Szukaj :

TRANSLATE - below

TRANSLATE - below
Choose Your Language

Szukaj na tym blogu

Moja lista blogów

  • ROGER IS BACK! - Nim Rafa wygrał tegoroczny turniej Rolanda Garrosa pokazał wyśmienitą formę na nawierzchni ziemnej w kilku wcześniejszych turniejach. Niebawem Wimbledon ...

...


Moje motto, nie tylko na ten blog, to:
Kocham od zawsze The Beatles, dzisiaj 100 razy mocniej niż wczoraj oraz 100 razy mniej, niż będę ich kochał jutro.




PROSZĘ WSZYSTKICH O REKLAMĘ MEGO BLOGU. Facebook, Twitter, czaty, blogi muzyczne, maile. Pozwólcie mi dotrzeć ze swoim blogiem do wszystkich fanów The Beatles. Szczegóły współpracy - na maila blogowego, adres na dole.

Baner reklamowy do pobrania - z prawej strony obok.
Dziękuję!!!


06. PIERWSZY RAZ WE WŁASNYM STUDIU.

"Chłodne, zimne, nieprzyjazne" - zdaniem Beatlesów - pomieszczenia Twickenham Studios (styczeń 1969)
20 stycznia - Beatlesi już w nowej siedzibie, studiu w piwnicy swojej firmy Apple (przy Saville Row), którego budowa zajęła ok. osiemnastu miesięcy. Sprawdzają studio, to ma być dzień testów, stąd ekipa filmowa ma dzisiaj wolne. Muzycy przede wszystkim chcą zobaczyć nowy sprzęt nagraniowy, który miał zainstalować w studiu Magic Alex, przyjaciel zespołu. Źródła 'Beatlesologii' opowiadają, że nie był to specjalnie radosny dzień i powodów do zadowolenia muzycy  nie mieli. Ale opinie są różne...




Emerick i Harries w 2016
Dave Harries (inżynier nagraniowy): Konsolę mikserską (zaprojektowana przez Alexisa Mardasa, w ramach oddziału firmy Apple Electronics) wykonano z drewna i starych przyrządów elektronicznych (oscyloskopów). Wyglądała jak panel kontrolny bombowca B-52. Chcieli sprawdzić jak to działa, zrobili nawet jedno podejście, ale kiedy odsłuchiwano taśmę b yło tam dużo szumów i syczeń. Coś okropnego.  The Beatles opuścili studio i to było na tyle.
 Geoff Emerick (Paul McCartney przekonał go, żeby opuścił EMI i przyjął się do Apple Beatlesów jako ich główny inżynier): Konsola była wykonana z płyty wiórowej. Miała 8, a może 16 suwaków, w ścianach było osiem głośników, malutkich Telefunkena z oscyloskopem pośrodku. Tuż przed samymi pracami nad "Let It Be" dowiedzieli się (The Beatles), że w ścianach nie zrobiono otworów, żeby poprowadzić przez nie kable ze studia do pokoju kontrolnego (kontrolka studyjna ze sprzętem). Miały iść korytarzami... Chciałem nowej konsoli Neumanna, właśnie zaprojektowanej, ale z powodu kłopotów finansowych Apple nie doszło do jej zakupu. Ostatecznie skończyło się na 16-ścieżkowym Heliosie (na zdjęciu po lewej).


video

Alex bronił się później, że w chwili gdy do studia wkroczyli Beatlesi sprzęt nie nadawał się jeszcze do nagrań, był całkowicie jeszcze w fazie prototypu. Alan Parsons nie zostawiał jednak na sprzęcie suchej nitki. Skrytykował sprzęt pomysłowego greckiego przyjaciela zespołu jako taki, który wykańczano przy pomocy młotka i śrubokrętu. Pracujący przy nagrywaniu producent i inżynier Glyn Johns wprost  wtedy stwierdza, że sprzęt nie nadaje się do profesjonalnego nagrywania muzycznego materiału.

Beatlesi jednak nie mieli specjalnego wyboru. Zmuszeni byli przenieść cały swój sprzęt muzyczny z siedziby EMI do nowego studia. EMI jednak nie mogło i nie chciało pozostawać ze swoją kurą przynosząca im od lat złote jajka, w chłodnych relacjach i wypożyczyło zespołowi dwie czter0-ścieżkowe konsole nagraniowe, które będą wykorzystywane w studiu wraz z nowym ośmio scieżkowym już sprzętem, który zostanie dostarczony do Apple 21 stycznia 1969.
GEORGE MARTIN: Magic Alex stwierdził, że EMI jest beznadziejne i że może zbudować  znacznie lepsze studio. Nie zbudował i gdy nagrywaliśmy przy Saville Row, musiałem wyposażyć studio w sprzęt EMI. 
Biura Apple były wtedy dość puste. Wyglądały przestronnie i dzięki pomalowaniu ścian na biało było naprawdę fajnie. Miło się w nich siedziało, ale studia były beznadziejne, bo praktycznie były to puste pokoje. W sumie Magic Alex, mimo swej technicznej wiedzy, zapomniał o zrobieniu jakichkolwiek otworów między studiami a reżyserką. Dlatego musieliśmy  puścić kabel przez drzwi w ścianie i mieliśmy straszny pisk w jednym rogu, który pochodził z klimatyzacji. Podczas nagrań musieliśmy więc ją wyłączać. A poza tym to było idealne miejsce. 
RINGO:  Dni się dłużyły , robiło się nudno i Twickenham nie sprzyjało tworzeniu dobrej atmosfery. To była wielka stodoła. Potem przenieśliśmy się z pracą do piwnic biura Apple. Wyposażenie Apple było świetne. Było tam bardzo wygodnie, wszystko było nasze i czuliśmy się jak w domu. Tam aż chciało się iść, a gdy nie pracowaliśmy, siadaliśmy wokół kominka, który zainstalowaliśmy, żeby było przyjemniej. 
  Dopiero podczas odsłuchiwania nagrań zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy mieć 'ognia', bo słychać było 'trach', 'trach','trach'. Spytaliśmy: 'Co to kurwa jest!?, a potem doszliśmy, że to odgłos palącego się ognia w kominku! Spędzaliśmy tyle czasu w studium że chcieliśmy by po prostu było tam przytulnie, ale - rzecz jasna - nie udało się.
  Nad płytą pracował z nami Glyn Johns, ponieważ nic z tego nie wychodziło, wróciliśmy do George'a Martina.

GEORGE: Nie wiem dlaczego George Martin nie był zaangażowany przy tej sesji. Ktoś miał  pomysł, by wziąć - chyba dla odmiany 0 Glyna Johnsa. 
 Budynek przy Saville Row był fajny dopóki ni wkroczyła tam ekipa remontowa i nie zrobiła z niego Tesco. Pamiętam, że chodziłem tam, gdy zastanawialiśmy się nad kupnem tego budynku. Moim zdaniem piwnica była fantastyczna. Był tam wielki kominek i dębowe stropy, a ktoś powiedział, że w tym miejscu był kiedyś nocny klub Jacka Hyltona. Pomyśleliśmy: 'To świetnie. Tu będziemy tworzyć i nagrywać płyty'.
 Gdy to wszystko stało się studiem, wszystko zostało zakryte i wyszło z tego gówniane miejsce ze sztucznym sufitem. Głównym winowajcą był Alex, który zbudował szesnasto- ścieżkowe studio z szesnastoma głośnikami. Trzeba było je wyrywać ze ściany i robić na nowo. Do stereo potrzeba tylko dwóch głośników. To było straszne. 
Nawet z tymi zmianami było to jednak lepsze miejsce niż poprzednie. 
PAUL: Urządzenia w Apple były OK, bo George Martin zrobił to, co w studiach w Twickenham, czyli wszystko "podrasował" i było dobrze. Studio nie było skończone, ale technicznie było idealnie.
_______________________________________
21 stycznia - 10-ty dzień sesji 'Get Back', przechrzczonej później na sesję 'Let It Be' (znane także jako pierwsze The Apple Sessions). W studiu, zgodnie z wcześniejszą obietnicą zjawia się George Harrison. Jest cała czwórka oraz oczywiście nieodstępująca ani na krok Johna ubrana na czarno Yoko.  Oczywiście wraz z muzykami na Saville Row pojawia się w studiu także ekipa filmowa, w składzie takim samym jak w studiach Twickenham. Reżysera  nie czekają jednak wcale łatwiejsze dni, choć po pojawieniu się 'piątego muzyka' będzie o wiele lepiej. Sesje nagraniowe zaczynają się dopiero po południu, wcześniej technicy oraz sprowadzeni z EMI elektrycy naprawiają (poprawiają) zainstalowane przez Mardasa instalacje kablowe. Paul jednak podtrzymuje na siłę dobre nastroje. Są wszyscy razem, The Beatles dadzą sobie z każdym problemem.


Muzyka tego dnia nie odbiega od podobnych repertuarów co w czasie sesji Twickenham (grają oczywiście nowe numery jak 'Dig A Pony', 'I've Got A Feeling' oraz 'Don't Let Me Down'), ale obecni w studiu zauważają, że gra zespołu jest niechlujna, muzycy nie przykładają się do niej.

video

JOHN:  Gdy jako The Beatles byliśmy u szczytu popularności, zaczęliśmy się nawzajem wykańczać.  Nasze problemy wynikały z tego, że musieliśmy się naginać do pewnego formatu a to ograniczało nam zarówno możliwości pisania, jak i grania.
   Nie chodzi o to, że się nie lubiliśmy. Milion razy porównywałem to do małżeństwa i myślę, że rozumieją to także osoby które nie mają ślubu lub nie są w żadnych związkach. To zaczęło się dawno, dawno temu, zanim poznała nas amerykańska a nawet angielska publiczność. Byliśmy z Paulem od jego piętnastu, a moich szesnastu lat. Nas czterech było ze sobą bardzo, bardzo długo. Znudzenie i nawał  różnych wydarzeń, jak śmierć Epsteina, oraz ciągłe zawracanie głowy interesami - wszystko to sprawiło, iż ta wielka presja wreszcie nas dopadła. Jak to bywa w takich sytuacjach, ludzie którzy są razem, zaczynają się siebie czepiać. Było tak: "To przez ciebie - spaprałeś tamburyn - całe moje życie jest udręką".  To były drobne rzeczy, ale wyładowywaliśmy się na sobie nawzajem, bo mieliśmy tylko siebie.
  Może to wina kamer przy 'Let It Be', że mieliśmy stworzyć coś sztucznego. Podobnie było podczas kręcenia 'Magical Mystery Tour', ale udało nam się wyłowić trochę z tego magii. 


W czasie jednego z podejść do 'Dig A Pony' John zapowiada ją słowami: "I Dig A Pigmy by Charles Hawtrey and the Deaf Aids. Phase one, in which Doris gets her oats." Fraza ta zostanie później wykorzystana na albumie "Let It Be" ale przy piosence 'Two Of Us'. Paul przynosi na sesję piosenkę 'Every night',którą ostatecznie wyda na swoim solowym albumie 'McCartney'. Za to jego kompozycja 'She Came In Through The Bathroom Window' nagrana w tym dniu w pięciu próbach znajdzie się na ostatnim tak naprawdę albumie zespołu, genialnym 'Abbey Road'.'Window, Window' to piosenka George'a Harrisona, która jednak na sesjach Beatlesów przepadnie. Wydana zostaje dopiero po śmierci Harrisona.



Pełna lista nagrań dokonanych tego dnia:  

    Window, Window (Harrison)

    Somethin' Else (Eddie Cochran)
    Daydream (The Lovin' Spoonful)
    You Are My Sunshine (Jimmie Davis/Charles Mitchell)
  Whispering (John Schoenberger/Richard Coburn/Vincent Rose)
    I'm Beginning To See The Light (Duke Ellington)
    Dig A Pony (21 wersji)
    I've Got A Feeling (4 wersje)
    Every Night (McCartney)
    Watch Your Step (Bobby Parker)
    New Orleans (Gary US Bonds)
    Madman (Lennon)
    The Fool (Sanford Clark)
    Run For Your Life
    My Baby Left Me (Elvis Presley)
    That's All Right (Mama) (Elvis Presley)
    Hallelujah, I Love Her So (Ray Charles)
    Milk Cow Blues (Kokomo Arnold)
    I'm A Man (Bo Diddley)
    Little Queenie (Chuck Berry)
    When Irish Eyes Are Smiling (Chauncey Olcott/George Graff Jr)
    Queen Of The Hop (Bobby Darin)
    Five Feet High And Rising (Johnny Cash)
    In The Middle Of An Island (Tony Bennett)
    Gilly Gilly Ossenfeffer Katzenellen Bogen By The Sea (The Four Lads)
    Good Rockin' Tonight (Elvis Presley)
    Forty Days (Ronnie Hawkins)
    Too Bad About Sorrows (Lennon-McCartney)
    I'm Ready (Fats Domino)
    Papa's Got A Brand New Bag (James Brown)
    Shout (The Isley Brothers)
    You've Got Me Thinking (Jackie Lomax)
    Don't Let Me Down (dwie wersje)
    Let's Dance (Chris Montez)
    Get Back
    For You Blue
    She Came In Through The Bathroom Window (pięć wersji)
    Madman (Lennon)
    My Rock And Roll Finger Is Bleeding* (Lennon)
    Do The Bunny Hop* (Lennon)
    Blossom Dearie They Call Me* (Lennon; dwie wersje)
    Oh How I Love The 12-Bar Blues* (Lennon)
    All I Want Is You* (Lennon)
    William Smith Boogie* (Beatles jam)
    San Ferry Ann* (McCartney)
    You Gotta Give Back* (Beatles jam)
    Well, Well, Well* (McCartney)
    Is That A Chicken Joke?* (Beatles jam)


* - domniemany tytuł, wersje - w tym przypadku można to rozumieć jako jedna próba, jedno wykonanie, kolejne mogły być takie same, podobne, różniące się improwizacjami muzyków.

______________________________


22 stycznia - jedenasty dzień sesji nagraniowych w nowym studiu Beatlesów, Apple Studio. Obecni George Martin jako główny producent, Glyn Johns jako szef inżynierów. Po raz pierwszy pojawia się w studiu za proszony przez George'a Billy Preston. Przypomnijmy, że to stary, dobry znajomy zespołu jeszcze z odległych czasów w Hamburgu, gdy w 1960 roku Billy poznał słynnych później liverpoolcyzków, grając w zespole towarzyszącym Rayowi Charlesowi. Co ciekawe, jego pojawienie się hermetycznym dotąd składzie zespołu - naruszonym dopiero przez Yoko - poprawiło wszystko. Grę, nastroje, atmosferę  personalną ale także muzyczną. Billy był wirtuozem gry na fortepianie i innych instrumentach klawiszowych, co pomogło także zespołowi w czasie gry sesyjnej, na której nagrania odbywały się bez dodatkowych 'nakładek'.  Nastroje poprawiły się wszystkim, przy 'obcej' osobie każdy z czterech muzyków chciał być jak najbardziej pomocny, chętny do współpracy, pełen humoru i uprzejmości. Skupiono się z Billym na próbach tych nagrań, które miały zostać odtworzone na żywo, a więc:  'Dont Let Me Down', 'I've Got A Feeling', 'Dig A Pony' czy 'Get Back'.  Nagrane w tym dniu wersje wymienionych wyżej piosenek zostały wyselekcjonowane przez Glyna Johnsa na album, ale odrzucili je Beatlesi. 

GEORGE: Poszedłem kiedyś z Ericem Claptonem na koncert Ray'a Charlesa w Festval Hall. Przed Rayem na scenie był jakiś facet, który grał na organach i tańczył, śpiewał  'Double O-SOul'. Pomyślałem: 'Ten facet kogoś mi przypomina', ale wyglądał na większego niż ten, którego pamiętałem. Potem pojawił się Ray, zespół zagrał kilka utworów i padło nazwisko -  Billy Preston! Ray powiedział: 'Gdy usłyszałem, jak Billy Gra na organach, sam przestałem na nich grać - zostawiam to jemu'. Pomyślałem: 'Ależ to Billy!' Wyrósł na drągala, ale jeszcze w 1962 roku w Hamburgu widzieliśmy go jako niewielkiego chłopaczka.  
   Kazałem dowiedzieć się, czy Billy zostaje jeszcze w Londynie i poprosiłem, by przyszedł na Saville Row. No i przyszedł, kiedy byliśmy akurat w piwnicy i ćwiczyliśmy 'Get Back'. Poszedłem do recepcji i powiedziałem: 'Chodź i zagraj w tym numerze, bo dzieją się dziwne rzeczy'. Był tym bardzo podekscytowany. Wiedziałem, że pozostali też kochają Billy'ego; wniósł powiew świeżego powietrza.
 To ciekawe, jak miło się zachowują ludzie, gdy przyprowadza się do nich gościa, bo nikt nie chce, by wszyscy się dowiedzieli, że są tacy wściekli. Tak było podczas nagrywania 'Białego Albumu', kiedy przyprowadziłem Erica Claptona, by zagrał w 'While My Guitar Geently Weeps'. Oto wszyscy nagle zachowują się idealnie. 
  Billy wszedł a ja powiedziałem: 'Pamiętacie Billy'ego? Może zagrać na pianinie'. Zasiadł do elektrycznego pianina i od razu nastrój poprawił się o 100%. Ta piąta osoba wystarczała by pękły lody, które sami między sobą stworzyliśmy. Billy nic nie wiedział o tych układach i gierkach, jakie u nas panowały, więc w swojej niewinności wpasował się akurat i tak zespołowi tak potrzebnego, małego kopniaka. Każdy był szczęśliwy, że grał z nami ktoś jeszcze i całość sprawiła nam więcej przyjemności. Wszyscy zagraliśmy lepiej i była to świetna sesja. Było mniej więcej tak, jak słychać na płycie.
 
 
Zobacz Billy Prestona na koncercie ku czci zmarełgo George'a Harrisona : kliknij tutaj).  






Pełna lista nagrań dokonanych tego dnia:
I Shall Be Released (Bob Dylan; dwie wersje)
Let It Down (Harrison)
Don't Let Me Down (18 wersji)
I've Got A Feeling (29 wersji)
Some Other Guy (Richard Barrett)
Johnny B Goode (Chuck Berry)
Dig A Pony (24 wersji)
Going Up The Country (Canned Heat)
The Long And Winding Road (trzy wersje)
A Taste Of Honey
Oh! Darling
I'm Ready (Fats Domino)
Rocker (Beatles jam)
Save The Last Dance For Me (The Drifters)
Carol (Chuck Berry)  

Pełna lista nagrań dokonanych tego dnia: 

 
 



JOHN:  Gdy zaczęliśmy kręcić 'Let It Be', nie mogliśmy już dłużej udawać.Czuliśmy się nieswojo, bo potrafiliśmy się teraz nawzajem przejrzeć. Do tej pory szczerze wierzyliśmy we wszystko co robimy, we wszystko co wydawaliśmy i wszystko musiało być na poziomie. Wierzyliśmy w to i nagle przestaliśmy wierzyć. Doszliśmy już do punktu, w którym nie tworzyliśmy już magii. 


GEORGE MARTIN: Paul starał się wszystko trzymać razem, rządząc ludźmi, bo jest w tym całkiem dobry. Nie podobało się to Johnowi i George'owi. John stawał się coraz trudniejszy, bo ciągle była obok Yoko. Przychodził bardzo późno lub wcale i doszło do kilku nieprzyjemnych sytuacji. Gdy nagrywaliśmy tą płytę, John był w bardzo trudnym okresie swojego życia. Powiedział do mnie wręcz: 'Nie chcę twojej gównianej produkcji, chcę by to była szczera płyta'. Ja na to: 'Co rozumiesz przez szczerą płytę?' On: 'Nie chcę żadnego montażu, nie chcę nakładek. Ma być tak jak jest. Nagrywamy płytę i już'.
  Zaczynaliśmy nagrywać utwór i jakoś nie wychodziło, więc powtarzaliśmy to na okrągło, aż przy dziewiętnastym podejściu mówiłem: ' John, bas nie był tak dobry jak w podejściu siedemnastym, ale  głos był w porządku, więc zróbmy to jeszcze raz'. Podejście nr 43 - no, cóż ... Ciągnęło się to w nieskończoność, bo nigdy nie było idealnie.  To zrobiło się nudne.


______________________________________________________________

 Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki.
HISTORY THE BEATLES

1 komentarz:

  1. Oczywiście, Beatlesi tworzyli magię, ale Ty z 'ich małą pomocą;, tworzysz magiczny blog. Cuddddddooooo! Anna i Janek. W dzień jeszcze młody Piotruś

    OdpowiedzUsuń