Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albumy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albumy. Pokaż wszystkie posty

LET IT BE - Ostatni album (1)


Ostatni wydany przez zespół album, jego swoiste epitafium. Niech tak będzie. "Let It Be".  Ostatni, bo wydany w maju 1970, 15 miesięcy od nagrywanego i zawartego na nim materiału, więc jeszcze przed nagraniem i wydaniem "Abbey Road". Każdy uważny czytelnik mego bloga, bądź znający dzieje The Beatles wie doskonale jak doszło do jego nagrania i wydania, więc tylko skrótowo. Jak wszystko w ostatnim okresie The Beatles, album "Let It Be" to pomysł Paula. Po latach John podziękuje swemu przyjacielowi, że "trzymał zespół w ryzach i zmuszał, pomimo trudności, do pracy, dzięki czemu powstało kilka wspaniałych płyt". Zapędzając swoich przyjaciół do pracy w chłodne dni stycznia 1969, do nieprzyjaznego studia w Twickenham, w otoczeniu ekipy filmowej, McCartney chciał załatwić jednocześnie kilka spraw. Najważniejszą, o czym jestem przekonany, to było znowu zebranie czwórki przyjaciół i obudzeniu w nich ducha The Beatles, by przekonać ich - i pewnie siebie - że tak naprawdę to wcale nie muszą kończyć działania w ramach zespołu, pomimo faktu, że wszyscy byli nim zmęczeni. Na przekór także konfliktom, szczególnie na tle finansowym, obudzić w nich ducha muzyków i nagrywając kolejną płytę zrobić z nimi to co wszyscy umieli najlepiej i gdzie kłótnie schodziły na dalszy plan - tworzenie i nagrywanie ich muzyki. Przy okazji, jak zawsze w przypadku tego zespołu, stworzyć coś, czego nikt inny przed nimi nie zrobił. Nakręcić dokumentalny film o tym jak powstaje muzyka w The Beatles, od małego zalążka pomysłu w umyśle któregoś z nich, do sfinalizowania  całego procesu powstawania produktu muzycznego na taśmie. Także przy okazji wypełniając zobowiązania wobec wytwórni odnośnie powstania filmu (takim końcowym zobowiązaniem wynikającym z kontraktu na cztery filmy miał być ich poprzedni rysunkowy film, "Yellow Submarine", jednakże do zespołu czyli do Paula, dochodziły słuchy, że zdaniem wytwórni ten film się  "nie liczy"). Zawsze byli też gdzieś w tle najważniejsi dla zespołu jego fani. Film pokazujący pracę zespołu nad albumem, którego zwieńczeniem miał być jego koncert na żywo gdzieś w spektakularnym miejscu na świecie, to idealny prezent dla świata, taki z górnej półki, jeśli to już ma być koniec The Beatles. Sumując, w umyśle McCartney'a zalągł pomysł, że może jednak szalona jazda z The Beatles wcale się nie skończyła i trzeba zrobić coś z chłopakami. No i była ta jazda. Zimny styczeń w Twickenham z sesjami początkowo nazywającymi się "Get Back", dzisiaj znanymi jako "Let It Be", odejście z zespołu George'a Harrisona, jego powrót pod warunkiem powrotu do własnego studia. Ponowna praca z George'm Martinem.
GEORGE MARIN:  Przyszedł do mnie [John] i powiedział: "Na tej płycie, George, nie chcemy żadnego producenckiego kiczu. To będzie uczciwy album, zgoda? Nie chcę żadnych nakładek ani sztuczek z montażem. Chcę, żebyśmy w czasie odsłuchiwania wiedzieli, co nagraliśmy". Album, w duchu regresu i odbudowy dostał roboczy tytuł "Get Back".
Finalną częścią całego przedsięwzięcia "Get Back" był - zamiast np. na pustyni, na piaskach Sahary - koncert na dachu oraz ... całkowite porzucenie nagranego materiału, uznając go za kiepski oraz, oczywiście, niesnaski, wewnętrzne konflikty w zespole. Próba miksu zrobiona przez Glyna Johna (bootlegowy album "Get Back"), odrzucona zgodnie przez wszystkich czterech Beatlesów. I ponad rok później powierzenie przez Johna całej pracy produkcyjnej - lekceważąc Martina - Amerykaninowi, twórcy tzw. "ściany dźwięku" (wall of sound) Pgilowie Spectorowi. Jak wspomniałem wyżej - 15 miesięcy dzieliło sesje nagraniowe od premiery albumu. 


JOHN: Skończyliśmy to i najlepiej zrobionym numerem było "Get Back". Robiliśmy próbę przed koncertem, którego nigdy nie skończyliśmy, ale znudziliśmy się tym i wydaliśmy to próbne nagranie. Jest tam gadanie, kombinowanie i inne rzeczy. Potem byliśmy w połowie pracy nad następną płytą, gdy wszystko zatrzymaliśmy. Zmęczyliśmy się i zrobiliśmy sobie przerwę. To będzie pojedyncza płyta, ale będzie do niej dołączona książka, opowiadająca o tym jak ta płyta powstawała. Zrobiliśmy z tego także film, więc musimy to poskładać jakoś w całość. Nakręciliśmy coś na wzór dokumentu, jak nagrywamy płytę. Mamy 68 godzin taśmy, więc musimy trochę nad tym popracować. Są tam wszystkie nasze zapaści i paranoje, a także inne rzeczy, jakie zdarzają się podczas nagrania płyty.

Wydany: wersja box: 8 maja 1970 (UK), 18 maja 1970 (USA), klasyczny LP - listopad 1070 (cały świat)
Indeks: PCS 7096
Wytwórnia: Apple
Producent: George Martin, Phil Spector
Inżynierowie: Glyn Johns, Martin Benge, Ken Scott,
Peter Brown, Phil McDonald, Jeff Jarrat
Długość: 35:10
Obsada: 
JOHN: wokal, gitary, gitara basowa, organy
PAUL:  wokal, gitary, gitara basowa, fortepian elektryczny, organy, organy Hammonda, marakasy
GEORGE: wokal, gitary, marakasy, tamburyna
RINGO:  perkusja, instrumenty perkusyjne
George Martin:  organy Hammonda
Billy Preston: organy Hammonda, elektryczny fortepian
Linda McCartney: chórki
Dodatkowi muzycy: wyszczególnienie w poszczególnych nagraniach jak i dokładne szczegóły instrumentacji Beatlesów
Szczegóły (UK): 
wejście albumu na listy : 23 maja 1970
najwyższa pozycja: 1 przez 3 tygonie od 23 maja 1970
na listach UK: 59 tygodni plus 1 tydzień (wersja na CD w 1987) i 2 tygodnie (wrzesień 2009 - wersja zremasterowana) - ogółem 62 tygodnie.
                


Zawartość:
Strona A
5. Dig It
Strona B: 
GEORGE:  Poszedłem kiedyś z Erikiem Claptonem na koncert Ray'a Charlesa w Festival Hall. Przed Ray'em na scenie był ktoś, kto kogoś mi przypominał. Kiedy Ray go zapowiedział: Billy Preston, wiedziałem Pomyślałem sobie: "Ależ to Billy".  Wyrósł na drągala,a jeszcze w 1962 roku w Hamburgu widzieliśmy go jako niewielkiego chłopaczka... To ciekawe, jak zachowują się ludzie, gdy przyprowadzi się do nich gościa, bo nikt nie chce, by wszyscy się dowiedzieli, jacy są wściekli.

DEREK TAYLOR:  Myślę, że Billy [Preston] uratował cały album i film. Dlaczego: Ponieważ spowodował wśród wszystkich Beatlesów  poprawne i zgodne zachowanie. Trudno być nieuprzejmym wobec siebie w obecności gościa. Wygłupy w stylu liverpoolskiego slangu wobec Billy'ego już nie były OK. Jego radość z bycia wśród nich przeniknęła do całej czwórki. Dzięki Bogu, że ktoś wpadł na coś takiego, bo atmosfera między nimi była bardzo zła. Potrzebnych było kilka dni z Billy'm i John Lennon już mu proponował przyłączenie się do The Beatles... W studiu Apple, gdzie wpadłem kilka razy w czasie sesji "Let It Be" widziałem jak tam było miło. Wreszcie dobrze się bawili, bo w Twickenham nie było zabawnie. Pod koniec stycznia, przez dwa lub trzy tygodnie było naprawdę miło.



RINGO:  Nie sądzę, żeby obecność Billy'ego wpłynęła jakoś na nasze zachowanie. Pracowaliśmy nad dobrym utworem, a to dla nas jest zawsze ekscytujące. On też coś dał temu utworowi ["Get Back"], więc nagle jak to bywa, gdy pracujesz nad czymś dobrym, przestaliśmy pieprzyć i wzięliśmy się za to, co potrafimy robić najlepiej.
PAUL: [żartobliwie] Już z czterema Beatlesami jest niezła zadyma, z piątką będzie totalny chaos... Billy był kapitalny - młody czarodziej. Zawsze się z nim dobrze rozumieliśmy. Pojawił się w Londynie, a my na to: "O Bill! świetnie, niech zagra w kilku numerach". Dlatego wziął udział w sesjach, bo tak naprawdę był naszym starym kumplem.
 
Trzynasty, oficjalny album zespołu, który oczywiście powędrował na szczyty brytyjskich i amerykańskich list przebojów. Także na całym świecie, ale na blogu, jak się zorientowaliście, podaję tylko te dwa kraje,ojczyznę zespołu i kraj największego muzycznego biznesu, najważniejszego dla każdego muzyka, marzącego o karierze na całym świecie. Tak jest do dzisiaj. Soundtrack do "Let It Be", czyli album tak potraktowany zdobył Oskara oraz Grammy. Gigantyczny sukces, którym Beatlesi całkowicie się już nie ekscytowali z powodu prostego faktu. The Beatles już nie istnieli. Także muzycy - prócz Johna  - niespecjalnie lubili wtedy ten album. Najmniej Paul, średnio George, podobnie jak Ringo, który po rz pierwszy na albumie zespołu nie miał tu "swojego" numeru. John musiał bronić albumu, choć oczywiście nie podobało mu się to co Spector zrobił z jego "Across The Universe". Podobnie George z "I Me Mine".
JOHN: Pozwoliliśmy zmiksować płytę Glynowi Johnsowi, bo nikt z nas nie chciał robić cokolwiek w tej sprawie. Po raz pierwszy do czasu naszej pierwszej płyty mieliśmy taką sytuację. Po prostu zostawiliśmy mu wszystko [taśmy] i powiedzieliśmy: "Masz tu to i coś z tym zrób". Gdy on się tym zajmował, nikt z nas, nikt, nawet Paul nie wchodził w to... Nawet nie dzwoniliśmy w tej sprawie do siebie. Taśmy zostały u niego a my na koniec dostaliśmy na foliach kopie tego co zrobił. No i wtedy zdzwoniliśmy się. "Eeee, hm... co o tym sądzisz?. No dobra, wypuszczamy to!" Mieliśmy, będąc lekko zniesmaczonymi, naprawdę zamiar wypuścić to w takim gównianym stanie. Nie obchodziło nas co ludzie o tym pomyślą. Pomyślałem sobie, że dobrze jest pokazać ludziom, w którym miejscu wtedy się znaleźliśmy. Proszę, oto my, teraz tacy jesteśmy. Zostawcie nas w spokoju! Glyn zrobił okropną robotę, bo nie miał pomysłu na to co z tym zrobić... Nikt z nas nie mógł tego słuchać. Dwadzieścia dziewięć godzin taśmy...



JOHN: Spector dostał całe to gówno do roboty. Jeśli ktoś chce

znać różnicę, to niech posłucha wersji pirackiej wcześniejszej wersji albumu, zanim obrobił ją Spector, a potem jego wersji  i potem się zamknąć. Taśmy z nagraniami były tak kiepskie, że nikt z nas nie chciał ich dotknąć. Leżały odłogiem przez sześć miesięcy. Przerażała nas myśl o pracy, remiksowaniu tego materiału. Spector zrobił fantastyczną robotę.
Spory udział w przyśpieszonej pracy nad wydaniem albumu i z czasem filmu miał Allen Klein. Pomagał Johnowi [i George'owi Harrisonowi] ściągnąć do Londynu Spectora, jego firma ABKCO zaangażowała się w produkcję i wydanie filmu. Głównym powodem, prócz oczywiście kilku inny6ch, które zawsze mają znaczenie przy wydaniu muzyki jak np. troska o fanów, zobowiązania kontraktowe, były ... pieniądze. W owym czasie w wyniku ruchów finansowych Kleina (nowe umowy, nowe rozmowy w sprawie kontraktów, problemy związane ze sprzedażą czy wykupem akcji z własnych firm The Beatles) wszystkie przychody zespołu z poprzednich projektów trafiały na zamrożony rynek depozytowy. Klein zabiegał więc o szybkie wydanie płyty, która przyniosłaby zysk, wg. nowych, wywalczonych przez niego stawek z wytwórniami. No i album miał promować równie szybko wypuszczony do kin film. Poza tym na rynku pojawił się piracki album "Get Back" z remiksami Johnsa, co potencjalnie mogło zmniejszyć ilość nabywców legalnego wydawnictwa. Krytycy po latach skonstatowali to krotko: The Beatles naprawdę musieli mieć niskie mniemanie o nagraniach ze stycznia 1968, skoro zdecydowali się na ich wydanie dopiero gdy w oczy musiało zajrzeć im widmo bankructwa. Może niedosłownego, bo oczywiście byli i zawsze zostaliby ludźmi majętnymi.
GEORGE MARTIN:  W końcu zrobiono oczywiście dokument - ze wszystkimi zgrzytami - dotyczący powstania płyty "Let It Be". Razem z Glynem Johnsem  więc złożyliśmy muzykę i to był prawdziwy album, o jaki im chodziło. Jednak długo leżał odłogiem, bo nikomu nie podobał się film dokumentalny z tyloma błędami. Oni byli przyzwyczajeni do wypolerowanych nagrań i uważam, że dlatego te nagrania się nie ukazały. 
 
 John, George i Ringo zgodzili się z argumentacją Kleina, że ponowne i poprawne opracowanie materiału muzycznego z sesji "Get Back" stworzyłoby im większe pole manewru w wyprowadzeniu Apple z finansowych tarapatów. W owym czasie McCartney, który wprost nienawidził Kleina zaszył się na swojej farmie w Szkocji i nie dawał oznak życia, choć wszyscy przypuszczali, że nagrywa on solowy album. Ten fakt, jego milczenie wszyscy uznali na ciche przyzwolenie. Na fali brawurowego stylistycznie majstersztyku, jakim okazał się  singiel Lennona "Instant Karma", zgrabnie łączący futuryzm artysty z potężnymi girlsbandowym pogłosem (Spector rozpoczynał karierę w showbiznesie sam śpiewając w chórkach, potem będąc menadżerem dziewczęcego bandu (oraz otwierającym piosenkę cytatem z "Some Other Guys" Ritchigo Barretta) Spector rozpoczął pracę nad dostarczonym mu materiałem muzycznym. Spełniło się jego marzenie, praca z muzyką The Beatles, choć nie tak sobie ją wymarzył. Nie miał do czynienia z muzykami w czasie rejestracji nagrań. Dwa tygodnie później JOHN wyszedł ze studia olśniony: Kiedy tego wysłuchałem nie chciało mi się wymiotować. Poczułem wielką ulgę; odkąd sześć miesięcy temu zdecydowałem, że materiał ma się ukazać, żyłem w ciągłym niepokoju. Pomyślałem sobie, że bardzo dobrze, niech ta syfiasta wersja rozwali mit The Beatles. "To my, tak wyglądamy bez gaci".

A.Klein, P. Spector, G. HarrisonGEORGE:  Uważam, że Phil Spector skontaktował się z Allenem Kleinem, szukając pracy lub kolegując się z nim, ponieważ wiedział, że jest związany z The Beatles.Myślę, że Klein podsunął nam pomysł, byśmy poprosili Spectora by posłuchał taśm z "Let It Be"... Spector robił takie płyty  jak lubię - takie ściany dźwięku. Byłem jego fanem i spędziliśmy razem  trochę czasu, gdy na początku lat 60-tych był Londynie. Byłem bardzo za tym, by go zaangażować. Ponadto on miał za sobą kiepski okres i bardzo chciał wrócić do muzyki. Uważałem, że powinniśmy pomóc mu stanąć na nogi... 
Cytowano wypowiedzi Paula, że nie chciał, by w pracę nad płytą angażował się Phil Spector i nie podobało mu się, że nakładał orkiestrę w "The Long And Winding Road". Ja natomiast uważałem, że to był bardzo dobry pomysł.
W razie powodzenia z wydaniem albumu (razem z filmem) były to kolejny sukces biznesowy Kleina, a warto przypomnieć, że menadżer w tym samym czasie wywalczył dla zespołu tantiemy z EMI i Capitolu, o jakich wcześniej mogli tylko marzyć. Ale trójka Beatlesów nie przewidziała planów Paula McCartney'a. Basista zespołu od jakiegoś czasu nagrywał płytę na własną rękę i umawiał się z technikami Alanem Parsonsem i Chrisem Thomasem na sesje w kilku londyńskich studiach. Co jeszcze bardziej bezczelne - tak to nazwał Klein - zamierzał wypuścić swój album kilka tygodni po premierze "Let It Be" Spectora. Premierę filmu wyznaczono na późną wiosnę.
        Historia  The Beatles
HISTORY of  THE  BEATLES


 

LOVE - album, projekt (2)


O albumie i projekcie "LOVE" czytaj także wcześniej: TUTAJ


Reżyseria: Adrian Wills 
Producent: Producers: Martin Bolduc & Jonothan Clyde
Wykonawczy producent: Jacques Méthé & Neil Aspinall 
Czas: DVD 1 godz 22 min. 
Produkcja : 2008, USA 
Data wydania: 20 października 2008 (15 lutego 2011 na iTunes)

George Harrison, Guy Laliberte
Neil Aspinall.
Jak napisałem wcześniej, “All Together Now” to film dokumentalny o przygotowaniach, powstawaniu słynnego widowiska “Love”, inspirowanego muzyką The Beatles. W filmie prócz muzyki Fab 4 występują: Sir Paul McCartney, Ringo Starr, Yoko Ono Lennon, Olivia Harrison, Sir George Martin, Giles Martin, Guy Laliberté & LOVE Dyrektor  Dominic Champagne.
 Film ten zdobył w 2010 roku Grammy  w kategorii Best Long Form Music Video! 

  Film poświęcono pamięci Neilla Aspinalla, zmarłego w marcu 2008.

Adrian Wills oraz Dominic Champagnee - odpowiedzialni za projekt.
Całe przedsięwzięcie powstało dzięki osobistej przyjaźni pomiędzy George Harrisonem oraz założycielem Cirque du Soleil Guy’em Laliberte. George zauważył podobieństwa między występami Cyrku a muzyką Beatlesów.Później idea zaczęła kiełkować by wreszcie w Las Vegas zaowocować wspaniałym widowiskiem, partnerskim projektem The Beatles i Cirque du Soleil – największą na świecie, najpopularniejsza, kanadyjską kompanią realizującą spektakularne projekty z pogranicza cyrku, widowiska teatralnego i tak zwanego street entertainmentu, założoną w 1984 roku w Paryżu przez wspomnianego Laliberte i Gilesa Ste-Croixa, wtedy dwóch artystów występujących na ulicach.

Rodzina "The Beatles" z ludźmi odpowiadającymi za "LOVE"
    W filmie wypowiadają się wszyscy: Paul, Ringo, obaj Martinowie, Olivia Harrison, Yoko Ono, członkowie Cyrku, reżyser i producenci, w tym Neil Aspinall, któremu jak napisałem wyżej poświęcono ten film
Paul, Barbara Starkey i Ringo.
Paul i Dhani Harrison.
  Obejrzałem go wczoraj z ogromną przyjemnością. To ciekawy dokument nie tylko dla takiego fana Beatlesów jak ja, ale dla każdego lubiącego sztukę, teatr, cyrk, muzykę - doskonały film w podglądaniu jak powstają tego typu tak wielkie przedsięwzięcia -  od kuchni.Próby, analizy, konsultacje itd ... No i obecność w filmie ludzi z tzw. „rodziny Beatlesów”. Bardzo podoba mi się fragment, w którym Paul przyznaje się, że w czasie przedpremierowego pokazu, siedząc do Ringa powiedział do niego: „Kurcze, ale musieliśmy być jakimś naprawdę pieprzonym wielkim zespołem” (cytuję z pamięci). Polecam.

Dwaj Sir: George Martin oraz Paul McCartney
Fascynujący obrazek: Paul i Yoko w uściskach.




All Together Now - teaser
Trailer
Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki.
 

LOVE - album, projekt (1)

wydany: 20 listopada 2006 (UK), 21 listopada 2006 (USA)
nagrywany: 1962-1969 (2003 -2006)
producent: George Martin, Giles Martin
długość: CD 78'53" , DVD 80'33'' ( w sprzedaży w sieci poprzez iTunes: 86'47")

obsada:
John: wokal, gitary, klawisze, harmonica, inne
Paul: wokale, bas, gitary, fortepian,inne
George: wokale, gitary,inne
Ringo: perkusja, instrumenty perkusyjne,

dodatkowo grają:
w nagraniach wykorzystano ogromną ilość ścieżek z różnych nagrań, szczegóły odnośnie dodatkowych muzyków biorących udział w danym nagranniu szukaj w sekcji PIOSENKI / SONGS

Pomysł na wydanie tej płyty powstał z chwilą gdy słynna grupa cyrkowa Cirque du Solil wpadła na pomysł stworzenia widowiska muzyczno-widowiskowego w specalnie wybudowanym teatrze The Mirage w Las Vegas. Idea pomysłu wykiełkowała w czasie luźnych rozmów pomiędzy George Harrisonem oraz jego przyjacielem Guy Laliberté, jednym z założycieli Cirquew 2000 roku. Kolejne rozmowy pomiędzy żyjącymi Beatlesami, Sir Paulem McCartney'em, Ringo Starrem oraz wdowami po Johnie i George'u, Yoko i Olivią zaowocowało wspólnym porozumieniem. Dalej to już wspólna produkcja Cirque oraz firmy The Beatles, Apple Corps Ltd., pierwsza w której Apple partnerowała firma obca. Przedstawienie "Love" napisał i wyreżyserował Dominic Champagne, muzycznym dyrektorem przedsięwzięcia został Sir George Martin, producent The Beatles oraz jego syn, także producent płytowy, Gil. Pierwszym producentem wykonawczym był Neil Aspinall, ówczesny dyrektor Apple. Duch Beatlesów poprzez ludzi znających i pracujących z nimi przeniknął do projektu, który zaczął być grany przedpremierowo od 2 do 29 czerwca 2006 (16 i 17 widział jej Sir Paul). 
W czasie uroczystej premiery 30 czerwca obecni byli: Paul, Ringo, Yoko,Cynthia Lennon, Julian Lennon, Olivia i Dhani Harrison oraz Sir George Martin. Od czasu rozpadu zespołu było to największe zebranie w jednym miejscu 'rodziny The Beatles'. Po zakończeniu przedstawienia na scenę weszli Paul, Ringo,Olivia, Yoko oraz Martin. Paul zawołał na koniec do widowni: "Teraz specjalna jedna runda oklasków dla Johna i George'a!".
 

Album (w wersji stereo na CD, wersji 5.1-surround- na DVD) zdobył dwie nagrody Grammy w kategoriach Best Compilation Soundtrack Album for Motion Picture, Television or other Visual Medium (Najlepszy Kompilacyjny Soundtrack), oraz Best Surround Sound Album (Najlepszy Surround Album).


Ocena albumu do dzisiaj jest różna. Wielu fanów uważa go za świętokradztwo, ten specyficzny miks utworów, często daleki od oryginału, daleki od oryginału powstałego w głowach czterech muzyków jak np. połączeniu w jedną piosenkę trzech: Drive My Car/The Word/What You're Doing. Ale oczekiwanie na album było także ogromne za sprawą np. piosenki "While My Guitar Gently Weeps", w której do oryginalnej taśmy demo Harrisona dodano zupełnie nową aranżację sekcji smyczkowej autorstwa Martina. Znany polski dziennikartz muzyczny Wiesław Weiss recenzując płytę napisał ciekawe zdanie, ktore tutaj przytoczę bez własnego komentarza: "Beatlesi trafili do Las Vegas. John Lennon, który nigdy nie wybaczył Elvisowi, że skończył jako malowana kukła prężąca opasłe brzuszysko w stolicy hazardu, w grobie się pewnie przewraca, ale cóż, stało się: muzyka największego zespołu świata posłużyła za oprawę widowiska cyrkowego wystawianego w Las Vegas".
 

Płyta została wydana w kilku wersjach, jako pojedynczy album CD, jako podwójny CD i DVD, w wersji winylowej, w wersjach specjalnych, do których dodawano na płytach wywiadu z dwoma Martinami czy dwoma żyjącymi Beatlesami (tzw. "Interview Disc"), wersji z DVD "All Together Now" , którą sprzedawano w postaci płyt muzycznych oraz sfilmowanego przedstawienia, które bodajże do dzisiaj jest przedstawiane w Las Vegas. W wersji dla Itunes, wersja sprzedawana przez Internet do zestawu z płyty dochodzą jeszcze dwie: Fool On The Hill oraz Girl. O filmie "All Toghether Now" czyli jak powstawał projekt "LOVE" przeczytacie w następnym poście: LOVE -  album, projekt (2 )(TUTAJ)

George Martin z synem, Gilesem.


Polecam prześledzić opisy poniżej jak miksowano poszczególne utwory (jakie fragmenty innych utworów wmiksowano w tytułowy.


Zawartość:

1. Because: wersja z Antologii III (wokal), oorkiestracja z 'A Day In The Life' oraz świergotem ptaków z 'Across The Universe'. Zdaniem Martina utwór dzięki nowemu nagraniu odgłosów gołębi stał się bardziej "brytyjski". 
2. Get Back: początkowy riff gitarowy z "A Hard Day's Night", perkusja i sola gitarowe z "The End", instrumenty perkusyjne z "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band (Reprise)", oraz orkiestrację (wspinanie się dźwięku) z "A Day in the Life" 
 
3. Glass Onion:
wplecione motywy z "Hello Goodbye", "Penny Lane".
4. Eleanor Rigby/Julia (Transition):
dłuższy niż oryginalny wstęp, wmiksowane elementy z "Julia".
5. I Am The Walrus:
wzbogacone o "naliczanie" Martina, efekty syreny policyjnej (pierwszy od 1967 pełny miks stereo tego utworu).
 
6. I Want To Hold Your Hand:
Martin wmiksował tutaj odgłosy widowni z koncertu zespołu w Hollywood Bowl.
7. Drive My Car/The Word/What You're Doing:
płynne połączenie trzech utworów, połączone z gitarowym solo z "Taxman" oraz sekcją trąbek z "Savoy Truffle".
8. Gnik Nus:
fragment "Sun King" z albumu "Abbey Road" puszczony od tyłu.
9. Something/Blue Jay Way (Transition):
wplecione elementy wokalne z "Nowhere Man".
10. Being For The Benefit Of Mr Kite!/I Want You (She's So Heavy)/Helter Skelter:
miks wszystkich piosenek.
11. Help!: wydłużone zakończenie utworu.
12. Blackbird/Yesterday:
miks dwóch utworów.
13. Strawberry Fields Forever:
akustyczne demo zmiksowane z wersją studyjną, zwierająca elementy orkiestrowe z "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band", solo fortepianowe z "In My Life", trąbki z "Penny Lane", wiolonczela i klawesyn "Piggies" oraz coda z "Hello Goodbye".
14. Within You Without You/Tomorrow Never Knows:
przenikanie się obu utworów, wokal i sitar z pierwszej z perkusją i basem z drugiej.

15. Lucy In The Sky With Diamonds: rozwinięty bardziej wstęp, dodany efekt "mew" z "Tomorrow Never Knows".
16. Octopus's Garden:
wplecione smyczki z "Good Night", efekty dźwiękowe z "Yellow Submarine" oraz z "Lovely Rita" i "Helter Skelter".
17. Lady Madonna:
dodana perkusja z "Why Don't We Do It in the Road?", the fortepian z "Ob-La-Di, Ob-La-Da", riffy gitarowe z "Hey Bulldog", solo Erica Claptona w "While My Guitar Gently Weeps" oraz solo Billy'ego Prestona w "I Want You (She's So Heavy)".

 
18. Here Comes The Sun /The Inner Light (Transition):
wplecione chórki z "Oh! Darling" oraz linię basu z "I Want You (She's So Heavy)".
19. Come Together/Dear PrudenceCry Baby Cry (Transition):
wplecione elementy z "A Day In The Life" oraz "Eleanor Rigby".20. Revolution: bradzo podobna do wersji singlowej, w trzeciej części zawaiera solo z "Back In The U.S.S.R". Wersja na DVD dłuższa po ponad minutę od wersji na CD.


 
21. Back In The USSR:
wersja z DVD dłuższa o prawie minutę od wersji z CD.
22. While My Guitar Gently Weeps:
jak napisałem wyżej, George Martin zaaranżował instrumenty smyczkowe i połączył z wersją demo z Antologii 3. Jedyna piosenka na albumie, do której dołożono nowe ścieżki dźwiękowe, właśnie wspomniane smyczki a nie wykorzystane już te nagrane w czasach istnienia zespołu.

 
23. A Day In The Life:
w wielu wywiadach George Martin przypominał jedno z pierwszych wykonań tego utworu przez Johna z jego słynnym "Sugarplum fairy" na początku. Tu je właśnie mamy okazję usłyszeć.

 
24. Hey Jude:
w koncówce wpleciono elementy 'A Day in The Life'.
25. Sgt Pepper's Lonely Hearts Club Band (Reprise)
26. All You Need Is Love:
w końcowej części wpleciono elementy z "Rain",„Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band", "Good Night" oraz życzenia od samych Beatlesow. 

 __________

_
W wersji albumu sprzedawanej w iTunes dwie piosenki to:
27. The Fool On The Hill -  zmiksowane:sitar z "Sea Of Holes", fortepian z "Dear Prudence" oraz wokale i trąbki z "Mother Nature's Son".
28.  Girl - włączone motywy gitarowe z "And I Love Her", sitar z "Within You Without You" oraz bębny z "Being For The Benefit Of Mr. Kite".


______________________________


Muzyczny blog * Historia The Beatles * Music Blog
Polski blog o najwspanialszym zespole w historii muzyki.