Astrid Kirchherr (20 maja 1938 – 12 maja 2020). Ten wpis, choć spóźniony o kilka dni, pierwotnie miał ukazać się 20 maja – w rocznicę urodzin Niemki, jednej z najważniejszych postaci w historii The Beatles. O Astrid, a także o jej niemieckich przyjaciołach, wielokrotnie już wspominałem na tym blogu, jednak jej rola w kształtowaniu wczesnego wizerunku i losów zespołu wciąż zasługuje na kolejne przypomnienie. Czytaj też tutaj: Astrid , Fotki: Astrid Kirchherr
Żegnaj Astrid! O Klausie: Klaus Voormann, Klasu Voormann (2), Klaus Voormann (3)
Ale wszystko zaczęło się od Klausa
Ta trójka hamburskich „Exis” (egzystencjalistów) – ubranych na czarno studentów sztuki – zrobiła piorunujące wrażenie na chłopakach z Liverpoolu. Jak wspominał później Paul McCartney:
W filmie "Backbeat", opowiadającym właśnie o hamburskim okresie Beatlesów z naciskiem na związek Stuarta (gra go Stephen Dorff) i Astrid (Sheryl Lee) pada zdanie wypowiadane o Astrid przez Johna Lennona (nie ma pewności, czy na 100% John je wypowiedział - zastrzegam): Była dziewczyną jakiej zawsze pragnąłem, dziewczyną z moich marzeń. Astrid była fotografem, artystką, miał w sobie to wszystko co lata później pociągało Johna w Yoko, więc kto wie, czy te słowa nie są prawdziwe.
Po poznaniu się bliżej ze wszystkimi Beatlesami, Klaus zamieszkał na pewien czas w Londynie z George'em Harrisonem i Ringo Starrem. Jego relacja z nimi miała charakter trwałej przyjaźni, która przetrwała rozpad zespołu i trwa do dziś. Najbardziej znanym wkładem Klausa w dziedzictwo Beatlesów jest projekt okładki albumu Revolver (1966), za którą otrzymał nagrodę Grammy. Jego unikalna, surrealistyczna grafika stała się kamieniem milowym w historii projektowania okładek płyt.
Kiedy The Beatles się rozpadli, Klaus pozostał bliskim przyjacielem każdego z członków, stając się niejako kolejnym "piątym" Beatlesem. Był jedynym basistą, który grał na solowych płytach Johna Lennona (Plastic Ono Band, Imagine), George'a Harrisona (All Things Must Pass) i Ringo Starra (I'm The Greatest). Był także członkiem-założycielem Plastic Ono Band. Oprócz tego odnosił sukcesy jako muzyk sesyjny i producent (m.in. wyprodukował przebój "Da Da Da" zespołu Trio). Voormann nigdy nie nadużywał swojej relacji z Fab Four i do dziś jest uważany za bliskiego przyjaciela Ringo i Paula.
Alan White, Eric Calton, Klaus Voormann i John z Yoko - Plastic Ono Band w komplecie (1971)Rewolucja wizerunkowa i pierwsze sesje
Wkrótce potem serce Astrid skradł Stuart Sutcliffe, pierwszy basista zespołu. To dla niej i dla malarstwa Stuart zdecydował się opuścić grupę. Klaus Voormann, wykazując się niezwykłą klasą, pozostał najbliższym przyjacielem pary, a po tragicznej i przedwczesnej śmierci Stuarta w 1962 roku, stał się oparciem dla Astrid i pozostałych Beatlesów.
Więź, która przetrwała wszystko
Wspomniany Max to Max Scheler – wybitny niemiecki fotograf i fotoreporter, blisko związany z kręgiem hamburskich przyjaciół Beatlesów, pracujący wtedy dla prestiżowego magazynu "Stern". To on zaproponował Astrid wspólny wyjazd do Londynu w 1964 roku, by sfotografować zespół u szczytu Beatlemanii. Dzięki temu, że Astrid była ich "starą przyjaciółką", Max zyskał dostęp, o którym inni dziennikarze mogli tylko pomarzyć.
Zarówno Astrid, jak i Klaus, byli nie tylko świadkami, ale i aktywnymi współtwórcami magii The Beatles. Jeśli chcecie zgłębić historię tej więzi, polecam Waszej uwadze książkę "Hamburg Days", którą stworzyli wspólnie – to piękny zapis ich wspomnień.
13 maja 2020: Odejście Astrid
Jej odejście przywołało najpiękniejsze wspomnienia u tych, którzy przetrwali. Olivia Harrison pisała: „Astrid była najsłodszą kobietą, tak troskliwą, miłą i utalentowaną, z okiem potrafiącym uchwycić duszę. Nasza rodzina ją kochała, a najbardziej ze wszystkich George”.
Paul McCartney w swoim pożegnaniu dodał: „Bardzo smutne wieści o Astrid Kirchherr. Była drogą przyjaciółką z moich hamburskich czasów. Klaus Voormann powiedział mi, że odeszła, co przywołało wspomnienia naszych dni w klubach. Astrid robiła nam piękne zdjęcia. Używała czarno-białej kliszy i osiągała na swoich fotografiach oszałamiający nastrój, który wszyscy kochaliśmy. Miała wielkie poczucie humoru i później poślubiła Stuarta, naszego basistę. Mam tak wiele miłych wspomnień z naszego wspólnego czasu... Będę za nią tęsknił, ale zawsze będę ją i jej zawadiacki uśmiech wspominał z wielką serdecznością. Niech Bóg cię błogosławi Astrid, do zobaczenia, kochana!”.
Dziś, w rocznicę jej urodzin (kilka dni po, sorry), wspominamy Astrid nie tylko jako fotografkę, ale jako jedną z najważniejszych architektek sukcesu The Beatles. Razem z Klausem Voormannem udowodnili, że przyjaźń zawarta w dusznych klubach Hamburga może przetrwać próbę czasu i zmienić bieg historii muzyki.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz