
Tekst powstał w wyniku inspiracji rozmową z moim przyjacielem,m fanem telefonów marki Apple, zaciekawionym faktem, że na płytach Beatlesów pojawia się też ta nazwa. Stąd trochę researchu w sieci (fragmentów opublikowanych tekstów w sieci - charakter tekstu ukierunkowany jest na zwykłego czytelnika bloga, nie zagorzałego fana zespołu - więc te fragmenty tekstu o zespole proszę traktować wyrozumiale) no i pewne nawiązanie do tematu nastąpiło już tutaj wcześniej. W poprzednim wpisie odwiedziliśmy Paula McCartneya w jego domu przy Cavendish Avenue, gdzie wspominałem o pewnym szczególnym obrazie René Magritte’a, który tam trafił. To zielone jabłko z napisem Au Revoir nie było jednak tylko kolejnym nabytkiem do kolekcji słynnego Beatle'a. To była iskra, która wywołała prawdziwą lawinę w świecie wielkiego biznesu. Dziś chcę Wam opowiedzieć o tym, jak ten surrealistyczny owoc – namalowany przez starszego pana w garniturze i kapciach – stał się zarzewiem trzydziestoletniej wojny między dwoma gigantami: Apple Corps Beatlesów i Apple Computer Steve’a Jobsa. To fascynująca sztafeta inspiracji: od płótna malarskiego, przez okładki płyt winylowych, aż po iPhone’y, które niemal każdy z nas nosi dziś w kieszeni. Historia ta ma w sobie coś z ducha samego Magritte'a – jest pełna paradoksów, prawniczych batalii o 'zakazany owoc' i ironicznych zbiegów okoliczności. Bo czy to nie czysty surrealizm, że najpotężniejsza marka świata wyrosła z owocu, którego łacińska nazwa malus oznacza jednocześnie jabłko... i zło? Zapraszam Was na historię o tym, jak Magritte, Paul i Steve Jobs wspólnie (choć nie zawsze w zgodzie) wymyślili świat, w którym dziś żyjemy. Podzieliłem tekst na blogu po raz pierwszy na rozdziały, by niektórzy czytelnicy mogli omijać te ich zdaniem mniej ważne. Surrealistyczne korzenie
Paul McCartney po raz pierwszy zobaczył to jabłko na swoim stole w jadalni latem 1967 roku. Duże, intensywnie zielone, z napisem „Au Revoir” – McCartney natychmiast uznał ten wizerunek owocu, namalowany rok wcześniej przez belgijskiego grafika René Magritte’a, za ikoniczny. Jak wspominał McCartney: „To wielkie zielone jabłko, które mam do dziś, stało się inspiracją dla logo” Apple Corps, multimedialnej firmy Beatlesów, którą zespół założył w 1968 roku. McCartney i jego trzej koledzy z zespołu – John, George i Ringo – wykorzystali motyw jabłka Magritte’a, powracający temat w twórczości tego artysty, jako punkt wyjścia dla logo swojej nowej firmy. Naśladując styl Magritte’a, polegający na przedstawianiu znanych przedmiotów w dziwny i nieoczekiwany sposób, zaczęli drukować swoje małe, zielone jabłko odmiany Granny Smith na płytach winylowych, CD i innych produktach.

Co niezwykłe, marketingowy potencjał wizerunku jabłka Magritte’a na tym się nie skończył. Steve Jobs dorastał, słuchając The Beatles. Kiedy ten przedsiębiorca technologiczny chciał założyć własną firmę wraz z inżynierem Stevem Wozniakiem, nazwał ją „Apple” w hołdzie dla zespołu. Duet ten powołał do życia Apple Computer w 1976 roku, z logo przedstawiającym małe, tęczowe jabłko z odgryzionym kawałkiem. Jednak Beatlesi nie chcieli dzielić się marką Apple i trzykrotnie pozwali Apple Computer o naruszenie znaków towarowych. W ciągu następnych trzech dekad obie firmy walczyły o prawo do używania swojej wersji nazwy i logo „Apple”. Ten zapożyczony wizerunek jabłka, który połączył projektanta graficznego, zespół popowy i firmę komputerową, znalazł się w samym centrum bitwy o własność intelektualną, definiującej innowacje w świecie komputerów i muzyki na przełomie XX i XXI wieku.

René Magritte nie prowadził typowego życia artystycznej bohemy. Urodzony w Lessines w Belgii w 1898 roku, mieszkał wraz ze swoją dziecięcą miłością, a później żoną, Georgette Berger, na przedmieściach Brukseli. Magritte spędził wczesny etap swojej kariery, projektując tapety i tworząc plakaty dla brukselskiego domu mody Norine. W połowie lat 20. zaczął przyjmować bardziej figuratywny styl malarstwa, a w 1927 roku René i Georgette przeprowadzili się do Paryża, aby zgłębić rozkwitający ruch surrealistyczny. We Francji para zetknęła się z artystami eksperymentującymi z nowymi stylami twórczymi, które koncentrowały się na wyobraźni sennej i podświadomości, aby rzucić wyzwanie wartościom burżuazyjnym, jednak uznali oni, że ciche przedmieścia bardziej im odpowiadają. Powrócili do Brukseli, a Magritte wznowił pracę w reklamie. W wolnym czasie malował w swojej jadalni. Pragnąc rutyny, malował codziennie o tej samej porze, ubrany w garnitur, krawat i kapcie. Sztuka surrealistyczna, którą tworzył Magritte, zdawała się przeczyć jego konwencjonalnemu stylowi życia. 
Przepaść między sztuką Magritte’a a jego wyglądem zaskakiwała ludzi, a niektórzy nazywali go nawet oszustem i naciągaczem. Podczas gdy jego charakterystyczny melonik i ciemny garnitur klasyfikowały go jako szanowanego przedstawiciela klasy średniej, jego prace – czerpiące inspirację z licznych źródeł, w tym z wcześniejszych ruchów artystycznych, takich jak impresjonizm, kubizm i futuryzm, a także z filmu, fotografii, postaci Georgette i tego, co sam opisywał jako „banał” życia codziennego – mimo wszystko potwierdziły jego miejsce wśród belgijskiej awangardy. Magritte nie tylko czerpał inspirację z wszystkiego, co go otaczało; sam również inspirował innych. Badając relację między tym, co ludzie postrzegają, a tym, co jest rzeczywiste, twórczość Magritte’a wpłynęła na dadaizm – nurt artystyczny krytykujący I wojnę światową poprzez powtarzanie satyrycznych i nonsensownych obrazów – a także na jego następcę, surrealizm. Kwestionowanie przez Magritte’a zdolności sztuki do reprezentowania rzeczywistości zainspirowało również artystów pop-artu z połowy wieku z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, którzy, podobnie jak surrealiści i dadaiści, chcieli rzucić wyzwanie tradycyjnemu podejściu do sztuki, które ich zdaniem w niewielkim stopniu odzwierciedlało ich codzienne życie.

Zamiast tego artyści pop-artu czerpali inspirację z przedmiotów codziennego użytku i źródeł kultury „niskiej”, włączając je do swoich prac i poddając krytyce, w tym filmy hollywoodzkie, reklamy i komiksy. Wykorzystywali również komercyjne metody reklamowe, takie jak sitodruk, aby podważyć przekonanie, że sztuka jest tworzona na zamówienie i oryginalna. Wykazując bezpośrednie powiązanie między ich własnym przetwarzaniem powszechnych obrazów a stylem Magritte’a, artyści pop-artu, tacy jak Jasper Johns i Robert Rauschenberg, ogłosili belgijskiego malarza „ojcem” kultury popularnej. XIX-wieczny pisarz Isidore Lucien Ducasse uważał takie zapożyczanie pomysłów za naturalną część procesu artystycznego, pisząc, że „plagiat jest konieczny. Postęp go zakłada”. Uczony George Basalla zgodził się, że „ciągłość dominuje w całym świecie stworzonym przez człowieka”. Choć artyści powszechnie czerpią inspirację z prac innych, Magritte nie lubił tego skojarzenia, postrzegając pop-art jako „zwykłą dekorację wystaw sklepowych, sztukę reklamową”, której brakuje oryginalności lub wyobraźni: „pop-art to nic innego jak [lukrowana] wersja... starego, dobrego dadaizmu”. Pomimo zastrzeżeń Magritte’a, ruch pop-artu i tak uznał go za swojego.

Choć Magritte odrzucał przywłaszczanie swoich idei przez pop-art, rozwój tego nowego nurtu, który również nobilitował codzienność, pomógł mu zyskać większy rozgłos. Choć Magritte namalował wiele ze swoich najbardziej ikonicznych dzieł w okolicach pobytu w Paryżu pod koniec lat 20. i w latach 30. XX wieku, międzynarodowe uznanie krytyków zaczął zdobywać dopiero wraz ze wzrostem popularności pop-artu w latach 50. i 60. W 1965 roku Magritte po raz pierwszy udał się do USA, aby wziąć udział w otwarciu wielkiej retrospektywy swoich prac w nowojorskim Museum of Modern Art (MoMA). Przychylne recenzje podkreślały znaczenie Magritte’a dla pop-artu. Magritte stał się również modny w szerszych kręgach kultury popularnej. Paul McCartney, co zapoczątkowało jego trwającą całe życie obsesję na punkcie belgijskiego artysty, kupił swój pierwszy obraz Magritte’a w Paryżu rok po retrospektywie w MoMA od wpływowego marszanda, Alexandra Iolasa. Ku wielkiej radości McCartneya, latem 1967 roku (w tym samym roku, w którym zmarł Magritte), przyjaciel Paula i właściciel londyńskiej galerii, Robert Fraser, przyniósł mu obraz Magritte’a („Au Revoir”, 1966), który, podobnie jak wiele innych jego dzieł, zawierał niezwykłe przedstawienie jabłka. Podobne zielone jabłko, które zasłaniało twarz Magritte’a na jego autoportrecie „Syn Człowieczy” (1946), miało nabazgrany napis „Do widzenia” („Au Revoir”), co być może było antycypacją jego śmierci rok później. Jednak w rękach globalnej gwiazdy popu jabłko Magritte’a, które tak naprawdę nie było jabłkiem (podobnie jak na jego słynnym obrazie z nieistniejącą fajką „Zdradliwość obrazów”, 1929), nabrało nowego znaczenia i cennej wartości jako znak towarowy.

W tym samym roku, w którym McCartney wszedł w posiadanie obrazu Magritte’a „Au Revoir”, Beatlesi zaczęli zmierzać w nowych kierunkach artystycznych i biznesowych. Wdzierając się na brytyjską scenę muzyczną na początku lat 60. hitami takimi jak „Love Me Do” (1962) i „She Loves You” (1963), czterej liverpoolczycy stali się niewiarygodnie bogaci w bardzo krótkim czasie. W 1967 roku księgowi doradzili im zainwestowanie rosnącego kapitału w przedsiębiorstwo, aby płacić niższe podatki, i w kwietniu tego roku koledzy z zespołu sformowali spółkę, której byli wspólnymi właścicielami, pod nazwą Beatles and Co. Ltd. Wraz z założeniem Beatles and Co. Ltd. zespół wszedł w prawną spółkę partnerską, w której zgodzili się dzielić dochodami z wszelkich prac grupowych, koncertowych czy solowych w ramach umowy, która prawnie wiązała ich ze sobą na dekadę. W następnym miesiącu wydali „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” – eksperymentalny album o śmiałej estetyce i piosenkach, które stanowiły ścieżkę dźwiękową do „lata miłości”, a którego produkcja, kosztująca dwadzieścia pięć tysięcy funtów, była droższa niż jakiegokolwiek wcześniejszego albumu. Mały wizerunek zielonego jabłka wydrukowany na okładce płyty stanowił również zapowiedź nowych przedsięwzięć biznesowych zespołu. W listopadzie Beatlesi przystali na pomysł McCartneya, by zmienić nazwę Beatles Ltd. na Apple Music Ltd. w hołdzie dla Magritte’a. Dyrektorami firmy zostali: menedżer zespołu Brian Epstein, który prowadził również firmę zarządzającą artystami New End Music Store (NEMS), ich księgowy Alistair Taylor oraz radca prawny Neil Aspinall. Tragedia wydarzyła się w sierpniu, kiedy Epstein, na którym zespół mocno polegał w kwestii zarządzania całością spraw biznesowych, zmarł w wyniku przypadkowego przedawkowania. Beatlesi postrzegali śmierć Epsteina jako okazję do ściślejszego przejęcia kontroli nad swoją muzyką, zyskami i finansami. Najpierw musieli uzgodnić charakter swojej nowej działalności.

Odrzucając pierwotny pomysł dyrektorów firmy dotyczący sprzedaży kartek okolicznościowych, zespół otworzył w grudniu 1967 roku modny butik odzieżowy w Marylebone. W styczniu 1968 roku zespół zdecydował się rozszerzyć swoje horyzonty biznesowe i Apple Music Ltd. stało się Apple Corps Ltd. – „rdzeniem” (gra słów: „corps” brzmi jak „core”) ich różnorodnych operacji biznesowych. Ta multimedialna firma kontrolowała szereg innych przedsięwzięć, w tym filmowych, wydawniczych, handlowych i innych działań kreatywnych. Obejmowało to wytwórnię płytową Apple Records, w której Beatlesi wydawali nowe albumy, wznawiali stare piosenki i podpisywali kontrakty z artystami takimi jak James Taylor i Jackie Lomax. W przeciwieństwie do Lennona, który porównywał się do Magritte’a ze względu na życie na przedmieściach, McCartney, który posiadał mieszkanie w sercu Londynu i chłonął eksperymentalną scenę kulturalną stolicy, postrzegał Apple Corps jako szansę na odkrywanie nowych talentów. Nowa firma Beatlesów potrzebowała również logo. Czerpiąc inspirację z wizerunków jabłek Magritte’a, Beatlesi zatrudnili projektanta graficznego Gene’a Mahona do jego stworzenia. Mahon chciał użyć zdjęcia jabłka na stronie A etykiety płyty oraz wizerunku jabłka przekrojonego na pół na stronie B, która miała również zawierać tytuł utworu, czas trwania, wykonawcę oraz informacje o wydawnictwie i prawach autorskich. Mahon zlecił fotografowi Paulowi Castellowi wykonanie serii zdjęć jabłek na tle różnych kolorów. Sześć miesięcy później zespół zdecydował się na zdjęcie soczystego, błyszczącego zielonego jabłka odmiany Granny Smith. Po ukończeniu logo, Aspinall, pełniący wówczas funkcję dyrektora zarządzającego firmy, nie tracąc czasu, zarejestrował znak towarowy Apple Corps w sumie w czterdziestu siedmiu krajach. W sierpniu 1968 roku zespół wydał „Hey Jude” – pierwszy singiel w swojej nowej wytwórni, który stał się natychmiastowym hitem. Apple Records wydało w krótkich odstępach czasu jeszcze trzy popularne albumy: „Yellow Submarine” w styczniu 1969, „Abbey Road” we wrześniu 1969 i „Let it Be” w maju 1970 roku.
 |
| Neil Aspinall z 2 Beatlesami. |
Pomimo sukcesu ich nowej muzyki, między czterema członkami zespołu pojawiły się pęknięcia. Brakowało im zmysłu biznesowego i, będąc często pod wpływem narkotyków psychodelicznych, nie potrafili właściwie zarządzać finansami Apple Corps, które szybko zaczęło przynosić wielkie straty. Mianowanie Allena Kleina, amerykańskiego menedżera biznesowego, do nadzorowania ich finansów w 1969 roku, zaostrzyło rosnące napięcia. Podczas gdy Lennon, Starr i Harrison wierzyli w zdolność Kleina do uporządkowania ich spraw finansowych, McCartney mu nie ufał i zamiast tego chciał zatrudnić brata swojej żony, Lindy, jako ich menedżera. Napięcia sięgnęły punktu krytycznego wiosną 1970 roku, kiedy McCartney publicznie ogłosił, że Beatlesi już nie istnieją. Aby zapobiec przepisaniu wszystkiego na Kleina przez kolegów z zespołu, McCartney podjął kroki prawne w celu rozwiązania Beatlesów.

31 grudnia 1970 roku pozwał zespół przed Wysokim Trybunałem Sprawiedliwości w Londynie. Sędzia orzekł na korzyść rozwiązania, kończąc kontraktową spółkę zespołu. Choć Beatlesi się rozstali, Apple Corps pozostało nienaruszone, a właściciele podwoili swoje zaangażowanie w utrzymanie marki Apple w kolejnej dekadzie.
Dwa Jabłka na kursie kolizyjnym
Przeglądając magazyn pokładowy w samolocie w 1978 roku, George Harrison zauważył reklamę nowej firmy komputerowej. Założona dwa lata wcześniej przez przedsiębiorców technologicznych Steve'a Jobsa i Steve'a Wozniaka [zdjęcie], nowa firma posiadała logo – duże, tęczowe jabłko z odgryzionym kawałkiem – oraz nazwę Apple Computer, które wydawały się bardzo podobne do marki i logo firmy Beatlesów. Choć Harrison o tym nie wiedział, projektant Rob Janoff opracował nowe logo Apple, aby podkreślić innowacyjny kolorowy wyświetlacz nowego komputera Apple II, z zielonym liściem na górze, na prośbę Steve'a Jobsa.

Urodzony w lutym 1955 roku i wychowany w Mountain View w hrabstwie Santa Clara, tuż na południe od Palo Alto, Jobs przejął pasję do mechaniki od ojca, co zaszczepiło w nim zrozumienie elektroniki i uznanie dla dobrego designu. Jako centralny ośrodek wojskowych badań i rozwoju, rosnący przemysł technologiczny doliny sprawił, że sąsiedztwo rodziny Jobsów tętniło życiem młodych inżynierów. W miarę jak zimna wojna przybierała na sile, otwarcie Centrum Badawczego NASA Ames oraz innych rządowych i prywatnych wykonawców obronnych przekształciło Dolinę Krzemową w technologiczną stolicę świata. W 1967 roku Paul Jobs i jego żona Clara wydali wszystkie oszczędności, aby przeprowadzić się do zamożniejszej dzielnicy Cupertino i zapisać syna do rygorystycznej pod względem akademickim Homestead High School, gdzie Steve zaangażował się w rodzący się ruch kontrkulturowy równolegle ze swoimi studiami. Zapuścił długie włosy, brał LSD i słuchał Beatlesów, zanurzając się w podwójnym świecie sztuki i technologii Cupertino. Spotykał się z artystką Chrisann Brennan, a latem 1968 roku dostał pracę w międzynarodowej firmie informatycznej Hewlett-Packard (HP), wczesnym spin-offie Uniwersytetu Stanforda. Tam, w 1971 roku, w wieku siedemnastu lat, Jobs poznał kolegę z Homestead i pracownika HP, Steve'a Wozniaka, lat dwadzieścia, który projektował kalkulatory dla Hewlett-Packard. Splecenie się kontrkultury i inżynierii elektrycznej doprowadziło do powstania Apple Computer. [Niżej pierwsze logo Apple Computer].

Steve Wozniak kochał eksperymentować z technologią. W 1970 roku „Woz” zbudował swój pierwszy malutki komputer: „The Cream Soda”. Później tego samego roku artykuł Rona Rosenbauma o „Sekretach małego niebieskiego pudełka” (Little Blue Box) w jesiennym wydaniu magazynu Esquire podsunął Wozniakowi pomysł na nowy projekt. Rosenbaum przekazał historie tak zwanych telefonicznych „phreaków”, którzy tworzyli urządzenia zwane „blue boxami”, naśladujące dźwięk wrzucanych monet do automatu telefonicznego, co pozwalało użytkownikowi włamać się do sieci telefonicznej i wykonywać darmowe połączenia w dowolne miejsce na świecie. Wozniak natychmiast podzielił się tą historią ze swoim przyjacielem Jobsem i obaj podekscytowani pobiegli do biblioteki Stanford Linear Accelerator Center, aby odnaleźć instrukcję telefoniczną, która wymieniała częstotliwości tonów potrzebne do naśladowania dźwięku i zbudowania własnego pudełka. Po znalezieniu specyfikacji firmy telefonicznej pośpieszyli do sklepu, aby kupić zestaw analogowego generatora tonów. Po długiej nocy spędzonej na konstruowaniu analogowego blue boxa, niestety Wozniakowi nie udało się go uruchomić. Obwiniając niedokładność obwodów analogowych i podejrzewając, że obwody cyfrowe mogą działać lepiej, Wozniak przystąpił do budowy cyfrowego blue boxa złożonego z chipów, których używał już przy budowie komputerów. Wozniak miał rację, a cyfrowy blue box okazał się znacznie skuteczniejszy w imitowaniu precyzyjnych tonów używanych przez AT&T, amerykańską firmę telefoniczną. Steve Jobs wykazał wczesne oznaki zdolności do adaptowania istniejących pomysłów dla zysku, sugerując, aby para sprzedawała swoje cyfrowe blue boxy studentom Berkeley za 170 dolarów za sztukę. Para zainwestowała zebrane 6000 dolarów w swoją nową firmę komputerową założoną w Cupertino w Kalifornii.
Po początkowym sukcesie Wozniak i Jobs zaczęli sprzedawać swój pierwszy komputer osobisty cztery lata później. Spędziwszy lata na eksperymentowaniu z nowymi sposobami budowania systemów komputerowych, Wozniak podzielił się z Jobsem podstawowym projektem pierwszego komputera Apple w 1976 roku. Po tym, jak Wozniakowi nie udało się sprzedać modelu komputera firmie HP, Jobs zasugerował założenie własnej firmy. 1 kwietnia 1976 roku para uruchomiła Apple Computer Company, którą prowadzili z garażu rodziców Jobsa. Rok później zdecydowali się na logo firmy: wypełnione tęczą jabłko z odgryzionym kawałkiem. Wozniak: Wydaje mi się, że to było w 1973 r. Bob Dylan ogłosił wtedy swój powrót i z tej okazji miał wystąpić na kilku koncertach. O rany, grałem wtedy na gitarze od jakichś 20 lat i znałem tylko utwory Dylana. Dostaliśmy cztery bilety, chyba w 11. rzędzie w Oracle Arena, niegdyś Oakland Arena. Byliśmy na koncercie Boba Dylana. Pojechaliśmy też na koncert do Berkeley Greek Theatre i od tamtej chwili jeździliśmy za Dylanem całkiem regularnie, choć Steve spędzał większość czasu w komunie w Oregonie. Był zajęty robieniem innych rzeczy. Pamiętam, że gdy go poznałem, Steve Jobs nie miał żadnych albumów. Zaprosiłem go do siebie do domu i pokazałem mu bardzo charakterystyczne wkładki do płyt Dylana. Pokazałem mu teksty piosenek Dylana i same piosenki. Steve zabrał to wszystko do siebie i muzyka Dylana stała się ważnym elementem naszego życia.Nie interesowały go popularne rzeczy, mnie zresztą też nie. Bob Dylan pisał swoje piosenki poezją. Słuchając jego muzyki, trzeba się zastanowić, jakie niesie przesłanie. Jak to możliwe, że takie rzeczy zrodziły się w ludzkim umyśle? To było takie niezwykłe, dużo o tym rozmawialiśmy i stwierdziliśmy, że The Beatles grają fajną muzykę, ale to teksty Boba Dylana nadają sens życia. Każdy mógł znaleźć w nich własną filozofię. To było dla nas ważne.
Wojna w świecie cyfrowym
Jeśli Jobs wybrał nazwę i logo Apple, aby złożyć hołd Beatlesom, zespół nie docenił tego gestu. Egzekwując swoje prawa do znaków towarowych, Beatlesi pozwali Apple Computer za naruszenie znaku towarowego w 1978 roku. Apple Corps, które rozpadło się niemal dekadę wcześniej, polegało na ponownym wydawaniu starych piosenek Beatlesów, aby utrzymać się na rynku, i obawiało się, że podobieństwo logo Apple Computer może wprowadzać klientów w błąd. Obie firmy zawarły pozasądową ugodę w 1981 roku. Apple Computer zobowiązało się zapłacić Apple Corps 80 000 dolarów za prawo do zachowania nazwy Apple. Obie firmy postanowiły zachować swoje nazwy i odpowiednie logotypy pod warunkiem, że Apple Corps zgodzi się nigdy nie wejść w świat komputerów, a Apple Computer zgodzi się nigdy nie wejść w świat muzyki, oraz że obie strony będą używać wyłącznie swoich wersji wizerunku jabłka Magritte’a.

Jobs: Mój model biznesowy to The Beatles... To było czterech facetów, którzy nawzajem trzymali w ryzach swoje negatywne cechy. Równoważyli się, a całość była czymś większym niż suma części. Tak właśnie postrzegam biznes. Wielkie rzeczy w biznesie nigdy nie są dziełem jednej osoby; są dziełem zespołu ludzi.
Ugoda ta nie przewidziała jednak nadchodzącego zderzenia dwóch wcześniej odrębnych światów: muzyki i komputerów. W ciągu dekady Apple Computer wprowadziło na rynek trzy nowe systemy komputerowe: Apple Lisa w 1983 roku – pierwszy komputer osobisty z graficznym interfejsem użytkownika, zaadaptowanym z prototypów z Xerox PARC w Palo Alto – a następnie komputer Macintosh w 1984 roku oraz Macintosh II w 1990 roku. Rzeczywiście, komputer Macintosh (nazwany tak w nawiązaniu do swoich „jabłkowych” korzeni), wyposażony w wbudowany cyfrowy interfejs instrumentów muzycznych (MIDI), potrafił odtwarzać muzykę i współpracować z instrumentami muzycznymi. W 1988 roku Apple Computer pozwało kilku konkurentów o naruszenie praw autorskich, w tym IBM, Microsoft oraz byłego pracodawcę Wozniaka i Jobsa – firmę HP, za sprzedaż systemów komputerowych wykorzystujących interfejs graficzny podobny do tego, który Jobs po raz pierwszy widział w Xerox. Apple Computer wygrało tę sprawę, a Microsoft zapłacił jednorazową opłatę i zgodził się wprowadzić pewne zmiany w interfejsie Windows. Jednak rok później, w 1989 roku, Steve Jobs sam stał się celem procesów, gdy prawnicy Beatlesów złożyli drugi pozew, twierdząc, że zdolność komputera Macintosh do odtwarzania muzyki narusza wcześniej uzgodnione warunki ugody z 1981 roku.
W 1991 roku Apple Corps i Apple Computer zawarły drugą pozasądową ugodę, która dokładniej określiła prawa Apple Computer do znaku towarowego „Apple”. Sędzia orzekł, że Apple Computer może używać nazwy i logo Apple na produktach zdolnych do „reprodukcji, uruchamiania, odtwarzania lub dostarczania w inny sposób” muzyki, ale nie na „fizycznych nośnikach dostarczających nagraną wcześniej muzykę”, takich jak płyty CD i kasety. Apple Computer zgodziło się również zmienić nazwy efektów dźwiękowych w komputerach Macintosh, które nawiązywały do instrumentów muzycznych. Honorując tę obietnicę, ich projektant dźwięku, Jim Reekes, zmienił nazwę dźwięku ostrzegawczego „chimes” (dzwonki) na „Sosumi” (wymawiane jak „so sue me” – „to mnie pozwij”), aby zakpić z roszczeń Beatlesów. Gigant technologiczny zgodził się również wypłacić brytyjskiemu zespołowi kolejne 26,5 miliona dolarów odszkodowania.
W miarę jak technologia Apple Computer stawała się coraz bardziej zaawansowana, Jobs nie pozwolił, by umowa z Apple Corps powstrzymała go przed dalszą ekspansją w świat cyfrowej muzyki. W październiku 2001 roku Apple Computer wydało iPoda, przenośny odtwarzacz muzyki cyfrowej, a dwa lata później Steve Jobs uruchomił cyfrowy sklep muzyczny iTunes Music Store – usługę pozwalającą klientom kupować piosenki do pobrania na ich iPody. Apple podpisało kontrakty z wytwórniami płytowymi na sprzedaż ich muzyki online przez iTunes, który w mniej niż dwa lata stał się największym sprzedawcą muzyki na świecie. W przeciwieństwie do konkurencyjnych platform, iTunes pozwalał użytkownikom odtwarzać utwory zakupione w serwisie na różnych urządzeniach lub wypalać je na innych nośnikach, po tym jak w 2009 roku usunięto zabezpieczenie FairPlay Digital Rights Management (DRM).
W tym samym czasie Beatlesi doznali kilku osobistych strat. Dwóch członków zespołu, John Lennon i George Harrison, zmarło odpowiednio w 1980 i 2001 roku, pozostawiając Apple Corps pod zarządem ich wdów, Yoko Ono i Olivii Harrison, oraz pozostałych członków zespołu, Ringo Starra i Paula McCartneya. Ta czwórka zdecydowała się nie udzielać licencji na ogromny katalog muzyczny Beatlesów do sprzedaży cyfrowej przez iTunes ani żadną inną platformę – jako jeden z niewielu zespołów, które tak postąpiły – z obawy, że ludzie będą nielegalnie kopiować i udostępniać utwory wydane cyfrowo. Zakwestionowali również branding iTunes. Chociaż Apple Computer nie używało nazwy „Apple” w związku ze sprzedażą muzyki w sklepie iTunes, logo jabłka było tam wyeksponowane. Nic dziwnego, że kierownictwo Apple Corps uznało użycie logo przez Apple Computer w kontekście sprzedaży muzyki za kolejne naruszenie ugody z 1991 roku i w 2003 roku, po raz trzeci i ostatni, Apple Corps pozwało Apple Computer, aby powstrzymać Steve'a Jobsa przed używaniem wizerunku jabłka w sklepie muzycznym iTunes. W przeciwieństwie do dwóch pierwszych spraw, firmy nie zawarły ostatniej ugody pozasądowej. Zamiast tego, tłem końcowej bitwy prawnej, która rozpoczęła się 29 marca 2006 roku, stał się Sąd Najwyższy Wielkiej Brytanii (High Court of Justice). Ani Jobs, ani żaden z członków Beatlesów czy ich wdów nie stawili się na procesie, pozostawiając losy swoich firm w rękach korporacyjnych prawników. Geoffrey Vos, reprezentujący Apple Corps, argumentował, że poprzez iTunes firma Apple Computer bezprawnie weszła w branżę sprzedaży muzyki. Wyposażył salę sądową w laptopy i duże ekrany wideo, aby zademonstrować sędziemu Edwardowi Mannowi, jak działa ta usługa, pobierając na laptopie firmy Dell hit „Le Freak” zespołu disco Chic i odtwarzając go przed sądem. Vos puścił również reklamę telewizyjną iTunes promującą brytyjski zespół Coldplay, wykonujący utwór „Speed of Sound” obok logo jabłka i odniesienia do witryny iTunes.com. Według Vosa promocja ta dowodziła bezprawnego użycia logo jabłka przez Apple Computer w związku ze sprzedażą muzyki. Vos argumentował również, że w 2003 roku Steve Jobs zaoferował milion dolarów za wykupienie od Beatlesów praw do nazwy Apple Record. Anthony Grabiner, reprezentujący Apple Computer, przedstawił prostszą linię obrony: sklep iTunes działa jedynie jako kanał do przesyłania, a nie sprzedaży muzyki cyfrowej. Uznając, że muzyka cyfrowa to nie to samo co nośniki fizyczne, sędzia Mann orzekł w maju na korzyść Apple Computer.

W styczniu 2007 roku Steve Jobs stanął na scenie [zdjęcie] Moscone Convention Center w San Francisco przed tłumem 7500 osób z niecierpliwością oczekujących na zapowiedź najnowszego multimedialnego produktu Apple Computer – iPhone’a. Łącząc w sobie funkcje iPoda, telefonu i komunikatora internetowego, Jobs przedstawił misję Apple polegającą na „wymyśleniu telefonu na nowo”. Demonstrując funkcję iPoda w telefonie, Jobs kliknął ikonę, przewinął listę i wybrał The Beatles. Zatrzymał się na ich albumie z 1967 roku, „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band”, wybrał utwór „With A Little Help from My Friends”, a dźwięk i wizerunek czwórki z Liverpoolu wypełniły aulę. W ciągu pierwszych trzydziestu godzin sprzedaży firma sprzedała 270 000 iPhone'ów. Podczas prezentacji iPhone'a Jobs wyjaśnił również, że nazwa Apple Computer zostanie zmieniona na Apple Inc., co miało odzwierciedlać rozszerzający się zakres działalności firmy w obszarze urządzeń osobistych.
Miesiąc później serwisy informacyjne doniosły o porozumieniu zawartym między obiema firmami Apple w sprawie znaku towarowego Apple. Zgodnie z warunkami ostatecznej ugody, Apple Inc. stało się właścicielem wszystkich znaków towarowych związanych z „Apple”, co pozwoliło gigantowi z Cupertino na dalsze używanie swojej nazwy i logo w usłudze iTunes. Apple Inc. zgodziło się również udzielić Apple Corps licencji zwrotnej na niektóre znaki towarowe. Jobs wyraził ulgę z powodu ostatecznego rozwiązania sporu z zespołem, który „kochał”. Po trzeciej i ostatniej konfrontacji o artystyczny wynalazek René Magritte’a, Steve Jobs ostatecznie przejął wszelkie prawa do zakazanego owocu.
Finałowa ugoda
Zbiegiem okoliczności w lutym 2007 roku firma Apple Inc. zakończyła kolejny proces dotyczący własności intelektualnej. Sześć tygodni wcześniej korporacja Cisco Systems z San Jose, zajmująca się technologiami komunikacji cyfrowej, pozwała Apple Inc. o naruszenie znaku towarowego. Prawnicy Cisco zastrzegli nazwę „iPhone” już w 2000 roku dla swoich urządzeń telefonicznych łączących się z internetem i argumentowali, że użycie jej przez Apple narusza własność intelektualną Cisco. Steve Jobs zdecydował się ogłosić premierę iPhone'a jeszcze przed rozstrzygnięciem sprawy. Ostatecznie obie firmy doszły do porozumienia, zgodnie z którym obie mogły nadal używać nazwy iPhone, co sugerowało lekceważący stosunek do roszczeń Cisco.
Wykorzystanie Beatlesów przez Steve'a Jobsa w prezentacji wprowadzającej iPhone'a rozbudziło u wielu fanów nadzieję, że muzyka zespołu w końcu stanie się dostępna w formie cyfrowej w iTunes. Niestety, musiały minąć kolejne trzy lata, zanim iTunes stało się jedynym miejscem, w którym można było legalnie kupić piosenki Beatlesów w sieci. W 2010 roku wizerunki obu firm „Apple” po raz pierwszy pojawiły się obok siebie, promując produkty obu przedsiębiorstw. Kiedy rok później Steve Jobs zmarł, Tim Cook przejął stery jako dyrektor generalny Apple. W styczniu 2022 roku – 10 lat po śmierci Steve’a Jobsa, 52 lata po rozpadzie Beatlesów i 55 lat po śmierci René Magritte’a – Apple stało się najdroższą firmą na świecie, z szacowaną „wartością marki” wynoszącą blisko bilion dolarów. To niezwykły obrót spraw w przypadku pospolitego owocu, którego łacińska nazwa „malus” oznacza również „zło”. René bez wątpienia byłby tym très amusé (bardzo rozbawiony).
_______________
Historia The Beatles
History of THE BEATLES
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz