorii rocka. Wydany jako singiel w USA dotarł do 8 miejsca przebojów listy Billboardu. W Wielkiej Brytanii nie zdecydowano wydawać się go na singlu. Moim zdaniem słusznie. Za oceanem funk i soul był modny, w rodzinnej Brytanii panował punk rock i zespołu jak Clash czy Sex Pistols.
Charlie, Keith, Mick, Ronnie i Bill.

video
Powyższa wersja ucięta z końcowym, najlepszym fragmentem utworu, innej nie udało mi się umieścić na blogu, pełniejsza tutaj, albumowa także na YT.
Brat nagrał z piątkowej audycji "Zapraszamy do Trójki" (prowadził Marek Gaszyński) dwa utwory, które w jakiś sposób kojarzą mi się zawsze ze sobą jako para, choć oczywiście są całkiem inne. Mam na myśli 'Beast Of Burden' Stonesów i 'Fool (If You Think It's Over)' Chrisa Rea (ta jego pierwsza, słynna wersja, gdyż artysta tą piosenkę jak i drugi swój wielki przebój, 'Josephine' nagrywał po kilka razy w różnych wersjach). W utworze Stonesów zakochałem się od pierwszego przesłuchania a uderzyła mnie na samym początku nie tyle znakomita melodia (o tekście wtedy nie miałem specjalnie pojęcia, tłumaczyłem sobie, że chodzi o bliżej mi nieznaną, tajemniczą Bestię z Burden) ile niesamowita ścieżka instrumentalna utworu. Brak regularnych akordów, jeden po drugim, typowego soundu gitarowego odnajdowanego w każdym wtedy nagraniu a niesamowite przeplatanie się pojedynczymi funkowymi riffami, krótkimi, granymi przez dwóch gitarzystów, pięknie ze sobą współgrającymi. Ci dwaj gitarzyści to oczywiście Keith Richards (moim zdaniem bardzo niedoceniony jako wirtuoz gitary, chowający się zresztą zawsze w tle ze swoją grą) oraz Ronnie Wood, kolejny 'malarz gitarowych dźwięków', bo tak naprawdę obu trudno zaliczyć do grona wybitnych gitarzystów jak Clapton, Hendrix czy Townsend. Oglądając wykonania tego utworu na żywo, w clipach koncertowych możecie zauważyć z jakim feelingiem grane są poszczególne riffy... Maestria. John Lennon mówił: Nie jestem specjalnym fanem The Rolling Stones ale podoba mi się ten funk, który grają.
W drugiej połowie lat siedemdziesiątych (przypominam ten fakt z pamięci) w Anglii słuchacze BBC, a może czytelnicy jakiegoś magazynu muzycznego (np. Melody Maker, na serio nie pamiętam, nie zamierzam tego wyszukiwać, nie o to mi teraz chodzi) wybierali muzyków do zespołu Super Gwiazd (w późniejszym okresie zaczną jak grzyby na deszczu powstawać tzw. super bandy, w których grają muzycy słynni z innych kapel). Na pewno gitarzystą solowym w takim zespole  wybrano Erica Claptona, na perkusji zdaje się miałby wg. plebiscytu zagrać chyba Keith Moon z The Who. Nie jestem pewien czy Lennona lub McCartney'a wybrano do zespołu ale jako drugiego gitarzystę, tzw. rytmicznego czy jako basistę ale wiem, że zdecydowanie wg. wszystkich Anglików wygrał obsadę wokalisty nikt inny a Mick Jagger. Piszę o tym teraz z dość ważnego powodu. Wykonania koncertowe 'Beast of Burden' Stonesów nie powalają na kolana, przede wszystkim kiepsko w nich wypada Jagger, śpiewający ten utwór zawsze niskim, zmęczonym koncertem głosem. Zupełnie inaczej niż na płycie bo... Nie jestem pewien czy głos Jaggera w studyjnej wersji piosenki nie został poddany w niektórych partiach utworu jakiejś obróbce producenckiej (stawiam na lekkie przyśpieszenie), co wcale nie jest takim rzadkim zabiegiem w końcowym miksowaniu utworu u wielu artystów. Mick śpiewa tą piosenkę wysokim głosem, (oczywiście nie w takich rejestrach jakie osiąga w 'Fool To Cry'), barwnie, tak soczyście i klarownie, z barwą, jakiej nie napotkałem u niego w żadnym innym utworze Stonesów. Niewykluczone, że się mylę i po prostu akurat w tej piosence, do takiej tonacji, melodii, aranżacji zaśpiewał inaczej, właśnie bardziej funkowo, dostosowując styl śpiewu, barwę i ekspresję do klimatu songu i  zaśpiewał, tak został nagrany i tak słyszymy to na albumie czy singlu. Oczywiście są fragmenty w utworze gdzie Mick śpiewa swoim normalnym, tak bardzo rozpoznawalnym głosem jak np.w bridge 'Am I hard enough, am i rich enough....'
video
  
 Pamiętam, że piosenkę puszczano na dyskotekach i wzbudzała tak szeroki aplauz, jaki dzisiaj jest nie do wyobrażenia. Tańczyć przy Rolling Stonesach szybki numer ? I'll never be your beast of burden. I'll never be your beast of burden. Never, never, never, never, never, never, never be. Ostatnie fragmenty piosenki (nigdy, nigdy, nigdy) śpiewali zawsze głośno wszyscy na parkiecie. Pamiętam też, że djay miał takiego singla tej piosenki (bodajże niemieckie wydanie) gdzie utwór bardzo długo się kończył wspomnianym refrenem a w niektórych wersjach utworu był szybciej wyciszany, prawie po pierwszym zaśpiewaniu wyżej wymienionego fragmentu tekstu (zresztą to chyba najlepszy fragment utworu, swoista krótka melodyjna coda). Utwór w wersji albumowej był o minutę dłuższy niż ten na singlu i sądzę, że w niektórych krajach poza UK i US wydawano na singlu tą wersję z albumu.

Utwór w większości jest autorstwa Richarda, zarówno w warstwie muzycznej jak i tekstowej. W wolnym tłumaczeniu tytuł oznacza kogoś, porównywanego do osła lub innego 'wielkiego 'zwierzęcia' pracującego dla kogoś ciężko, w pocie czoła, obładowanego, jucznego, brzydkiego przez swoją funkcję służalczą i niewolniczą. Czy Keith miał kogoś szczególnego na myśli, autor nie wyjaśnił. W 1993 roku wspominał: „To jedna z (moich) piosenek, którą Mick wypełnił w kilku wersach. W Stonesach robimy tak, że bierzemy się za dany utwór, gramy ją bardzo długo i sprawdzamy czy się nadaje w kolejnych próbach. Czasem oni ignorują (to co przynoszę), czasem łapią i nagrywamy numer. Po wszystkich szybkich numerach na 'Some Girls', każdy z radością powitał tym razem wolniejszy numer”. Mick uzupełnia: „W warstwie tekstowej nie jest to jakiś szczególnie miły utwór. Ma konstrukcję soulową, błagania, tłumaczenia się czy wyjaśniania swojej postawy. To jeden z takich numerów gdzie był tylko kawałek melodii, rozpracowaliśmy go, złamaliśmy, w sumie tam są jakby dwie części utworu, choć bardzo podobne do siebie”.

I jeszcze raz po latach Keith Richards: „Kiedy wróciłem do życia [Keith nawiązuje do swoich problemów narkotykowych w latach 70-tych], udałem się do studia z Mickiem... powiedziałem mu: Dzięki chłopie, za trzymanie tego całego bajzlu na swoich ramionach ( 'Thanks, man, for shouldering the burden' ) - to dlatego napisałem 'Beast Of Burden' dla niego – patrząc na to z per- spektywy czasu”.

The Rolling Stones nagrywali go w okresie październik – grudzień 1977. Mimo, że iż cały utwór był wcześniej napisany, w trakcie nagrywania Mick improwizował z tekstem, wkładając różne frazy w melodyjne dźwięki gitar Richardsa i Wooda (gdy jeden grał niżej, drugi wchodził w wyższe tonacje). W nagrywaniu całego albumu wzięło udział wielu muzyków studyjnych, w 'Beast Of Burden' zagrali tylko członkowie zespołu. Główne gitarowe solo należy do Ronniego ale wszystkie gitary (elektryczne, akustyczne) to robota obu gitarzystów zespołu. Wspaniała, jeśli wsłuchacie się w utwór skupiając tylko na gitarach. 6 lat po premierze singlowej utwór został nagrany przez amerykańską artystkę, szalenie wtedy popularną,Bette Midler, którą wspomógł w promocji piosenki  występując w videoclipie sam Mick Jagger. Utwór dotarł jednak tylko do 71 miejsca listy przebojów.
video

Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog  
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki.

1 komentarz: