Szukaj :

TRANSLATE - below

TRANSLATE - below
Choose Your Language

Szukaj na tym blogu

Moja lista blogów

PIERWSZA TRASA PO AMERYCE - vol. 8


Pierwsze tournee po Ameryce (USA i Kanada) opisywałem tutaj: TRASA PO USA - sierpień' 64 oraz
Pierwsza trasa po Ameryce - vol. 1
Pierwsza trasa po Ameryce - vol. 5
Pierwsza trasa po Ameryce - vol. 6
Pierwsza trasa po Ameryce - vol. 7


JACKSONVILLE, BOSTON



11 września, Gator Bowl, Jacksonville

Wizyta zespołu z przygodami. Z powodu zmierzającego w stronę miasta (Jacksonville) huraganu Dora, który zresztą wyrządził sporo szkód w mieście, samolot Beatlesów skierowano do Key West na Florydzie, gdzie zespół przeczekał burzę. W Jacksonville Beatlesi pojawili się następnego dnia w hotelu Goerge'a Washingtona. Odbyła się tutaj naprędce zorganizowana – tradycyjnie - konferencja prasowa. Wcześniej Beatlesi zastrzegli w swoim kontrakcie, że zagrają w tym mieście pod warunkiem likwidacji na ich koncercie segregacji rasowej. Z powodu huragunu ok. 9000 posiadaczy biletów nie pojawiło się na nim. "Tylko" 23 000 będzie pamiętać ten dzień całe życie. W czasie koncertu okropnie wiało, perkusja Ringa została przymocowana do sceny gwoździami, ale i tak w czasie show asystent (Mal?) ją podtrzymywał.
Ceny biletów wahały się pomiędzy 4 a 5 dolarów. Support jak zawsze: The Bill Black Combo, The Exciters, Clarence ‘Frogman’ Henry, and Jackie DeShannon.Po 30-minutowym koncercie zespół udał się na lotnisko by polecieć do Bostonu.
JOHN: Nigdy nie graliśmy dla publiczności gdzie panowała segregacja rasowa, tutaj też tego nie zamierzaliśmy zmieniać. Wolelibyśmy stracić pieniądze.
Lary Kane: Najbardziej zaskoczyło mnie w Beatlesach to to, że byli prawdziwymi podróżnikami. Samolotem trzęsło w dół i w górę a oni chodzili i rozmawiali sobie z innymi artystami, którzy występowali przed nimi - The Righteous Brothers, Jackie DeShannon (która była taką Katy Perry swoich czasów, była nastoletnią sensacją), The Exciters, The Bill Black Combo. Prawda była też taka, że dzieciaki nie chciały nikogo słuchać poza Beatlesami. Dlatego ci czuli się trochę winni i szli zawsze z nimi rozmawiać, pocieszać. Tacy byli Beatlesi.
 The Beatles pochodzili z bardzo świętoszkowatego, bigoteryjnego  środowiska. Nie tylko ich rodzice ale cały Liverpool po II wojnie światowej były bardzo antysemicki, anty-żydowski.  To były podziały rasowe. Także między protestantami i katolikami, tak jak z dwiema Irlandiami. Dlatego gdy Brian Epstein, Żyd został ich menadżerem, to oni usłyszeli od swoich rodziców, że może wynajęcie Żyda nie jest najlepszym pomysłem.  Tak dorastali. W Cavern to oni, gdy już byli bardzi9ej dojrzałymi nastolatkami, wprowadzili na scenę czarną grupę The Chants. W Cavern nikt nigdy nie widział czarnej grupy, ba! nie widział wokół siebie Murzyna. A Beatlesi wprowadzili ich na scenę.
Tak więc gdy podróżowaliśmy 20 sierpnia 1964 do Vegas, powiedziałem im, że w Gator Bowl, Jacksonville, gdzie mieli wystąpić 11 września jest segregacja rasowa.Oni na to, że w takim razie nie zagrają tam. Dali mi temat do pisania. Wspaniały. Napisałem o tym. Że The Beatles nie wystąpią w Gator Bowl ze względu na podziały rasowe. Na dwa dni przed koncertem ogłoszono, że sprzedaż biletów odbędzie się bez segregacji rasowej. I po raz pierwszy w Gator Bowl czarni i biali siedzieli obok siebie. I dokonali tego wywodzący się z dość nędznych środowisk młodzi ludzi. Uważałem to za coś niesamowitego.


Floryda, to także przerwa w koncertowaniu. Zespół spędza resztę dnia w Jacksonville, pobyt w Key West przełożono na termin późniejszy z powodu szalejącego wtedy huraganu Dora. Do pobytu w Key West po wielu latach, bo w 1982 roku, odwołał się Paul w „Here Today”, piosence z albumu „Tug Of War”, poświęconego Johnowi.
PAUL: W 1964 byliśmy w Key West. W trackie lotu na Florydę do Jacksonville, koncert z powodu huraganu został odwołany. Zostaliśmy tam na kilka dni, nie wiedząc co robić prócz rzeczy typu „chlanie”. Pamiętam, że wypiłem za dużo i miałem jeden z takich wieczorów rozmowy sama na sam z muszlą toaletową. Podczas tej nocy, gdy wszystko było zwariowane, spóźnione, że skończyło się tym, że płakaliśmy and sobą – no wiesz, na temat tego jacy to wspaniali jesteśmy, jak każdy mocno kocha drugiego, nawet jeśli wcześniej o tym nigdy nie rozmawialiśmy. To było dobre ale już nigdy nic takiego się nie powtórzyło. Zwłaszcza gdy jesteś Człowiekiem z Nikąd” (Nowhere Man – przebój zespołu – Lennona).
 
Fragmenty hotelowej  (w Hotel George'a Washingtona, w którym zespół nie nocował) konferencji w Jacksonville. Pytania zadawała Jean Morris: 
- Paul, jesteś jedynym nieżonatym Beatlesem, lub może jesteś jedynym żonatym ?
PAUL: Wszystko pomieszałaś Jean. John jest jedynym żonatym. Reszta z nas jest wolna, nieżonata, singlami i wszystkim innym. 
- Więc jesteś osiągalny?
PAUL: Tak
JOHN: Możesz go mieć!
GEORGE: Hello!!!
- George , czy to ty napisałeś instrumentalną partię do 'This Boy' - Ringo's Theme (z filmu 'AHDN- RK)
GEORGE: Nie, a ty ? 
JOHN: Gdzie ty bywałaś Jean ?
- Nie, nie ja. To piękna melodia...
GEORGE: Nie przeczytałaś nawet skrawka gazet o nas. Napisano w gazetach, kto napisał 'temat Ringa'...
PAUL: Napisaliśmy go z Johnem razem.
- Piękny kawałek... Więc to ty John jesteś tym żonatym?  Jak  reaguje twoja żona, że tyle jesteś poza domem w podróżach?
JOHN: Wcale jej się to nie podoba, ale nie dba o to, bo zarabiam dzięki temu sporo pieniędzy...
GEORGE: Hej, tam jest Ringo!
- Hej Ringo!... Czy te nastolatki wszędzie wokół bardzo wam przeszkadzają?
RINGO: Nie, jeszcze nie. Przeszkadzałyby gdybym był starszy ale jeszcze jestem młody, więc nie...
Tak, w skrócie konferencja i jak tu się dziwić Beatlesom, że tak nie lubili ich coraz bardziej. Infantylne pytania, nieprzygotowani i mało wymagający dziennikarze. Mówi o tym John trochę niżej.





Jacksonville - konferencja 
Ciekawostka - w hołdzie... 


 


12 września, Boston Gardens, Boston
Jeden Koncert dla ok. 13 000 fanów. Beatlesi zagrają jeszcze raz w Bostonie w 1966 roku. Konferencja prasowa odbyła się w Madison Room of the Hotel Madison.Pytania? Oto kilka z nich, oceńcie czy były wyzwaniami dla zespołu (jak zawsze lekko skracam tłumaczenie).
- Paul, jak postrzegasz Boston w porównaniu z innymi miastami, które widzieliście ?
PAUL: Nie za wiele widzieliśmy... Widzieliśmy...
- Ludzi ?
JOHN: Jakich ludzi ? (śmiech)
PAUL: No... bardzo miłe wszystko, no wiesz, ludzie itd
- John, czy zamierzasz jeszcze coś  napisać?
JOHN: Tak.
- Jak szybko się z tym zapoznamy?
JOHN: Wiesz, jak tylko poczuję wenę twórczą, wezmę się do pisania.
- Czy macie w swoich planach nakręcenie kolejnego filmu?
RINGO: Tak.
JOHN: W lutym startujemy z nowym filmem.
RINGO: I nie wiemy jeszcze dokładnie o czym będzie. Wyraziłem się jasno ?
- Czy uważacie, że wytyczacie nowe trendy w muzyce ?
BEATLESI: Nie!
- Czy uważacie, że nadal będzie wszystko tak wspaniale szło, że będziecie wciąż występować, zarabiać kopę pieniędzy czy znikniecie jak miniaturowe pola golfowe kilka lat temu ?
JOHN: Taaaa! (ogólny śmiech na sali oraz wśród Beatlesów).
PAUL: Zdążymy jeszcze zarobić więcej pieniędzy niż te miniaturowe pola golfowe.
- Czy wasz następny film będzie kontynuacją 'A Hard Day's Night'?
GEORGE: Nie chcielibyśmy robić tych samych rzeczy. Nie powtarzać się, ale kto wie.
RINGO: Jeszcze jedne dwa dni z ich życia, to byłoby nudne.
PAUL:  Nie sądzimy.
- Przekazujecie część ze swoich pieniędzy na cele dobroczynne ? Teraz jesteście milionerami.
JOHN: Oddaliśmy fortuny na cele dobroczynne. Nie jesteśmy też milionerami.
PAUL: I nigdy też nie byliśmy wcześniej biedakami.
GEORGE: Wszystko to co pisano tutaj w Ameryce o nas, robiąc z nas gang łachmaniarzy z biednych rodzin, nie jest prawdą.
JOHN: Po prostu ubieramy się dobrze.
- Czy któryś z pozostałych singli w zespole ma w najbliższym czasie plany ożenić się.
GEORGE: Na razie nie.
RINGO: Może za jakiś czas, za 2-3 lata.


***


       
John , Boston 12.10.1964
JOHN: Na konferencjach  bywaliśmy zabawni, bo to były żarty. Zadawali śmieszne pytania no i dostawali śmieszne  odpowiedzi, ale my wcale nie byliśmy zabawni. To był humor z V klasy, coś z czego śmieją się  dzieci. Prasa była chamska. Jeśli były jakieś dobre pytania o naszej muzyce, to traktowaliśmy  je na serio. Byliśmy jednak 'zdenerwowani' choć nie sądzę, żeby to ktoś zauważył. 
  Nasz image był częścią tego, kim byliśmy. Został stworzony przez prasę i nas samych. Musiał być mylący, bo nie możesz pokazać jaki jesteś naprawdę. Gazety  zawsze wszystko przekręcają. Nawet jeśli jakieś fragmenty były prawdziwe, były to stare wiadomości. Gdy pojawiał się nasz nowy image, byliśmy już kimś innym.
  Uwolniliśmy się już od przeżywania pytań, chyba, że są to pytania osobiste, wówczas reagujemy z przesadą. To ludzka rzecz. Było jedno takie pytanie: 'Co zrobicie kiedy pęknie ta bańka?' Dostawaliśmy ataku śmiechu, ponieważ zawsze ktoś nam je zadał. Nadal szukamy tej bańki (1968). 
   Podczas naszej pierwszej amerykańskiej trasy było jedno tabu. Pan Epstein zabronił nam wypowiadać się na temat wojny w Wietnamie. Przed powrotem na drugą trasę powiedzieliśmy mu z George'm: 'Nie jedziemy, jeśli nie będziemy mogli powiedzieć, co czujemy w związku z tą wojną'. Pytano nas o to cały czas i to było głupie, że jaka artyści kiedyś nie mogliśmy nic powiedzieć na żaden temat. Później mówiliśmy co myślimy: 'Nie lubimy, tego, nie zgadzamy się z tym, uważamy, że to złe'.
GEORGE: Zawsze mówiliśmy, że powinniśmy wypowiadać się na każdy temat, także Wietnamu i czasem to robiliśmy. Pamiętam, że rozmawiałem o tym z dziennikarzami, którzy podróżowali z nami w czasie naszej trasy po Ameryce. Podróżowali naszym samolotem. Nadawałem na każdy temat. Generalnie, na początku, hołdowano zasadzie, że gwiazdy muzyki pop nie powinny wstrząsać swoją publicznością. Nie powinieneś być żonatym, nie pozwól im zobaczyć swojej dziewczyny i nie wspominaj o wojnie! Może byliśmy naiwni. Może ludzie nie byli gotowi na niektóre tematy.

Jak wszędzie na trasie, próbowano by Beatlesi spotkali się z dziećmi chorymi, na wózkach, które miały w czasie takich wizyt ozdrowieć. Często cynicznie wykorzystywano tzw. 'magiczny dotyk Beatlesów' lub 'mesjański dotyk Beatlesów' w celu dostania się do zespołu i pod tym pretekstem otrzymywania 'za friko' autografów zespołu, z którymi postępowano różnie - zatrzymywano dla siebie na pamiątkę lub odsprzedawano za horrendalne kwoty. Pisałem już o tym jak bardzo John tego nie lubił, ale czegoś takiego nie lubili wszyscy Beatlesi. Przerażało to ich. Poniższe zdjęcie mówi wszystko. Po raz pierwszy w czasie tej trasy muzycy zaczęli postrzegać osaczające ich zjawisko Beatlemanii niejako z boku, jako coś im obcego, surrealistycznego, przytrafiającego się czterem obcym ludziom, których oni chwilowo grali.
Konferencja w Bostonie, fanka Ringo. Paul zazdrosny ?

 

 
Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog 
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz