...


Moje motto, nie tylko na ten blog, to:
Kocham od zawsze The Beatles, dzisiaj 100 razy mocniej niż wczoraj oraz 100 razy mniej, niż będę ich kochał jutro.




PROSZĘ WSZYSTKICH O REKLAMĘ MEGO BLOGU. Facebook, Twitter, czaty, blogi muzyczne, maile. Pozwólcie mi dotrzeć ze swoim blogiem do wszystkich fanów The Beatles. Szczegóły współpracy - na maila blogowego, adres na dole.

Baner reklamowy do pobrania - z prawej strony obok.
Dziękuję!!!


105. FOTKI: i jeszcze "A Hard Day's Night "

Mała przerwa od wywiadu zespołu
dla magazynu PLAYBOY.
Kolejna seria fotek z pierwszego
filmu The Beatles

NOCY PO CIĘŻKIM DNIU.

To ostatnia (prawdopodobnie)
seria fotek poświęcona temu filmowi. Więcej
znajdziecie oczywiście w sekcji z ikonką po prawej.
Film oglądałem hm... ok. 30 razy.

PAUL:  Od jakiegoś czasu myśleliśmy o nakręceniu filmu. Byliśmy już na etapie sukcesów w Ameryce. Przyszedł czas na film.Chcieliśmy wystąpić w filmie ale w dobrym filmie. Większość z nich klecono na bazie jakiejś historii, że prezenter jechał w trasę z zespołem. To były okropne historie.



 
RINGO: Ten film zaplanowano wiele miesięcy przed jego powstaniem i gdy go kręciliśmy, staliśmy się bardzo popularni, a kiedy wszedł na ekrany- byliśmy już gwiazdami. Kiedy ukazał się film "A Hard Day's Night" a nawet jeszcze przed premierą, uznaliśmy; 'Tak, jesteśmy gwiazdami. Podbiliśmy tyle krajów, sprzedaliśmy tyle płyt i wszyscy nas kochają". Nie sądziłem oczywiście, ze tak będzie wiecznie.


JOHN: Razem z Paulem z przyjemnością pisaliśmy muzykę do tego filmu. Były takie chwile, kiedy myśleliśmy, że naprawdę nie zdążymy napisać całego materiału. Udało nam się skończyć kilka numerów, kiedy byliśmy w Paryżu. Trzy następne dokończyliśmy w Ameryce, wylegując się na plaży w Miami. Cztery numery naprawdę mnie biorą  - 'Can't Buy Me Love', 'If I Fell', 'I Should Have Known Better', piosenka z harmonijką, która jest podczas sekwencji z pociągiem oraz 'Tell Me Why', rytmiczny kawałek, który pojawia się pod koniec filmu.

video
GEORGE: Wymyślaliśmy pewne rzeczy w drodze, choć muszę przyznać, że one nie wyglądają na zbyt spontaniczne... Tyle się zawsze naokoło działo, że nigdy nie wiedziałem ile jest kamer. Nie zwracaliśmy co prawda zbytniej uwagi na szczegóły - byliśmy w środku tego wszystkiego, co się wokół nas działo.


GEORGE: Ludzie kojarzą nas z naszym poczuciem humoru i uważam, że humor był integralną częścią The Beatles. Kiedy się pojawiło wiele innych nowych zespołów jak np. Gerry And The Pacemakers, nikt nie był w stanie powiedzieć, kto kim był. The Beatles byli zabawni nasz humor tak samo dobrze się sprawdzał w Nowym Jorku, czy gdzie indziej. Wszędzie był świetny. Mieliśmy niewyparzone języki i ludzie za to nas kochali.

JOHN: Myślę, że moją ulubioną sceną w filmie ta gdy wariowaliśmy na otwartej przestrzeni... To była świetna zabawa. Doskonale się wtedy bawiliśmy i świetnie to wyglądało na ekranie. Wiem, że innym też się ta scena podobała.


NEIL ASPINALL: Dla The Beatles ten film oznaczał sześć tygodni ciężkiej pracy. Wyglądało na to, że oni wszystko robią bardzo szybko. Nie chodziło tylko o film, ale także o napisanie piosenek, nagranie płyty i inne czynności z tym związane.
PAUL: Fim miał amerykańskiego producenta. O ile dobrze pamiętam, nie dostaliśmy za niego żadnych tantiem... Sprawdził się dla amerykańskiej publiczności i odniósł międzynarodowy sukces, choć w amerykańskiej wersji pozmieniano kilka słów... Dzieciaki szalały za tym filmem. Dostawaliśmy listy typu: 'Widziałem "A Hard Day's Night" 75 razy i uwielbiam ten film'.




PAUL: Wsiedliśmy do pociągu na stacji Marylebone, pociąg ruszył i nagle byliśmy w filmie. W filmie występują uczennice w strojach gimnazjalnych, choć w rzeczywistości to były modelki. Byliśmy nimi zafascynowani a George nawet się z jedną ożenił - z Patti Boyd. To był wspaniały dzień. Sfilmowaliśmy scenę, w której fani wpadają na stację, a pociąg rusza i zostawia fanów na peronie. Wtedy mogliśmy kręcić następne rzeczy. Pojechaliśmy pociągiem tam i z powrotem i w tym czasie nakręciliśmy różne sceny.

RINGO : Większość była ze scenariusza. Końcówki scen były nasze, bo gdy zbierano nas czterech w jednym pokoju, to każdy robił co innego. Wymyślaliśmy różne rzeczy, bo czuliśmy się dobrze w swoim towarzystwie. Natomiast problem znakomitego aktora Wilfrieda Brambella polegał na tym, że gdy kończyła się scena, on stawał się sobą. To wyglądało idiotycznie, bo my całym czas gadaliśmy, 'bla, bla, bla i coś tam dalej, a on stał z boku, jako profesjonalista.




JOHN: Sceny z pociągiem wprawiają nas teraz w zakłopotanie. Jestem przekonany, że ludzie tego w kinach nie widzą, ale my wiemy, że jesteśmy 'śmiertelnie' poważni w tym co robimy, jak patrzymy jeden na drugiego. Paul jest zakłopotany, kiedy patrzę jak on mówi i wie, że ze mną było tak samo. Z reguły widać te nerwowe sceny w filmach, szczególnie w końcówkach, bo to się kręci jednego dnia a kończy następnego. My kręciliśmy niemalże całymi sekwencjami. Pierwszą sceną był pociąg, w którym byliśmy śmiertelnie zdenerwowani. Podczas całej sekwencji w pociągu  byliśmy jednym kłębkiem nerwów. 


_____________________
Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog 
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz