Album: Let It Be
Nagrana: 26 i 31 stycznia 1969, 1 kwietnia 1970 (Abbey Road Studio)
Wydana: 8 maja 1970
Producent: George Martin, Phil Spector
Wytwórnia: Apple
Podejścia: 18
Miks: 26 marca 1970, 2 kwietnia 1970 (Apple Studio), 4 marca 1969 (Olympic Sound Studios)
Długość: 3:38

PAUL: wokal, fortepian
JOHN: gitara basowa
GEORGE: gitara (Fender Rosewood Telecaster)
RINGO: perkusja (Ludwig Hollywood Maple Drums)
BILLY PRESTON: organy, elektryczny fortepian
Muzycy sesyjni (nieznani): 18 skrzypiec, 4 altówki, 4 wiolonczele, 1 harfa, 3 trąbki, 3 puzony, 2 gitary akustyczne, 14 wokalistek
Let It Be
1
Anthology 3
Let It Be ... Naked
Dzisiaj przepiękna balladę, jeden z największych klasyków The Beatles, Paul McCartney'a rozpoznawaną przez wszystkich fanów zespołu i samego Autora piosenki. "Długa i kręta droga" - typowa ballada dla basisty Fab Four, który jest jej 100% twórcą, stąd ani jednego procenta współpracy przy Johnie. Zdaniem krytyków piosenka, która idealnie przedstawiała losy i sytuację zespołu w momencie jej powstania. Rozpoczęta jako prosta ballada napisana przez McCartney'a na swojej farmie High Park w Campbeltown, koło słynnego z przyszłego singla muzyka przylądka Mull of Kintyre w Szkocji, jeszcze w 1968 roku, w czasie borykania się zespołu z "Białym Albumem", gdy pęknięcia na rysie The Beatles stawały się coraz głębsze, i nie nagrana w czasie tych sesji, z czasem zyskała głębsze znaczenie (pierwsze nagranie wersji demo dwóch kompozycji Paula - "Let It Be" i "The Long and Winding Road" miało dokładnie miejsce 19 września 1968 roku). Paul zaproponował nagranie "The Long and Winding Road" Tomowi Jonesowi, Walijczykowi, bardzo popularnemu już wokaliście na całym świecie i przyjaźniącego się z Elvisem. Beatles postawił tylko jeden warunek, że będzie to jego następny singiel.
W 2012 Jones wrócił do tego: Spotkałem Paula w klubie Scotts Of St. James na Jermyn Street w Londynie. Powiedziałem mu: "Hej Paul, kiedy napiszesz dla mnie piosenkę, to Paul?". "Ok, tak zrobię" - odpowiedział. Niedługo potem przysłał piosenkę do mojego domu, która nazywała się „The Long And Winding Road”, ale warunkiem było to, że mogłem ją nagrać jako mój następny singiel. W tym czasie miałem już w planie wydanie "Without Love", firma fonograficzna była już do tego przygotowana. Był to czas szalony. Spytałem firmę, czy mogą wszystko zatrzymać i wydać "The Long and Winding Road". Powiedzieli, że na to potrzeba czasu i okazało się to niepraktyczne, tak więc odpuściłem. Powinienm dać sobie kopniaka. Wiedziałem od samego początku, że to mocny numer. ("Without Love" Jonesa dotarło do miejsca nr 5, a Jones ostatecznie nagrał kompozycje McCartney'a, ale dopiero w 2012; to utwór "(I Want To) Go Home,"z albuma Toma "Spirit In The Room").
PAUL:
Gdy ją pisałem byłem trochę zagubiony, czułem się odrzucony. To smutna
piosenka, gdyż chodzi w niej o nieosiągalne; drzwi, do których nigdy nie
docierasz. To droga, która nigdy nie ma końca. PAUL: Siedziałem sobie kiedyś, to było w Szkocji, przy fortepianie i zacząłem grać tą piosenkę. Zawsze znajdywałem inspirację do pisania piosenek w zaciszu pięknej Szkocji [na swojej farmie] i to miejsce znowu to udowodniło... Myślałem, że wykona ją ktoś taki jak Ray Charles...Ten utwór nie brzmi tak jak on, ponieważ to ja śpiewam a nie brzmię tak jak Ray, ale czasem masz kogoś na myśli, jako pewien kierunek, nastawienie się i podążasz tą drogą.
Oh, uwielbiam Ray'a Charlesa i sobie pomyślałem, może on to nagra? Pewnie te myśli miały wpływ na akordy, które tutaj są trochę jazzowe. Tak, myślę, że mogę przyznać, że w czasie w gdy pisałem ten utwór myślałem o nim.PAUL: To smutna piosenka. Lubię takie pisać. To dobry sposób wyrzucenia czegoś z siebie, zamiast jechać do psychiatry. Pisanie piosenek zastępuje ci, często, mówienie tego, o czym wstydzisz się powiedzieć wprost. Bo to tylko piosenka, nie ? Kładziesz na stole rzeczy, które ci przeszkadzają, przeglądasz je, a ponieważ to tylko piosenka, nie musisz się z nikim kłócić.
"The Long and Winding Road" grana była przez zespół w czasie swoich sesji styczniowych w Twickenhahm (tzw. sesje "Get Back"/"Let It Be") wielokrotnie. Zespół dobrze ją znał i zapewne tylko łagodny, melancholijny ton utworu spowodował, że zespół nie zagrał go w czasie słynnego koncertu na dachu. Tam repertuar był świadomie dobrany jako ten, co ma dać czadu, nawet jeśli trzeba było niektóre piosenki zaśpiewać dwa razy. Piosenkę nagrano - pod okiem George'a Martina - 26 stycznia oraz ponownie, już po przeprowadzce do Studia Apple (co było warunkiem powrotu do zespołu George'a Harrisona). Paul śpiewał i grał na fortepianie, John na 6-strunowym basie Fendera (jedyny utwór The Beatles, kiedy na basie zagrał Lennon), George na gitarze podłączonej do głośnika Lesliego.
Skład uzupełniali Ringo na perkusji oraz stały towarzysz Beatlesów w styczniowych sesjach, czarnoskóry muzyk, Billy Preston. Do nagrania wrócili kilka dni później. 31 stycznia w czasie prób do wspomnianego występu na dachu własnej wytwórni. Przypuszczalnie wtedy zapadła decyzja o zaniechaniu gry tego utworu na miejscu położonym kilkanaście metrów wyżej. Z siedmiu podejść pod nagranie Glyn Johns wybrał te najlepsze, które zmiksował i zamierzał umieścić na przygotowywanym przez siebie albumie "Get Back" (ostatecznie niewydanym, ale znanym dzisiaj z wersji bootlegowych). Na trzeciej płytce "Antologii" możemy usłyszeć surową wersję utworu, w której dość nieudolnie na gitarze basowej zagrał John Lennon (niektórzy uważali, że John celowo się myli, choć akurat ja nie uważam tego za prawdę; John rzadko grał na tym instrumencie i miał prawo źle dobierać akordy, no i wtedy to był "czas Yoko). "Surowością" utworu, już poprawnie zagraną i nagraną, możemy zachwycać się na albumie "Let It Be... Naked" wydanym z inicjatywy Paula McCartney'a w 2003. 18 miesięcy później za nagranie wziął się Phil Spector. PAUL: Allen Klein zdecydował, zapewne po konsultacjach z resztą, ale na pewno nie ze mną, żeby piosenki z "Let It Be" zostały wyprodukowane na nowo przez Phila Spectora. W tym przypadku mieliśmy "nadproducenta", zamiast zwykłego producenta. On dodał różne rzeczy, takie tło, którego ja bym nie dołożył, na przykład śpiewające panie w "The Long and Winding Road". Nie mówię, że przez to wyszła najgorsza płyta w naszym dorobku, ale błędem było dokładanie do nagrań jakichś rzeczy nagranych przez innych ludzi, skoro jeden z nas o tym nie wiedział. Nie jestem pewien, czy pozostali wiedzieli. Uznali: "No, skończ to wreszcie. Rób co chcesz". Wszyscy mieliśmy już tego dosyć.
DEREK TAYLOR - Wiem, że Paul był bardzo obrażony za ingerencję w utwór "The Long and Winding Road". Uważałem, że nikt nie powinien ingerować w ich muzykę. Nie mogę powiedzieć, że dla mnie to było szokujące, ale na pewno złe. Gdybyś był McCartney'em i wiedział, że ktoś zmienia twoje dzieło... Wyobrażam sobie jego wściekłość!
W 1970 roku zastała wersja jednak nie spodobała Amerykaninowi, który zremiksował na nowo wszystkie nagrania, najbardziej ingerujące w te stworzone przez Paula McCartney'a. W"The Long and Winding Road" namieszał szczególnie dodając do oryginalnej wersji zespłu partie orkiestrowe oraz ... kobiece chórki - swoją"spectorowską ścianę dźwięku" - (perkusyjne partie dograł wtedy - 1 kwietnia 1970 - jedyny z Beatlesów, Ringo). Spector tłumaczył, że nakładki, których on dokonał miały zamaskować niedoskonałości oryginału, a zespołu już nie było, by mógł je poprawić czy nagrać na nowo. Dogrywanie przez Ringo perkusji 1 dniu 1 kwietnia to jednocześnie ostatni dzień, w którym jakikolwiek Beatles uczestniczy w sesji nagraniowej utworu The Beatles. Więcej o tym niebawem w opisie KWIETNIA 1970.
Inny inżynier obecny w czasie procesu miksowania: Zniknęły całkowicie gitara George'a i organy Prestona.Napisanie dla muzyków orkiestry partutur oraz kierowanie nią w czasie nagrań Phil powierzył Richardowi Hewsonowi, który za prace dla Spectora miał otrzymać 80 funtów (także za "I, Me , Mine"). Hewson wcześniej współpracował z Apple, kiedy na prośbę Paula napisał aranżację orkiestrową dla jego kompozycji "Those Were The Day", wykonywanej przez Mary Hopkin (singiel w 1968 roku, wykonała ją w Polsce na 9-tym festiwalu w Sopocie w 1969 roku). Paula poznał przez Petera Ashera, brata Jane, z którą Paul był związany przez kilka lat.
RICHARD HEWSON: Zostałem poproszony przez Kleina do napisania aranżacji do piosenki Paula, który nie chciał tego zrobić. Klein zatrudnił do tego albumu Phila Spectora, który nazwał to "porządkowaniem" nagrań a do "The Long And Winding Road" chciał dużej orkiestry. Wszystko co mieliśmy to fortepian i bas, który Phil wyrzucił, mówiąc, że jest zbędny. Uważał, że John specjalnie w nim się mylił, ponieważ nie lubił tej piosenki. Pamiętam jak wymienił liczbę muzyków. 20 skrzypiec, harfę i chór. Na płycie Beatlesów? Pomyślałem sobie tylko, o mój Boże! McCartney „nic o tym nie wiedział”, dopóki singiel nie został wydany. Miałem pewne problemy George'em Martinem i Paulem.
W rzeczywistości McCartney unikał kontaktu z Hewsonem przez ponad rok, aż w końcu poprosił Hewsona o współpracę ze swoim nowym zespołem, Wings. Myślę, że się trochę wyluzował - wspominał Hewson. W końcu song stał się wielkim hitem. I on sam koncertował z orkiestrą, więc Paul, nie było wcale tak źle, prawda?
Jedny Beatles obecny w czasie sesji, Ringo, czuł się wyraźnie zawstydzony. Te szaleństwo budowało, napędzało Spectora. Na koniec całkowicie się zatracił, zaczął machać rękoma i krzyczeć, że chce mieć więcej echa, że chce więcej pgłosu. To było ten kamyk, który przełamał tamę. Ringo złapał Spectora za ramię i poprosił go, by wyszli na prywatną pogawędkę. Kiedy wrócili Phil był już dużo spokojniejszy, więc zakładam, że Ringo trochę go ustawił, ale wciąż miał w oczach szaleństwo. To naprawdę mi zaimponowało. ![]() |
| John i Phil Spector |
"The Long and Winding Road" to jeden z murowanych hitów, które chyba zawsze można było usłyszeć na koncertach Paula. Tych, gdy muzyk otrząsnął się już z traumy bycia tylko ex-Beatlesem i chęci udowodnienia wszystkim, że nie musi się w swojej karierze podpierać ciągle starymi przebojami Beatlesów, i zaczął wykonywać na swoich koncertach coraz więcej własnych (oraz napisanych z Lennonem) piosenek z okresu istnienia Fab Four. Nie jestem tutaj oczywiście przekonany, że w czasie ostatnich np. 20 lat Paul śpiewał "Długą i krętą drogę" rzeczywiście na każdym koncercie, ale z pewnością obok "Hey Jude" i "Yesterday" (może jeszcze"Let It Be", hm..."Eleanor Rigby"?) to jego absolutny koncertowy pewniak, tak bardzo oczekiwany przez publiczność na całym świecie. Usłyszałem go w czasie jego pierwszego koncertu w Polsce w Warszawie, ale już rok temu w Krakowie niestety nie.

The long and winding road, that leads, to your door
Will never disappear, I've seen that road beforeIt always leads me here, lead me to your door
The wild and windy night, that the rain, washed away
Has left a pool of tears, crying for the day
Why leave me standing here, let me know the way
Many times I've been alone, and many times I've cried
Any way you'll never know, the many ways I've tried
And still they lead me back, to the long winding road
You left me standing here a long long time ago
Don't leave me waiting here, lead me to your door
But still they lead me back to the long winding road
You left me standing here, a long long time ago
Don't keep me waiting here (Don't keep me wait), lead me to your door
Yeah, yeah, yeah, yeah



































